12-10-2013, 21:27
<<================== 12 październik ==================>>
Słabo ostatnio z pamięcią snów głównie przez to że nie budzę się już tak często. Dopiero zapamiętałem coś z drzemek gdzie budziłem się co jakąś godzinę.
"Kosmos fajny jest"
Mam wrażenie że był to pół sen. Byłem w jednej z sond wysłanych pare lat temu. W 99 roku miała być wysłana nowa sonda, w 2009 jeszcze jedna. Każda szybsza od poprzedniej. Ogółem to przez cały sen/pół sen rozmawiałem sobie z innymi sondami, wyobrażałem sobie niejednokrotnie jak szybka będzie ta najnowsza sonda, bo miała być bardzo szybka i lecieć dalej w układ słoneczny. Z każdym wyobrażeniem tej szybkości czułem mocne ciarki, było to przyjemne uczucie, dlatego stąd sądzę że był to pół sen.
"Spadająca ściana na pokładzie"
Akcja działa się już na pokładzie jakiegoś statku kosmicznego. Niechcący przewróciłem jakąś wyciętą ścianę. Przyszedł kolega, któremu zależało mu żeby to naprawić bo będziemy mieli przerąbane. Było dużo trudu, kiedy myśleliśmy że udało nam się włożyć ścianę na miejsce ale po obejrzeniu efektu zobaczyliśmy że nie jest tak jak było. Kolega zadzwonił po jakiegoś kierownika na Ziemii, żeby nam jakoś pomógł. Ten od razu go obrażał i mówił że piep**y jego córkę. Kolega w tym czasie spojrzał na zdjęcie przed nim na którym był on z córką, na chwilę pojawił się u niego uśmiech ale zaraz powrócił do okrutnej rzeczywistości w której ten człowiek wykorzystuje jego córkę a on nic z tym może zrobić, musi to zaakceptować.
"Gdy na pokładzie dopada nuda"
Trochę schizowy sen. Na początku chodziłem po pokładzie, przypominało to trochę jakbym był w grze. Zbierałem przedmioty. Znalazłem mały magnes i mogłem nim brać inne metalowe przedmioty, wcześnie tak nie mogłem. Zaraz je odłożyłem bo nie były mi potrzebne. Poszedłem do łazienki gdzie byli inni. Wymyślili pewną zabawę polegającą na przeszywaniu się wiertarką... W śnie nie było żadnej mowy o nieśmiertelności ale wyglądało to tak jakbyśmy byli nieśmiertelni. Jeden człowiek z ekipy wbił sobie wiertarkę w serce, przekuł ciało na wylot i pobiegł szybko do łazienki bo zrobiło mu się niedobrze. Inni chcieli przebijać sobie głowy i jeszcze gorzej... masakra..
"baterie do satelity"
Siedziałem w pokoju kiedy przyszła do mnie siostra pokazując baterie które zakupiły. 2 duże paluszki i 2 normalne. Powiedziała że dała za nie 120 zł. Spytałem się czy to akumulatory ale zaprzeczyła. Kupiła je do aparatu który podłączyła do dekodera bo aktualnie nie ma satelity. Dziwiłem się jak aparat może zastąpić satelitę.
<<================================================>>
let's worship cats





