Dziennik snów akaKowalska
#41
Bez pytań 7/8 kwietnia
Jest bankiet z udziałem jakiś gwiazd. Nie znam tu nikogo, zastanawiam się dlaczego tu jestem, ale staram sie wtopić w tłum. Czuję, że ja gruba (real) niezabardzo tu pasuję. Zakończyły się wywiady, siadamy na poczęstunek. Przy innym stoliku jest szwecki stół- wybieram sobie ciasto, karpatkę z ogromną iloscią kremu (chyba zjadłam). Jak siadam przy gościu z youtuba (Ben Shapiro), to jego dziewczyna się odzywa -mówi że te ciasta ona piekła i poleca też inne- patrzę na talerz i mam już je obok karpatki. Wygląda dziwnie- krem śmietanowy, przełożony musem galaretkowym w kolorach różowym-fioletowym-niebieskiem. Nie ma tam jakiejś podstawy ciasta...
Koniec imprezy, mamy jechać busem (mój mąż kieruje) mamy jechać za tym gościem. Mój mąż ma za zadanie pilnować go i ochraniać. Facet skręca w pierwsze lewo, ale mój mąż mowi że zna skrót i jedzie prosto- na kolejnych 3 skrzyżowaniach w lewo (czyli zajeżdżamy od dupy strony na to samo miejsce- zamiast od razu skręcić w lewo). Dojechaliśmy na plac z garażami, gościa nie ma- został uprowadzony. Gangsterzy wychodzą z garaży (oni nie brali udziału w porawniu). Okazuje się że temu porwanemu włożono system inwigilacji do komórki i inny gangster krzyczy do swojego pachołka by usunąć mu z komórki ten program szpiegowski. Ja sie nie odzywam, ale myślę że samo usunięcie nie pomoże, trzeba by na wszelki wypadek kupić nową...

9/10 Sen spisuję dzięń po, bo stwierdzam że to jakiś postęp...

Najpierw idziemy ulicą w jakimś mieście. Są gigantyczne protesty ukraińców. Rozglądam się po lewo- na szyldzie sklepowym są plakaty młodego mężczyzny z napisami po ukraińsku. Myślę, że znowu media wykreowały bohatera-męczennika a ludzie głupi podchwycili temat. Trochę się bałam przechodzić między tym rozjuszonym tłumem, ale wiedziałam ze nic nam nie zrobią.

Stoję już w pustej uliczce. Na środku stoi straszny facet, ma chude, długie nogi, praktycznie bez mięśni, podpiera się o kulach. Na rękach ma żylaste mięśnie widoczne przez skórę (bez tkanki tłuszczowej). Na brzuchu nie ma skóry, tylko jakiś kolor ciemnej czerwieni.
Po prawej trzymam za rękę córkę, a dalej wiem że jest syn. Pomyślałam, ze nic nam nie zrobi.
Stoję już na końcu uliczki- odwracam się za siebie przez prawe ramię i facet się dosłownie rozpadł.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#42
11/12


1)Idę i spoglądam wysoko na konstrukcję na dachu. Zbudowany został dom jakby na innym domie. Wiem, że to jest teścia i chyba chce mi go dać. Gdy pomyślałam jak to jest zbudowane- już jestem w środku. Chodzę po całym budynku  i oglądam że konstrukcja pod lukarny w dachu na dole jest drewniana, a im dalej tym lepsza- metalowa, myślę że jest to dziwnie zbudowane i to nie może tak funkcjonować!
W pokojach wynajmują strażacy i jest magazyn na produkty. Sufit jest strasznie wysoko -śmiało mogłyby być 3 piętra, ale nie ma.. Jak pomyślałam jak oni biorą te rzeczy z regałów po sam sufit- to pojawiły się drabiny, ale każda na "piętrze" i wchodząc na występ w regale to wchodzi się na kolejną drabinę... Żeby wejść na sam szczyt to trzeba wspiąć się na 3 drabiny. Ale nawet podłoga zachowuje się jakby była nadmuchana.
Jest wypadek, chciałam naprawić budynek od boku, przez to zawaliła się wieżyczka. Widziałam że strażacy ruszyli na pomoc, ale ostatecznie sami upadli bo była dziura w podłodze. Dwóch strażaków straciło życie.
Czyli buduję zaczynając od sufitu, a parter słaby..


