Dziennik Lorellai
Dzisiejszy sen:

Śniło mi się, że chciałam mieć tatuaż buziaczka na dupie. Zastanawiałam się jak będę spać w łóżku i dbać o ten tatuaż. Objadałam się słodyczami kompulsywnie, jadłam ogromne ilości czekolady (o dziwo tym razem nie kliknęło mi nic w głowie, że to sen) i to zachowanie świadczyło u mnie o chorobie psychicznej. Jacyś ludzie się martwili o mnie i nagle byłam wyleczona. Ale potem mi ktoś dał chipsa czekoladowego i nie wzięłam go i wszyscy cieszyli się że wyszłam z nałogu. Później u mnie w domu był brzydki facet, chudy i wyglądający jak menel, przypominał trochę Niko Bellica z GTA IV. Jakaś dziwna para tańczyła na scenie teatru i potem mnie też tak dziwacznie ubrali (miałam na sobie pasiasty top do pępka) i miałam tańczyć, początkowo czułam wstyd, miałam duży tatuaż na klatce piersiowej. W końcu nabrałam odwagi i zaczęłam wywijać do muzyki w salonie przed rodzicami, w ich domu. Tacie się podobało. Potem chciałam zatańczyć dla tego brzydkiego faceta, ale gdzieś wyjeżdżaliśmy. Moja siostra dostała od taty paletkę cieni do powiek w miękkim, błękitnym etui. Siostra wzięła jedną ale druga nie zmieściła się jej do torby i dała mnie. Otworzyłam ją i chciałam przetestować cienie do powiek, ale zamiast tego wzięłam dwie, niebieskie naklejki serduszek i nakleiłam je sobie na policzki. Uznałam, że wyglądam pewnie jak dzieciak, ale trudno. Poszłam do kuchni pożegnać się z menelem, robił sobie kawę i stał w samych majtach w kolorze musztardowym. Wzdrygnęłam się, chciałam po prostu powiedzieć mu "cześć", ale on mnie objął i przytulił. Fuj. Poszłam ubierać buty i menel odprowadził mnie. W korytarzu minął nas mój tata. Menel nagle był w ubraniu, miał na sobie dresowe spodnie z szerokimi nogawkami na końcu. Opowiadał, że ktoś śmiał się z niego przez te spodnie, ale ja powiedziałam, że przecież dresy to normalne ubranie. I była dyskusja, że on woli luźniejsze dresy z luźnymi logawkami, powiedziałam mu: "aha, czyli takie dzwony", i powiedziałam, że ja wolę takie rurkowate dresy (stałam wtedy w moich zielonych, welurowych dresach i zakładałam buty i złapałam się za kostki, by zaprezentować swoje dresy). I on mówił, że te moje są dobre na zimę bo nie schodzi zimo w stopę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Dziś budzik tak gwałtownie wyrwał mnie ze snu, że niczego nie pamiętałam i dopiero przy śniadaniu wracały do mnie urywki snów. Przyszło dużo jakiegoś jedzenia, chyba po jakiejś imprezie. mama próbowała klusek, ale były odstane po ugotowaniu i twarde. moje były inne, miękkie. Arisska przyszła do mnie i dałam jej kawałek kluski. Zjadła ze smakiem. Potem ją wołałam i głaskałam po łebku, kiedy do mnie przyszła. Jechałam z jakimiś laskami na wakacje i zapomniałam kremu z filtrem i chciałam go z domu ściągnąć, albo szybko po niego skoczyć. Miałam dwa, taki mój ulubiony, lekki i taki drugi, tłustszy. Potem inna laska powiedziała, że też nie zabrała kremu z filtrem i powiedziałam, że mam dwa i jak je odzyskam to jeden jej dam. Planowałam jej dać ten gorszy. Potem byłam na ogrodzie u rodziców i na niebie krążył gryf. To był Lucien z mojej książki. Zawołałam go do siebie i miałam krótki przebłysk tego, że to sen i mogę przywołać też inne postacie. Jednak nie przejęłam kontroli nad snem. Wolałam innych, by zobaczyli Gryfa. Był duży. Jakaś laska opowiadała potem jak potoczyły się losy ludzi z mojej poprzedniej pracy (P.). Jakiś chłop mnie chciał wykorzystać seksualnie, ale kiedy mnie dotknął ręką to ja wzięłam jego rękę i mu wygięłam ją, i odszedł. Wyobrażałam sobie jak bierze mnie siłą i jakie mogłabym mieć wtedy odczucia w ciele.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Mieszkałam z Martą B., moją koleżanką, i razem urządzałyśmy moje mieszkanie, choć w snach wszystko wyglądało inaczej niż na jawie. Była sypialnia, salon z łóżkiem i jeszcze jeden pokój również z łóżkiem. Pomyślałam, że super, szkoda tylko, że w rzeczywistości nie mam takiego mieszkania. Chciałam udekorować ściany, więc drukowałam na drukarce obrazy na płótnie. Prosiłam o złotego kota, bo to była drukarka AI, ale zamiast niego wydrukował się czarny kot. Potem zauważyłam, że Marta ucięła na ścianie moje złote heksagony i chciała dać drewniane. Zapytałam ją, dlaczego mnie o to nie zapytała, przecież to moje mieszkanie, ale machnęłam ręką i byłam już zrezygnowana, powiedziałam, żeby robiła co chce, ale nie chcę tego widzieć. Nagle Marta w moim śnie stała się moją mamą. Drukowałam później heksagony na ścianę, a mama pytała, ile kosztuje jeden. Powiedziałam, że 10 złotych, a po chwili zorientowałam się, że cała paczka kosztuje tyle samo. Zaczęłyśmy drukować, ale nagle z drukarki zaczęła lać się woda. Zalała cały szary dywan, w podłodze zrobiło się wgłębienie. Próbowałam wytrzeć ją papierowymi ręcznikami, ale było ich za mało. 

