01-07-2014, 17:37
<<================== 1 Lipca ==================>>
Ciekawe schizy.Po drugim śnie leżałem sobie na prawym boku. wizualizowałem przed oczami zaznaczanie szarych pól jak z w sapersie. Odkryte pole odkrywało jakiś kolorowy znaczek podobny do chińskiego. Jeśli udało by się zarysować dokładnie taki równoległobok i wszystko zobaczyć, to oznaczało by to coś dobrego w kierunku LD. Zaznaczałem i zauważyłem że mgliste wyobrażenie staje się klarowne, i stabilne. Po chwili mogłem zobaczyć całe zaznaczenie i każdą figurę z osobna. "Znowu udała mi się perfekcyjna wizualizacja" - Pomyślałem od razu wpadając w zachwyt. Po chwili zaczął prześwitywać ciemny pokój a w nim...zarys małego chłopca idącego obok łóżka.
Wystraszony gwałtownie obróciłem się, i obudziłem. Myślałem, że leżę teraz po lewej stronie. Po dłuższej chwili otworzyłem oczy, byłem po prawej.
Spałem jeszcze pół godziny i próbowałem mojej nowej banalnej techniki o mechanice podobnej do FILD'a. Zaskutkowało to wieloma płynnymi FA, których nie mogłem rozróżnić. Były sytuacje do ERWILD'a, albo były to FA. W każdym razie było tego sporo i było dziwnie.
Następny sen. Byłem w jakimś magazynie, i uświadomiłem sobie że śnię. Mój plan był mało ambitny, to co bardzo często przychodzi do głowy w snach o LD.. Ale nie myślałem jak jaskiniowiec. Starałem się być bardzo spokojny, wyczuwałem agresję u projekcji i chciałem je uspokoić. Nie jestem pewien ale wydawało mi się, że jeszcze przed obudzeniem myślałem o tym śnie i osadziłem, że mogę to nazwać LD pomimo, że nie pamiętam momentu uświadomienia. A może jeszcze na krótko się przebudziłem, ale nie pamiętam...
Tym snem rządziły dziwne skojarzenia. Na początku szedłem z dwoma znajomymi. Ten, który się lepiej uczy mówił że ma 6 z angielskiego, spytałem się czy ma pasek, zaprzeczył. Powiedziałem, że to trochę śmieszne 6 z przedmiotu a mimo to bez paska.
To był któryś z ostatnich dni w roku szkolnym. Pamiętam częściowo plan. Na początku były 2 ang. , później matma, i na końcu znowu 2 ang.
Szedłem do szkoły w Bełchatowie. Zmieniłem zdanie i pomyślałem, że nie warto iść, ale pociąg wyjeżdża za minutę, pomyślałem że spóźnię się 15 minut na angielski, zostanę 2 lekcje i wrócę następnym.
W drodze na chwilę się rozdzieliliśmy, zorientowałem się, że nie mam mojego plecaka. Kumpel właśnie wracał, zobaczyłem że niesie jakiś drugi plecak, to nie był mój. Obejrzałem się, mój plecak nagle znowu się pojawił.
Zobaczyłem moją wychowawczynią, zdziwiłem się bo przecież teraz angielski (ale ona nie powinna go uczyć), chwilę ją śledziłem.
Następnie wszedłem na telefonie na forum Psajko. Zaraz znalazłem się w moim gimnazjum. Zorientowałem się dopiero po chwili i pomyślałem co ja tu do cholery robię. Wpadło mi skojarzenie, że muszę wejść na forum I-sen to będę z powrotem w dobrym miejscu. Z drugiej strony w tej miejscowości pociąg powinien przyjechać ok. 10 minut później (to poniekąd prawda ale w sumie już byłem w mojej miejscowości) i ruszyłem na pociąg. Biegnąc doświadczyłem niemiłego spotkania z nisko rozstawionymi żyłkami od słupa, szybko je zgarnąłem i ruszyłem dalej. Znalazłem nieistniejące przejście na tory, jechał akurat jakiś towarowy. Na peronie, który peronu nie przypominał, znalazłem moją mamę i ciotkę wśród jakiś żółtych namiotów. Miałem tylko nadzieję, że mój pociąg jeszcze nie jechał.
<<=========================================>>
let's worship cats