2) Jestem chłopcem i mam przestawić swój biały bus, bo sa roboty budowlane na drodze. Zamykam szczelnie busa na klucz (klapa z tyłu, drzwi wejściowe i o dziwo boczne- przesuwne były zamkane od strony kierowcy). Wszędzie sa wkopy, hałdy piachu i koparki. Ludzi pełno. I zamiast otworzyć z powrotem busa i odpalić to go pchałam- podniosłam??


3)Oglądam moją broszkę , wiem że sama robiłam. Jest przepiękna, na górze złote listki bardzo profesjonalnie lutowane, nie widać złączeń. Kamienie szlachetne róż +zieleń, agat+ awenturyn. Całośc pięknie się komponuje, ale pod spodem widzę że konstrukcja jest z miedzianego, grubego drutu i wygląda bo pięknie od góry, ale od spodu tandetnie. Chciałam przyczepić broszkę do jakiegoś ubrania na sobie- ale okazała się że na drucie były nawleczone koraliki i musiałam je ściągnąć. Pare koralików spadło do śniegu.
Obok stoi 2 gości (jeden wygląda jak starszy Pan z mojej pracy) i mówi: "Przez nią miałem wiele problemów".  (nie wiem czy to tych 2 co się pozbyłam). Nie wchodze w dyskusję.


Patrzę przed siebie i widzę mój samochód i stoi na jakiś metalowych płozach-drutach. Szarpałam je i jeden udało się usunąć, ale samochód teraz całym ciężarem osiadł na pozostałym drucie i nie dało się go ruszyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#43
12/13
Mój MTJ-ciku kochany zrozumiałam, że nie mam podstaw- ciasto bez podstawy, zajeżdżanie z dupy strony i budowa domu zaczynając od ładnego dachu. Prosze o podstawy.

Mam bardzo realistyczny sen- impreza u teściów. Miesza się przeszłość i teraźniejszość.

Teściowie wrócili z wycieczki i mam im dać listy (real), oni już je wypakowują. W środku były nie podpisane umowy kupna po zmarłym dziadku (przeszłość). Druga umowa cała popisana flamastrami. Mój mąż podpisuje- ja się nie odzywam (chociaż moja praca w realu ma związek z rejestracją pojazdu). Teściu patrzy na mnie i mówi że jak będą jakieś problemy to napisze się drugą. Ja też się nie odzywam, chociaż myślę, jak wezmą podpis tego drugiego gościa co sprzedawał. (przecież miały być po dziadku, a na umowie był jakiś facet zza granicy).
Później siedzi przy stole para obcokrajowców- nie dziwię się bo przecież w realu często bywali obcokrajowcy u teściów w domu... Rozmawiają po angielsku i pytają jak mój syn ma na imię i wołam -Johnny!, ale pomyślałam że nie zareaguje po angielsku, po chwili -Jasiek!, facet podchwycił i woła – Joasia- z akcentem zagranicznym, a ja mu tłumaczę że to inne imię...

Teściowa myje sztućce po imprezie w umywalce w łazience, ja się nie wtrącam, tylko chwyciłam naczynia i niosę z łazienki do kuchni i wkładam do zmywarki (uff, nawet w śnie durna pracuję).

Później jeszcze pracowałam w ogródku u teściów- wysypałam ziemię na żwirek i chcę oddzielić to. Bardzo realistyczne...ale nic mnie nie ruszyło, że ogród całkowicie inny niż w realu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#44
13/14
MTJ-ciku kontynuujemy podstawy...


Jestem w szkole. Dostałam 1 tydzień zwolnienia z chłopakiem z mojej podstawówki. Jak dobiegało końca to przedłużyli mi zwolnienie o tydzień.
Podchodzi do mnie dyrektorka szkoły i nauczycielka i pyta coś o świadomym śnieniu... ja pierniczę kocopoły o MTJ-cie że znam- nie pamiętam co mówiłam. Te dwie postacie pokiwały do siebie (chyba na zgodę że nie czaję bazy...)
Przeniosło mnie do klasy i piszę egzamin. Ubzdurałam sobie że prawidłowo odpowiedziałam tej dyrektorce na pytanie i zostałam zakwalifikowana do konkursu o śnieniu. Jest ogólna wrzawa, bo rodzice wykrzykują że za mało czasu i że dzieci nie znają tematu. Ja nakrzyczałam na wszystkich by się zamknęli bo ja mam zamiar spisać cały sen, a zostało 40 minut i jeszcze mam zamiar na 5 minut zasnąć i to też spisać. Nastała kompletna cisza.


