jak na pierwszy dzień poszło okej. na pewno byłem dużo bardziej świadomy nisz zazwyczaj aczkolwiek nie było rewelacyjnie bo maksymalnie uważność udało mi się utrzymać na około 5-10 minut
problem polega na dym że umysł godo i godo i godo i nawija i nawija bez przerwy i to jest strasznie ciężko powstrzymać ale muszę trenować
siemano, wracam do tego wątku po ponad roku, wczoraj go sobie czytałem i w sumie pomyślałem że trzecie podejście do ADA to dobry pomysł i dzisiaj zacząłem proaktykować ADA na nowo,
ogólnie ogarnąłem chyba jak to trzeba robić żeby nie męczyć umysłu, nie można się skupiać na poszczególnych zmysłach ani nawet na pojedyńczych przedmiotach bo to zauważyłem że męczy, trzeba być obecnym tu i teraz, trzeba mieć po prostu czystość i jasność w umyśle, ja na przykład robię tak że na lekcji w szkole albo jak gdzieś idę to po prostu idę i nie myślę o niczym, czasami też za bardzo nie obserwuję co się wokół mnie dzieje, czasami nawet jest tak że się gapię w jeden puknt a w umyśle cisza jak makiem zasiał, ani jednej myśli, czyli ciągle jestem świadomy i mam czystość w umyśle. czy takie coś jest według was okej? może się tutaj wypowiedzieć ktoś kto się na tym zna?
będę tutaj zamieszczał relacje, będzie to mniej więcej w takiej formie jak kiedyś
najlepiej mi się ADA praktykuje na świeżym powietrzu wtedy jak nic nie robię.
przy grach komputerowych często zdarza mi się odlatywać myślami.
zauważyłem że jak praktykuję ADA to częściej wykonuję TR'y
staram się mieć wyciszony umysł kiedy to tylko możliwe, niestety przez to że na codzień robię bardzo dużo rzeczy które są wymagające umysłowo, nie zawsze pamiętam o ADZIE, ale poszło mi okej