Scena następnie zmieniła się zupełnie – jechaliśmy z moim mężem do Czech. Nagrywałam, jak przechodzimy przez bramę, bo byliśmy tam już trzeci raz z rzędu i bardzo kochaliśmy to miejsce. Jechaliśmy przez góry, a moja bateria miała tylko 2%. Szybko podłączyłam telefon do ładowania w samochodzie i nagle pokazało 23%. Odpalając mapę, zorientowałam się, że jeździmy bez celu. Byliśmy pod jakimś budynkiem, gdy nagle byliśmy w autobusie i podszedł do mnie mężczyzna i zapytał po angielsku, czy chcę pogłaskać jego psa. Podeszłam, pogłaskałam go, ale okazało się, że to pułapka – facet chciał mnie okraść. Podrzuciłam psa na tylne siedzenie i krzyknęłam do męża, żeby go złapał, bo pies uciekał. Nagle znaleźliśmy się na przyjęciu urodzinowym tego mężczyzny – była tam wystawa tortów. Spojrzałam na niego cwanym wzrokiem, wiedząc, że go „przechytrzyłam” w autobusie i że nic mi nie zrobił. Mój mąż kroił tort, a ja zjadłam kawałek i wzięłam jeszcze trochę. Tort był bardzo lepki, ale pyszny. Wtem jakaś kobieta zapowiedziała, że osoby z grupą inwalidzką dostaną dodatkowe ciasto. Szukałam legitymacji w telefonie, dyktując do telefonu co chcę znaleźć, przez portal GOV, ale nagle wszyscy przy stole zniknęli. Uznałam, że chyba już legitymacja nie jest potrzebna. Weszłam więc do sali, gdzie był szwedzki stół pełen serów, babeczek, chleba wytrawnego – wszystko pyszne. Wiedziałam, że to sen, więc mogę jeść do woli. Później rozmawiałam z mroczną postacią – samym alfą klanu z mojej książki. Pytał, czy kontaktowałam się z nocnymi, z klanem nocy. Odpowiedziałam, że jeszcze nie, a on mówił, że boją się zmienić formę na zwierzęcą, bo są słabi i boją się być pumami i innymi zwierzętami. Było niesamowite, że w tym śnie spotkałam kogoś, kto zna mnie i moją książkę tak dobrze.

