Kolejne sny:
Byłam w lesie we śnie i miałam węszyć i tropić, i się uczyć, ale nie ogarniałam w ogóle tropienia. Miałam tropić fasolki w mrowiskach i je jeść. Był jakiś koleś, który od jednej rodziny kradł chleb, bo był biedny. Miałam wybór, albo mu pomóc, albo zdradzić go, tak jakby do tych ludzi, czyli powiedzieć, że to on kradnie chleb. Szłam ulicą i leżały przy ulicy dziki, odpoczywały i chrumkały. Ja sobie myślę, kurde, co się dzieje, że one nie atakują, tylko są takie spokojne. Aż stwierdziłam, że muszę to nagrać. Później szłam tamtędy jeszcze raz z moją mamą.
*
Miałam dwa szczeniaki dalmatyńczyki, Kentucky'ego i nowego psa. Miała być w kinach kolejna część, sto trzy dalmatyńczyki. Przypomniałam sobie, jak chciałam żyć w Londynie po obejrzeniu sto jeden dalmatyńczyków. Byłam przerażona, że mam nowego psa i muszę go znowu uczyć komend, tresury i wszystkiego. Kentucky w tym śnie był mały, tak jakby był znowu szczeniakiem, ale wszystko umiał, wszystkie komendy i w ogóle. No i te psy siedziały w takich jakby klatkach, ale z pleksami zamiast kratek, tak jak w amerykańskich filmach u weterynarza. Dalmatyńczyk wyciągnął głowę przez szpary u dołu i zaczął jeść jakieś resztki karmy spod miski, które leżały na podłodze. Spotkała go za to kara. Otworzyłam drzwi, chwyciłam go za kark i nosiłam go, trzymając za nogi i za uszy. Nie wiem w ogóle, co ja miałam w głowie w tym śnie, że takie coś zrobiłam. Później miałam też kota. Chciałam mu dać imię i samego kota pytałam, jak on chce mieć na imię. Dowiedziałam się, że chce mieć na imię Annabel, ale mówiłam, że już przecież miałam to imię u zwierzaków swoich, moja myszka tak się nazywała, no to kot stwierdził, że chce mieć na imię Nabla, coś, co będzie brzmiało jak coś afrykańskiego. Chciałam dać kota gdzieś do klatki, ale jedyna wolna klatka była obok biura pewnej kobiety, która pracowała tak jakby w tym schronisku czy ogólnie w tym miejscu, gdzie te zwierzęta były, i ona nie chciała tamtego kota mieć, bo tam, gdzie pracowała, było okienko, które stanowiło takie bezpośrednie jakby przejście do tej pierwszej klatki z tą pleksą. Jakieś dzieci weszły do jej biura i zaczęły bardzo dokazywać. Obok w klatkach nagle, jak się okazało, były kabiny, takie jak w toalecie, i wszystkie były zajęte, bo, jak się okazało, swoje potrzeby załatwiali tam właśnie ludzie. Zapukałam do jednej, cisza. Otwieram i widzę kawałek ciała, no była to oczywiście żywa osoba, która po prostu siedziała na sedesie. No i ta osoba nagle zaczęła krzyczeć, że sra, no i ja uciekłam, żeby po prostu ta osoba nie spostrzegła, że to ja otworzyłam te drzwi. Poszłam na długi spacer z moim mężem. Moje psy były wybiegane, a ja chciałam zostać petsitterem, bo ciągle ktoś pytał się o opiekę dla zwierząt na okres wakacyjny. Później było jakieś przyjęcie i był basen. Mówiłam do mojej koleżanki, że wskoczę w ubraniu do tego basenu, że o coś się z nią założę i przegram i wtedy wskoczę w ubraniu do basenu. Miałam na sobie białą bluzkę i czarny stanik, ale uznałam, że chuj tam i tak wskoczę, najwyżej będzie mi to po prostu prześwitywać. Później jakieś dzieci dokazywały i opiekun wycieczki zabrał im megafon, przez który krzyczały, a te dzieci przyniosły nam taki stół szklany. I później na tym stole były słodycze i ja mówię, ach, przecież to sen, to sobie zjem te słodycze, nic mi nie będzie. Jadłam te słodycze, ale były takie sobie. Był taki szampan w takim jakby szkle, ale to było takie jadalne szkło, jakby zrobione z jakiegoś cukru. Myślałam na początku, że ten szampan jest wlany w takiego czekoladowego Mikołajka, ale okazało się, że to była po prostu szklana butelka, którą rozbiłam i zaczęłam jeść to szkło i wyjadałam krem, który był w tej butelce. Tak, nagle okazało się, że ten szampan zamienił się w krem. Później był jakiś koleś umięśniony, który mówił mi kochanie, ale chyba on mówił ogólnie, a nie do mnie. No ja do niego podeszłam i powiedziałam mu na ucho, że to jest bardzo seksowne, kiedy on mówi tak kochanie i że