Dziennik snów Sennego Spacerowicza
(06-02-2022, 23:05 )Isabela napisał(a): Duży plus za:
- kotki
- malutkie rybki
- puchatą poduszkę
- mokry sen
- grzmoty i błyski
- wcinanie szarlotki
- chmury konwekcyjne
- senną wizję kobiety
- nieskończoność rezydencji
- danie upustu emocją
- umysł jasny jak za dnia
- appkę umożliwiającą powrót do snu
- masochistyczne dźwięki
- wspólne przygotowania do stosunku
- normal libido
- śnienie w cz.1 nocy
- zdeformowane dłonie
- odbicie kalarepy
- ostrze zm**y sennej.
Dziękuję przeserdecznie

Noc 06/07 luty 2022


Ostatnio znowu pojawił się w moim śnie nieprzyjemny motyw, że nie zdaję z dwóch przedmiotów w liceum. Te sny są iście nieprzyjemne. Pamiętam, że obawiam się w nich, czy nie posiadanie średniego wykształcenia pozbawi mnie aktualnej pracy.
Dzisiaj podobny motyw.

Byłem na uczelni, studiowałem jakiś egzotyczny kierunek. Na zajęciach rozmawialiśmy o sztuce. Zostało zadane pytanie co czyni sztukę wyjątkową. Pewnie wtedy wstałem i powiedziałem
- Sztuka nie jest wartością samą w sobie, ale jest wartością naszego umysłu. My lubimy rozpoznawać wzorce, bo gdy jakiś szlak nerwowy w mózgu zaczyna iskrzeć, wiemy, że jest to rzecz dla nas znajoma. A właśnie sztuka charakteryzuje się wzorcami. Rozpoznajemy wzorce w rysunkach, idealne proporcje, mądrą grę artysty na naszych upodobaniach. My nie lubimy sztuki, ale lubimy to co jest nam znajome, dlatego cenimy sztukę. Bo umysł jest leniwy i siedzi w strefie komfortu.
Wtedy, gdy stałem i mówiłem, wszyscy powoli wstali i zaczęli klaskać. Wykładowczyni stająca przy tablicy również klaskała, pamiętam, że był i tam rektor wydziału. 
- Takich studentów potrzebujemy tu, na tej uczelni, by zmieniali świat. - Powiedział siwy mężczyzna koło 50.
Byłem zaskoczony, że udało mi się obrać swoje myśli w rozsądne słowa. Potem wyszedłem z uczelni i sprawdzałem swój kalendarz na google, miałem zajęcia wtedy kiedy pracowałem. Następnie zacząłem się zastanawiać i stojąc na przystanku powiedziałem do znajomego
- Tak, chyba pierd*le te studia. Po raz kolejny mi się nie uda. I tutaj miałem flashbacki z zagrożeń w liceum, damn, disgusting. Oczywiście w rzeczywistości nie miałem zagrożeń, ale przez swoją frekwencję w liceum byłem o krok od kiblowania.

Poza tym uświadomiłem się dzisiaj raz, ale szybko straciłem kontrolę.

Miałem jeszcze sen, odwiedziłem starszego ode mnie o 5 lat człowieka, który odcisnął piętno na mojej psychice. Stałem pod jego mieszkaniem, zapukałem, otworzył. Ujrzałem dobrze zbudowanego mężczyznę, uśmiechniętego i pogodnego. Przedstawił mnie swoim 4 dzieciom, była tam trójka chłopców i jedna dziewczynka w wieku 2-8 lat. Ujrzałem też jego żonę. Zacząłem się zastanawiać nad jego przemianą, bo wydawał się dobrym i szczęśliwym człowiekiem (przeciwieństwo realnego życia). Myślałem, że może właśnie rodzina jest teraz jego szczęściem. Potem, gdy wyszedł z mieszkania, skręcił od niego na lewo. I spadł. Spadł z klatki schodowej, bo z jakiegoś powodu od razu na lewo od jego mieszkania nie było barierki i była przepaść 4 piętra w dół. I kiedy spadał, patrzyłem na niego i zobaczyłem, że w ostatnim momencie, piętro niżej, złapał się schodów i uderzył żebrami o strop. Patrząc na niego przeszedłem kawałek po schodach i zacząłem się zastanawiać co się stało. Mężczyzna mi odpowiedział
- Wiesz, kiedyś tu, gdzie nie ma teraz barierki były schody i się przyzwyczaiłem, bo zawsze tędy biegłem bez zastanowienia. Teraz przebudowali te schody i klatkę, a ja ciągle zapominam o tym i wpadam do tej przepaści. Nie mogę się odzwyczaić, ale najważniejsze, że nic mi nie jest.
Obudziłem się i uznałem, że było to bardzo mądre stwierdzenie, a człowiek, którego obserwowałem był do mnie podobny. Ja jestem takim człowiekiem, który dzień w dzień wpada w taką przepaść i od czasu do czasu przypomni sobie o schodach, po remoncie, o okrężnej drodze. Przepaść to stare nawyki, a nowe schody to życie, które aktualnie buduję i które ma sens. Chociaż czasem wpadam w te dziurę i dyskomfort wydaje się duży, nie do pokonania, to łapię się tych schodów i wracam.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 15/16 luty 2022

