Dziennik Lorellai
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że uciekałam ciężarówką, ale nie po drogach — tylko po niebie. Wpisałam kod z GTA San Andreas „RIPAZHA”, ten od latających samochodów, i ciężarówka zaczęła się rozpędzać, aż nagle wzbiła się w powietrze. Sunęła po niebie jak samolot. Leciałam razem z jakimiś moimi znajomymi. Mieliśmy zapasy jedzenia na całą podróż i wiedzieliśmy, że uciekamy przed policją, która już o nas wiedziała. W pewnym momencie okazało się jednak, że wcale nie lecimy tą ciężarówką, tylko uciekamy na jakichś ogromnych latających ptakach. Pomyślałam wtedy, że wolałabym jednak uciekać samochodem po wpisaniu kodu na latające pojazdy. Krążyłam długo po niebie i miałam wrażenie, że na coś czekam, ale nie wiedziałam dokładnie na co. W końcu zaczęłam się tym wszystkim nudzić. Później nagle znalazłam się w sklepie w Tunezji. Byłam tam razem z moją siostrą. Wspominałyśmy jakieś ciastka, które wcześniej tam kupiłyśmy. Obsługiwała nas arabska kobieta. Zapytała, co chcemy kupić, a ja odpowiedziałam, że na razie tylko się rozglądamy. Poszłam do innej alejki i zauważyłam schody prowadzące w dół. Z ciekawości zapytałam tę kobietę, co znajduje się na dole. Odpowiedziała mi coś, ale nie dosłyszałam jej odpowiedzi. Mimo to podziękowałam jej uprzejmie. Później miałam jeszcze inny sen. Byłam związana z jakimś klanem, chyba czymś w rodzaju klanu wiatru. Był tam jakiś chłopak, z którym miałam bliski kontakt, i jeszcze inny chłopak z tego klanu był chyba we mnie zakochany albo próbował zwrócić na siebie moją uwagę. Chciałam porozmawiać o tym wszystkim z tym pierwszym chłopakiem. Na końcu pojawiły się psy. Mój pies chciał bawić się z małym pieskiem. Po chwili wyszło jakieś duże zwierzę. Najpierw myślałam, że to bernardyn, ale okazało się, że to dzik. Podeszłam ostrożnie razem z psem do tego dzika. Zwierzęta powąchały się nawzajem, a potem zaczęły się razem spokojnie bawić.

*

Miałam sen, że byłam w jakimś bloku z widokiem z góry, to było tak jakby na ósmym piętrze i był widok właśnie na całe miasto. Przypomniało mi się, że moja koleżanka mówiła mi kiedyś, że ona ma w dupie dom i nigdy nie chciałaby mieszkać w domu, tylko właśnie wysoko w wieżowcu, żeby mieć widok na całe miasto. W tym śnie zastanawiałam się, co tacy ludzie czują i czy czują się tak, jakby mieli całe miasto w garści. Później mama dała mi pączka i miała być kolacja. Wiedziałam jednak, że nie mogę jeść takich rzeczy, żeby nie tyć. Pokroiłam więc pączka na cztery części i powiedziałam sobie, że zjem tylko jedną część. Wybrałam tę, która miała najwięcej truskawkowego nadzienia. Później pytałam ChatGPT, czy przytyję od tego kawałka pączka. Następnie było coś takiego, że pyskowałam przez telefon — chyba do klienta — i mama powiedziała mi, że jest przedostatni dzień miesiąca i że mogą mnie jeszcze zwolnić z pracy za to pyskowanie. Potem w śnie był już następny dzień i byłam w pracy. Ktoś powiedział mi, że niektóre osoby wolą, kiedy mnie nie ma, bo rozkręcam całe towarzystwo, ludzie się przy mnie uśmiechają i atmosfera robi się zbyt zabawna. Pomyślałam wtedy, że przecież nie ma w tym nic złego. Nagle zawołała mnie szefowa i powiedziała, żebym zobaczyła księgę podziękowań dla mnie, bo właśnie zostałam zwolniona. Zaczęła coś do mnie mówić, ale już tego nie słyszałam. W tym śnie błagałam tylko, żeby to okazało się złym snem, że znowu zostałam zwolniona z pracy. Byłam przerażona i cały czas miałam nadzieję, że to tylko sen. Na szczęście się obudziłam i okazało się, że faktycznie to był tylko zły sen. Poszłam do łazienki, byłam roztrzęsiona i bardzo mocno biło mi serce. Potem wróciłam do łóżka i zasnęłam ponownie. Wtedy śnił mi się kolejny, bardzo podobny sen. Wiedziałam już, że zostałam zwolniona i że to mój ostatni dzień pracy. Miałam oddać jakieś ręczniki, które wcześniej wzięłam do domu. Były żółte, ale miejscami wyglądały tak, jakby ktoś próbował je wybielić domestosem — jakby chciano usunąć z nich mój zapach i przygotować je dla kolejnej osoby, która przejmie po mnie tę rolę. Pomyślałam wtedy, że bardzo chętnie wróciłabym do firmy w Katowicach albo do tej drugiej firmy w Zawierciu, bo tylko tam czułam, że ludzie mnie naprawdę lubili i tylko stamtąd odeszłam jako osoba lubiana. Później przyszła jakaś czarnowłosa kobieta z pracy i zapytała mnie, co u mnie. Odpowiedziałam jej, że właściwie to nic, bo już tam nie pracuję. Bardzo się zdziwiła, zaczęła ze mną rozmawiać i powiedziała, że poda mi swoje dane do komunikatora podobnego do Teamsa i że pomoże mi w pracy. Po chwili jednak przypomniała mi, że przecież już tam nie pracuję i nie będę mogła z tej pomocy skorzystać. W duchu bardzo żałowałam, że nie poznałam jej wcześniej, bo może pomogłaby mi nie stracić tej pracy. Podała mi swoje ID i jakieś inne dane, a ja zapisałam je na butelce wina, którą miałam zabrać jako jakieś podziękowanie albo prezent na pożegnanie. Poprosiłam ją też o imię i nazwisko, bo chciałam dodać ją na Facebooku i czasami do niej zadzwonić. Odpowiedziała, że jak najbardziej mogę się z nią kontaktować i zawsze mogę zadzwonić. Pomyślałam wtedy, żeby pójść z nią gdzieś na ogród i od razu porozmawiać o tym, jak źle się z tym wszystkim czuję, ale ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Dzisiaj śniło mi się, że szukałam w sklepie mleka owczego w proszku. Sklep był pełen różnych produktów — mleka w proszku, puszek, słoiczków i opakowań, głównie czerwonych. Sprzedawczyni powiedziała z obrzydzeniem: „Fuj, jak można lubić mleko owcze?”, a ja odpowiedziałam jej, że mleko owcze jest lepsze niż kozie i że właśnie takie chciałabym kupić. Później poprawiałam makijaż w lusterku. Zauważyłam, że podkład starł mi się z nosa i czoła, zostawiając plamki. Wklepywałam nową warstwę podkładu, próbując to naprawić. Nagle spojrzałam na zegarek — była 8:10. Uświadomiłam sobie, że mam lekcję w szkole i że powinnam już być w klasie. Znowu wrócił motyw szkoły, który często pojawia się w moich snach. Byłam kompletnie nieprzygotowana — nie wiedziałam, gdzie mam zajęcia, jaka to sala ani nawet co to dokładnie za lekcja. Nie miałam zeszytów ani niczego potrzebnego. Chodziłam po szkolnym korytarzu i zaglądałam do klas, ale wszędzie byli obcy ludzie. W końcu znalazłam odpowiednią salę. Kiedy weszłam, nauczycielka zapytała mnie, jaką muzykę lubię. Odpowiedziałam, że bardzo lubię Elvisa. Zaraz potem wymknęłam się do łazienki. Toaleta była ogromna, z wieloma kabinami w środku, ale bardzo brudna i obskurna. Gdy zdjęłam spodnie, zorientowałam się, że dotknęły sedesu. Poczułam obrzydzenie i próbowałam je jak najszybciej wytrzeć z „zarazków”. Po powrocie do klasy zobaczyłam mojego dawnego przyjaciela Grzegorza. Usiadłam niedaleko niego. Na ławce leżał już mój egzamin z oceną „DST+”. Pomyślałam, że może to nie jest świetna ocena, ale najważniejsze, że zdałam. Rozmawiałam z Grzegorzem swobodnie, jak dawniej, żartowałam i dawałam mu dwuznaczne sygnały. Potem wydarzyło się coś dziwnego — zaczęłam zapisywać ten sam sen do dziennika snów. Pisałam właśnie o mleku w proszku, o szkole i całej reszcie wydarzeń, które teraz pamiętam. Nauczycielka dała nam podręcznik do zajęć. Na okładce był Elvis. Pomyślałam wtedy, że dobrze było wspomnieć o Elvisie, bo dzięki temu dostałam „spersonalizowaną” książkę z jego zdjęciem. W środku były teksty jego piosenek, informacje o nim i różne ciekawostki, choć nie było wszystkiego, czego szukałam. Później śpiewałam piosenki Elvisa i zaczęłam szukać perfum w torebce. Przypomniało mi się, że w jakimś wcześniejszym śnie kupiłam nową torebkę i wrzuciłam do niej perfumy, a potem schowałam ją do szafki i zapomniałam o nich. Jedna z torebek była ciemnozielona, z Guessa — mam ją na jawie i to taka, której nie lubię. Na końcu znowu byłam w sklepie. Pokazywano tam rekordowo wysoką wieżę z torebek.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Nie pamiętam wiele z dzisiejszego snu. Chciałam nowe ubrania i mój mąż przyniósł mi nowe ciuchy, żebym je przymierzyła i zatrzymała te, które chcę. Były różne bluzki, topy i spodnie. Przymierzałam je w wannie. Pamiętam, że weszłam do ciepłej wody a potem jak przymierzyłam jaskrawozielony top i chciałam zamoczyć głowę, by ją umyć, woda była zimna. Adrian zaczął wyzywać się z jakąś cyganką przez okno. Coś krzyczał do niej, ona szła na dole. Wiedziałam, że coś było z nią nie teges, jakby była chora na umyśle. Pamiętałam też, że ukradła nam 50 zł. Potem wąchałam perfumy, to były odlewki. Niektóre mi się nie podobały i odłożyłam je na kupkę, do odsprzedaży. Każdy flakonik miał swój zapach. Wąchałam jakąś odlewkę perfum, na której było napisane: "Lolita Lempicka", myślałam, że to te perfumy, które mi się nie podobały. Ale pachniały ładnie, owocowo i wiśniowo. Pomyślałam, że Lempicka ma już jedne podobne perfumy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że Kamil, brat mojego męża, coś robił przy domu, a mój mąż mu pomagał. W dachu, w suficie, była dziura. Kamil miał żal do mojego taty, bo mój tata sprzedał mu za paręnaście tysięcy jakiś garaż czy coś w tym stylu. Ta dziura w suficie była właśnie w tym garażu. Powiedziałam Kamilowi, żeby nie cisnął po moim tacie. Nagrałam mu na Messengerze to, co Kamil mówił o moim tacie, i wysłałam to mojemu tacie. W tym samym czasie dziecko Kamila kichnęło mi na rękę, kiedy siedziało naprzeciwko mnie. Wiedziałam, że muszę odkazić ręce, a także telefon, bo na telefon też mi kichnęło. Później przebierałam jakieś taśmy i szukałam złota, ale zamiast tego znalazłam szmaragdy. Miałam też zadanie, żeby na kolorowankach szukać roślin i duszka. Następnie miałam jeść kolację z robaków. Był to jakiś challenge. Robaki były bardzo obrzydliwe, duże, chyba ususzone. Wyobrażałam sobie, że mam zjeść dużego białego robaka i nie mogłam tego zrobić. Potem podano mi obiad i prowadzono mnie do stołu. Nie wiedziałam, co jem. Prosiłam, żeby ktoś mi powiedział, co to jest, bo sama nie miałam pojęcia. Nie chciałam też, żeby ktoś mnie o to pytał, bo czułam się zagubiona i nie wiedziałam, co mam na talerzu. Później zaparkowałam samochód na miejscu VIP. Poszłam do łazienki, bo miałam dostać informację dla ochroniarza, że mam tam iść. Ochroniarz jednak wziął mnie pod rękę i zamiast do łazienki zaprowadził mnie z powrotem do miejsca, gdzie miałam jeść kolację. Wcześniej tej samej nocy miałam inny sen. Śniło mi się osiedle i domki. W starej encyklopedii znalazłam kontakt do mężczyzny, który miał kury i zabijał je jednym strzałem igły. Przypomniałam sobie wtedy, że mój teść zabija swoje kurczaki przez podcięcie gardła, co uznałam za mniej humanitarne. W rzeczywistości mój teść nie ma kur. Chciałam jajka i kurczaki na rosół. Przy bramie znajdował się stos martwych zwierząt — nie tylko kurczaki, ale też psy i inne zwierzęta. W ostatnim śnie tej nocy widziałam stado moich myszy, które wróciło do mnie i miało się bardzo dobrze. W tym pierwszym śnie, kiedy Kamil mówił źle o moim ojcu, próbowałam myć zęby elektryczną szczoteczką, ale była ona bardzo słaba. Cały czas się zacinała i miała słabą baterię, przez co nie mogłam dokładnie umyć zębów.

