19-02-2026, 10:17
Dzisiejsze sny:
Śniło mi się, że jakaś dziewczyna miała konia. Ten koń w ogóle nie robił kupy u niej w boksie, tylko sikał. Bał się się wypróżniać, ponieważ miał tam za mało miejsca. Robił kupę wyłącznie poza tym miejscem, w którym przebywał — poza tą jakby klatką czy zagrodą. Tyle pamiętam z pierwszego snu.
*
Śniło mi się, że wróciłam do domu rodzinnego. Zorientowałam się, że na podjeździe są jakieś dzieci i prawie je rozjechałam. Coś komentowały. Uchyliłam szybę i powiedziałam im, żeby poszły do domu. Otworzyłam im bramę i wyszły. Na tarasie nie było żadnego psa i uznałam to za smutne. Nie było Kory ani Lucy, które by mnie mogły przywitać. Zanim zapukałam do drzwi i weszłam do środka, zauważyłam, że na podłożu tarasu leży czarny rak. Chciałam go wyminąć, a jednocześnie sprawdzić, czy żyje. Nagle zamienił się w kota — białego, w rude i ciemne plamy. Okazało się, że potrafi zmieniać się właśnie w tego raka. Zapytałam czy mogę zrobić mu zdjęcia, by potem pokazać całemu światu to cudo natury. Zwierzę nie miało nic przeciwko. Moja mama miała na tarasie bardzo dużo roślin, w tym zamiokulkasa, który wypuścił mnóstwo nowych liści. Była jednak zima, a mama wyniosła go na taras. Byłam strasznie wkurzona i powiedziałam pod nosem, że jeśli ona nie chce tej rośliny, to ja ją zabiorę do siebie. Weszłam do domu i zaczęłam krzyczeć do mamy, pytając, czy wie o tym kocie. Odpowiedziała, że tak. Później szłam ulicą z jakimiś ludźmi. Mieliśmy gdzieś dojść na czas. W pewnym momencie zaczęłam biec na czterech kończynach — na rękach i nogach. Wszędzie był śnieg, a pod dłońmi czułam go jak biały, ciepły puch. Próbowałam wyobrazić sobie, że zamiast biec jak człowiek na czworakach, biegnę jako wilk na czterech łapach. Na początku to wyobrażenie mi nie wychodziło, ale w końcu się udało. Zamiast swoich rąk, widziałam szare łapy wilka pod sobą. Pomyślałam, że muszę koniecznie opisać ten sen na forum (
) i dowiedzieć się, jak — będąc człowiekiem — zamienić się w wilka i spojrzeć w lustro, widząc wilka zamiast człowieka. Odbiegłam bardzo daleko od swojej grupy i stwierdziłam, że coś zjem, choć wcale nie byłam głodna. Zamówiłam spaghetti z sosem serowym i pietruszką. Kobieta za ladą chciała ode mnie 2,90 zł. W kieszeni miałam euro — pięć i dwa — ale akurat znalazłam odpowiednią kwotę w złotówkach i zapłaciłam dokładnie tyle, ile trzeba. Widziałam, jak przygotowuje moje spaghetti. Polewała je jeszcze jakimś syropem klonowym. Wiedziałam, że mogę je zjeść, bo to przecież sen, nie utyję. W oddali siedział jakiś mężczyzna. Podeszłam i zapytałam, czy mogę się przysiąść. Zgodził się. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Powiedział, że też jest głodny. Zaproponowałam, że możemy zjeść razem, bo porcja jest duża. Dałam mu plastikowy widelec. Pomyślałam, że to może jakiś bezdomny. Zjedliśmy, ale on stwierdził, że zjadłby jeszcze coś. Powiedziałam mu, żeby podziwiał widoki (chodziło o mój wypięty tyłek). Wskoczyłam na ladę, wypięłam się w jego stronę i zamówiłam dwie drożdżówki z czekoladą. Liczyłam, że kobieta mnie rozpozna i da je za darmo, ale powiedziała, że muszę zapłacić. Miałam na dłoni coś w rodzaju gruczołu, który wytwarzał kamienie szlachetne. Wytworzyłam żółty kamień i podałam go kobiecie, pytając, czy może to być zapłata. Odpowiedziała, że tak, nawet bardzo duża zapłata, była wyraźnie zaskoczona. Zapytałam, czy dzięki temu kamieniowi mogę mieć darmowe posiłki przez jakiś czas, ale kobieta odpowiedziała, że pierw musi przeliczyć wartość kamienia i zobaczyć czy się opłaci. Powiedziałam jej, że ten kamień jest droższy od diamentu i można za niego dostać nawet dwa miliony, jeśli pójdzie się do dobrego jubilera, na przykład do Skawińskiego, który ma renomowany sklep. Kobieta była w szoku. A ja kłamałam, bo nie znałam ani wartości kamienia ani żadnego Skawińskiego ze swoim sklepem na rogu. Ale chciałam wyżulić te darmowe posiłki. Wzięłam drożdżówki z polewą czekoladową (nie płacąc), zjedliśmy je razem. Okazało się, że wracam do swojego pokoju w jakimś akademiku. Miałam pełną torbę swoich rzeczy. Zabrałam tego mężczyznę ze sobą, czując, że chce iść ze mną w dzikie, seksualne tango. Dosłownie poszarpałam go zachłannie za rękaw i wyszliśmy. Nagle pojawił się komunikat, że ten facet ma 24 godziny na spłatę jakiegoś długu. Uznałam, że mamy mało czasu. W pokoju chciałam rozpakować swoje rzeczy do szafki nocnej, ale była brudna i zakurzona, podczas gdy inne były czyste. Stwierdziłam, że długo mnie tu nie było i muszę ją wyczyścić, zanim włożę do niej swoje rzeczy. Zawołałam go z korytarza. Otworzyłam drzwi i wciągnęłam do do pokoju. Rozebraliśmy się, na moim łóżku było pełno rzeczy, więc zaczęliśmy uprawiać dziki seks na łóżku kogoś innego, przy wejściu. Było to namiętne i gorące. Do pokoju wchodzili różni ludzie, ale w ogóle nie zwracali na nas uwagi. My też się nimi nie przejmowaliśmy i robiliśmy swoje. Zbliżał się koniec doby i pojawił się komunikat, że jeśli nie spłaci długu do końca dnia, zostanie sprzątnięty. Chciałam mu pomóc. Nagle okazało się, że to gra komputerowa. Poprosiłam mamę o pomoc. Przypomniałam sobie, że grałam w różne części serii Grand Theft Auto i w każdej miałam swoją sympatię — tutaj on nią był. Okazało się, że to Claude Speed z GTA III. Musiałam wykonać wiele zadań: zrobić kawę, kupić coś, postawić komuś obiad i spełnić jeszcze inne warunki. Było ich tak dużo, że bałam się, że nie zdążę. Pomyślałam, że ktoś musi mi pomóc, bo sama nie dam rady. Najpierw pomyślałam o Adrianie, ale obok pojawiła się moja mama. Chciałam, żeby to ona przejęła komputer i mi pomogła.