Zasnąłem koło 1. Przed snem czytałem książkę LaBarge'a. Jest tam na prawdę dużo ciekawych informacji i kilka technik, których nie ma na forum. Może kiedyś dodam jakiś wpis o tym, czego nowego dowiedziałem się w tej książce. 
Dzisiaj miałem LD, które było jednym z najlepszych jakościowo w moim życiu, ba, to było znowu LD w 1 lub 2 fazie, co jednak miało wpływ na moją pamięć, bo po obudzeniu bezpośrednio z LD kilka faktów mi uciekło z głowy. We śnie też nie koncentrowałem się na powtarzaniu chronologii wydarzeń i wspominaniu samych rzeczy, które wykonałem.

Miałem sen nieświadomy o wykonywaniu WILD'a. WILD wywołał u mnie dosyć intensywne skojarzenie, zatem się uświadomiłem. Doznawałem odczuć typowych dla paraliżu, skakały po mnie zmory. Gdy wstałem już świadomy, zainspirowany terapeutycznym podejściem do LD zapytałem jednej ze zmór
- "Czego ty ode mnie chcesz? Kim jesteś? Czy możesz mi okazać pomoc? Czy mogę ci jakoś pomóc?"
Totalnie nie pamiętam odpowiedzi, ale ta osoba kłóciła się ze mną. Był to jakiś dziwny stwór z łysą głową, zielonym, zgniłym ciałem i damską buzią. Przytuliłem tę postać i okazałem jej miłość oraz współczucie, postać ta zamieniła się w moją młodszą siostrę, wyglądała normalnie, a napięcie w moim ciele zniknęło. Jakość snu była bardzo dobra, ale było bardzo ciemno - za oknem jakby letnia pora, gruba warstwa ciemnych chmur, wieczór. Było na tyle jasno, żeby widzieć zieleń drzew, ale na tyle ciemno, by czuć niepokój. Znaczną część snu eksplorowałem moje mieszkanie rodzinne - dosyć regularnie moje LD się w nim zaczynają. Jadłem też kilka smacznych rzeczy, które znalazłem. Po pewnym czasie podszedłem do okna i chciałem z niego wyskoczyć, ale zauważyłem, że jakość snu była słaba, a ja czułem silny, narastający lęk. Próbowałem krzyczeć:
- "Jasność, dzień, jest dzień! Ja to wiem. " - przesłaniałem oczy ale to nic nie dawało.
- "Chcę uzyskać kontrolę nad snem, ja mam nad snem kontrolę. Przekaż mi ją" - Bez skutku, sen był nieporuszony. Był bardzo rzeczywisty, mimo to, że czułem się jak na substancji psychoaktywnej. 
Gdy próbowałem uzyskać kontrolę nad snem ujrzałem pod blokiem czołgającego się potwora, zaczął wspinać się w moją stronę.
- "Zatrzymaj się... Kim jesteś?" - Gdy o to zapytałem, postać ta zawróciła i zamieniła się w wiewiórkę, a sen wrócił do normy. Wrażenie lęku zniknęło, jakość snu wróciła do normy, zrobiło się ciutke jaśniej. Z prawej strony na parapecie okna ujrzałem czarnego kota - zacząłem go głaskać i go przytuliłem. Potem będąc ciekawy co się stanie - rzuciłem nim z okna. Upadł jak piórko na 4 łapy i uciekł. 
Gdy odszedłem od okna zacząłem forsować przywołanie mojego crusha z Real Life. Ostatnio nie wyszło mi ze znajomą i trochę to przeżyłem, chciałem odreagować emocjonalnie we śnie. Wołałem ją po domu, wmawiałem sobie, że jest za mną i stosowałem wiele różnych sposobów, by ją przywołać. Bez skutku. Następnie pomyślałem, że to musi być kwestia mojego rodzinnego mieszkania, nie wywoływał u mnie skojarzeń tej osoby. Pomyślałem, że czuję się tu źle i chcę zmienić lokalizację. Zacząłem kręcić się wokół własnej osi i próbowałem przenieść się do mieszkania koleżanki, gdzie często były domówki. Kręciłem się bardzo długo, zasłoniłem sobie rękami oczy, ale nic się nie stało, ani trochę mnie nie przeniosło w żadnym kierunku - może tylko to co przeszedłem podczas kręcioła. Powtórzyłem akt 4 razy - za 4 razem zapytałem brata i mamy, którzy stali w pokoju ze mną, czy nie mogą mi pomóc i czy nie chcą kręcić się ze mną. Tak czy siak - nie miałem żadnej kontroli nad snem, rzeczywistość senna była mocno stabilna. Wizualizowałem