*

Na początku nocy śniło mi się, że dręczyłam psy. Wzięłam je ze schroniska jako wolontariuszka, miałam je wyprowadzić na spacer, ale coś sprawiło, że im dokuczałam. 
Później śnił mi się Wojtek — moja sympatia z dzieciństwa, kiedy miałam około 14–15 lat. Poznaliśmy się wtedy i pisaliśmy codziennie na Gadu-Gadu. Raz się spotkaliśmy i nawet się pocałowaliśmy. Potem nagle przestał się do mnie odzywać i przez wiele lat próbowałam go odnaleźć, nawet będąc w innych związkach. Ostatni raz myślałam o nim ponad rok temu, a minęło prawie 20 lat od tamtego czasu. Nie wiem, dlaczego teraz mi się przyśnił. W śnie był z nim jego kuzynka Aurelia. Pamiętałam, że kiedyś mówił, że spędza z nią czas, kiedy znikał i nie odpisywał, co wzbudzało moją zazdrość. W tym śnie okazało się, że Aurelia wcale nie była jego kuzynką, tylko jego żoną. To ona robiła mu zdjęcia, które kiedyś mi wysyłał. Czułam, że mnie okłamał. Gdy zapytałam go, dlaczego mnie porzucił, on i Aurelia szydzili ze mnie i śmiali się. W śnie miałam też świadomość, że to może być sen i chciałam zapisać go do mojego sennika, bo byłam zaskoczona, że Wojtek mi się przyśnił, mimo że o nim ostatnio nie myślałam. Dowiedziałam się, że Wojtek upozorował własny wypadek samochodowy, żeby się mnie pozbyć i zniknąć. Przez chwilę myślałam też, że może był gejem, skoro mnie nie chciał. Chciałam mu pokazać nasze wspólne zdjęcia. Wcześniej w śnie byłam też u psychiatry — u koleżanki mojej mamy, Edyty — z którą miałam regularne wizyty co miesiąc i która przepisywała mi leki. Czułam jednak, że te spotkania są już zbyt częste i mnie męczą. Mówiłam jej, że nie mam w życiu aż tak ciężkich tragedii jak inni ludzie, więc nie wiem, o czym mam mówić. Czułam, że między wizytami w sobotę i poniedziałek jest zbyt krótki czas i że nic się w moim życiu nie zdąży wydarzyć, żebym miała co opowiadać. Liczyłam nawet na to, że ta wizyta zostanie odwołana. W dalszej części snu przeglądałam zdjęcia i filmy w komputerze. Znalazłam film, na którym Wojtek siedzi na kolanach u kogoś na świętach u jego rodziców, a obok była Aurelia, która wyglądała na zazdrosną. Wiedziałam jednak, że takie sytuacje nigdy nie miały miejsca w rzeczywistości. Znalazłam też pierwsze zdjęcia, które faktycznie kiedyś mi wysyłał Wojtek, ale w śnie zaczęłam mieszać je z rzeczami, które nigdy się nie wydarzyły. Szukałam go po mieszkaniu, w którym się znajdowałam, ale zamiast niego znalazłam Aurelię. Zapytałam ją, gdzie jest Wojtek, a ona powiedziała, że nie wie. W pewnym momencie usłyszałam, że Wojtek wraca. Wołałam go, żeby przyszedł, bo chciałam mu coś pokazać razem z Aurelią. On był zdziwiony, że ja i Aurelia się pogodziłyśmy i się lubimy. Pokazałam mu film na komputerze i zaczęłam bardzo płakać. Czułam ogromny żal i stratę, jakby ten film był symbolem czegoś, czego bardzo chciałam, ale co nigdy się nie wydarzyło. Wtedy sen zaczął się rozmywać i się obudziłam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Śniło mi się, że na ogrodzie u moich rodziców miałam kucyki i chciałam na nich jeździć. Akcja działa się w domu rodzinnym moich rodziców, na ich ogródku. W tym śnie była też Arisska. Była młoda, żywa i pełna energii. Taka sama, jak zwykle pojawia się w moich snach. Biegała sobie po ogrodzie. W pewnym momencie była na samym końcu ogrodu. Zawołałam ją, a ona od razu przybiegła do mnie. Miała sprawne łapki i wszystko było z nią w porządku. Pamiętam, że patrzyłam na jej łapki i dziwiłam się, bo przecież miała je kiedyś sparaliżowane. W śnie wyglądało jednak tak, jakby odmłodniała i była całkowicie zdrowa. Wszystko było z nią dobrze. Później siedziałam na tarasie. Pojawiały się tam różne małe zwierzęta i stworzenia — ryjówki, myszki, jaszczurki i inne podobne zwierzątka. Chciałam dać Arissce karmę. Nagle z tej karmy wyszły dwa brązowe gekony. Były całkiem ładne i wyglądały na przyjazne. Arisska początkowo chciała na nie zapolować. Ganiała je i interesowała się nimi jak pies zainteresowany małymi zwierzętami. Po chwili zabrałam jednak te gekony i chciałam umieścić je w terrarium.
Cały sen kręcił się wokół Arisski. Później byłam w swoim pokoju i Arisska również tam była. Bawiłam się z nią i spędzałam z nią czas. Kiedy obudziłam się nad ranem, pamiętałam tylko, że śniło mi się coś bardzo przyjemnego i że po przebudzeniu czułam się wyjątkowo dobrze. Nie mogłam jednak przypomnieć sobie, co dokładnie mi się śniło.
Dopiero kiedy poszłam do łazienki, nagle przypomniałam sobie cały sen i zrozumiałam, że śniła mi się Arisska.
Był to bardzo miły, spokojny i przyjemny sen. Jednak kiedy przypomniałam sobie, że to właśnie ona mi się śniła, poczułam smutek, ponieważ Arisski już ze mną nie ma. Pomyślałam wtedy, że bardzo za nią tęsknię i czasami chciałabym, żeby choć jeden z takich snów stał się rzeczywistością, choćby tylko na godzinę lub dwie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że ktoś mnie ścigał. Jakiś mężczyzna albo kilku mężczyzn chciało mi coś zrobić i przez część snu przed nimi uciekałam. W tym śnie kąpałam się również w morzu. Pogoda była bardzo dziwna i zmienna. Czułam ciepło, ale jednocześnie miałam wrażenie, że na dworze jest może dwa stopnie. Było to bardzo nietypowe odczucie, ponieważ z jednej strony było mi przyjemnie, a z drugiej miałam świadomość zimna. Później znalazłam się w szkole. Rozmawiałam tam z koleżanką, która nie miała nóg i poruszała się dzięki protezom. Rozmawiałyśmy o kąpaniu się w morzu i o ranach. Powiedziałam jej, że wydaje mi się, że po szczepionce miejsce na moim ramieniu zrobiło się wklęsłe i że mogłaby mi się tam nalewać woda. Zapytałam ją, czy nie bała się o swoje kikuty nóg i czy nie martwiła się, że podczas kąpieli mogłaby dostawać się tam woda. W szkole była również dziewczyna z mojego biura, która na jawie raczej mnie nie lubi. Zagadnęłam ją o pogodę. Odpowiedziała mi bardzo miło. Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że może się zmieniła i zaczęła mnie lubić. Ludzie rozmawiali także o chłopaku, który zabił się w niewyjaśnionych okolicznościach. Wcześniej wrzucił na Instagrama film, na którym opowiadał o swoim nowym domu. Wszystkim wydawało się, że ma idealne życie i wszystko mu się układa. Później okazało się jednak, że coś było nie tak, ponieważ odebrał sobie życie. W dalszej części snu oglądałam nagranie tego chłopaka. W pewnym momencie jakieś dziecko wbiegło do pokoju i zaczęło płakać. Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, zostawiając to dziecko w środku. Później znalazłam się na moście. Był tam ogromny tłum ludzi. Uciekałam przed tymi mężczyznami, którzy mnie ścigali. Byłam z moim mężem, ale później okazało się, że to nie był Adrian, tylko Nihil – postać z mojej książki. Nihil pobiegł do przodu. Nagle zobaczyłam, że policjanci go skuwają. Zauważyłam jednak, że skuli również tych dwóch mężczyzn, którzy nas ścigali. Zaczęłam krzyczeć do policjantów i pytać, dlaczego skuli Nihila, skoro nic złego nie zrobił. Byłam oburzona, ponieważ uważałam, że jest niewinny.