*

Byłam w ogrodzie z mamą i z Arisską. Przyszedł Jan, nasz sąsiad, z kartonami na koniec ogrodu. Powiedział, że musi je tam pociąć, i zaczął je rozcinać i skubać. Ja skupiałam się tylko na Arissce – biegałyśmy razem po trawie, a ja byłam dla niej bardzo kochana. Bardzo ją kochałam w tym śnie. Przypomniałam sobie, jak kiedyś nadziałam się na grabki, goniąc Ariskę w nerwach, bo coś zrobiła, coś zepsuła. W tym śnie myślałam sobie: „Boże, jak mogłam… miałam takiego kochanego psa, a czasem ją pogoniłam albo zrugałam”. I nagle uświadomiłam sobie, że choć minęło już pół roku od jej uśpienia (na jawie minęło ponad 2 lata), ona wciąż żyje i ma się dobrze. Tak jakby, miałam świadomość w tym śnie, że ona została uśpiona, ale potem wróciła do życia. I żyła dalej. W ogrodzie jadłyśmy maliny prosto z krzaka, truskawki – częstowałyśmy Arisskę, która nigdy wcześniej nie znała takiego jedzenia. Sprawdzałam, które maliny są robaczywe, a które najsłodsze, wybierając te najlepsze dla niej, choć sama też je jadłam. Arisskę karmiłam tymi najlepszymi i najsłodszymi. Było w tym coś niezwykłego – poczułam, że mimo jej fizycznej nieobecności, Ariska wciąż była tu ze mną, radosna i pełna życia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Kolejne sny:

Byłam w lesie, kiedy nagle zobaczyłam jelenia. Pędził tak szybko, że prawie mnie potrącił. Wyczułam, że coś jest nie tak – za nim biegły wilki. Po chwili jednak odpuściły i zniknęły gdzieś w lesie. Wtedy znalazłam się na jego grzbiecie. Jechałam na nim przez las i mówiłam mu, jak ma się bronić – że powinien używać kopyt, szczególnie jeśli zagrożenie przyjdzie od ludzi. Jednocześnie zaczęłam się zastanawiać, co się stanie, jeśli naprawdę zostanie zaatakowany. Bałam się, że spadnę i wtedy to ja stanę się ofiarą. Mimo to czułam z nim więź. Chciałam go przygarnąć, zaopiekować się nim, ale wiedziałam, że to niemożliwe – że to dzikie zwierzę i że byłoby to nielegalne.

*

Miała się odbyć impreza u nas. Byłam wcześniej u mojej babci Wiesi, oglądałam jej perfumy – czułam, że są wyjątkowe, jakby z najlepszych lat. Była tam też Agnieszka, moja dawna koleżanka. Jechaliśmy autem, prowadził mój teść. Rozmawiałam z Agnieszką, zapytałam ją o jej koleżankę z pracy i zorientowałam się, że już tam nie pracuje. Potem zapytałam o dziecko, bo pamiętałam, że była w ciąży. Powiedziała, że poroniła. Zaczęłam ją pocieszać, mówiąc, że to dziecko jest teraz jak mały aniołek, który nad nią czuwa. Teść wtrącił, że w takich sytuacjach najlepiej nic nie mówić, tylko być obok. Poczułam sprzeciw, ale nie odpowiedziałam. W środku pomyślałam tylko: co ja takiego złego powiedziałam? Chciałam, żeby nas zostawił samych. Czułam, że za chwilę się z Agnieszką pożegnam i że to koniec naszej relacji – przecież mam ją zablokowaną na Facebooku. Przez moment przemknęła mi myśl, że może mogłybyśmy po prostu spotykać się na żywo, bez pisania, skoro na żywo dobrze sie dogadujemy. Ale zaraz to odpuściłam. Uznałam, że już za bardzo walczyłam o tę relację i że to musi się skończyć. Później znów byłam u babci, a moja koleżanka Agnieszka nagle stała się moją kuzynką, o tym samym imieniu. Dawała mi do wyboru buty – miętowe albo kremowe. Babcia kazała mi wziąć miętowe, a Agnieszka wzięła kremowe. Zrozumiałam dlaczego – te miętowe pasowały do mojego dresu. Poprosiłam babcię, żeby spakowała mi swoje perfumy, bo widziałam, że chce je wyrzucić, a dla mnie były cenne. Miałam jechać autem na imprezę, ale zobaczyłam busa, który na mnie czekał. Włożyłam torbę do bagażnika, kierowca chciał mi pomóc, ale poradziłam sobie sama. W środku był już mój tata. Nagle przypomniałam sobie, że zapomniałam szczoteczki do zębów. Byłam w garderobie mamy i zastanawiałam się, jak kiedyś urządzę ten pokój, kiedy tu zamieszkam. Miałam pomalowane paznokcie u stóp na czerwono. W telewizji leciał jakiś dziwny film – jeden z mężczyzn miał rany na członku. Zażartowałam, mówiąc: "kurwa, co jest, wampir mu gałę robił, czy jak?", śmiejąc się, ale nikt nie śmiał się razem ze mną. Po chwili okazało się, że to film pornograficzny, para zaczęła uprawiać seks, wszyscy oglądający poczuli się niezręcznie, więc przestaliśmy oglądać. Poszłam do łazienki umyć stopy, bo chciałam zrobić zdjęcia dla fetyszysty stóp, ale zauważyłam, że mam nieogolone nogi. Zaczęłam je myć i przygotowywać się do golenia. Lakier z paznokci u stóp przypadkiem się zmył, a kiedy próbowałam go poprawić, kolor nie wyglądał już tak dobrze – był wyblakły. Czekaliśmy jeszcze na rodzinę z zachodu, ale długo nie przyjeżdżali.