) i dowiedzieć się, jak — będąc człowiekiem — zamienić się w wilka i spojrzeć w lustro, widząc wilka zamiast człowieka. Odbiegłam bardzo daleko od swojej grupy i stwierdziłam, że coś zjem, choć wcale nie byłam głodna. Zamówiłam spaghetti z sosem serowym i pietruszką. Kobieta za ladą chciała ode mnie 2,90 zł. W kieszeni miałam euro — pięć i dwa — ale akurat znalazłam odpowiednią kwotę w złotówkach i zapłaciłam dokładnie tyle, ile trzeba. Widziałam, jak przygotowuje moje spaghetti. Polewała je jeszcze jakimś syropem klonowym. Wiedziałam, że mogę je zjeść, bo to przecież sen, nie utyję. W oddali siedział jakiś mężczyzna. Podeszłam i zapytałam, czy mogę się przysiąść. Zgodził się. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Powiedział, że też jest głodny. Zaproponowałam, że możemy zjeść razem, bo porcja jest duża. Dałam mu plastikowy widelec. Pomyślałam, że to może jakiś bezdomny. Zjedliśmy, ale on stwierdził, że zjadłby jeszcze coś. Powiedziałam mu, żeby podziwiał widoki (chodziło o mój wypięty tyłek). Wskoczyłam na ladę, wypięłam się w jego stronę i zamówiłam dwie drożdżówki z czekoladą. Liczyłam, że kobieta mnie rozpozna i da je za darmo, ale powiedziała, że muszę zapłacić. Miałam na dłoni coś w rodzaju gruczołu, który wytwarzał kamienie szlachetne. Wytworzyłam żółty kamień i podałam go kobiecie, pytając, czy może to być zapłata. Odpowiedziała, że tak, nawet bardzo duża zapłata, była wyraźnie zaskoczona. Zapytałam, czy dzięki temu kamieniowi mogę mieć darmowe posiłki przez jakiś czas, ale kobieta odpowiedziała, że pierw musi przeliczyć wartość kamienia i zobaczyć czy się opłaci. Powiedziałam jej, że ten kamień jest droższy od diamentu i można za niego dostać nawet dwa miliony, jeśli pójdzie się do dobrego jubilera, na przykład do Skawińskiego, który ma renomowany sklep. Kobieta była w szoku. A ja kłamałam, bo nie znałam ani wartości kamienia ani żadnego Skawińskiego ze swoim sklepem na rogu. Ale chciałam wyżulić te darmowe posiłki. Wzięłam drożdżówki z polewą czekoladową (nie płacąc), zjedliśmy je razem. Okazało się, że wracam do swojego pokoju w jakimś akademiku. Miałam pełną torbę swoich rzeczy. Zabrałam tego mężczyznę ze sobą, czując, że chce iść ze mną w dzikie, seksualne tango. Dosłownie poszarpałam go zachłannie za rękaw i wyszliśmy. Nagle pojawił się komunikat, że ten facet ma 24 godziny na spłatę jakiegoś długu. Uznałam, że mamy mało czasu. W pokoju chciałam rozpakować swoje rzeczy do szafki nocnej, ale była brudna i zakurzona, podczas gdy inne były czyste. Stwierdziłam, że długo mnie tu nie było i muszę ją wyczyścić, zanim włożę do niej swoje rzeczy. Zawołałam go z korytarza. Otworzyłam drzwi i wciągnęłam do do pokoju. Rozebraliśmy się, na moim łóżku było pełno rzeczy, więc zaczęliśmy uprawiać dziki seks na łóżku kogoś innego, przy wejściu. Było to namiętne i gorące. Do pokoju wchodzili różni ludzie, ale w ogóle nie zwracali na nas uwagi. My też się nimi nie przejmowaliśmy i robiliśmy swoje. Zbliżał się koniec doby i pojawił się komunikat, że jeśli nie spłaci długu do końca dnia, zostanie sprzątnięty. Chciałam mu pomóc. Nagle okazało się, że to gra komputerowa. Poprosiłam mamę o pomoc. Przypomniałam sobie, że grałam w różne części serii Grand Theft Auto i w każdej miałam swoją sympatię — tutaj on nią był. Okazało się, że to Claude Speed z GTA III. Musiałam wykonać wiele zadań: zrobić kawę, kupić coś, postawić komuś obiad i spełnić jeszcze inne warunki. Było ich tak dużo, że bałam się, że nie zdążę. Pomyślałam, że ktoś musi mi pomóc, bo sama nie dam rady. Najpierw pomyślałam o Adrianie, ale obok pojawiła się moja mama. Chciałam, żeby to ona przejęła komputer i mi pomogła.W tym momencie zadzwonił budzik. Ciekawe, czy go sprzątnęli ostatecznie, czy nie.