14/15
Pisk w uszach mam już 2 tygodnie od trenowania OOBE, dosyć to męczące.


Sen nad ranem-impreza- znowu jem ciasto, tym razem upiekła kuzynka która w realu nie piecze ciast- zajmuje się swoim wyglądem. Ciasto miało niebieski mus na dole, na górze biały z lentylkami obsypanymi po wierzchu. Biała masa smakowała jak monte białe. Przy jedzeniu przyjrzałam się że po środku oddzielają te masy 2 warstwy herbatników, a pomiędzy masa krówkowa. ( i dementuję -nie jestem na diecie:)
Jakiś ambaras, dużo lodówek, jedzenie na blatach, w lodówkach brak porządku. Kucam przy jednej stronie blatu- tam pełno butów dla dziewczynek- myślę że na córkę za małe rozmiary i trzeba będzie oddać komuś.

Nad ranem pytanie- czy mam ściągać biżuterię, (bo u Monroa było) Może to mi przeszkadza?

Jestem w jakimś teatrze, ale jest dyskoteka i leci Prodigy. Błyskają lampy na wszyskie kolory. Zaprzyjaźniam się ze złodziejem i udaję orgazm żeby go ukryć pod sobą... Pokazuje mi etui na karty SIM, mówię że piękne.
Wychodzi z dyskoteki- ja stoję i patrzę na lewo jak on podchodzi do "drzwi"- jest jakby kutryna? Przełożył już rękę i zaczyna się szamotać. W takim dzikim motaniu się ściąga kurtkę- kurtka opada na podłogę- a on wychodzi. (To chyba odpowiedź na moją technikę wychodzenia- jestem tuż przed i zostawiam świadomość). Obracam się na prawo i na wieszakach wiszą ubrania dziecięce i je segreguję...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#45
Prosiłam tylko żeby nic mi się nie śniło bo jestem zmęczona. Z rana tylko króciutki sen – wprowadzałam w program w pracy PESEL klienta i świecił na czerwono. Jak zmieniłam kolejność to wyskoczyło słowo DOBRZE. Zadzwonił budzik jak chciałam spisać pesel z innego dokumentu- a chodziło o to że cały program wyglądał inaczej niż w realu.


16/17 HAHAHA, ale mnie rozśmieszył....
Dziś bardzo długi czas lepiłam domek z papieru! Byłam zadowolona jaki ładny mi wyszedł. Na górze-dachu robiłam dodatkowe konstrukcje szklarni i drzew, a po lewej próbowałam dokleić mały domek. Czyli lenię się i nadal mam piękny dom z papieru...:)


17/18
Niski basen w nim ryby, bez płetw i bez ogonów. Miały ogromne łby z 5-cio centymetrowymi zębiskami i nawet to mnie nie "obudziło". Chciałam bardzo stamtąd uciec i coś mi nie pozwalało wyjść. Moja noga sama się znalazła przy rybach i one mimo wszystko nie raniły mnie. Byłam tak wystraszona że tylko wołałam męża o pomoc i oczywiście ON mnie wyciągał. Nie był to koszmar, tylko obudziłam się z myślą że próbują wszystkimi sposobami...