Kolejny sen tej samej nocy był bardzo podobny do poprzedniego. Ponownie pojawił się motyw bycia ściganą i zagrożenia ze strony dwóch mężczyzn. Byłam w pracy. Pamiętam, że chodziło o dwóch mężczyzn, z którymi pracowałam. W śnie wydarzyła się sytuacja, w której paliłam papierosa i rzuciłam niedopałek zbyt blisko samochodu jednego z nich. Bardzo się o to zdenerwował, uwziął się na mnie i zaczął mi grozić. Miałam wrażenie, że chce się na mnie zemścić i że będzie próbował mnie „dopaść”. Później byłam jeszcze w łazience. Teoretycznie kończyłam pracę o 16:00, ale zostałam do 17:30, ponieważ rozmawiałam z moim przełożonym. Pamiętam, że była to spokojna i przyjemna rozmowa, choć nie pamiętam już, czego dokładnie dotyczyła. Kiedy wychodziłam z pracy, minęłam się z tymi dwoma mężczyznami. Spojrzeli na mnie bardzo złowrogo. Przestraszyłam się. Wyszłam z budynku i zaczęłam iść przed siebie, co jakiś czas oglądając się za siebie, żeby sprawdzić, czy mnie śledzą. Nie szli za mną. Miałam jednak w kieszeni kurtki schowane ostre nożyczki. Wiedziałam, że jeśli mnie dopadną, użyję ich do samoobrony. W pewnym momencie ulicą przejechał samochód. Ktoś krzyczał z niego: "Zdradziłaś mnie! Ja cię dopadnę! Zdradziłaś mnie! Ja cię dopadnę!" Samochód ciągnął za sobą coś w rodzaju reklamowego transparentu na kółkach. Było tam zdjęcie jakiejś kobiety i informacja, że ten mężczyzna jej szuka. Przez chwilę przestraszyłam się, ale szybko zorientowałam się, że nie chodzi o mnie. Samochód zatrzymał się, zostawił ten transparent na środku ulicy, po czym kierowca zawrócił, minął mnie i odjechał. Później wróciłam z powrotem do pracy. W pewnym momencie jadłam coś w rodzaju batonika. Był tak twardy, że bałam się, że połamię sobie wszystkie zęby podczas gryzienia. W pracy pojawił się również mój szef. Mój mąż zamówił mu jakieś urządzenie do gotowania. Szef próbował go używać i przygotowywał różne potrawy – ciasta, naleśniki i inne podobne rzeczy. Żadna z nich jednak mu nie wychodziła. W końcu poprosił mnie, żebym zebrała wszystkie nieudane ciasta i naleśniki, wrzuciła je do kontenera na śmieci i wyniosła. Nie chciałam tego robić, ponieważ bałam się, że gdy wyjdę z tymi odpadkami, natknę się na tych dwóch mężczyzn albo że mnie zaatakują. Czułam niepokój i zagrożenie. Ostatecznie jednak do żadnego ataku nie doszło, ponieważ obudziłam się, zanim wydarzyło się coś więcej.

*

Śniło mi się, że jakaś kobieta zasłabła na ulicy. Wokół było wiele osób, ale wszyscy tylko się przyglądali i nikt nie próbował jej pomóc. Ja podbiegłam do niej jako wilk. Następnie zamieniłam się z powrotem w człowieka i zapytałam ją, jak się czuje. Chciałam upewnić się, że nic poważnego jej się nie stało i że wszystko jest w porządku. Dotknęłam jej nadgarstka i naznaczyłam ją, pozostawiając na nim bliznę. Wyjaśniłam jej, że dzięki temu naznaczeniu będę od tej pory wiedziała, gdzie się znajduje, co robi i czy poszła do lekarza na badania po tym zasłabnięciu. Zależało mi na tym, żeby mieć pewność, że odpowiednio o siebie zadba. Kobieta odpowiedziała, że czuje się już dobrze i że wszystko jest w porządku. W całym śnie miałam poczucie, że jako jedyna zainteresowałam się jej losem i jako jedyna zdecydowałam się jej pomóc, podczas gdy wszyscy inni tylko stali i patrzyli.

*

Śniło mi się, że po wielu latach leciałam do Ameryki z grupą znajomych kobiet oraz mężczyzną, z którym miałam mieć romans. Znaleźliśmy się w Nowym Jorku i mieliśmy tam wspólny pokój. Opiekunka naszej wycieczki oznajmiła, że ten mężczyzna będzie spał razem z nami. Jeszcze przed wejściem do pokoju powiedziałam koleżance, że często budzę się w nocy, żeby pójść do toalety, i poprosiłam ją, żeby nie była na mnie zła, jeśli przypadkiem ją obudzę. Wzięłam tabletkę nasenną, żeby szybciej zasnąć i nie stresować się spaniem w pokoju z innymi ludźmi. Mieliśmy zostać tam tylko dwa dni, a później wrócić do domu. Poszłam jeszcze do tego mężczyzny z jakimiś dokumentami do podpisania. Między nami pojawił się flirt i próbowałam go poderwać. Następnego dnia obudziłam się, szybko wstałam, ubrałam sukienkę i ładne buty, a następnie poszłam zwiedzać miasto. Spacerowaliśmy po Nowym Jorku, oglądaliśmy różne miejsca i wróciliśmy później do pokoju. Wtedy między mną a tym mężczyzną doszło do sytuacji intymnej. Sen był przy tym bardzo dziwny i absurdalny. Pojawił się motyw zabawki erotycznej w kształcie kupy, którą mieliśmy sobie nawzajem wkładać, a ja miałam ją później nosić przez cały dzień. W śnie wydawało mi się to bardzo niewygodne i kiepskie. Rozmawiałam z tym mężczyzną o modliszkach. Powiedziałam mu, że mogłabym mieć modliszkę jako zwierzę, gdyby przed ugryzieniem ostrzegała tak jak pies, bo skoro nie ostrzega, to byłby problem. W pewnym momencie inni ludzie jedli wielkie smażone pszczoły, co wydawało mi się bardzo obrzydliwe.
Później zbliżał się już czas powrotu. Nadal próbowałam lepiej poznać tego mężczyznę. Wydawał się bardzo nieśmiały, ale jednocześnie mówił, że miał już kiedyś dziewczynę, więc tak naprawdę nie jest nieśmiały, tylko trochę udaje. Pamiętam, że miał na sobie chabrową bluzę. Na mieście była nawet jakaś wystawa lub stoisko z podobnymi bluzami. W międzyczasie oglądałam film, w którym zabito dziecko pewnej kocicy. Sama kocica była w tym filmie negatywną postacią, ale mimo to bardzo płakała po stracie swojego dziecka. Ta scena mocno mnie poruszyła. Próbowałam opowiedzieć o niej koleżance, ale nie zareagowała. Później wspomniałam o tym również temu mężczyźnie, jednak on także nie zwrócił na to większej uwagi. Przed odlotem poszliśmy jeszcze do galerii handlowej w Nowym Jorku zrobić zakupy. Chciałam polecić koleżance książkę o zwierzętach po angielsku. Pytałam ją o nią, ale miałam wrażenie, że mnie nie słucha. W pewnym momencie napisała sobie na kartce jakąś modlitwę do Mahometa, ale nadal nie przeczytała mojego liściku, w którym napisałam jej o tej płaczącej kocicy z filmu. Dopiero kiedy niemal podsunęłam jej kartkę pod nos, przeczytała ją i zapytała: "Serio? To jest takie istotne?" Odpowiedziałam, że tak. W środku byłam jednak bardzo zdenerwowana, ponieważ miałam poczucie, że nikt mnie nie słucha, nie interesuje się tym, co próbuję powiedzieć, i nawet nie czyta moich wiadomości. To właśnie to uczucie najbardziej zostało mi po tym śnie.