nie, nie, wcale nie jestem pijana, tylko naprawdę tak uważam, choć jadłam praliny z alkoholem i czułam w tym śnie smak tego alkoholu, tej gorzały. Poszliśmy polami do jakiegoś budynku, za nami szli ludzie. Mówię, kurwa, mam męża, a ten facet ewidentnie na mnie leci, ale mówię, chuj, udam, że zerwaliśmy z tym mężem, żeby nie było sensacji, że tak szybko jestem z kimś nowym. Doszliśmy gdzieś do budynku i za krzaki się schowaliśmy. Już mieliśmy iść w tango, ja już siedziałam na jego kolanach i za chwilę miało zrobić się gorąco. Nagle idzie jakiś koleś i nas szuka, ale jest na zakręcie i nas nie widzi, a my byliśmy przecież odsłonięci na widoku. No i później idzie inny, ale ten facet tym razem nas zobaczył. Pokazałam mu środkowy palec, no i on mnie zaatakował, a ja wzięłam go za szyję i odrzuciłam w tył. Doszło do zbliżenia między mną a tym mężczyzną, który mówił kochanie. Kutas był bardzo duży, ten chłop zaczął mnie pytać, czy niezbyt duży, i później powiedziałam, że nie i że jest idealny. Potem było jakieś przyjęcie i ja robiłam wcześniej takiego łososia pieczonego, bardzo dużo kawałków. No i to przyjęcie było u mojej mamy na podwórku. No i siedział tam ojciec mojej koleżanki Kaśki ze szkoły, oni się nazywałe Cholewka. No i on tam siedział z tą swoją córką i były wiadomości i w tych wiadomościach cały czas przeklinali dziennikarze, cały czas było ja pierdolę, kurwa, no jeden wielki po prostu chaos i ktoś powiedział takie coś: ciekawe, czy teraz Cholewka, który jest w zarządzie, zajmie się... kurwa - tak jakby ten ktoś chciał coś powiedzieć, ale zamiast tego powiedział po prostu przekleństwo. No i ja zaczęłam się z tego bardzo śmiać, jak to do tej pory wyszło, no i powiedziałam do mojej koleżanki, do tej Kaśki, czy ona zajmie się kurwa, tak jakby czy zajmiesz się kurwą, jakby w naszym zarządzie, no i ona jednak nie podzielała mojego dobrego humoru, a jej ojciec powiedział, że to nie jest śmieszne, bo oni w zarządzie mają naprawdę ręce pełne roboty. No i ja mu wtedy powiedziałam, że tak, rozumiem, że to musi być naprawdę bardzo ciężka praca. No i później było mi bardzo głupio i ten jej ojciec siedział przy mnie, jak konsumowaliśmy obiad, i ja mu powiedziałam, że no w tych po prostu mediach teraz dziennikarze strasznie przeklinają, cały czas lecą jakieś przekleństwa, no i on mi przyznał rację. No i nagle zauważyłam, że wszyscy do stołu dostali łososia, wszyscy dostali łososia, a ja miałam pusty talerz. No i powiedziałam mojej mamie, że nie dostałam ryby. Mama powiedziała, że ja nie dostałam, bo dla mnie nie starczyło, ale że jak chcę, mogę sobie zjeść skrzydełka z kurczaka z wczorajszego dnia. I mi się zrobiło nagle tak przykro, prawie płakałam, bo ja bardzo chciałam tego łososia zjeść, bardzo miałam na niego ochotę i na frytki. Poszłam do łazienki, poszłam i był po prostu na tym stole łosoś, który był surowy, no i ja go po prostu wzięłam z tego stołu i chciałam sobie iść szybko upiec, chociaż byłam, pamiętam, bardzo głodna. No i wsadziłam go do piekarnika. Okazało się, że tam były jeszcze kawałki łososia, tylko że były nieupieczone. I ja sobie myślałam, Boże, jak można mnie było tak okłamać i po prostu nie upiec dla mnie tego łososia. No i po prostu tak prawie płacząc, zaczęłam tego łososia przyprawiać i po prostu wsadziłam go do piekarnika i ten piekarnik po prostu włączyłam, żeby się to wszystko już po prostu tam zaczęło piec.
*
Miałam taki sen, że pracowałam w pracy, a szefowa powiedziała mi, że już nie będę tam pracować i byłam załamana. W pracy były rośliny i monstery i już tęskniłam za tym klimatem i za tą swoją pracą. Gadałam na czacie z koleżankami i gadałyśmy o tym, jakie imię nam się podoba, to był czat firmowy Teams. No i szefowa wyznała, że już nie będę pracować, ale mimo tego dalej pracowałam. I uznałam, że będę pracować i bardzo lubię tę pracę i nawet mogę stacjonarnie pracować, tylko że nie znoszę rano wstawać. Była też jakaś impreza. Spałam w makijażu i koszuli, żeby rano być od razu gotowa.