*

Byłam też w ogrodzie pełnym figurek i sztucznych budynków, jakby miniaturowym świecie. Była ze mną jakaś kobieta i doberman. Rzucałam psu smaczki, żeby szedł przed nami, bo ktoś miał nam zrobić zdjęcia. Potem zachęciłam kota, żeby wszedł do bagażnika samochodu, i zamknęłam go tam. W telewizji leciał program, w którym dzieci bawiły się niebezpieczną piłą. W pewnym momencie rzuciły ją i wbiła się w czyjeś auto. Przyjechał policjant – okazało się, że to ich ojciec. Zbeształ je i kazał wracać do domu. Pamiętam, że później pytałam różnych ludzi, czy widzieli ten filmik.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzisiejszy sen:

Tańczyłam w jakimś pomieszczeniu, gdzie był jakiś chłop i Doda. Po prostu tańczyłam do muzyki, kiedy Doda nagle spytała, czy kiedykolwiek tańczyłam na plaży, na imprezie. Odpowiedziałam, że nigdy – ani na plaży, ani w klubie. Ona jednak nie uwierzyła i powiedziała, że mam kocie ruchy i gdzieś musiałam się tego nauczyć. Później byłam na zajęciach w klasie z innymi ludźmi. Grałam w Simsy i nagle coś kliknęłam – grafika w mojej grze zmieniła się tak, że Simsy wyglądały jak z drugiej części, a ja grałam w czwórkę. Spanikowałam i próbowałam wyłączyć i włączyć grę, ale nic się nie zmieniło. Poprosiłam o pomoc inną dziewczynę, ale wtedy zaczęły się zajęcia. Spróbowałam ponownie, ale to też nie pomogło. W tym czasie był tam mój chłopak – albo ktoś, kto nim był w tym śnie. Kaśka Ch. z mojej szkoły wypruła do niego, miała złość, bo w poprzedniej pracy on przespał się z inną pracownicą i ją zwolnił. Zatrzymałam Kaśkę za ramię i powiedziałam chłopakowi na ucho: „Widzisz, jak ktoś nie ma argumentów słowa, używa argumentu siły.” Chciałam, żeby był ostrożny. Po chwili chłopak zniknął, a ja zostałam z Kaśką, która opowiedziała mi historię z przeszłości. W tych Simsach łowiłam ryby na dużej łodzi, robiłam wszystko według wskazówek dziewczyny, ale nic nie działało. Powiedziałam Kaśce, że przepraszam, że ją hamowałam, ale nie chciałam, żeby między nimi zawrzało. Ona zaczęła opowiadać swoją historię, ale nagle pojawiła się dyrektorka i wszyscy musieli wstać. Wypadła jej guma z buzi, ona podniosła ją z ziemi i zaczęła żuć dalej. Wzdrygnęłam się. Potem znalazłam się u teściów, była też moja szwagierka. Ona szła miastem z córką i małym pieskiem na smyczy. Piesek zerwał się i ja razem z mężem zaczęliśmy go gonić. Nie chcieliśmy oddać go szwagierce, choć sama nie wiedziałam, dlaczego. Następnie miałam nożyczki – golarkę do krzewów i roślin. Teściu poprosił mnie, żebym obcięła mu włosy. Zrobiłam to, wyszło trochę krzywo, ale