*

Śniło mi się, że szłam z psem z domu na plażę. Chciałam razem z nim szukać smaczków ukrytych w piasku. Bardzo przyjemnie biegało mi się boso po mokrym piasku przy morzu, więc postanowiłam trochę pobiegać. Biegłam wzdłuż plaży i nagle natknęłam się na piłkę do gry w piłkę nożną. Kopnęłam ją, a chwilę później przybiegł do mnie jakiś chłopiec i zaczął płakać, że to jego piłka. Powiedziałam mu, że przecież piłka nie zginęła i że nic złego się nie stało. Po chwili na plaży pojawiły się węże. Obok nich w piasku znajdowały się złożone jaja. Chłopiec w ogóle się ich nie bał, ale ja wiedziałam, że stoimy zbyt blisko i że węże mogą nas zaatakować, jeśli uznają, że zagrażamy ich gniazdu. W pewnym momencie zauważyłam, że mam na nogach buty. Zaczęłam się zastanawiać, czy lepiej biega mi się po piasku w butach czy boso. Podeszłam do jednego z węży i pokazałam mu usypaną górkę z piasku, pod którą znajdowały się jego jaja. Chciałam mu dać do zrozumienia, że powinien pilnować właśnie ich, a nie atakować mnie. Wąż jednak postanowił mnie zaatakować. Wtedy jakby spowolniłam czas. Pocięłam go po pysku i powiedziałam mu, że nie mam zamiaru ruszać jego jaj i że powinien dać mi spokój. Później na plaży pojawił się cyrk. Jego właściciele organizowali pokazy z małpką kapucynką prowadzoną na smyczy. Bardzo mnie to zainteresowało, ale jednocześnie wzbudziło mój niepokój. Poszłam do budki, w której siedzieli ludzie pobierający opłaty za pokaz. Powiedziałam im, że nie podoba mi się to, co robią. Zapytałam, czy mają wszystkie wymagane dokumenty i pozwolenia. Zapytali mnie, kim jestem i czy jestem z policji. Odpowiedziałam, że nie jestem z policji, tylko z Klanu Ognia i że jestem Alfą. Bardzo się przestraszyli. Powiedziałam im, że Alfa stoi znacznie wyżej niż policja. Mimo wszystko dałam im szansę i powiedziałam, że najpierw obejrzę pokaz, a dopiero potem zdecyduję, czy dochodzi tam do znęcania się nad zwierzętami. Pokazano mi jednak nie występ na żywo, lecz nagranie wyświetlane na projektorze. Sama kapucynka siedziała obok nas i również oglądała ten film. W tym samym czasie rysowałam na płótnie zachodzące słońce i dalmatyńczyka. Chciałam później zmienić ten obraz i narysować małpę, ale nie mogłam wymazać wcześniejszych szkiców wykonanych ołówkiem. Próbowałam nawet pstrykać palcami, żeby obraz sam się zmienił, ale nic z tego nie wychodziło. Wcześniej tej samej nocy śniło mi się również, że miałam myszy, które miały pojechać do nowego domu. Wśród nich był piękny, duży samiec. Bardzo chciałam go sobie zostawić. Nie był wykastrowany i chciałam, żeby miał młode. Miałam też drugiego wyjątkowo ładnego szczura. Chciałam, żeby oba zwierzęta mieszkały razem. Zastanawiałam się, czy nie zaczną się ze sobą bić. Pytałam je o to, jakby mogły mi odpowiedzieć. Ostatecznie uznałam, że skoro wcześniej mieszkały z samicami, to prawdopodobnie nie powinny się pozabijać.

*

Śniło mi się, że byłam na wakacjach z moją siostrą i wspominałam wyjazd w góry, na którym kiedyś byłam tylko z nią, bez mojego męża. W tym śnie miałam z nią gdzieś wyjechać i miałam tylko trzy papierosy. Kiedy wsiadałam do samochodu na podjeździe u moich rodziców, zerknęłam do paczki i zobaczyłam, że zostały mi tylko trzy papierosy. Jechałyśmy nad morze, do takiego wakacyjnego bloku, gdzie spędzałyśmy czas.
Moja siostra w tym śnie miała chłopaka, chociaż w rzeczywistości ma męża. Ten chłopak mieszkał w pokoju z kimś innym i okazało się, że na tych wakacjach był też były partner mojej siostry. Paliłam z nim papierosa na balkonie i przypomniało mi się, że kiedyś włamał mi się na konto na Facebooku. Chciałam go zapytać, dlaczego to zrobił, przy okazji kolejnej rozmowy. Moja siostra mówiła, że nadal z nim pisze, a ja nie rozumiałam, dlaczego utrzymuje kontakt z kimś, kto zrobił mi coś takiego. Nie zdążyłam jednak z nim porozmawiać, bo mieliśmy iść na śniadanie i potem wracać. W tym samym śnie były konie. Uspokajałam jednego konia w boksie i mówiłam, że wrócę po niego. Zapięłam go na lonży i przywiązałam do czegoś w rodzaju stożka w pomieszczeniu. Kiedy wróciłam, nie było już ani tego konia, ani żadnych innych. Poszłam więc do rancza albo centrum jeździeckiego, żeby porozmawiać z właścicielem i dowiedzieć się czegoś o koniach, bo chciałam spróbować jazdy konnej. Wiedziałam, że to droga sprawa, ale mimo to chciałam spróbować. Mówiłam też, że nie muszę jeździć, mogę po prostu opiekować się końmi, bo mam psa, który też lubi konie. Mężczyzna oprowadził mnie szybko po okolicy, ale sprawiał wrażenie, jakby chciał, żebym już poszła. Mówił coś o pracy na ranczu i o przygotowywaniu koni do zawodów western, ale nie odpowiadał na moje pytania. Ja mówiłam, że nie chcę startować w zawodach, tylko jeździć rekreacyjnie. Później poszliśmy do kasy i okazało się, że nawet samo oprowadzenie kosztuje. Widziałam, jak ktoś przede mną płaci 14 złotych gotówką i dostaje 100 zł reszty z 200 zł, i zastanawiałam się, gdzie zniknęła pozostała kwota. Mówiłam też, że nigdy nie siedziałam na koniu w dorosłym życiu, co wywołało śmiech innych ludzi. Dodałam, że jako dziecko jeździłam tylko na kucyku, ale na prawdziwym koniu nigdy. W kolejnym śnie tej samej nocy śniło mi się, że byłam gryfem — białym i pięknym. Najpierw miałam być czymś w rodzaju białego tygrysa, ale ostatecznie przemieniłam się w białego gryfa. Latałam, skrzeczałam i czułam, że przechodzę jakąś kolejną przemianę albo rytuał.

*

Śniło mi się, że miałam zamienić się w gryfa, ale zamiast tego stałam się smokiem o czerwonych łapach. Najpierw bardzo skupiłam się na swoich łapach — stanęłam nimi na ziemi, zobaczyłam te duże czerwone łapy, po czym odwróciłam się i zaczęłam lecieć. Leciałam nad budynkami i próbowałam ziać ogniem, czasami wychodziło, a czasami nie było płomienia. Później byłam gryfem i działałam w jakimś budynku — biegałam po nim i atakowałam. Był tam mój kochanek i podbiegłam do niego już jako człowiek i go pocałowałam. On chyba był wtedy zajęty myśleniem o przebiegu walki. Potem bałam się, że został zabity, ale okazało się, że żył, bo go znowu odnalazłam. Następnie pracowałam w Media Expert, bo zostałam wyrzucona z mojej obecnej pracy. W międzyczasie Ilona oceniała pracę zespołu i wszystkim powiedziała, że jest dobrze, a mnie powiedziała, że moja praca jest do poprawy, że jest do dupy i że się nie nadaję. Wrzuciłam wtedy na czat firmowy jakąś pocztówkę od dziadka i prawie płakałam, tłumacząc się, dlaczego nie jestem wystarczająco dobra w pracy. Później pracowałam w Media Expert i myłam podłogę. Spotkałam na kasie moją dawną koleżankę Agnieszkę. Mieliśmy jechać stamtąd na jakieś zwiedzanie domu w ramach podróży służbowej, ale powiedziałam, że mam drugi etat w mojej obecnej pracy i nie mogę jechać. Agnieszka mówiła, że ma przerwę o 13:05 i żebym przyszła wtedy porozmawiać. Ja miałam przerwę o 12:05 i byłam głodna, ale ciągle myłam podłogi i zastanawiałam się, jak to wszystko ogarnąć. Siostra też tam była i pytała, czy może iść ze mną na przerwę. Widziałam w telefonie na Teams, że moja przełożona z obecnej pracy coś pisze. Chciałam zapytać przełożonej z Media Expert, czy mogę zejść na przerwę o 13:05 i wrócić do rozmowy z Agnieszką. Chciałam zrobić sobie kawę, ale nie wiedziałam, czy mogę odejść od pracy. Nagle znalazłam się w aucie służbowym, potem szłam ulicą i rozmawiałam z Agnieszką przez telefon. Zapytałam ją o dziecko, bo wiedziałam, że była w ciąży. Powiedziała mi, że poroniła. Zapytałam, co się stało, a ona zaczęła opowiadać, ale przestałam się skupiać, bo zauważyłam, że ukruszył mi się ząb — najpierw na pół, a potem ta część jeszcze się złamała. Czułam, że ząb rusza się w ustach. Dotarłam na miejsce, gdzie był jakiś mężczyzna zajęty seksem oralnym i inni ludzie wokół. Skleiłam ząb śliną, jakby była klejem, ale nadal się ruszał. Była tam też dziewczyna, która chciała coś zobaczyć w mojej buzi, więc „za karę” skleiłam jej włosy.

