12-04-2024, 09:37
Bez pytań 7/8 kwietnia
Jest bankiet z udziałem jakiś gwiazd. Nie znam tu nikogo, zastanawiam się dlaczego tu jestem, ale staram sie wtopić w tłum. Czuję, że ja gruba (real) niezabardzo tu pasuję. Zakończyły się wywiady, siadamy na poczęstunek. Przy innym stoliku jest szwecki stół- wybieram sobie ciasto, karpatkę z ogromną iloscią kremu (chyba zjadłam). Jak siadam przy gościu z youtuba (Ben Shapiro), to jego dziewczyna się odzywa -mówi że te ciasta ona piekła i poleca też inne- patrzę na talerz i mam już je obok karpatki. Wygląda dziwnie- krem śmietanowy, przełożony musem galaretkowym w kolorach różowym-fioletowym-niebieskiem. Nie ma tam jakiejś podstawy ciasta...
Koniec imprezy, mamy jechać busem (mój mąż kieruje) mamy jechać za tym gościem. Mój mąż ma za zadanie pilnować go i ochraniać. Facet skręca w pierwsze lewo, ale mój mąż mowi że zna skrót i jedzie prosto- na kolejnych 3 skrzyżowaniach w lewo (czyli zajeżdżamy od dupy strony na to samo miejsce- zamiast od razu skręcić w lewo). Dojechaliśmy na plac z garażami, gościa nie ma- został uprowadzony. Gangsterzy wychodzą z garaży (oni nie brali udziału w porawniu). Okazuje się że temu porwanemu włożono system inwigilacji do komórki i inny gangster krzyczy do swojego pachołka by usunąć mu z komórki ten program szpiegowski. Ja sie nie odzywam, ale myślę że samo usunięcie nie pomoże, trzeba by na wszelki wypadek kupić nową...
9/10 Sen spisuję dzięń po, bo stwierdzam że to jakiś postęp...
Najpierw idziemy ulicą w jakimś mieście. Są gigantyczne protesty ukraińców. Rozglądam się po lewo- na szyldzie sklepowym są plakaty młodego mężczyzny z napisami po ukraińsku. Myślę, że znowu media wykreowały bohatera-męczennika a ludzie głupi podchwycili temat. Trochę się bałam przechodzić między tym rozjuszonym tłumem, ale wiedziałam ze nic nam nie zrobią.
Stoję już w pustej uliczce. Na środku stoi straszny facet, ma chude, długie nogi, praktycznie bez mięśni, podpiera się o kulach. Na rękach ma żylaste mięśnie widoczne przez skórę (bez tkanki tłuszczowej). Na brzuchu nie ma skóry, tylko jakiś kolor ciemnej czerwieni.
Po prawej trzymam za rękę córkę, a dalej wiem że jest syn. Pomyślałam, ze nic nam nie zrobi.
Stoję już na końcu uliczki- odwracam się za siebie przez prawe ramię i facet się dosłownie rozpadł.
Jest bankiet z udziałem jakiś gwiazd. Nie znam tu nikogo, zastanawiam się dlaczego tu jestem, ale staram sie wtopić w tłum. Czuję, że ja gruba (real) niezabardzo tu pasuję. Zakończyły się wywiady, siadamy na poczęstunek. Przy innym stoliku jest szwecki stół- wybieram sobie ciasto, karpatkę z ogromną iloscią kremu (chyba zjadłam). Jak siadam przy gościu z youtuba (Ben Shapiro), to jego dziewczyna się odzywa -mówi że te ciasta ona piekła i poleca też inne- patrzę na talerz i mam już je obok karpatki. Wygląda dziwnie- krem śmietanowy, przełożony musem galaretkowym w kolorach różowym-fioletowym-niebieskiem. Nie ma tam jakiejś podstawy ciasta...
Koniec imprezy, mamy jechać busem (mój mąż kieruje) mamy jechać za tym gościem. Mój mąż ma za zadanie pilnować go i ochraniać. Facet skręca w pierwsze lewo, ale mój mąż mowi że zna skrót i jedzie prosto- na kolejnych 3 skrzyżowaniach w lewo (czyli zajeżdżamy od dupy strony na to samo miejsce- zamiast od razu skręcić w lewo). Dojechaliśmy na plac z garażami, gościa nie ma- został uprowadzony. Gangsterzy wychodzą z garaży (oni nie brali udziału w porawniu). Okazuje się że temu porwanemu włożono system inwigilacji do komórki i inny gangster krzyczy do swojego pachołka by usunąć mu z komórki ten program szpiegowski. Ja sie nie odzywam, ale myślę że samo usunięcie nie pomoże, trzeba by na wszelki wypadek kupić nową...
9/10 Sen spisuję dzięń po, bo stwierdzam że to jakiś postęp...
Najpierw idziemy ulicą w jakimś mieście. Są gigantyczne protesty ukraińców. Rozglądam się po lewo- na szyldzie sklepowym są plakaty młodego mężczyzny z napisami po ukraińsku. Myślę, że znowu media wykreowały bohatera-męczennika a ludzie głupi podchwycili temat. Trochę się bałam przechodzić między tym rozjuszonym tłumem, ale wiedziałam ze nic nam nie zrobią.
Stoję już w pustej uliczce. Na środku stoi straszny facet, ma chude, długie nogi, praktycznie bez mięśni, podpiera się o kulach. Na rękach ma żylaste mięśnie widoczne przez skórę (bez tkanki tłuszczowej). Na brzuchu nie ma skóry, tylko jakiś kolor ciemnej czerwieni.
Po prawej trzymam za rękę córkę, a dalej wiem że jest syn. Pomyślałam, ze nic nam nie zrobi.
Stoję już na końcu uliczki- odwracam się za siebie przez prawe ramię i facet się dosłownie rozpadł.







