14-10-2013, 18:38
<<================== 14 październik ==================>>
2 uświadomienia, ale tych snów nie za dobrze pamiętam.
1. Niepamiętam jak, uświadomiłem się w pokoju, obraz rozmazywał się, moje myśli zaprzątały jakieś zwierzęta.. Wyszedłem z pokoju po czym wywaliło mnie do FA.
2. Nie pamiętam co było wcześniej. Wszedłem z masą ludzi do jakiegoś tunelu, przypominającego kopalnie. W środku pomyślałem że skądś to kojarzę, że już mi się to śniło. Po chwili namysłu pomyślałem "ale w tamtym śnie byłem świadomy więc..aha to też jest sen", coś w tym stylu. Spytałem czy to sen projekcji z ciekawości ale powiedziała że nie wie. Obraz się rozmazywał ale odrzuciłem myśli i uspokoił się, chciałem spokojnie iść z innymi w głąb tego tunelu ale obudziłem się.
"Prawdy (?)"
Siedzę sam w pociągu, za mną siedzą 2 znane koleżanki i jeszcze ktoś. Jedna z nich mówi o mnie. Mówiła coś że ktoś chciał mnie zmienić ale zmienił mnie za mało, i że jestem miły ale za bardzo. W śnie gdy tak podsłuchiwałem w większości się z tym zgadałem, ale z tą osobą która miała mnie zmienić raczej nie widzę powiązania. Na moment byłem jeszcze(choć to było pewnie po przyjeździe) w domu, chciałem zamknąć auto ale się otwierało jakby drzwi były na jakichś sprężynach. Byłem później jeszcze na peronie i chciałem kupić bułkę w sklepiku.
"odpust w Bełchatowie"
Byłem w moim rodzinnym mieście przechodziłem przez lokacje mi znane. Śpieszyłem się na coś w rodzaju odpustu, który był niedaleko. Przedzierałem się przez 2 rzędy jakichś babć. Gdy dotarłem upatrzyłem jakąś małą piłkę za 30 zł i chciałem ją nabyć ale później zrezygnowałem bo nie była tyle warta. Niedaleko dostrzegłem moją nauczycielkę z matematyki która chciała zobaczyć się z moim bratem który był obok. Ja się jej strzegłem, okazało się że brat też. Ale tam poszliśmy. Później było jakieś nawiązanie do DB. Był gohan, goten, vegeta. Ścigali kogoś co rusz przechodząc na wyższe stadia, zwiększając swoją prędkość. Gohan dobył Mistica ale inni nie nadążali, musiał spowolnić.
Potem odbył się nietypowy mecz bo był jakby na zewnątrz, ale przypominający grę i był to PES2 który go nie przypominał (widziałem tą "grę" wcześniej przechodząc przez stragany). W rzeczywistości była to dość prymitywna piłka. Mecz komentowali Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz. Gra wydawała mi się dosyć logiczna, małe prawie że pikselowate piłkarzyki biegały i rozgrywały akcje, strzelając ładne bramki. Był też jeden karny. Gdy tak sobie teraz przypominam to na boisku była jedna bramka i do tego ustawione w lewym górnym roku na górnej lini, odwrócona dołem. Mecz wygrywała druga drużyna wynikiem 10-16. Wszyscy myśleli że mecz po dobiciu jednej z drużyn do 16, skończy się. Okazało się jednak że drużyna wygrywająca wygra dopiero wtedy gdy przeciwna drużyna straci wszystko. W śnie w miarę przyjąłem tą logikę ale teraz zastanawiam się czy dało się to jakoś wygrać.
Pierwsza drużyna miała w swoim asortymencie diabelskie psy przypominające cerbery z "Heroes 3" i wściekłe babcie, nie wiem czy druga drużyna też, aczkolwiek nie ujawniły ich. Pierwsza drużyna wpuściła na boisko babcie, które coś mówiły o pieczeniu psów.. chyba "tworzyły" te cerbery. Za chwilę wpuścili na boisko wszystkie cerbery, które złapały po jednym zawodniku drużyny przeciwnej do pyska i wynieśli z boiska... Drużyna wcześniej przegrywająca wygrała.. w nietypowy sposób.
<<================================================>>
let's worship cats





