14-03-2014, 10:21
<<================== 15 Marca ===================>>
2h drzemka wieczorem, nawet nie całe (to dla mnie wyczyn... przerwać drzemkę po 2h..), w drzemce nie wiem czy w ogóle doszło do fazy REM. W nocy żadnej wyraźniejszej bezsenności i LD w chyba drugim cyklu.Podsumowując ostatnie dni.
Wtorek: Nie spałem od południa (no.. może wieczora ._.)
Czwartek: ok. 6h snu. Mimo to "odczuty" sen.
Piątek: 2h w dzień. 5h w nocy.
Ja lubię porównywać czas snu do wyników

Przechodząc do snów..
Snu w którym się uświadomiłem prawie prawie w ogóle nie pamiętam, jedynie to że niósł ze sobą jakiś znowu dziwny klimat. Lepiej pamiętam dopiero od uświadomienia. A uświadomienie ciekawe. Możliwe że zapoczątkowane jakimś strachem albo nadzieją bo sen był zły, bez derealizacji. TR pozytywny (yay!) i uczucie zdziwienia.
Wyszedłem na dwór bo byłem w kuchni. Przypomniałem sobie że Incestus pisał że najlepszym dowodem na LD jest pamiętanie świeżego planu. Po tym od razu przypomniałem sobie ten plan jakim był zwiedzenie lokacji zobaczonej w internecie, lodowa jaskinia, w głowie miałem to zdjęcie. (Zaplanowałem to 2 dni temu)
Moje podwórko zapełniły domy o dość konturowej i animowanej stylistyce.
Każdy taki sam, przynajmniej te co widziałem, a były ich rzędy. Zastanawiałem się czy to nie wina płytkości czy raczej obawy przed nią.
Część świadomości odebrał mi wskaźnik w prawym górnym rogu widoku. Myślałem że kiedy włączę deszcz (do tego w jakiś sposób nawiązywał ten wskaźnik) to polepszy mi się (chyba) jakość.
Poszedłem po drodze przed domem robiąc jakieś czary i Po chwili byłem na kompie i spisywałem w wersji roboczej przeżyty LD. Zrobiłem TR - pozytywny (yay! 2 razy z rzędu, mogę świętować xD) i znowu się zdziwiłem.
Byłem w nieznanej lokacji.Pojawił się kolega, który chyba odebrał mi kolejną część świadomości. Stworzyłem portal z "naklejonym" obrazem lokacji, którą miałem zwiedzić ale w rogu wskaźnik zmienił się na zegar który odliczał ostatnie sekundy, i wiedziałem że to czas do wywalenia. Biegłem w portal ale pomyślałem że efekty placebo (zegar i to że nigdy przez portal nie przechodziłem, chociaż.. w którymś LD była taka sytuacja..) się zsumują i nie wbiegłem. Po upłynięciu czasu zegar doliczył czas, ok 50 sek

Pojawił się jakiś groźny starszy gościu i nie byłem dość zdecydowany żeby go atakować, obudziłem się.
Chyba tu był jeszcze jakiś sen ale nie pamiętam go...a.. pamiętam tyle że atmosferą przypominał ten pierwszy i..wiedziałem że po zadzwonieniu (?) albo jakiejś czynności, uświadomię się znowu, czekałem na to. Nie zdążyłem bo obudziłem się.
Następne sny oscylowały wokół negowaniu i uświadamianiu innych o nieistnieniu oobe na facebooku.
W pierwszym na grupie klasowej. Nie fejsbukowy fejsbuk.
W drugim rozmawiałem z kolegą na pw, znowu nie fejsbukowy fejsbuk, on nigdy w moich snach nie wygląda jak normalny..
Kolega zdawał się zgadzać z moimi poglądami mimo że w realu się z nimi nie zgadza.
Ale.. dziwię się trochę tym TR'om. Ostatni zwolniłem z wyrabianiem nawyku. I nie mogę się jakoś porządnie wziąć za derealizację.
A może to wczorajszy webinar Bytofa miał duży wpływ.
Oprócz tego..Podczas dzisiejszej kminy doszedłem do wniosku że prawdopodobnie tak słabo pamiętam LD'ki bo bycie w nowym miejscu lub stanie, nie wywołuje u mnie dużego wzrostu uważności. W opisach uważności było nawiązywanie do uczucia kiedy jesteśmy np. na wakacjach w nowym miejscu. I tak raczej jest, ale chyba nie u mnie. Nie jest to duży wzrost. Także w LD jest podobnie. Oprócz tego mój wertyzm z pewnością ma na to wpływ.
I oprócz tego.. coraz bardziej powątpiewam że wraz czasem snu zwiększa się świadomość a wraz z nią pamięć snów, albo że ma taki wpływ na sny. Znaczy zwykle tak jest ale wiele razy było tak że pierwsze były bardziej realistyczne i lepiej zapamiętane.
Czy w przypadku drzemki w dzień jest tak że wraz z czasem snu, sen się pogłębia? Początkowo spłycony sen (przez brak potrzeby snu) a później pogłębiony (przez deficyt).
Liczę na odpowiedzi na te zagadnienia

<<==============================================>>
let's worship cats