*

Śniło mi się, że wybierałam tanie perfumy w sklepie na święta dla rodziny. Następnie byłam w pracy po urlopie, ale coś było zmienione i nie mogłam znaleźć Excela z poprzedniego dnia z przesyłkami. Prosiłam Mateusza, żeby dał mi link, ale on nie chciał go wysłać i tylko tłumaczył mi, gdzie ten plik się znajduje. W międzyczasie pisałam z Postalem — postacią z gry, z którą kiedyś pisałam lata temu i pamiętałam w śnie, że wtedy czekałam na niego, jakbyśmy mieli się kiedyś odnaleźć. Pojawiła się też myśl, że mam męża i nie wiem, co zrobić — czy mogłabym go „porzucić” dla Postala. Planowałam spędzić z nim chociaż tydzień, żeby jak najwięcej z tego przeżyć, taki romans, ale nie chciałam zostawać na noc, bo było mi wstyd przed tą codzienną, poranną bliskością i wszystkim, co się z tym wiąże. Postal na żywo miał mieć na imię jak aktor go grający, czyli Zack Ward. W śnie zauważałam, że wyglądał starzej niż kiedyś, ale nadal był atrakcyjny. Pisałam też z jego kolegą, jakby podszywając się pod niego i mówiąc, że „ona mnie kocha”, a potem pojawiła się myśl, że kiedy dowie się prawdy, będzie w szoku, ale jednocześnie że jest „porządnym facetem”, który nigdy nie wysłałby nieodpowiednich zdjęć. Zastanawiałam się też, dlaczego Postal nie może po prostu przylecieć do Polski i tu zostać, bo w dzisiejszych czasach to powinno być proste. W międzyczasie siostra mówiła coś o tym, że tata załatwi jej szkolenie w Zawierciu. Ja próbowałam ogarniać pracę, była już około 15:00 i wiedziałam, że mam godzinę do końca zmiany, a przesyłki nadal nie były zrobione, więc zaczęłam nadrabiać. W końcu znalazłam ten Excel z poprzedniego dnia i nadal myślałam o Postalu. Pisałam też do Mateusza po angielsku, a potem w którymś momencie uświadomiłam sobie, że jesteśmy z Polski i nie ma sensu pisać po angielsku. Wcześniej tej nocy śniło mi się też, że Mariusz, mój kolega z Żabki, był umięśniony i próbował mnie podrywać, a ja chciałam zbliżyć się do niego pod pretekstem rozmowy o siłowni i mięśniach, bo mi się podobał.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że byłam w swoim mieszkaniu i zauważyłam, że sufit został obskrobany przez Piotrka, kuzyna mojego męża. Kamil, brat mojego męża, też coś tam kombinował przy tym wszystkim. Miałam na szafce z ręcznikami przyczepiony plakat, ale po starym plakacie zostało brudne miejsce, więc postanowiłam przykleić nowy. Rozcinałam go, przymierzałam i dopasowywałam, aż w końcu go przyczepiłam. Potem w zupełnie niezrozumiały sposób przymocowałam do tego plakatu kubek z wodą. Później miałam iść na spacer z psem, ale jednocześnie planowałam wyjście do klubu. Byłam już mocno umalowana i gotowa do wyjścia. Wyszłam niby na spacer, ale bez psa, bo wiedziałam, że za chwilę i tak pójdę tańczyć. Zadzwoniłam do mojego męża i zapytałam, czy wybiera się na spacer czy do klubu. Odpowiedział, że do klubu, więc ja też od razu skierowałam się tam. W klubie tańczył za mną jakiś obcy mężczyzna. Wcześniej koleżanka z pracy, Ilona, nagrała mi filmik. Pokazywała na nim moją książkę o psach i mówiła, że chce mi ją oddać, bo opisane w niej metody nie działają. Trzymała książkę z zaznaczoną kartką w miejscu, na którym skończyła czytać. W tym śnie miała Goldena, który panicznie bał się dzwonka do drzwi. Za każdym razem, kiedy ktoś dzwonił, pies wskakiwał do pralki albo do suszarki i tam się chował. Wcześniej tej samej nocy śniło mi się też, że miałam dziwne zwierzę będące hybrydą świnki morskiej i jeża. W tym samym śnie ludzie nurkowali przy rafach koralowych i schodzili zdecydowanie za głęboko. Podejmowali ogromne ryzyko i przez różnice ciśnienia umierali. Pokazywałam mamie miejsce, gdzie znajdowały się te rafy, i tłumaczyłam jej, że żyją tam delfiny, ale także niebezpieczne zwierzęta, między innymi rekiny. Bardzo bałam się, że mama będzie chciała tam zanurkować, mimo że w rzeczywistości nigdy tego nie robiła. Jeszcze wcześniej widziałam ludzi jeżdżących samochodami i rozbijających się. Obserwowałam, jak auta rozpadają się na części po wypadkach.

*

Śniło mi się, że byłam u mojego byłego chłopaka Patryka. Miałam bardzo dużo myszy i musiałam zdecydować, które z nich zatrzymam, a które zostawię u niego. Wybierałam swoje ulubione myszy, a pozostałymi miała zaopiekować się jego mama. Cały czas miałam poczucie, że tych myszy jest za dużo i muszę podjąć decyzję, których się pozbyć. Jego mama ciągle prała moje majtki w pralce, mimo że ja i Patryk od dawna nie byliśmy już parą. Co chwilę zaglądałam do pralki i widziałam, jak moje majtki wirują w środku. Było to dla mnie dziwne, ale jednocześnie wydawało się w śnie czymś całkowicie normalnym. Później planowałam podjąć współpracę w mojej dawnej pracy. Chciałam także przefarbować włosy na czarno, ponieważ uważałam, że taki kolor bardziej podoba się Grzegorzowi, mojemu dawnemu przyjacielowi z tamtej pracy. Zależało mi na tym, żeby zobaczył, jak bardzo się zmieniłam i że wyglądam zgodnie z jego gustem, ale jednocześnie chciałam, żeby wiedział, że nie może mnie mieć. Jeszcze wcześniej oglądałam Króla Lwa. Była to jednak jakaś inna wersja tej historii. Oglądałam scenę śmierci Mufasy i pamiętam, że bardzo mnie poruszyła. Chyba nawet płakałam podczas oglądania tej bajki. Później przygotowywałam na obiad fasolkę po bretońsku, ale okazała się niedobra i stwierdziłam, że muszę ją doprawić. Uznałam, że przyda się trochę cukru. Przez przypadek wlałam jednak sos sojowy do całej torby cukru i zalałam to jeszcze wodą, tworząc dziwną mieszaninę. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że do potrawy potrzebowałam zaledwie jednej łyżeczki, a teraz miałam całą torbę cukru zmieszanego z wodą i sosem sojowym. Zastanawiałam się, co zrobić z tą ogromną ilością mieszanki, bo nie miałam żadnego pomysłu, jak ją wykorzystać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że byłam w jakimś miejscu przypominającym wakacyjny dom albo pensjonat. Nie był to mój prawdziwy pokój, ale miałam tam własny pokój. Na zewnątrz kręcili się członkowie rodziny mojego męża — moja teściowa, szwagierka i inni bliscy. W pewnym momencie weszłam do pokoju, gdzie na łóżku leżała córka mojego szwagra. Chciałam sprawdzić, czy śpi, ponieważ planowałam przenieść ją do innego pokoju albo zabrać, żeby poszła się pobawić. Kiedy weszłam do środka, dziewczynka spojrzała na mnie i powiedziała: „Morda w kubeł, szmato”. Byłam kompletnie zszokowana. Najpierw pomyślałam, że musiała usłyszeć takie słowa gdzieś w przedszkolu albo w internecie i po prostu je powtarza. Miałam wrażenie, że chce się popisać i nie do końca rozumie znaczenie tego, co mówi. Jednak po chwili ogarnęła mnie złość i poczucie, że ona doskonale wie, co mówi. Zdenerwowałam się tak bardzo, że wyszarpałam ją z łóżka i zaprowadziłam do innego pokoju. Dziewczynka zaczęła płakać i zrobiła wielką awanturę. Poszła poskarżyć się swojemu ojcu i powiedziała mu, że to ja użyłam wobec niej tych słów. Poszłam więc do niego i wyjaśniłam, że sytuacja wyglądała odwrotnie — że to ona powiedziała do mnie „morda w kubeł, szmato”. Żałowałam, że nie mam żadnego nagrania ani dowodu. Miałam wrażenie, że jej ojciec nie do końca mi uwierzył, ale też nie wyglądał na szczególnie przejętego. Zachowywał się tak, jakby było mu to obojętne. Później chodziłam po podwórku i szukałam kogoś, komu mogłabym opowiedzieć o całej sytuacji. Chciałam, żeby ktoś porozmawiał z dziewczynką i wyjaśnił jej, że nie powinna używać takich słów. Widziałam teściową spacerującą z drugim dzieckiem, ale zanim zdążyłam do niej podejść, zniknęła mi z oczu. Po podwórku biegały też psy. Próbowałam jeszcze znaleźć kogoś z rodziny, ale nie udało mi się i na tym właściwie sen się urwał.

