20-05-2014, 16:22
<<================== 20 Maja ==================>>
Postanowiłem wsiąść się za praktykę tybetańską polegającą na patrzeniu na wszystko jak na sen. Taka derealizacja ale myślę że trochę z innym podejściem, bardziej swobodnym oraz pasywnym. Zdążyłem zanim poszedłem spać wprowadzić ją kilka razy bo przeczytałem o niej kilka godzin przed spaniem. Na dobrą sprawę jeszcze praktyka się nie rozpoczęła, ale już przyniosła efekty 
Tego snu pamiętam tylko końcówkę i żałuję bo wiem, że coś było w nim fajnego, ale nie udało mi się przypomnieć, pamięć uleciała od razu po obudzeniu. Sen pamiętam od momentu kiedy usiadłem na ulicy, w okół mnie nie było ludzi a wszystko miało tęczowe kolory. Zacząłem myśleć, że to jest sen, zgodnie z techniką. Nagle dziwny skok myślenia. Zdałem sobie sprawę że siedzę, co jest wokół mnie. Czułem się jakby od tego miejsca zaczęły się wydarzenia, jednak myślałem że po prostu dobrze się wkręciłem. Chodziłem patrząc na tęczowe budynki wymawiając "To jest sen". I obudziłem się

Po którymś śnie miałem FA. Wstałem, pomyślałem "budzę się we śnie", wychodząc włączyłem światło myśląc "włączam senne światło". Wystarczyło tylko małe opóźnienie i od razu wiedziałem, że to sen. Wyleciałem na dwór i przywołałem sobie za plecami motocykl, pojawił się czarny cross. Przejechałem nim kawałek, nie byłem zadowolony z prędkości. Po drodze przypomniałem sobie że miałem dopracowywać panowanie nad mocą, tak też zrobiłem. Z początku nie wychodziło, tworzyłem w ręku czarną kulę do dużych rozmiarów, ostatecznie kula się rozwiała. Podszedłem do bramy w której stała sąsiadka, jakaś z fałszywej pamięci. I tu zacząłem się sen o LD. Zaczęliśmy rozmawiać o rozwoju oneironautyki w Polsce :E Możliwe, że poprawiła się klarowność snu.
Ciekawy sen o LD. Razem z jakimiś dziećmi robiliśmy wyścigi po krótkich ale wymyślnych trasach, na okrążenia. Z tym że podczas wyścigu można było się uświadomić, że to sen i zyskać możliwość latania i kontrolę, np. można było zmieniać trasę. Mi pomagał się uświadomić tata, inni mieli chyba też swoich pomocników. Na koniec wyścigu udało mi się uświadomić i lotem pokonałem, dość zmodyfikowaną przez kogoś trasę. Bałem się że coś ominę bo za wysoko i za szybko lecę.
Do tego sen o przejęciu Psajko, który wywołał we mnie straszny żal.
<<================================================>>
let's worship cats