chuj. Potem obcinałam draceny i inne rośliny, przycinałam korzenie, łodygi i skracałam pnie. Jedna. duża dracena marginata miała lekko żółte liście i była oklapnięta. Pomyślałam, że nie ma wody, ale ziemia w doniczce była mokra. Mój mąż był w tym czasie na strychu, coś tam grzebał. Jeszcze wcześniej miałam w śnie białego szczura. Robiłam z nim różne sztuczki, choć wiedziałam, że powinnam mieć stado. Bałam się, że mnie ugryzie, bo szczury gryzą mocno, i naprawdę się go bałam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że napisałam złą opinię firmie, w której pracował mój mąż. Napisałam też tam takie coś, że niestety nie mogę tej opinii zmienić, bo oni mnie wychujali, a po latach wychujali też w pracy mojego męża. Szefowa z tej firmy chodziła po galerii handlowej i coś tam węszyła, coś szukała. Ostrzegałam przed nią ludzi. Powiedziałam im, że chodzi i węszy, coś jest na rzeczy. Później piłam jakąś herbatę przy stoisku gastro. Ona też tam przyszła. Wiedziała, że tak napisałam, że napisałam taką opinię, ale nie mówiła nic. Później przenieśliśmy się z koleżanką na górę, tak jakby na gastro, na taki jakby balkonik. Zeskoczyłam na dół po herbatę. Miałam trochę lęk wysokości, ale udało mi się. Zeskoczyłam na dół po herbatę. Ta herbata była bardzo gorąca. Czułam, że mnie parzy po rękach. Przy opinii postawiłam jej płonące posągi psów czy coś takiego i szefowa się bała ognia. Później poszłam do jakiegoś sklepu, takiego jak Rossman i zaczęłam tam oglądać ozdoby. Zobaczyłam Kinder niespodzianki i zaczęłam je rozpakowywać i jeść. Obsługa sklepu do mnie podeszła i myślałam, że oni mnie za to opierdolą, ale dałam kobiecie diament i odpuściła. Później szukałam więcej słodyczy, ale ich nie było. No i nagle zadzwonił mi budzik. Wcześniej jeszcze we śnie był taki jakby mały pies, który kopulował ze wszystkim dookoła i sugerowałam właścicielowi kastrację. A jeszcze wcześniej miałam sen o tym, że leczyłam jakiegoś psa i była wojna. Poszłam do weterynarza. Okazało się, że Agnieszka jest tym weterynarzem, moja była przyjaciółka. Miała wszędzie klatki kennelowe w pokoju. Pytała mnie, czy jest gruba. W sensie, czy ona jest gruba. Powiedziałam jej, że wcale nie, że właśnie wręcz schudła. Bałam się, że ona będzie chciała wrócić do kontaktu ze mną i chciałam wtedy powiedzieć jej, że nie ma takiej opcji. Dawała mi leki dla tego psa i miałam jeździć do niej podawać psu te leki. Coś było, jakaś wojna. Staliśmy na polu bitwy później. Mieliśmy rozkaz ustawić się w szeregu i telepatycznie spalić silniki helikopterów, które leciały prosto na nas.