*

Śniło mi się, że umówiłam się z jakimś mężczyzną. Wyglądał trochę jak typowy kowboj lub człowiek ze stylu country – miał brodę i charakterystyczny kapelusz. W śnie pojawiała się również jakaś kobieta, prawdopodobnie jego była partnerka. Przez chwilę wyobrażałam sobie, że jestem nią, choć jednocześnie pozostawałam sobą. Oglądałam jej zdjęcia i zastanawiałam się, co sprawiło, że ten mężczyzna był nią zainteresowany. Później spotkałam się z nim osobiście. Bardzo zależało mi na bliskości, poczuciu bezpieczeństwa i prawdziwej więzi. On jednak wydawał się skupiony głównie na powierzchownych relacjach. Najpierw mówił o uczuciach i zapewniał, że mu zależy, ale później przyznał, że niedawno spotykał się z inną kobietą, a następnie planował spotkanie z kolejną. Bardzo mnie to zdenerwowało. Zaczęłam się z nim kłócić i pytać, jak może mówić o miłości, skoro jednocześnie zachowuje się w taki sposób. W pewnym momencie postanowiłam wykonać test rzeczywistości. Spojrzałam na swoją dłoń. Miałam pięć palców. Spojrzałam ponownie i nadal było ich pięć. Mimo to wiedziałam już, że śnię. Przypomniałam sobie, że wcześniej, na spacerze z Kentucky, robiłam taki sam test i powiedziałam sobie, że podczas snu po prostu będę wiedziała, że śnię, nawet jeśli liczba palców będzie się zgadzała. W śnie zaczęłam eksperymentować i samą siłą woli wydłużyłam sobie palce. Stały się nienaturalnie długie, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem we śnie. Po chwili położyłam się obok tego mężczyzny i przytuliłam się do niego. Nie było w tym nic gwałtownego ani namiętnego – był to bardzo czuły, spokojny i pełen bliskości gest. Powiedziałam mu, że miłość nie polega wyłącznie na pożądaniu, ale przede wszystkim na poczuciu bezpieczeństwa, czułości i wzajemnej trosce. Odniosłam wrażenie, że przez chwilę zaczął rozumieć, o co mi chodzi. Czułam jednak, że sen zaczyna się destabilizować. Chciałam go utrzymać, więc zaczęłam stosować techniki stabilizacji snu. Patrzyłam na napisy znajdujące się na różnych opakowaniach i puszkach stojących w szafie. Sprawdzałam je wielokrotnie. Ku mojemu zdziwieniu większość napisów pozostawała taka sama, a tylko jeden z nich lekko się przesunął. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, ponieważ zwykle napisy w moich snach zmieniają się znacznie bardziej. W końcu powiedziałam temu mężczyźnie, że nie jest wart mojego zainteresowania i że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Miałam wrażenie, że coś do niego dotarło i że być może zaczął rozumieć swoje błędy. Wtedy jednak pojawiła się kolejna kobieta. Wyszłam na zewnątrz i chciałam przywołać Nathana. Planowałam go pocałować tylko po to, żeby tamten mężczyzna poczuł zazdrość. Nathan pojawił się, ale zachowywał się dziwnie i nie reagował na moje słowa. Po chwili wszystko zaczęło się mieszać. Miałam wrażenie, że osoby zmieniają miejsca albo tożsamości. Nathan znalazł się w innym pomieszczeniu i rozmawiał z tym mężczyzną. Kiedy weszłam do środka, zobaczyłam ponownie tę drugą kobietę. Mężczyzna natychmiast skupił na niej swoją uwagę i oboje oddalili się razem. Ja natomiast poczułam ogromną złość i frustrację, więc ruszyłam za nimi. Zbiegłam po schodach za tym mężczyzną i drugą kobietą. Kiedy ich odnalazłam, ogarnęła mnie ogromna furia. Najpierw rzuciłam się na nią. Uderzałam ją i krzyczałam z rozpaczy, jakby nagromadziły się we mnie wszystkie emocje związane z jego zachowaniem. Później swoją złość skierowałam również na niego. Biłam go po twarzy, gryzłam po rękach i próbowałam wymusić jakąkolwiek reakcję. Jednak on przez cały czas pozostawał niemal całkowicie obojętny. W końcu odepchnęłam go i zadałam mu pytanie. Nie pytałam już o relacje ani o inne kobiety. Zapytałam go wprost: „Kim ty właściwie jesteś w moim umyśle? Co reprezentujesz? Jaką część mnie?” Wiedziałam już wtedy, że nie rozmawiam z prawdziwym człowiekiem, ale z czymś stworzonym przez mój własny umysł. Nie odpowiedział mi wprost. Zamiast tego nagle posmutniał. Wyglądał, jakby miał się rozpłakać. Był to pierwszy moment w całym śnie, kiedy zobaczyłam u niego jakiekolwiek prawdziwe emocje. Zaczął recytować wiersz o swoim dzieciństwie. Wiersz opowiadał o trudnym domu rodzinnym i alkoholizmie ojca. Nie pamiętam jego słów, ale pamiętam bardzo wyraźne uczucie, że ten tekst jest mi doskonale znany. Brzmiał tak, jakbym sama go kiedyś napisała. Miał styl niezwykle podobny do moich własnych dawnych wierszy. Słuchając go, poczułam, że złość zaczyna ustępować współczuciu. Odepchnęłam drugiego mężczyznę, który znajdował się gdzieś obok, podeszłam do niego i bardzo mocno go przytuliłam. Powiedziałam mu, że życzę mu dużo siły i że wszystko będzie dobrze. On jednak odpowiedział, że tego nie chce. Wtedy puściłam go i odeszłam. Schodziłam dalej po schodach i pomyślałam, że skoro on mnie nie chce, to przywołam inną postać — bohatera z gry, którego lubię. Wiedziałam, że jestem we śnie i znałam jedną z metod przywoływania postaci sennych. Zaczęłam więc głośno go wołać. Krzyczałam jego imię, oczekując, że się pojawi. Przez chwilę nic się nie działo. Nagle ktoś za moimi plecami krzyknął: „Tu jest!” Odwróciłam się z nadzieją, że naprawdę go zobaczę. Faktycznie ktoś tam stał, ale nie był to on. Była to jedynie jakaś dziwna, zniekształcona karykatura tej postaci. Postać, którą przywołałam, okazała się jednak zupełnie nie taka, jakiej się spodziewałam. Była bardzo mała, niemal jak krasnoludek. Co więcej, miała na sobie damskie ubrania – sukienkę z gorsetem. Całość wyglądała bardzo dziwnie i kompletnie nie przypominała postaci, którą próbowałam przywołać. Podeszłam do niego i zaczęłam go całować po policzkach. Zdziwiona zapytałam, co właściwie ma na sobie i dlaczego jest tak ubrany. Powiedziałam mu, że powinien się przebrać. On jednak zachowywał się bardzo dziwnie. Stał sztywno, niemal nieruchomo. Nie odpowiadał na moje gesty, nie odwzajemniał pocałunków i sprawiał wrażenie całkowicie obojętnego. Po pewnym czasie zostawiłam go tam i poszłam dalej. Niedługo później pojawiła się kolejna wersja tej postaci. Tym razem wyglądał znacznie bardziej normalnie, choć miał czarne włosy zamiast rudych. Poszłam z nim, ponieważ ktoś nas zawołał. Po drodze zaczęły zaczepiać nas jakieś dzieci. Mówiły mi między innymi, że mam gumę przyklejoną do spodni i ciągle próbowały zwrócić na siebie uwagę. W końcu mieliśmy już dość tych zaczepianek i postanowiliśmy odejść. Uciekliśmy do czegoś w rodzaju podziemnego przejścia. Okazało się jednak, że miejsce było znacznie większe, niż początkowo sądziłam. Za dużymi szybami widziałam stojące samoloty, jakby znajdowało się tam lotnisko albo parking dla samolotów. Ktoś poprosił nas o pomoc i powiedział, że musimy znaleźć wejście prowadzące do tej części lotniska. Zaczęliśmy więc szukać przejścia. Wszystkie szklane drzwi, które napotykaliśmy, były jednak zamknięte. Chodziłam po tym miejscu, próbując znaleźć właściwą drogę. Po drodze natrafiłam na niewielki sklepik z odzieżą w stylu indyjskim. W środku wisiały różne ubrania, między innymi dżinsowe koszule o orientalnym charakterze. Krążyłam po tym miejscu, szukając wejścia, ale coraz bardziej czułam, że wcale nie zależy mi na tej misji. Tak naprawdę chciałam po prostu pobyć sam na sam z tą postacią. Szukanie przejścia stawało się tylko przeszkodą. I wtedy, zupełnie niepostrzeżenie, sen się skończył. Nie pamiętam momentu przejścia. Po prostu w pewnej chwili już nie byłam w tym świecie i się obudziłam.

