26-03-2014, 16:56
25/26.03.2014 Dziwna noc
*Dzisiaj miałem okropną noc. Położyłem się spać o północy, ale nie mogłem usnąć. Po dłuższym, nieokreślonym czasie w końcu zasnąłem. Obudziłem się o 3:50, ale w ogóle nie czułem senności. Byłem tak rozbudzony jak np. w środku dnia. Wydawało mi się to trochę dziwne, bo tym razem nie nastawiałem budzika i jeszcze ten brak senności. Zrobiłem RC spoglądając jeszcze raz na zegarek w telefonie, (dalej 3:50) a dla dodatkowego upewnienia zatkałem nos, nie mogłem oddychać, a kataru lub zatkanego nosa na 100% nie mam. Czyli była to rzeczywistość, a przypuszczałem, że FA. Znowu nie mogłem usnąć i w końcu obudziłem się rano zmulony na fulla.*
Przez tą bezsenność (której zazwyczaj nie mam) bardzo słabo zapamiętałem sen. Śniło mi się, że na lekcjach dodatkowych, przygotowujących do egzaminu gimnazialnego z historii pisaliśmy jakiś testowy sprawdzian. Później staliśmy na korytarzu czekając na wyniki. Byłem tylko ja, kolega i dwie koleżanki, bo praktycznie nikt na to nie chodzi. Wyszła nauczycielka na korytarz i powiedziała, że koleżanki napisały bezbłędnie i mogą już iść do domu, a ja z kolegą zrobiliśmy dużo błędów i musimy sobie jeszcze z nią przypomnieć materiał.
Nie pamiętam co było dalej, bo chyba skończył się już sen.
*Dzisiaj miałem okropną noc. Położyłem się spać o północy, ale nie mogłem usnąć. Po dłuższym, nieokreślonym czasie w końcu zasnąłem. Obudziłem się o 3:50, ale w ogóle nie czułem senności. Byłem tak rozbudzony jak np. w środku dnia. Wydawało mi się to trochę dziwne, bo tym razem nie nastawiałem budzika i jeszcze ten brak senności. Zrobiłem RC spoglądając jeszcze raz na zegarek w telefonie, (dalej 3:50) a dla dodatkowego upewnienia zatkałem nos, nie mogłem oddychać, a kataru lub zatkanego nosa na 100% nie mam. Czyli była to rzeczywistość, a przypuszczałem, że FA. Znowu nie mogłem usnąć i w końcu obudziłem się rano zmulony na fulla.*
Przez tą bezsenność (której zazwyczaj nie mam) bardzo słabo zapamiętałem sen. Śniło mi się, że na lekcjach dodatkowych, przygotowujących do egzaminu gimnazialnego z historii pisaliśmy jakiś testowy sprawdzian. Później staliśmy na korytarzu czekając na wyniki. Byłem tylko ja, kolega i dwie koleżanki, bo praktycznie nikt na to nie chodzi. Wyszła nauczycielka na korytarz i powiedziała, że koleżanki napisały bezbłędnie i mogą już iść do domu, a ja z kolegą zrobiliśmy dużo błędów i musimy sobie jeszcze z nią przypomnieć materiał.
Nie pamiętam co było dalej, bo chyba skończył się już sen.