sobie dalej te znajomą i poczułem smutek. W ogóle we śnie czułem wszystkie emocje intensywniej, jakby warstwa stworzona przez SSRI była cieńsza. Dostrzegałem w sobie ludzkie emocje, inne od lęku, bez patologii. Następną rzecz, którą zrobiłem to spontanicznie wyskoczyłem z pokoju przez okno - za oknem było ciemno i widoczność była gorsza niż wcześniej. Pamiętam dokładnie moment wyskoczenia z okna, bo pomyślałem sobie wtedy o tym, jak ciekawa jest senna rzeczywistość. Gdy wyskoczyłem z okna oblało mnie bardzo dziwne odczucie, które pamiętam do teraz, a którego nie jestem w stanie zidentyfikować. Nie wiedzieć czemu uznałem moje porażki w tym LD za winę rodzinnego mieszkania. Czułem, że mimo to, że moje możliwości są nieskończone w LD, to zostałem przymknięty w rodzinnym mieszkaniu jak kot w klatce. Teraz, gdy nie mieszkam już z rodziną czuję większą swobodę i indywidualizm. W mieszkaniu rodzinnym tego nie było, może stąd to skojarzenie. Pomyślałem sobie, że chcę zniszczyć ten rodzinny dom i próbowałem zrzucić na blok bombę, by roztrzaskać wszystko w gruz. Nie udało mi się. Następnie stojąc blokiem zrobiło się jeszcze ciemniej, a ja zacząłem słyszeć śmiechy dookoła, mlaskania i jęczenie potworów. Czułem strach wyraźnie i inaczej niż na jawie. Było to pozytywne, bo słabo odczuwam strach za dnia. Zamiast tego strach manifestuje się w odczuciach somatycznych w moim ciele, ale emocji nie jestem w stanie podporządkować zbyt dokładnie. Dalsze próby uzyskania kontroli nad snem i pytania do otaczających mnie istot nie przyniosły rezultatu. Przez następne kilka sekund próbowałem się wybudzić, byłem trochę spanikowany. Obudziłem się spocony i średnio usatysfakcjonowany. Zasnąłem po 1, była godzina 3:05. 
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Bardzo ładnie :)
Ja po sobie zaobserwowałem, że nie same emocje są w LD silniejsze, tylko tzw. afekt, ich wyraz. Piękna muzyka we śnie lub zwizualizowane wspomnienie natychmiast prowokują euforyczny płacz, mimowolnie chce się śpiewać, a kiedy nastąpi przebudzenie - odczuwam, że emocja jest taka sama ( zachwyt/nostalgia ), ale sama reakcja na nią po prostu rozsądniejsza i dostosowana :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(18-02-2022, 16:35 )incestus napisał(a): euforyczny płacz
jest super :)
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 12/13 marca 2022

3 dni temu zmniejszyłem dawkę SSRI o 33%. Zrobiłem to z kilku powodów - czuję się lepiej i stabilniej emocjonalnie, jest we mnie więcej akceptacji za sprawą praktyk mindfulness. Poza tym mam niskie libido i i czuję jak mój układ dopaminergiczny został zmieniony za sprawą długiego stosowania SSRI. LD nie sprawia mi jakiejś przyjemności i w żaden sposób mnie nie zaskakuje. Na razie delikatnie nasiliły się brain zapsy, poza tym czuję się dobrze. 

Ostatnie kilka dni z rzędu miewam krótkie uświadomienia we śnie, w których wykonuję TR i są pozytywne. Jednakże w żaden sposób mnie to nie zaskakuje i szybko tracę zainteresowanie i koncentrację. 

1.
Konflikt na ukrainie zaognił się i chylił się ku końcowi. Polska została zaatakowana, do konfliktu włączyły się Chiny. Byłem jakimś ważnym ministrem chińskim i na bardzo ważnym posiedzeniu, gdy miałem wygłaszać, powiedziałem
- I will not speak Chinese, because I can't.
- Please, speak Chinese mr Walkersky.
Próbowałem poczuć flow chińskie, ale wtedy powiedziałem
- I will not speak Chinese, I do not support conflicts in EU. Fuck off.
Wyskoczyłem przez okno i zacząłem machać rękami. Leciałem przez ciemne osiedle jak gołąb i myślałem w jaki sposób się ukryć przed Chińskimi agentami.

