16-01-2014, 05:44
<<================== 16 Stycznia ==================>>
2 LD wysokiej wdg mnie świadomości i długie, jestem zadowolony
Postanowiłem dzisiaj nie iść do szkoły i pospać trochę w wieczór i część nocy a później siedzieć w nocy : D Sen się przedłużył ale.. nie żałuję.Dziwne jest to że po 8h snu miałem sen dalej optymalnie głęboki. Widocznie w dzień się tak nie spłyca. Widać to też w późniejszym śnie.
"Worms: 4 bit"
Odkrył mi ten sen odwieczny lęk. Lęk przed grafikami, które pierwotnie były 16/32 bitowe a stały się na skutek błędów 4 lub 8 bitowe : ( Do dzisiaj pamiętam jak straszne dla mnie było to przeżycie zobaczyć na tapecie mojego psa w 4 bitach : (
Grałem z siostrą w wormsy, ale nie zbyt przypominały one wormsy. Menu w ogóle go nie przypominało. Było czarne i bardzo proste. Z początku odpaliliśmy zwykłe wormsy. Mapy były wybierane przez kliknięcie. Włączyliśmy grę. Wormsy były umieszczane przez graczy. Długo nie graliśmy bo przypomniało mi się że mamy wormsy Armagedon z większą ilością rzeczy.
Nie było żadnego przejścia na włączenie gry. Od razu była ona na ekranie. Wersja Armagedon spełniła oczekiwania. Było pełno map i był nawet taki tryb jak "Matrix", który bardzo chciałem włączyć ale siostra nie chciała

Nazwaliśmy drużyny. Siostra nazwała "Leże Swift cośtam", a ja nie pamiętam. Rozpoczęliśmy grę i jest problem. Gra chodzi za szybko. Na tyle szybko że gdy chciałem postawić worma naraz stawiałem 5. Sprawdziłem fps'y w prawym górnym rogu - było ponad 32 tys.
Wpadłem na pomysł żeby włączyć w ustawieniach karty wymuszanie v-sync. Chciałem wyłączyć grę a tu pokazał się komunikator, który miał mało kolorów. Mówię do siostry żeby spojrzała bo coś fajnego, licząc że się przestraszy. Ja starałem się nie patrzeć. Jednocześnie bałem się że gra wyłączy się cała nie zmieniając kolorów ale na szczęście tak się nie stało.. huh, nietypowy lęk x_x
Czemu tak dobrze idzie mi zapamiętywanie snów o grach >_<
"Ziemia z bakteriami"
Byłem w starym domu. Było kilka osób, których nie pamiętam. Przed moim pokojem wysypała się jakaś ziemia. Tata twierdził że w tej ziemii są groźne bakterie i trzeba ją jak najszybciej sprzątnąć. Przy tym był bardzo zdenerwowany. Obok niego był jakiś straszy gościu, który również wyrażał swoje zdenerowanie. Dostałem dużą szczotkę i zamiatałem. A ziemia gdzie nie gdzie mi uciekała.
Już miałem wstawać ale ciężko było, jednocześnie usiłowałem nie zasnąć. Po jakimś czasie obróciłem się na bok. Poczułem że wchodzę w sen więc czekałem.
Na dwór wyszedłem nie typowo bo nie było okien. Przeniknąłem przez ściany : D Na dworze było dość ciemno ale nie tak ciemno żebym musiał rozjaśniać. Ekran mi się kołysał, skojarzyłem to z GTA IV. Szedłem przez siebie a ekran wciąż się kołysał. Powiedziałem stanowczo "Stop!" i się prawie uspokoił, później całkowicie.
Z tego co pamiętam przejeżdżały koło mnie jakieś auta a ja próbowałem cisnąć w nich kamehameha <szczerbol> Później jakbym walczył z tym gościem z jednego auta a po chwili dołączył się inny rzucając w nim shotganem, a takie akcje lubię

Obudziłem się, i straciłem świadomość. Akcja była totalnie bez logiki. I w ógóle nie byłem w swojej miejscowości. Mało z tego pamiętam, jedynie tyle że siostra chciała mi "wyczarnić" kolejną koszulkę, tj. przefarbować. Chciałem jak najszybciej wejść na I-sen i opisać relację ( : D) ale akcja w ogóle do tego nawiązywała. Były tu jakieś kosmiczne byty, których miałem część historii na ekranie. A raczej ich etapy. Im dalej w etap tym byli mnie "ludzcy". W ostatnim etapie chodziły same nogi x_x
Sam miałem stać się jednym z nich i zastanawiałem się, który etap wybrać..
Później byłem w swoim starym domu. W kuchni była mama i siostra. Mama mówiła o czymś co nawiązywało do poprzedniego snu z ziemią. Pomyślałem, zrobiłem TR i uświadomiłem się.
Wybiegłem na balkon i wyleciałem. Początkowo bawiłem się w utrzymywanie w powietrzu a zaraz poleciałem na północ. Leciałem dość szybko, chyba najszybciej z moich lotów. Przy locie niekiedy obracałem się niechcący ale lot z odwróconą orientacją to coś wspaniałego
Leciałem przez jakieś lasy, gdzie nie gdzie jakieś rzeki. A później pojawiły się abstrakcyjne tereny miejskie.Nieskomplikowany blok na którym siedziały postacie z serialu "Hanna Montanna" (nie, nie oglądam go >_<). Był ojciec Maily, Maily i Hannah. Ojciec pytał się, która córka jest prawdziwa. Ja powiedziałem że Hannah, tak na odwal się i żeby się zastanawiał.
Spotkałem zbiór straganów (odpust? : D ) chińskich
Podszedłem do jakiegoś straganu, urzekło mnie jedzenie. Wziąłem sobie szaszłyk, już miałem go próbować ale...Obudziłem się. Byłem znowu w moim starym domu. Gadałem z ojcem, dość szybko uświadomiłem się. Zrobiłem TR dla pewności i wyleciałem. Od razu poleciałem w stronę tego chińskiego odpustu żeby lepiej go zwiedzić. Szybko tam dotarłem.
Opatrzyłem sobie stragan za którą była chinka. Miałem ochotę powalczyć i wziąłem pobliski nóż. Podszedłem do straganu, chinka szybko się zorientowała i też wyciągła noż. Kiedy ja tymczasem zastanawiałem się czy nie odejść podbiegł do mnie chińczyk z kataną, który upewnił mnie w decyzji żeby odejść

Odszedłem trochę od straganu, byłem trochę nad nim. Wpadłem na głupi pomysł odcięcia sobie ręki xD Spojrzałem na rękę i wyobraziłem sobie slash, który odcina dłoń, zadziałało. Nie było dużo krwi ani bólu.
Niczym gravity gunem bez guna i bez promienia grawitacyjnego rzuciłem kawałek ręki pomiędzy chinkę za straganem a jakiegoś gościa za nią. Z początku nie zauważyli i kontynuowali rozmowę. Myślałem że się wystraszą. Kiedy zauważyli było tylko lekkie zdziwienie a chinka nabrała tego gościa że to ona podłożyła tą rękę ._. Obudziłem się

<<==============================================>>
let's worship cats