19/20
Jedziemy z rodzicami samochodem na wieś. Siedzę z tyłu po lewo. Spodnie sztruksowe kupiłam na szmatkach i zaczynają się palić w moich rękach. Zgniatam je umyślnie, bo jak nie będzie dostępu do powietrza to ogień się "zdusi". A ten ogień nadal się tli, mało tego w ogóle mnie nie parzy. Pomyślałam że otworzę okno i wywietrzę to. Okno otworzyło się tylko na 10 cm, co mnie zdziwiło, bo rodzice mają w miarę nowy samochód. Wsadziłam w szparę spodnie i wywiało -cały ogień zgasł.
Zajechaliśmy na wesele. Jestem teraz z mężem i dziećmi. (w realu szykuje się ślub kuzynki ale dopiero we wrześniu, a ja powiedziałam że z mężem nie pójdę już nigdy na wesele, bo się strasznie nudzę). Mam na sobie "te" spodnie, ale to jeansy i wyglądają jak po bitwie w nożyczkami, a nie z ogniem. Rodziców ani śladu. Wokoło pełno jakiś ludzi- nikogo nie znam, nawet sobie dołożyłam do historii że to pewnie jakiś znajomych męża. Mąż wraca z łazienki po prawo i już jest przebrany w garnitur. Ja myślę, że facet to ma lepiej, a ja muszę sukienkę i rajstopy... Wiem że nie mam rajstop i patrzę na prawą nogę i dotykam. Mam lekko nieogolone nogi (jak w realu teraz- ALE w ciągu dnia tylko pomyślałam że może by mi się przyśniło coś z tą nogą to bym oprzytomniała- mam na niej znamię które bardzo chcę usunąć... w śnie nie było śladu po znamieniu. Nawet to nie pomogło!).
Z naprzeciwka idzie mąż i niesie na drewnianej tacy 2 małe pizzerinki z plastrami mozzarelli, a na wierzchu zielone listki. Pyta -czy chcę z tą miętą.... Ja się budzę, analizuję i pomyślałam K**WA, z bazylią powinno być!!!!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#46
Tej samej nocy, ale po spisaniu tego snu wyżej...

Stoję przed lustrem i mam przymierzyć białą, koronkową sukienkę. Wcisnęłam się, ale sukienka jak się wyprostuję to nie przykrywa p**ki. Jestem bez majtek i ogolona do zera. Nie wierzę że tak ładnie wyglądam. Ktoś mi daje czarną, skórzaną ramoneskę, ciekawie wygląda to zestawienie. Obracam się w prawo i jesteśmy w galerii handlowej. Stoją koło mnie jeszcze 2 dziewczyny, a na przeciw jest 3 facetów. Jest konkurs i faceci mają wybierać kobiety. Ja cały czas jestem zgięta w pół, bo jak się wyprostuję to ktoś zobaczy moją p**kę... Patrzę na tą durnotę i myślę "Nie no, przecież to JEST SEN!"
Jak tylko to pomyślałam to zobaczyłam przed tymi gośćmi kobietę. Ona jak zobaczyła, że na nią patrzę to tylko się uśmiechnęła i bez słowa poszła na lewo. Pobiegłam za nią i mino że pierwszy raz ją widziałam to chwyciłam pod pachę jak najlepszą przyjaciółkę, bo przecież idziemy w lewo- tylko to się liczy. Pomyślałam że chcę wykonać skok żeby zobaczyć moje możliwości- ale widzę jak ląduję i rozwalam podłogę w galerii- i słyszę od niej żebym tak nie robiła.
Jesteśmy w taksówce- zamykam lekko drzwi, bo wiem że to sen i tak nie wypadnę. Ale mimo to poprawiłam i mocniej zamknęłam drzwi. Wiem że samochód jest biały, starodawny. W środku kremowe skóry na fotelach. Kierowcą jest murzyn, a z tyłu po lewo siedzi Ona, ja po prawo. Zapytałam jak ma na imię, dostałam odpowiedź i pomyślałam że takie pospolite. Potem mówiła że przyjdzie jej kolega Maciek. To ja żeby wszystko zapamiętać:
  • Aha, Maciek. Ale Ty masz Justyna?
  • Nie.
  • Natalia?
  • Nie, i tak nie zapamiętasz- uśmiecha się.
Babka zaczyna się roztapiać i grubnąć. Mówi czystą angielszczyzną. Mówię że muszę się obudzić i spisać. Ona mówi nadal po angielsku, ale że od początku tak mówiła. Kierowca coś wtrąca po francusku i go nie rozumiem.