*

Miałam jakiegoś partnera i brałam grzybki halucynki dla lepszego humoru w pracy. Chodziłam w nocy po jakichś polach i łąkach, ale ten grzybek halucynkik nie działał na mnie od razu tak, jak na przykład marihuana. W ogóle nie czułam, żeby coś mi, że tak powiem, dolegało. Sikałam gdzieś w jakichś krzakach, bałam się, że ktoś mnie przyczai. Miałam jakiegoś partnera i Trump został prezydentem, tak jakby wybrany został w Stanach Zjednoczonych na prezydenta ponownie. Komentowałam to do innych ludzi, że znowu przez to wszystko będą teraz konflikty na świecie i wojny w Iraku i wszystko. No i nagle moim partnerem miał być murzyn, po prostu jakiś czarnoskóry chłop. Jechałam z nim chyba w pociągu czy coś takiego i od razu zaczęłam się zastanawiać, jak duża ma przyrodzenie. W końcu powiedziałam mu, sorry za bezpośrednie pytanie, ale powiedz mi, czy masz dużą pałę. No i on powiedział, że mi pokaże, ale pierwszy, żeby pała mu stała, zrobił mi palcówkę. Później siadł, usiadł, zdjął gacie, no i faktycznie pała była bardzo pokaźna. Powiedziałam mu, po co marnować czas, jak pała stoi. No i wskoczyłam na niego, no i było ostro. On powiedział, że muszę być bardzo ostrożna i muszę mieć instrukcje obsługi. Później nie wiem dlaczego, ale robiłam tak jakby nie wiem, palcówkę nożyczkami sobie czy coś takiego. Normalnie wkładałam sobie nożyczki. Mnie se intymne po prostu, ja nie ogarniam tego, jak ja w tym śnie mogłam się nie bać, że coś sobie tymi rzeczkami przebiję. Boże, jakie to było creepy. No i gdzieś niedaleko był Connor z mojej książki. I komentował, że jestem jego miłością, jestem jego najdroższą i w ogóle, w ogóle. Jakieś inne osoby też tam były. Poszłam na dwór, tak jakby z tego pociągu wyszłam na chwilę i płonął tam pień. Ale ogień już gasnął. Nagle wyciągnęłam rękę i za pomocą siły woli, tak jakby telepatycznie zaczynałam wytwarzać nowy ogień i płomienie i ten pień znowu się palił. A w międzyczasie szłam gdzieś z Arisską i ona cały czas wskakiwała do rzeki, do wody i płynęła. Ja szłam z siostrą. No i byłyśmy bardzo zniesmaczone z tego powodu, że Ariska ciągle wskakuje do wody i że jest brudna. Jeszcze wcześniej w tym śnie było coś takiego, że była Monika ze studiów i ja jej pomagałam ogarnąć papiery na studia i jeszcze wcześniej leżała obok mnie na jakiejś sofie i powiedziała, że nie zamierza zejść z tej sofy. A ja jej powiedziałam, że no spoko, jest dużo miejsca, jak chcesz, to pójdę do chłopaków moich. I to był po prostu ten murzyn i inni chłopcy, którzy stali, chłopacy, mężczyźni właściwie, którzy stali obok pociągu, który miał za chwilę ruszyć i mieliśmy jechać. No i później było coś takiego, że ja coś źle ogarnęłam w tych papierach i ta Monika mnie zjebała, że jestem jebnięta. A ja zapytałam z żartem, kiedy się skapła, że jestem jebnięta i zaczęłam ogólnie sobie z tego jaja robić. Ale prawda była taka, że było mi przykro. Jeszcze wcześniej tej nocy miałam sen o jakimś takim jakby postalu, ciemnowłosym postaci z gry. I chciałam z nim być, bo mnie podniecały jego stopy, ale wiedziałam, że nie mogę męża zdradzić. Kurwa, pierdolę, co za sny. No i jeszcze było coś takiego, że pisała do mnie Dominika, że jestem super ciotką jej dziecka, no ale wiesz, jak to jest, powiedziała mi, wiesz, jak to jest, jak mój dzieciak jest z innego ojca i że wyszło, jak wyszło.

*

Miałam jakiś sen o tym, że mieszkałam u siebie, ale to było jakby w domu rodziców. W komórce przeciekał sufit. Coraz bardziej się niszczył i zapadał i tata pomagał nam i wymienił karton gips i doklepał jeszcze jakimiś płytkami w kształcie kostki brukowej w jasnym kolorze. Ale wiedziałam, że dach nie jest zrobiony i mogą być wciąż przecieki. Chodziłam spanikowana po domu i oglądałam sufity, w poszukiwaniu przecieków. Jeszcze w tym śnie po domu chodziły jakieś insekty, były w łazience i wszędzie. Nie pamiętam wiele z tego snu, bo obudziły mnie dźwięki rzygającego psa i zamiast zapisać sen po przebudzeniu, musiałam biec do kojca psa i ogarnąć sytuację...  facepalm
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnie sny:

Śniło mi się, że byłam w pracy z moją koleżanką Iloną. Ilona chciała się ze mną umówić i pogadać o mojej pracy i obowiązkach. Z Pawłem chciałam zrobić sobie jaja z Sylwii — patrzyliśmy na jej twarz z bliska i mówiliśmy, że nie ma zmarszczek, komentowaliśmy, że ma bardzo młodą twarz. To miał być niby komplement, ale w taki trochę ironiczny sposób. Później byłam gdzieś na plaży. Zapomniałam gum do żucia i chciałam po nie wrócić do domu. Następnie miał być jakiś konkurs. Ilona była tam z jakimś małym, agresywnym pieskiem — to była chyba jakaś wystawa psów. Byli też moi hodowcy. Powiedziałam do Ilony, że jeśli chciałaby porozmawiać o dalmatyńczykach, to moi hodowcy tutaj są. Sama też chciałam brać udział w tym konkursie. Później był jakiś taniec, jakby na wrotkach. Nagle jednak konkursy zostały odwołane.

