11-10-2013, 16:17
<<================== 11 październik ==================>>
Mogłem znowu sobie pospać. Miałem w planach robić mini WBTB po każdym obudzeniu ale na złość obudziłem się dopiero po ponad 6h snu i zapamiętałem końcówkę ostatniego snu, zwykle budzę się po kilku snach
"Pies zeżarł komórkę"
Myślę że ostatnie 2 sny były o zwięrzętach- prawdopodobnie psach, ten był napewno. Byłem u babci. Był tam pies (chyba tu był już od dłuższego czasu) który połknął komórkę babci. Razem z babcią przygotowaliśmy potrawkę dla psa dzięki któremu szybko "odzyskamy" komórkę. Pamiętam że na koniec polewaliśmy to octem.
Obudziłem się wyspany więc wstać było łatwo, przeszedłem się do WC, zapisałem wszystko co pamiętałem ze snu. Zasypiając próbowałem sobie coś przypomnieć z ostatnich snów, coś mi świtało ale nie odkryłem nic nowego. Zasypiałem dość długo więc może to pomogło się uświadomić w następnym śnie.
"Sprawdzian z kanapek"
Cała fabuła snu kręciła się wokół kanapek i jakiejś pary. Było to trochę poplątane i nie pamiętam co to za para. Pamiętam przyszykowane kanapki z serem, pomidorem i ogórkiem gdzie na dwóch górnych ta para się podpisała i była o to jakaś mała awantura. Później był sprawdzian z kanapek, prowadzonych przez moją nauczycielkę z PP i był on w moim domu. Kolega z klasy zachwycił nauczycielkę i dostał 5. Mi to szło tragicznie w efekcie końcowym mocno się wkurzyłem i wywaliłem wszystko z hukiem w zlew, nauczycielki wtedy już nie było.
Poszedłem do łazienki, spojrzałem w lustro, wyglądałem chyba normalnie tylko z krótszymi włosami. Obok był jakiś kolega, nie pamiętam kto (mam problem z zapamiętywaniem postaci we śnie). I to był chyba jedyny moment w którym go, nie mogę sobie przypomnieć innego, ale myślałem że cały czas mi towarzyszy. Naszła mnie myśl że to może sen, nie pamiętam w wyniku czego. Zrobiłem TR z nosem - pozytywny (nw czemu nie zrobiłem z lustrem, robię je zawsze przy okazji), na początku nie byłem pewien ale po dwóch kolejnych już tak. Wyszedłem na dwór,(po drodze myślałem że sen trwał już długo i pewnie to końcówka ale powiedziałem sobie że lepiej o tym nie pamiętać), było ciemno. Chciałem przywołać dzień, znowu zamknąłem oczy i myślałem o dniu, w efekcie zapaliły się pobliskie lampy. Później położyłem się na trawie i oglądałem przez krótką chwilę niebo, było ładne. Wróciłem do domu, poszedłem do siostry, coś do mnie mówiła ale powiedziałem że teraz jestem w śnie i bawię się z moim kolegą, żeby to udowodnić chciałem zrobić kulę energii siłą woli, nie udało się. Siostra popatrzyła na mnie jak na kogoś dziwnego, pomyślałem że to może jednak nie sen a ja robię z siebie debila, ale szybko odrzuciłem tą myśl. Zrobiłem TR z nosem - negatywny. Byłem uparty przy tym że to sen, chciałem zrzucić coś siłą woli(przez ostatnie dni miałem wiarę w te TR, jako ostatnią deskę ratunku). Na górze było jakieś pudło, wysilałem się żeby je zrzucić, po chwili poruszyło się. Powiedziałem do innych(czyli do siostry,szwagra i kogoś jeszcze) "ha, widzieliście?!" ale projekcje mnie totalnie zignorowały. Powiedziałem że nie wmówią mi że to nie sen ale siostra mnie zagadała o jakimś serze że szwagier położył go u kogoś na drukarce i ser się rozerwał... Na to szwagier powiedział że zna kogoś kto topi ser w plastrach i będzie jak nowy... Obudziłem się.
Mimo że sen był po jakichś 9h snu to nie wydaję mi się że był płytki, wróciłem do domu, otoczenie się nie zmieniało. Co do wybudzenia wiele razy miałem tak że jeśli straciłem świadomość to po chwili mnie wybudzało. Uświadomienie chyba nie z płytkości, tamte były oczywiste i słabej jakości. Wie ktoś może czemu znikły z mojego snu te spłycenia? Wcześnie to były większością moich LD, wszak marne ale były. Myślałem że tych spłyceń jest mniej ale teraz chyba znikły całkowicie.
<<================================================>>
let's worship cats