Jestem na imprezie-bankiecie. Wszyscy mówią po francusku. Pełno ludzi. Kobitki mają koktajlowe sukienki i kieliszki w dłoniach. Myślę że tu strasznie nie pasuję. Po mojej lewej facet- wiem że teraz on mnie oprowadza. Pomyślałam "głośno" że wygląda trochę jak Brad Pitt, jak się odwróciłam to już wygląda jak on... Oboje wybuchnęliśmy śmiechem, bo wiem że specjalnie zmienił wygląd. Idziemy w głąb i po lewo jest takie pomieszczenie ze szklanymi ścianami- nie całkiem zamknięte na resztę pomieszczeń. Facet zostawia mnie tu że mam poczekać i zaraz przyjdzie. Czekam na niego, ale myślę że przecież marnuję czas, a i tak nikogo nie rozumiem. Wracam go poszukać. Wracam dokładnie tą drogą co przyszliśmy i po prawej znajduję go, w pierwszej postaci ale zachowuje  się jakby mnie nigdy nie widział- jest szefem kuchni i ma ręce pełne roboty, bo wydaje posiłki dla wszystkich na tej imprezie. Myślę, że wracam i muszę się obudzić- idę w głąb- jest jakby ciemna kurtyna- wiem że to "drzwi" przez które weszliśmy.

Budzę się w łóżku, jestem w jasnej pościeli. Słyszę miarowe oddychanie. Leżę na lewym boku. Przez brzuch mam przewieszoną obrzydliwą rękę, wygląda jak trupa z trądem i długimi pazurami. Wiem że reszta tego stwora leży za mną. Przychodzi mi do głowy myśl, że przy pierwszym wyściu może być fałszywe przebudzenie. Ciągnę tą łapę- jest miękka jak guma i zrobiłam z tego stwora dosłownie kulkę slime.

Jeszcze było coś, ale pamiętam tylko zamykanie dolnego poziom rur, a z górnego wyleciała karma dla bezdomnych kotów??

W ciągu dnia pomyślałam że to musi być wytwór mojej chorej wyobraźni i miałam doła....
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#47
Acha i te "moje obudzenie" nie było moje- Ona zdecydowanie mnie obudziła...

20/21
Pierwszy sen jakby ze znaczeniem ale nie rozumiem.
Idę po odbiór mojej, zaginionej torby.
Facet który wyglądał jak Adam Sztaba zaprowadził mnie do niej i mówił że torba czekała tu 1 rok. Torba wisi na podwórku po lewej w głąb ekranu. Chyba wpłaciłam jakąś małą opłatę za przetrzymanie, mówię że będę używać. Przełożyłam wszystkie rzeczy do torby i założyłam na siebie. Okazuje się że torba jest obrzydliwie spleśniała i nie da razy jej nosić. Facet mi radzi żebym zrobiła sobie jeden "wkład" z moimi rzeczami do różnych torebek i będę mogła zmieniać łatwo.
A pokazuje mi się puszka metalowa otwarta na górze i wkładana do materiału-torebki.

Sen nad ranem.
Pomieszanie rzeczywistości z dziwnymi sytuacjami.
Odprowadzam dzieci o 13.30 do starego domu. Dzieci muszę zostawić same w domu i wrócić do pracy. (W realu nigdy nie zostawiałam bo za małe). Idę do pracy i chyba jestem w pralni?? Przychodzi kuzynka której nie widziałam 5 lat i wygląda że pracowałam zamiast mnie.


22/23
Znowu na opamiętanie:
  • Wypiłam 2 koktajle zrobione przez teściową. Wyglądają jak z pulpą mango. W środku są jakieś cząstki które nie mają smaku.
  • Robię siku w toalecie u teściowej. ( zupełnie inna niż w realu), w drzwiach nie ma klamki od środka – przytrzymuję stopą drzwi żeby się nie otworzyły.
  • Kręcenie teledysku "Deftones"
  • Jakiś mały chłopak z college'u cieszy się że poznaje niską dziewczynę, bo jest szansa że por***a.
  • Afrykańska wioska. Jakiś wysoki chłopak idzie po drabinie żeby położyć się spać. Kładą się chłopcy jeden w drugi (między nogami) i wszyscy kładą się jak domino. Najwyższemu wystaje głowa, bo kończy się półka na której śpią.
  • 4200 kary za moje zachowanie w pracy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#48
23/24
W realu budujemy mały domek na wsi...
W śnie- firma nam wybudowała futurystyczny dom w centrum małego miasteczka. Jestem oburzona, ale nadal nie "obudzona". Okna drewniane, które mamy kupione są tu wciśnięte na siłę- między grafitowe- nic nie pasuje. Chodzi budowlaniec i ciapie niechlujnie w te okna silikon.