Wcześniej tej samej nocy śniło mi się, że moi rodzice zaproponowali mi zamianę. Chcieli zamieszkać w moim mieszkaniu, a ja miałabym przeprowadzić się do ich domu. Na początku bardzo się z tego ucieszyłam, bo przecież zawsze marzył mi się dom. Jednocześnie czułam jednak dziwny niepokój. Dom rodziców był dla mnie nierozerwalnie związany z nimi samymi. Zastanawiałam się, jak miałabym tam zamieszkać i urządzić wszystko po swojemu, skoro to miejsce tak mocno kojarzyło mi się właśnie z nimi. Później akcja przeniosła się do mojego mieszkania. Odbywała się tam jakaś impreza. Miałam wrażenie, że rodzice mieszkają tam razem ze mną albo przynajmniej bardzo często tam przebywają. Próbowałam spać, ale ciągle budziła mnie mama, która krzątała się po mieszkaniu, sprzątała i coś robiła. W końcu wstałam z łóżka, bo chciałam skorzystać z toalety. Kiedy jednak spojrzałam w stronę łazienki, zauważyłam, że ktoś się tam kąpie. Nie chciałam czekać. Zeszłam więc po schodach, otworzyłam drzwi wejściowe i wyszłam na zewnątrz. Była noc, panowała ciemność i uznałam, że nikt mnie nie zobaczy. Załatwiłam się przed domem, bo najbardziej zależało mi na tym, żeby jak najszybciej wrócić do łóżka i dalej spać. Później dowiedziałam się, że mój tata dał mojemu psu golonkę. Bardzo się zdenerwowałam. Tłumaczyłam mamie, że pies źle reaguje na takie jedzenie, że później ma problemy żołądkowe i źle się czuje. Mama odpowiedziała tylko, że jeśli mam pretensje, to powinnam porozmawiać z ojcem. Następnie znalazłam się w taksówce. Jechałam gdzieś przez miasto. Miałam wrażenie, że był ze mną ten sam mężczyzna, który później pojawił się w śnie o relacji i zdradach. W pewnym momencie wysiadł pierwszy, a taksówkarz zawiózł mnie jeszcze kawałek dalej i dopiero wtedy pozwolił mi wysiąść. Wydało mi się to dziwne, ale nie wiedziałam, dlaczego tak się stało. Właśnie podczas tej jazdy wykonałam kolejny test rzeczywistości. Spojrzałam na swoją dłoń. Miałam pięć palców. Mimo to czułam, że coś jest nie tak i że prawdopodobnie śnię. Opuściłam rękę, a następnie spojrzałam na nią ponownie. Tym razem miałam już tylko trzy palce. To było bardzo niepokojące. Test dłoni zawsze wydaje mi się trochę upiorny. Poczułam lekki niepokój, ale jednocześnie wiedziałam już na pewno, że znajduję się we śnie. Nie zrobiłam jednak z tą świadomością nic szczególnego. Po prostu przyjęłam ten fakt do wiadomości. Niedługo później sen płynnie przeszedł w ten późniejszy sen o mężczyźnie, który mówił o miłości, a jednocześnie spotykał się z innymi kobietami.

Notatki:

To był niesamowicie ciekawy sen (ten o mężczyźnie), zwłaszcza pod kątem świadomego śnienia. Najbardziej uderzyło mnie to, że odzyskałam świadomość, mimo że klasyczny test dłoni nie zadziałał tak jak zwykle. To znak, że zaczynam rozwijać coś głębszego niż tylko mechaniczne sprawdzanie rzeczywistości – pojawia się u mnie intuicyjna świadomość snu. Nie potrzebowałam ewidentnego błędu w otoczeniu; po prostu wiedziałam, że śnię. W tym wszystkim znowu dał o sobie znać motyw, który często wraca w moich snach: poszukiwanie autentycznej więzi i emocjonalnego bezpieczeństwa. Stałam się tu wręcz rzeczniczką czułości. Zamiast rywalizować z innymi kobietami, skupiłam się na próbie wytłumaczenia temu mężczyźnie, czym jest dla mnie prawdziwa bliskość. Emocjonalnie to był chyba najważniejszy moment.
Doceniam też sytuację z napisami na puszkach. Pokazuje mi to, że potrafiłam zachować trzeźwe, krytyczne myślenie i świadomie walczyłam o utrzymanie stabilności tej projekcji. Dla kogoś, kto ćwiczy świadome śnienie, to świetny sygnał.
Kluczowy moment: Rozmowa z postacią senną
Najbardziej fascynująca nie była wcale ta cała furiacka bójka, ale pytanie, które zadałam:
Cytat:
„Kim ty jesteś w moim umyśle? Co reprezentujesz?”
Jak na świadomy sen, to bardzo głębokie i nietypowe pytanie. Większość ludzi po uświadomieniu sobie, że śni, zaczyna latać albo eksperymentować z otoczeniem. Ja natomiast podeszłam do postaci sennej jak do symbolu, próbując odkryć jej znaczenie. Co ciekawe, moja nieświadomość nie odpowiedziała mi wprost, słowami. Zamiast definicji dostałam opowieść o zranieniu i dzieciństwie – czyli dokładnie taki język, jakim posługują się sny: pełen emocji i obrazów. Sam fakt, że po tym pytaniu facet zmienił się z irytującego, zimnego kobieciarza w smutnego, skrzywdzonego człowieka, daje do myślenia. Jakby pod tą wkurzającą maską kryło się coś zupełnie innego. Zwróciłam też uwagę na to, co stało się, gdy odpuściłam walkę i okazałam mu współczucie. Sen wcale nie zakończył się romantycznym happy endem – ta postać po prostu odrzuciła moje wsparcie. To bardzo charakterystyczne; postacie senne mają swoją własną „logikę” i nie zawsze robią to, czego byśmy chcieli. Dzięki temu ta scena wydała się tak uderzająco autentyczna.
Próby manifestacji i powracające motywy Końcówka snu to kolejny klasyczny podręcznikowy przykład świadomego śnienia. Chciałam przywołać konkretną postać, a mój umysł zaczął kombinować. Najpierw dostałam dziwną, wręcz karykaturalną wersję, a dopiero potem drugą – bliższą oczekiwaniom, ale wciąż nie idealną. Moja wyobraźnia nie kopiuje rzeczy 1:1, tylko tworzy własne interpretacje.
No i na koniec motyw zamkniętych drzwi na lotnisku. Znowu pojawia się u mnie motyw miejsc, do których próbuję się dostać (wcześniej były to ukryte przejścia, tunele czy inne budynki). Widziałam cel przez szybę, ale droga do samolotów była zablokowana. To ewidentny symbol szukania czegoś, co jest już na wyciągnięcie ręki, ale wciąż pozostaje niedostępne.

We wcześniejszym śnie sytuacja świetnie pokazała, jak zmienia się moja uważność. Tym razem pięć palców nie zdołało mnie oszukać – najpierw pojawiło się czyste przeczucie, że coś jest nie tak, a dopiero drugie spojrzenie ujawniło trzy palce. To właściwie główny cel treningu świadomego śnienia: przestać polegać wyłącznie na mechanicznych testach rzeczywistości i wyrobić w sobie intuicyjny, wewnętrzny „radar snu”. Czuję, że ten radar zaczyna u mnie działać coraz częściej i skuteczniej.
Bardzo ciekawy był też motyw rodziców, którzy chcieli zamienić się ze mną domami. Podświadomie wcale nie odebrałam tego jako snu o nieruchomościach, ale raczej jako metaforę mojego miejsca w życiu.
Z jednej strony w tej sytuacji dostaję to, czego zawsze pragnęłam – własny dom. Z drugiej jednak natychmiast pojawia się opór i myśl: „Ale przecież to już nie byłby ten sam dom. To miejsce należy do moich rodziców i do wspomnień z nimi związanych”. To niezwykle trafne, typowo senne uczucie, kiedy jakaś sytuacja jest jednocześnie spełnieniem marzenia, a z drugiej strony niesie ze sobą poczucie straty czegoś ważnego.

Co ciekawe, w społeczności osób praktykujących świadome śnienie motyw toalety jest często traktowany jako absolutny sygnał ostrzegawczy. Wielu śniących trzyma się twardej zasady: „Jeśli we śnie jestem w toalecie, najpierw robię test rzeczywistości, a dopiero potem cokolwiek innego” ?. U mnie jednak najciekawsze było coś zupełnie innego.
Chodzi o ten moment, kiedy spojrzałam na dłoń, zobaczyłam idealne pięć palców, a mimo to wiedziałam, że śnię. To właściwie wyższy poziom świadomości niż sam test dłoni! Test nie zadziałał tak, jak powinien, więc miałam pełne prawo pomyśleć: „Okej, palców jest pięć, czyli wszystko dzieje się naprawdę”. Tymczasem ja doskonale pamiętałam swoją intencję (z tego spaceru z Kentucky) i uznałam: „Nie, guzik prawda – i tak wiem, że to sen”.
To niesamowite, bo świadomość pojawiła się u mnie zanim test dostarczył jakiegokolwiek dowodu. Sprawdzenie dłoni było już tylko formalnością. Dopiero potem zaczęłam świadomie eksperymentować: wydłużałam palce, sprawdzałam napisy na puszkach i obserwowałam otoczenie. To podręcznikowe techniki kogoś, kto nie tylko zorientował się, że śni, ale aktywnie próbował ten sen utrzymać i ustabilizować.
Z perspektywy czasu widzę, że to nie był zwykły sen z przebłyskiem przytomności – to było zaawansowane, częściowo świadome śnienie. Najlepszym dowodem jest moment, w którym zapytałam tego mężczyznę:
Cytat:
„Kim ty jesteś w moim umyśle? Co reprezentujesz?”
Wtedy przestałam traktować go jak realną osobę czy postać z fabuły, a zaczęłam widzieć w nim element mojej własnej psychiki. I właśnie dlatego odpowiedź, którą od niego dostałam – ten cały wiersz o dzieciństwie i alkoholizmie ojca – jest o wiele bardziej fascynująca niż on sam. Mój umysł nie rzucił mi pustego imienia w stylu: „Jestem Wojtek” albo „Jestem Postal”. Zamiast tego zaserwował mi głęboką historię o zranieniu i odrzuceniu. W zwykłym, nieświadomym śnie takie rzeczy się nie zdarzają.
A na koniec muszę się uśmiechnąć, bo ta cała sytuacja z testem dłoni idealnie pokazuje, jak mój mózg próbował iść ze mną na kompromis:
Cytat:
Mózg: Masz pięć palców. Wszystko gra, to nie sen.

Ja: No jasne, akurat! Dobrze wiem, że śnię.

Mózg: No dobra, dobra... To masz, wydłuż sobie te palce jak makaron i daj mi już spokój! ?

