01-04-2014, 17:13
31.03/1.04.2014
*Powoli widzę skutki stosowania ADA i pisania dziennika snów. Znowu zapamiętałem 2 sny i o wiele lepiej zapamiętałem szczegóły i ich kolorystykę. Również szybciej odnajduję w mojej głowie "folder z ostatnimi snami". Zazwyczaj tak mam, że leżę nieruchomo skupiając się maksymalnie na przypomnieniu sobie snów. Nagle wchodzę tak jakby w folder ze snami i w sekundę moja pamięć przedstawia mi zapamiętane sny. Kiedyś zajmowało mi to bardzo długo nawet z 10 minut. Teraz to jest max minuta i już pamiętam co mi się śniło. Teraz wyznaczam sobie cel wypracowania sobie pamięci snów do stopnia realu. Może wtedy będzie łatwiej mi się uświadomić.*
No love
Byłem w jakimś domu na poddaszu. Byłem tam ja i jakaś moja senna rodzina (nie zaspana tylko inna niż w rzeczywistości). Ja również wyglądałem inaczej. Rrodzice się kłócili ze sobą o zdradę. Moja niby-mama krzyczała do mojego niby-taty, że ją zdradzał przez tyle lat. On bronił się nieudolnie nie mając żadnych sensownych argumentów. Ja z moją niby-siostrą przyglądaliśmy się awanturze. Nagle walnąłem: "Nikt mnie nie kocha!" i wyszedłem na dwór. Na zewnątrz było tak zielono. Była to jakaś wyżynna dolina, zero aktualnej cywilizacji.
Koleś z supermocami
Byłem takim typowym licealistą - napakowany, przystojny itp. Miałem jakieś supermoce. Byłem świadomy, że je mam, ale nie wiedziałem jakie i nigdy ich nie użyłem. Jak chodziłem po szkole to każdy kumpel mnie szanował i klepał po plecach. Pierwszy epizod snu to takie zwykłe pier***enie. Jakaś tam przerwa, gadanie z kumplami itp. - nawet dokładnie nie pamiętam. Drugi epizod to akcja, która działa się w nocy. Spotkałem się z szefem jakiejś mafii. Był łysy, trochę starszy i cały ubrany na czarno. Miał swoich ludzi, którzy również byli ubrania na czarno - swojego ochroniaża osiłka i jakieś dwie laski. Szef powiedział do mnie z pogardą: "A więc słyszałem, że masz supermoce?". Ja odpowiedziałem mu proste "Tak". Później zachęcał mnie żebym do niego dołączył, ponieważ jakby połączył doświadczonych ludzi z jego mafii z moimi mocami to moglibyśmy zawładnąć całym światem. Ja nie zgodziłem się na to, więc szef wydał polecenie swojmu osiłkowi żeby mnie zabił. Koleś był o wiele wyższy i bardziej napakowany ode mnie, wyciągnął katanę i z ogromną siłą zciął mi głowę. Głowa spadła na ziemię, a z niej powychodziły białe robaki. W momencie odcinania głowy wyszedłem ze swojego ciała i zmaterializowałem się za jego plecami. Dotknąłem go w ramię, a on odwrócił się i spojrzał na mnie z ogromnym zdziwieniem, potem spojrzał na moje martwe ciało i znowu spojrzał na mnie. Przestraszony na maksa uciekł biegiem krzcząc. Nie pamiętam czy jego szef z swoimi dziwkami również się przestraszyli, ale odjechali swoim czarnym samochodem. Gdy kolejnego dnia przyszedłem do szkoły każdy się na mnie patrzył i pokazywał palcem jakby widzieli co się stało ostatniej nocy. Koniec.
*Powoli widzę skutki stosowania ADA i pisania dziennika snów. Znowu zapamiętałem 2 sny i o wiele lepiej zapamiętałem szczegóły i ich kolorystykę. Również szybciej odnajduję w mojej głowie "folder z ostatnimi snami". Zazwyczaj tak mam, że leżę nieruchomo skupiając się maksymalnie na przypomnieniu sobie snów. Nagle wchodzę tak jakby w folder ze snami i w sekundę moja pamięć przedstawia mi zapamiętane sny. Kiedyś zajmowało mi to bardzo długo nawet z 10 minut. Teraz to jest max minuta i już pamiętam co mi się śniło. Teraz wyznaczam sobie cel wypracowania sobie pamięci snów do stopnia realu. Może wtedy będzie łatwiej mi się uświadomić.*
No love
Byłem w jakimś domu na poddaszu. Byłem tam ja i jakaś moja senna rodzina (nie zaspana tylko inna niż w rzeczywistości). Ja również wyglądałem inaczej. Rrodzice się kłócili ze sobą o zdradę. Moja niby-mama krzyczała do mojego niby-taty, że ją zdradzał przez tyle lat. On bronił się nieudolnie nie mając żadnych sensownych argumentów. Ja z moją niby-siostrą przyglądaliśmy się awanturze. Nagle walnąłem: "Nikt mnie nie kocha!" i wyszedłem na dwór. Na zewnątrz było tak zielono. Była to jakaś wyżynna dolina, zero aktualnej cywilizacji.
Koleś z supermocami
Byłem takim typowym licealistą - napakowany, przystojny itp. Miałem jakieś supermoce. Byłem świadomy, że je mam, ale nie wiedziałem jakie i nigdy ich nie użyłem. Jak chodziłem po szkole to każdy kumpel mnie szanował i klepał po plecach. Pierwszy epizod snu to takie zwykłe pier***enie. Jakaś tam przerwa, gadanie z kumplami itp. - nawet dokładnie nie pamiętam. Drugi epizod to akcja, która działa się w nocy. Spotkałem się z szefem jakiejś mafii. Był łysy, trochę starszy i cały ubrany na czarno. Miał swoich ludzi, którzy również byli ubrania na czarno - swojego ochroniaża osiłka i jakieś dwie laski. Szef powiedział do mnie z pogardą: "A więc słyszałem, że masz supermoce?". Ja odpowiedziałem mu proste "Tak". Później zachęcał mnie żebym do niego dołączył, ponieważ jakby połączył doświadczonych ludzi z jego mafii z moimi mocami to moglibyśmy zawładnąć całym światem. Ja nie zgodziłem się na to, więc szef wydał polecenie swojmu osiłkowi żeby mnie zabił. Koleś był o wiele wyższy i bardziej napakowany ode mnie, wyciągnął katanę i z ogromną siłą zciął mi głowę. Głowa spadła na ziemię, a z niej powychodziły białe robaki. W momencie odcinania głowy wyszedłem ze swojego ciała i zmaterializowałem się za jego plecami. Dotknąłem go w ramię, a on odwrócił się i spojrzał na mnie z ogromnym zdziwieniem, potem spojrzał na moje martwe ciało i znowu spojrzał na mnie. Przestraszony na maksa uciekł biegiem krzcząc. Nie pamiętam czy jego szef z swoimi dziwkami również się przestraszyli, ale odjechali swoim czarnym samochodem. Gdy kolejnego dnia przyszedłem do szkoły każdy się na mnie patrzył i pokazywał palcem jakby widzieli co się stało ostatniej nocy. Koniec.