Sen po południu- ( ogólnie sen bardzo "brudny", mało koloru, nieprzyjemny).
Wchodzę do sypialni- (której nie mam w realu i często marzę żeby mieć) tylko dziwię się że sufit jest bardzo nisko. Na suficie jest dziura nad łóżkiem, widać przez nią mechanizm windy. Dziwię się że cały czas mieszkałam tu i nie przeszkadzało mi. Wymyśliłam, że zamontujemy tu sufit podwieszany z ledami wokół, bo jak kupujący to zobaczy to na pewno nie kupi. Wpatrywałam się w ten mechanizm jak ciele i analizowałam.
Po prawo był mały korytarz, w którym były rury kanalizacyjne na wierzchu i kibel.
Z boku były drzwi- (schowek którego nie mam) ciągnę tam deskorolkę że by schować. Otwieram drzwi, a tam bardzo obskurnie i brudno. Po środku wanna- jak zbliżałam się to widziałam kawałek czegoś- miałam myśl, że to ciało człowieka.  Pomyślałam, że przecież zwłoki to bym przez tyle lat poczuła! Przestraszyłam się na tyle że nie chciałam wejść dalej.

24/25
Ide drogą przez wieś u rodziców. Dostrzegam u sąsiadów na podwórku końcówki z grzybów. Pytam chłopca, który idzie posesją- jak wyhodować u siebie taki ładne okazy? On nie odpowiada- jak niemowa tylko kręci głową i pokazuje w lewo- idę w tym kierunku. Na ich podwórku siedzi zaproszona moja mama ( ja stoję nadal przed bramą). Najbardziej na lewo siedzi stara baba, w pierwszym momencie miała czarną zgniłą rękę i w niej czarnego grzyba. Później jak mi to nie grało to pomyślałam że ma czarną rękawiczkę. Mama poprosiła żeby kobieta jej dała tego grzyba. Ja myślę- nie wierzę!!! Przecież mama takiego obrzydliwego grzyba nigdy nie zbiera- (mama w realu zbiera tylko prawdziwki).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#49
25/26- trzeci sen z pleśnią i grzybami...
w realu czekam, bo mają przyjechać do mnie znajomi.

W śnie przyjechaliśmy do znajomych. Sen generalnie, długi, kolorowy, wyraźny. Mam  wrażenie że pół nocy tam spędziłam...
Znajomi mają w realu duże mieszkanie i cenią sobie porządek. W śnie mieszkanie było duże, ale mieszkała tam ogromna ilość znajomych- wszyscy to były pary bez dzieci...
Ola pokazuje mi słoik z niego wystaje roślina- opowiada o dziwnej przyprawie- nawet nie wiem co to jest bo spleśniało... ale miał w środku być jakiś robal.
Pojawia się moja przyjaciółka, jest na prochach. Jest generalnie wrakiem człowieka i dziwnie się zachowywała. Brała leki na kręgosłup i na nerwicę, bo zmarł jej chłopak Krzysiek. W realu oczywiście nie zmarł i od lat jest singielką. Widziałam te "zwłoki", ale miał ręką zasłonięte pół twarzy i nie mogłam go rozpoznać (bo oczywiście był niepodobny do siebie).
Przyjaciółka płacze że boli ją bok i musi wziąć leki. Wiedziałam że ten lek pogorszy jej stan i płakałam razem z nią. Wciągnęłam się w fabułę snu i obudziłam się bardziej niewyspana.

26/27 Pytanie- kim była ONA?

Jestem w jakiejś hali (ale udekorowana jak kościół). Wzdłuż są ustawione ozdoby- dwa puste kieliszki na wysokich nóżkach- sięgają od ziemi do pasa. Obok jest szklana, przeźroczysta misa na metalowym stelażu. W misie leżą pąki kwiatów. W tej misie leżały fioletowo - różowe kwiaty droższe. Wiedziałam że w mojej misie są biało- lekko różowe pospolite kwiatki, takie łąkowe. We wszystkich misach do końca hali były kwiaty, po obu stronach ścian. Stojąc przy wyjściu nie widziałam końca hali, a wiedziałam że do samego końca są ustawione misy. Po przeciwnej stronie - w tym drugim rzędzie widziałam białe orchidee.