*

Śniło mi się, że spałam, a nauczyciel wyrywał mnie do odpowiedzi. Byłam zaspana i ukryta pod kołdrą, ale ten nauczyciel nie miał litości. Później śniło mi się, że byłam w moim pokoju i opisywałam ten poprzedni sen jakiejś osobie. Miałam takie samoprzylepne motyle na ścianie i chciałam nakleić je na lodówkę u mamy. Okazało się jednak, że to były zwykłe kartki papieru i trzeba było je samemu zginać, żeby zrobić z nich motyle. Te motyle machały skrzydłami, kiedy puszczało im się muzykę. Później pojawił się mój dalmatyńczyk, a mój tata wypraszał go z łazienki, bo mój pies zjadł sushi, które leżało pod drzwiami. Miałam lekką panikę, że będzie po tym rzygał. Chciałam, żeby jadł tylko suchą karmę, bo to byłoby najbezpieczniejsze. Później grałam w GTA San Andreas. Następnie śniło mi się o mojej hodowczyni mojego psa. Opowiadała jakąś historię o chłopaku — zablokowała jego SMS-y, a on później wysyłał jej ich bardzo dużo, tylko że ona ich nie widziała, bo był zablokowany. Zapytałam ją, czy się lubią, bo zastanawiałam się, dlaczego go zablokowała, skoro on dalej do niej pisał. Ona powiedziała, że tak, że się lubią. Powiedziałam jej, żeby powiedziała mu, że nie miała zasięgu i że SMS-y do niej nie doszły. Ona odpowiedziała, że on wie, że ona tu jest, więc powiedziałam jej, że lepiej, żeby jej tu nie znalazł, bo będzie dym. Później okazało się, że to była taka jakby gra i miałam wybrać do kolejnej rundy osobę, którą będę grać oraz to, czego ta osoba ma szukać. Następnie byłam na wystawie psów i byłam handlerem. Wcześniej chyba zastanawiałam się, czy być sędzią, czy właśnie handlerem. Chciałam, żeby Justyna, czyli moja hodowczyni, wzięła mnie jako handlera dla swoich psów. Wyobrażałam sobie, jak wystawiam dalmatyńczyki na wystawach. Jeszcze wcześniej śniło mi się, że z jakimś dzieckiem miałam zrobić zdrowy deser bez cukru. Miałam kupić w sklepie serek albo jogurt — to było na Słowacji, a w przepisie była słowacka nazwa jogurtu. Wcześniej jednak napiłam się płynnej białej czekolady, bo uznałam, że skoro to sen, to nic mi się nie stanie od cukru i na pewno nie przytyję. Ta myśl, że to sen, szybko jednak ode mnie odeszła. W innym śnie tej samej nocy pogodziłam się z moją kuzynką Aśką. Rozmawiałyśmy, a później chciałam wysłać jej SMS-a, że nie wierzę, że po tylu latach w końcu się pogodziłyśmy i gadamy normalnie. Chciałam też, żeby wysłała mi zdjęcia swoich dzieci, bo nigdy ich nie widziałam.

