31-05-2024, 09:46
25/26 maj
Przyjechał TIR, kieruje mój szef z realu. Jego syn stoi obok mnie po mojej lewej, otwiera paczkę. Paczka ma z 20 warstw. Pomyślałam, że głupio bo wystarczyło wsadzić w styropian. W środku jest mała paczka. Syn mi podał- czytam że na opakowaniu są 4 adresy osób, wyraźnie odczytałam Nazwiska, ulice i kody miast. Oddałam chłopakowi i mówię żeby usunąć te adresy bo jest RODO.
Ciemne obramowanie ekranu śnienia. Bardzo zamazane miejsce, coś jakby podziemny parking-magazyn. Ja z innymi ludźmi niemyślącymi oddaję coś do magazynu. Przed magazynem- 3 wywrotki stanęły i wysypały w jedno miejsce rzeczy. Rzuciłam się do grzebania wraz z innymi. Większość miała taki szary kolor i myślałam że zużyte. Znalazłam kolorowe klocki, jakby duplo, wyszukałam kilka do kompletu. Wstałam, po mojej prawej stały 2 postacie i się przyglądały. W śnie myślałam że to znajomi. Ze wstydu schowałam te rzeczy do lewej kieszeni bluzy. Czyli zbieram śmieci dla tych dwóch.
Po tym śnie długo nie mogłam zasnąć.
Robię zakupy w Niemczech. Chodzę po sklepie i przy lodówkach szukam lodów do kupienia. Czytam nazwy po niemiecku. Najpierw myślę, że wezmę 1 litr lodów, później że przecież się roztopią zanim dojedziemy do domu.
Potem widzę córkę i ona chce jakiś dywan, ale nie kupiłam.
Jestem przy kasie. Kobitka murzynka siedzi na futurystycznym wózku inwalidzkim. Nie ma dłoni- tylko kikuty. Druga mówi do kasjerki żeby wbiła kod FBI. Ta oczy duże i mówi czy to żarty? Nie, wbijaj- wpisuje-887LO i dane adresowe. Myślę, że to prywatne więc odwróciłam wzrok.
Wykładam rzeczy na taśmę- większość normalne produkty. Jedno to była taca na jedzenie dla dzieci. Patrzę że ma kod kreskowy- więc pewnie z 5 euro będzie kosztować. Zastanawiam, się ale ostatecznie zostawiłam, bo moja córka je jak świnia więc będzie miała pod talerz
Dochodzę do kasjerki, ja pakuję do dużej sztywnej torby-lodówki. Tu mama odchodzi- krzyczę za nią- Mamo! A nie, nic- pomyślałam że zapłacę od siebie z karty, bo ściągnie Euro z mojej. Mama już wraca z fotelikiem dla dzieci- pasującym do tej tacki co kupiłam. Rwie przy kasjerce opakowanie kartonowe i zamazuje długopisem kod kreskowy. Nie wierzę i aż oczy wybałuszam, że mama chce udać że to nasze i nie zapłacić. Kasjerka się kapnęła i krzyczy, że to na pewno nie nasze. Ja nadal niedowierzam, czuję że aż policzki ze wstydu robią się gorące. Patrzę na zakupy i pokazuję zeskanowane już jabłka, które były w wiadrach metalowych- czy za nie też trzeba zapłacić- kasjerka macha rękami i komunikuje że nie te były gratis. Jabłka są tak duże jak dynie. Patrzę że te wiadra są trochę zużyte i mimo wszystko mamie się przydadzą na ogród. Na koniec zdziwiłam się że wszystkie zakupy zmieściły się do torby.
Przyjechał TIR, kieruje mój szef z realu. Jego syn stoi obok mnie po mojej lewej, otwiera paczkę. Paczka ma z 20 warstw. Pomyślałam, że głupio bo wystarczyło wsadzić w styropian. W środku jest mała paczka. Syn mi podał- czytam że na opakowaniu są 4 adresy osób, wyraźnie odczytałam Nazwiska, ulice i kody miast. Oddałam chłopakowi i mówię żeby usunąć te adresy bo jest RODO.
Ciemne obramowanie ekranu śnienia. Bardzo zamazane miejsce, coś jakby podziemny parking-magazyn. Ja z innymi ludźmi niemyślącymi oddaję coś do magazynu. Przed magazynem- 3 wywrotki stanęły i wysypały w jedno miejsce rzeczy. Rzuciłam się do grzebania wraz z innymi. Większość miała taki szary kolor i myślałam że zużyte. Znalazłam kolorowe klocki, jakby duplo, wyszukałam kilka do kompletu. Wstałam, po mojej prawej stały 2 postacie i się przyglądały. W śnie myślałam że to znajomi. Ze wstydu schowałam te rzeczy do lewej kieszeni bluzy. Czyli zbieram śmieci dla tych dwóch.
Po tym śnie długo nie mogłam zasnąć.
Robię zakupy w Niemczech. Chodzę po sklepie i przy lodówkach szukam lodów do kupienia. Czytam nazwy po niemiecku. Najpierw myślę, że wezmę 1 litr lodów, później że przecież się roztopią zanim dojedziemy do domu.
Potem widzę córkę i ona chce jakiś dywan, ale nie kupiłam.
Jestem przy kasie. Kobitka murzynka siedzi na futurystycznym wózku inwalidzkim. Nie ma dłoni- tylko kikuty. Druga mówi do kasjerki żeby wbiła kod FBI. Ta oczy duże i mówi czy to żarty? Nie, wbijaj- wpisuje-887LO i dane adresowe. Myślę, że to prywatne więc odwróciłam wzrok.
Wykładam rzeczy na taśmę- większość normalne produkty. Jedno to była taca na jedzenie dla dzieci. Patrzę że ma kod kreskowy- więc pewnie z 5 euro będzie kosztować. Zastanawiam, się ale ostatecznie zostawiłam, bo moja córka je jak świnia więc będzie miała pod talerz
Dochodzę do kasjerki, ja pakuję do dużej sztywnej torby-lodówki. Tu mama odchodzi- krzyczę za nią- Mamo! A nie, nic- pomyślałam że zapłacę od siebie z karty, bo ściągnie Euro z mojej. Mama już wraca z fotelikiem dla dzieci- pasującym do tej tacki co kupiłam. Rwie przy kasjerce opakowanie kartonowe i zamazuje długopisem kod kreskowy. Nie wierzę i aż oczy wybałuszam, że mama chce udać że to nasze i nie zapłacić. Kasjerka się kapnęła i krzyczy, że to na pewno nie nasze. Ja nadal niedowierzam, czuję że aż policzki ze wstydu robią się gorące. Patrzę na zakupy i pokazuję zeskanowane już jabłka, które były w wiadrach metalowych- czy za nie też trzeba zapłacić- kasjerka macha rękami i komunikuje że nie te były gratis. Jabłka są tak duże jak dynie. Patrzę że te wiadra są trochę zużyte i mimo wszystko mamie się przydadzą na ogród. Na koniec zdziwiłam się że wszystkie zakupy zmieściły się do torby.







)
Leżę zaskoczona w łóżku że trzęsie mi się brzuch i wydaję jakieś dźwięki z ust, dopiero później przypomniałam sobie sen...