Wychodzę z hali, bo śpieszę się do pracy. Jestem z kimś, myślę o córce, ale jej nie widzę.
Idę dalej i z okna w bloku, stary dziadek sypie eurasami. Podchodzę, zbieram- chcę mu oddać. Pomyślałam że facet oszalał i opieka powinna się nim zająć. Wejdę na górę i zapytam sąsiadkę czy na nr tel. do rodziny- bo trafi taka sytuacja na kogoś innego i zabierze kasę!
Uzbierałam pokaźny plik. Weszłam do klatki, schody sa pochyłą płytą- nierówna powierzchnia, wystaje piach i żwir.
Próbuję wejść jak po schodach i myślę że dziadek pewnie nie umie wyjść z domu przez te "schody". Zaczynam pełzać na dupie, ustawiona tyłem do góry. Takim sposobem dostałam się prawie na 4 piętro, ale schody zachowały się jak gąbka i zsunęło mnie na dół. Stoję przed klatką i myślę że MUSZĘ się dostać do niego. Po wielu dziwnych próbach- jestem w środku, ale chyba prędzej pojawiłam się tam niż weszłam.
Ogólny syf i smród.
Dziadek leży w łóżku i błaga o picie- zrobiłam mu kawę z ekspresu (haha). Dałam mu się napić. Facet zerwał się z łóżka, powiedział że nie miał siły wstać i dzięki mnie może wstać. Pobiegł do toalety i zrobił siku, ale wstając dotknął mnie i ubrudził z kupy, bo leżał w odchodach.
Na koniec żałowałam że mu pomogłam.

Trzeci- Stoję przed dziwnym urządzeniem. Okrągła podstawa, w górę idzie cylindryczny kształt. Ale całość to woda podświetlana, bez pojemnika! Jakby woda utrzymywała się bez naczynia. Pytam jakiegoś gościa co to? Woda zmienia kolor na lekko błękitny. Facet pokazuje że wrzucił tam jakiś środek- czytam nazwę LUROL. Biore komórkę- czytam amoniany, związki magnezowe. wygląda bardzo profesjonalnie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#50
30/1 maja
-Urodziło mi się niemowlę. Syn- karmię go piersią. Zaczyna coś gadać i nawet rozumiem niektóre słowa. Za mną stoi mama i mówię do niej, że czytałam o takich dzieciach co pamiętają rzeczy ze swoich poprzednich wcieleń:P

-Chodzę po "moim" dużym mieszkaniu (w realu bardzo małe). Jest impreza i chwyciłam kwiaty ( w realu już są stare i mam wyrzucić) kwiaty wypuściły korzenie, bo były długo w wazonie- nie było to dla mnie dziwne- nawet to że patrzyłam na róże i myślałam że nie mogą róże wypuścić tak korzeni- kwiaty w sekundzie zmieniły się na hortensje. Ktoś pytał czy to nie dziwne- pomyślałam że nie zna się na kwiatach:/

- Jadę pociągiem, ale jakbym tam pracowała. Wsiadam do drugiego przedziału i coś uzgadniam z klientem. Facet chce ksero. Wracam do pierwszego przedziału. Widzę, że zostawiłam otwartą torebkę z portfelem na wierzchu. (Mama całe życie mi powtarzała że absolutnie nie mogę zostawić portfela w przedziale). Pomyślałam , że jestem głupia i że nawet jak ludzie z tego przedziału ukradli te pieniądze to nie mogę mieć do nich pretensji.
Kserokopiarka była bardzo dziwna. taka bardziej domowa drukarka niż profesjonalna. Papier był śliski, drukaowała samoistnie. Nic mi nie pasowało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kys - Dziennik snów Kys 56 22,143 04-09-2026, 21:13
Ostatni post: Kys
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 35 7,297 20-01-2026, 21:30
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów Sennego Spacerowicza Dream Walker 323 182,028 18-01-2026, 22:35
Ostatni post: Dream Walker
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 476 102,421 27-07-2025, 21:33
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Zupyztrupa Zupaztrupa 16 2,556 14-08-2024, 10:03
Ostatni post: Zupaztrupa

Skocz do:

UA-88656808-1