*

Śniło mi się, że pomalowałam sobie twarz na Arisskę — zrobiłam ją w kolorach umaszczenia mojego małego pieska. Razem z siostrą brałyśmy udział w jakiejś zabawie, a tata malował mi tę twarz. Później mieliśmy tańczyć w jakiś kompromitujący sposób, a następnie strzelać do balonów w kształcie aut z pistoletów. Te pistolety to były jednak nasze palce ułożone w broń. U mnie była koleżanka, chyba Anka z mojej pracy. Mówiła, że jej kombinezon jest mokry, a chce iść z córką do lekarza. Chciałam zrobić teleport do teściowej, tam gdzie mam swoje ubrania na sprzedaż, żeby wziąć dla niej jakieś ciuchy z tych wystawionych na Vinted. W torbie znalazłam też błękitną sukienkę na sprzedaż, żeby ją zabrać. Później rozmawialiśmy w gronie znajomych o domu. Mówiłam, że gdybym kiedyś miała mieć dom, to chciałabym mieć okno w drzwiach w sypialni, bo moi rodzice takie mają. Nagle pojawiła się moja szwagierka Ewelina i poprosiła mnie, żebym zadzwoniła do sklepu i zapytała, czy takie drzwi z szybami są jeszcze dostępne. Powiedziałam jej, że jeśli jej takich nie zrobią, to widziałam takie drzwi w Castoramie albo gdzieś indziej, żeby sobie podjechała i zobaczyła. Dodałam też, że moi rodzice mają takie okna w drzwiach i że u nich w toalecie zepsuła się spłuczka. Później rysowałam w zeszycie jakieś marchewki i chili. Udawałam, że je rysuję, bo obok usiadł przy komputerze jakiś Hindus i się speszyłam. Okazało się, że był informatykiem i wysłał mi kody aktywacji, bo byłam zbanowana na forum. On nie wiedział, że to ja siedzę obok, a jednocześnie pisze do mnie. Zagadałam się ze szwagierką i nie zauważyłam tych kodów, przez co on się na mnie zdenerwował. Napisałam do niego po angielsku „I like your English”, bo słyszałam, że cały czas mówi po angielsku przez słuchawki i ma jakieś spotkanie. Pomyślałam, że jak na Hindusa, to całkiem nieźle mu idzie ten angielski. Poprosiłam go też, żeby dał mi link do tych kodów, bo go nie mam. W końcu odświeżyłam stronę i odkryłam ten link, ale okazało się, że moje konto na forum już działa normalnie i nie potrzebuję tego kodu. Później pokazywałam Ewelinie wideo i zdjęcia Arisski, a ona się zachwycała moim pieskiem. Zdziwiło mnie, że potrafi być miła i kochana, choćby przez chwilę, więc uznałam, że aż muszę powiedzieć o tym mojej siostrze. Pokazywałam też wideo z wakacji, gdzie byliśmy z rodziną i trzema psami gdzieś w górach.

*

Śnił mi się dom mojej babci. Był ładny, biały, stał na klifie przy plaży. Chciałam w nim mieszkać i odkupić go od mojego wujka. Później miałam sen, choć to chyba był cały czas ten sam sen. Miałam wynajęty pokój w Katowicach — coś jak akademik. Chciałam iść się kąpać w wannie w moim pokoju. Ten pokój był bez okien, było w nim dość smutno. Mówiłam sobie, że na studiach taki pokój jest ok, ale do życia po studiach to już nie bardzo, bo nawet nie ma okna. Pokoje naprzeciwko miały okna, bo były od zewnętrznej strony. Byłam tam chyba z siostrą i chciałyśmy się wykąpać i później gdzieś iść. Były tam jakieś dzieci — właściwie rozwydrzone bachory, które ciągle wchodziły do naszego pokoju i łapały nas za suty. Chciałam się spokojnie wykąpać, ale one strasznie mnie wkurwiały i w końcu chciałam je zabić. Goniłam je z nożem. Jakaś opiekunka wycieczki to widziała i chciała mnie ukarać. Miałam iść do sądu, a później do więzienia. Wcześniej, kiedy te dzieci uciekły, poszłam się kąpać. Weszłam do wanny i nagle, totalnie znikąd, wiedziałam, że to jest sen. Chciałam rozwinąć skrzydła i odlecieć, ale wiedziałam, że jestem mokra i najpierw muszę wyschnąć. Cały czas śpiewałam pod nosem, że to jest sen, żeby tego nie zapomnieć i nie stracić świadomości. Później utrwaliło mi się, że to jest sen. Znalazłam się pod sądem i chciałam zamienić się w smoka i spalić te dzieci i wszystkich ludzi, ale zamiast tego zamieniłam się w wilka, bo to było dla mnie wygodniejsze. Pobiegłam za tymi dziećmi i zaczęłam je gonić, ale ktoś ukrył je w jakiejś jaskini. Potem odleciałam jako smok i znalazłam się w pięknym, zielonym lesie, trochę jak dżungla. Było tam źródełko i płynęła czysta rzeczka. Weszłam do tej wody, umyłam się, umyłam ręce, nabierałam wodę w dłonie i przelewałam ją między palcami. Pod wodą był mech i różne rośliny. Nagle pojawił się Niki z mojej książki i był dziki seks nad wodą w lesie. Później wróciłam pod sąd, ale wszyscy zniknęli i nie mogłam znaleźć tych dzieci. Następnie były jakieś zawody — szliśmy przez las, a ja jechałam na hulajnodze. Próbowałam robić triki, podskakiwać i obracać hulajnogę, jak w skateparku. Na końcu było jak w GTA San Andreas — wpisałam kod na śmigłowiec Hunter, wsiadłam i robiłam nim akrobacje. Później śmigłowiec spadł, rozbił się i moja postać zginęła.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1