*

Śniło mi się, że byłam w łazience na górze u moich rodziców. Nagle zobaczyłam psa, który podniósł nogę i obsikał plastikowe, okrągłe pudełko na proszek do prania należące do mojej mamy. Byłam zaskoczona, bo zachowywał się tak, jakby zaczął znaczyć teren w domu. Wzięłam go do wanny, spłukałam mocz, a potem wyprowadziłam go na dwór, chcąc nauczyć go ponownie załatwiania się na zewnątrz. Chodziłam za nim po ogrodzie i powtarzałam: „Sikaj na trawę, sikaj na trawę”. W końcu pies załatwił się na trawniku, a ja bardzo go pochwaliłam. Pamiętam też, że szukałam porady u ChatGPT i zastanawiałam się, dlaczego mój pies nagle zaczął znaczyć teren w domu. W tym samym śnie pojawiła się też tęsknota za Arisską. Pomyślałam, że chciałabym, aby wróciła do mnie i żeby była moim jedynym psem, z którym mogłabym wszędzie chodzić przez resztę życia. Później znalazłam się na lekcji religii. Zaczęłam mówić o filozofii świata i o Bogu, ale nauczycielka nie chciała mnie słuchać. W pewnym momencie jakby zniknęła, a zamiast rozmowy w telewizorze został włączony jakiś film. Byłam bardzo zirytowana, ponieważ miałam wrażenie, że nikt nie interesuje się tym, co chcę powiedzieć, ani nauczycielka, ani reszta klasy. Następnie szłam ulicą i zobaczyłam biegającego dalmatyńczyka. Nie był to Kentucky, ale od razu chciałam go złapać i znaleźć mu dobry dom. Po chwili pojawił się drugi dalmatyńczyk, tym razem młody pies o nietypowym umaszczeniu przypominającym brindle. Rozmawiałam z jakimś hodowcą psów i powiedziałam mu, że mojemu psu niedawno urodził się taki syn. Zwróciłam uwagę, że mój pies nie ma dużej plamy przy oku, a ten młody dalmatyńczyk już taką posiadał. Nie wiem dlaczego, ale miałam wrażenie, że chcę zrobić dobre wrażenie na tym hodowcy. Później znalazłam się u mojej babci, mamy mojego taty. Czekałam tam na moją kuzynkę Paulinę oraz innych członków rodziny. Nie pamiętam dokładnie, dlaczego czekałam, ale miałam poczucie, że jest to ważne. W dalszej części snu odbywała się impreza u moich rodziców. Przyjechali jacyś goście, a wśród nich chyba był także Postal. Jechałam na rowerze, otworzyłam bramę pilotem i wpuściłam wszystkich na posesję. Później siedziałam na tarasie i wykonywałam ozdobne metalowe kwiaty. Rozmawiałam też z jakimś chłopakiem i powiedziałam mu, że jest bardzo uroczy, ale nie jest w moim typie. Miałam wrażenie, że ta informacja miała dotrzeć do kogoś jeszcze, jakby była przekazywana dalej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Śniło mi się, że pojawił się Łukasz Litewka i prezentował psy do adopcji. Trzymał na kolanach bardzo ładnego psa, który od razu zwrócił moją uwagę. Pomyślałam, że byłby idealnym psem dla moich rodziców i zaczęłam rozważać jego adopcję. Jednak kiedy Łukasz podniósł go wyżej na rękach, zauważyłam, że pies ma dużego guza na brzuchu i nosi kołnierz ochronny. Wtedy zrozumiałam, że jest chory i prawdopodobnie wymaga leczenia. Uznałam, że nie mogę oddać go rodzicom, ponieważ mogliby nie być w stanie zapewnić mu odpowiedniej opieki weterynaryjnej. Chwilę później ktoś podawał temu psu kroplówkę. Następnie razem z Klaudią wychodziłam z jakiegoś mieszkania. Nie było to żadne miejsce, które znałam w rzeczywistości. Kiedy znalazłyśmy się na korytarzu, z mieszkania naprzeciwko wyszła nasza kuzynka Aśka, z którą od dawna nie utrzymujemy kontaktu. Towarzyszył jej kot. Zwierzak bardzo chciał iść za nią, głośno miauczał i wyraźnie nie chciał zostać sam. Aśka mówiła mu, że nie może z nią pójść. Powiedziała nam też „cześć”, ale atmosfera była bardzo niezręczna, chłodna i sztuczna. Czułam, że między nami wciąż istnieje dystans. Później pojawił się mój szwagier. Był bardzo podekscytowany, ponieważ zdobył nowy samochód – Skodę wartą około 400 tysięcy złotych. Tłumaczył, że wcześniej miał jakiś wypadek lub problem z poprzednim autem, a teraz wygrał nowe. Z tej okazji urządził przyjęcie w sali. Siedzieliśmy przy długim stole, jedliśmy różne potrawy, a ja poszłam po naleśniki, sernik i inne jedzenie. Kiedy wróciłam na miejsce, próbowałam zrozumieć całą sytuację, bo wiedziałam, że miał już przecież samochód. On wyjaśniał, że ten nowy pojazd po prostu wygrał. Potem znalazłam się z Adrianem w pokoju obok dużej, kwadratowej wanny. Chciałam się wykąpać. Zauważyłam jednak, że w wannie jest już woda po kimś innym, więc spuściłam ją i zaczęłam nalewać świeżą. W międzyczasie pojawił się nasz sąsiad, który przebywał gdzieś w pobliżu. Adrian przyszedł do łazienki i ostrzegł mnie, żebym nie nalała za dużo wody, bo może przelać się przez wannę i zalać mieszkanie sąsiada. Odpowiedziałam mu, że przecież nie jestem głupia i nie dopuszczę do takiej sytuacji. Kiedy siedziałam w wannie, zaczęły pojawiać się nieprzyjemne myśli. Myślałam o szwagrze i o tym, jak bardzo mu się powodzi. Czułam zazdrość i frustrację. Zastanawiałam się, dlaczego jemu trafiają się takie okazje, jak samochód wart 400 tysięcy złotych, podczas gdy ja od lat próbuję sprzedać swoje samochody i nie mogę nawet odzyskać niewielkiej części ich wartości. W mojej głowie pojawiały się porównania i poczucie niesprawiedliwości. Po kąpieli Klaudia opowiedziała mi, że rozmawiała z naszym sąsiadem. Podobno narzekał na swoją żonę i wspominał, że był jej pierwszym partnerem. Bał się, że ludzie będą go za to wyśmiewać. Pomyślałam wtedy, że gdyby powiedział to mnie, odpowiedziałabym mu, że nie ma się absolutnie czego wstydzić i że nie jest to żadna wada. Później próbowałam podsłuchać rozmowę przez szybę, ale Adrian i sąsiad zauważyli mnie, więc szybko się wycofałam. Na końcu snu jechaliśmy autobusem. Usiadłam obok tego sąsiada i wspomniałam, że rozmawiał wcześniej z moją siostrą. Chciałam nawiązać do tamtej rozmowy, ale temat już nie wrócił. Między nami siedziało wiele osób, a sama rozmowa była krótka i powierzchowna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Nawet go nie zapisałam po obudzeniu się, bo byłam tak wkurwiona. Obudziłam się w środku nocy, bo malowali oznaczenia na ulicy. Potem poszłam spać i obudziłam się o 4:00 i nie mogłam już spać. Byłam sfrustrowana jak jasny chuj. Ale dobra. Dalej pamiętam jeden ze snów tej nocy, to zapiszę go...
Śniło mi się, że moja siostra była chora i leżała na kanapie u mnie w mieszkaniu, potem pojawił się mały piesek, również chory, który leżał z nią i popuścił mocz na tapicerkę. Wytarłam. Potem gdzieś z siostrą jechałam i nie chciałam, żeby mnie zaraziła, chciałam założyć chyba maseczkę na twarz. Znalazłam się w jakiejś sali konferencyjnej gdzie miałam włożyć kwiaty podobne do lilaków do wazonu z wodą. Dziewczyna pracująca w tym biurze ciągle mnie opierdalała, że źle te kwiatki ogarniam. W pewnym momencie mój mąż (nagle się pojawił) zrzucił jeden wazon i kawałki szkła odprysnęły i wbiły mi się w łydkę, raniąc. Ścisnęłam skórę, poleciała krew. Chciałam, by tej wrednej babie zrobiło się mnie żal.

*

Wcześniejsze sprzed paru dni (chyba ich nie zapisałam):

Dziś miałam bardzo chaotyczne sny. Pamiętam, że w jednym śnie trwał pościg, gonił mnie sam Ares (mój duchowy opiekun), schowałam się gdzieś w krzewie żółtych kwiatów, ale dostrzegł mnie, wyleciałam stamtąd i poleciałam dalej. Uciekałam biegiem lub w locie, a on mnie cały czas gonił. To była niby taka zabawa, ale stresowałam się, by mnie nie dopadł. Jak się obudziłam to aż serce mi waliło.
Potem mi się śniło, że przygarnęłam do domu wilka, mieszkałam jeszcze z moimi rodzicami i żyła jeszcze Lucy. Chciałam zrobić im obu zdjęcie porównawcze, aby móc ukazać różnice w wielkości. Miałam też w domu małego kota, którego wynosiłam na dwór (by się załatwił czy coś).
Potem śnił mi się mój sąsiad, na którego mówimy z mężem Rambo, a który mnie ostatnio zdenerwował i musiałam postawić mu granice. Widziałam, że idzie na dół na papierosa i wyszłam za nim, by zobaczyć co powie i czy sie przywita i czy będzie obrażony. Chwyciłam gumy do żucia, zapalniczkę i papierosa i poszłam za nim, ale on już zniknął.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1