2. 
W domu rodzinnym zrobiłem TR z nosem, który był pozytywny, ale w żaden sposób mnie nie zaskoczył.
Stara przyjciółka rzuciła się na mnie i zaczęła mnie lizać. Działo się to w domu moich rodziców. Bardzo dobrze całowała, jej język ruszał się niezwykle sprawnie i szybko. Zastanawiałem się, czy dotrzymam jej kroku. Jej dotyk i całowanie wzbudziło we mnie niezwykłą przyjemność. Potem gdy zaczęła ściągać koszulkę, weszła moja matula do pokoju. Potem tak kilka razy ponownie, aż koleżanka się wkurzyła i zniknęła.
Gdy to się działo patrzyłem na swoje dłonie. Miałem 6 palców. Gdy zacząłem sobie wizualizować, że mam 5 palców, miałem wrażenie, że w pewnym momencie się obudziłem i dalej patrzyłem na dłonie, które wyglądały normalnie. Prawdopodonie to było FA.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 29/30 marca 2022

Miałem troszkę nieprzyjemny sen. Nie przeżyłem tego snu jakoś bardzo, chociaż był realistyczny i intensywny. 

Jestem w domu rodziców, zorganizowaliśmy tam melanż i troszkę się upiłem. W pewnym momencie na stole dostrzegłem okrągły flakon perfum lub czegoś podobnego z napisem 70% alkoholu. Nagle urwał mi się film i zorientowałem się, że wypiłem go całego. Siostra się mnie zapytała czy wszystko ze mną okej. W pewnym momencie ruszyłem do ubikacji i zacząłęm wymiotować pianą, bolał mnie żołądek i przełyk. Zawołałem do siostry by wezwała pogotowie, bo się zatrułem. Stojąc nad kiblem uznałem, że 
- Chyba urwał mi się film i nieźle się spiłem, bo totalnie nie mam pojęcia skąd się tu wziąłem. Czemu ja wypiłem perfumy?
Sen był rzeczywisty i myślałem, że to jawa. Uznałem, że moje braki w percepcji i pamięci to wina alkoholu. Nagle usłyszałem strzał z pistoletu i ujrzałem moją młodszą siostrę z pistoletem w ręku i dziurą w głowie. 
- Dream Walker, pomóz. Zrobiłam sobie krzywdę. - Powiedziała i upadła na podłogę. Podszedłem do niej, złapałem ją i zacząłem ją uspokajać. Nie miała oka. Na jego miejscu była dziura i co jakiś czas sikała krew. Widziałem pustkę w jej drugim oku i strach. Co chwilę powtarzała 
- Wow, ale ja się dziwnie czuję, kurcze, co jest, dziwnie się czuję. - Jej głos był zrelaksowany i spokojny, uznałem, że to wina wyrzutu neuroprzekaźników, których celem było znieczulenie podczas śmierci. Na lewo od niej ujrzałem jej oko z nerwem wzrokowym, było całe we krwi. Uznałem, że ta cała sytuacja jest ostro po***ana.

Gdy obudziłem się z tego snu była 4:30, ja zasnąłęm między 2-3. 

Rano między 9-12 próbowałem zasnąć chyba z 90 minut. Trwałem w stanie relaksu i zawieszenia, miałem problem z uśnięciem. Zasnąłem dopiero, gdy przybrałem ulubioną pozycję na brzuchu. Miałem urywany świadomy sen. Po nim miałem sen nieświadomy, z którego obudziła mnie fabuła erotyczna.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 18/19 kwietnia 2022

Miałem problemy z zaśnięciem, wierciłem się w łóżku, ale byłem zrelaksowany. W głowie myśli związane z rozmową o pracę, która odbyła się w dniu dzisiejszym. Koło 3 miałem płytki pół sen, który obracał się wokół mojej przyjaciółki. Zostałem wybudzony przez intensywne pożądanie seksualne (przez ostatni tydzień budzę się tak dzień w dzień). Ledwo przytomny miałem wrażenie, że w moim pokoju jest moja przyjaciółka. Zapytałem na głos czy chciałaby się do mnie zbliżyć. Kiedy dotknąłem prześcieradła, bo miałem wrażenie, że ukrywa się pod nim moja przyjaciółka, wróciła mi jasność umysłu. Nikogo tam nie było, tylko prześcieradło. Całość trwała może z 2 minuty, pożądanie seksualne wciąż mnie wybudzało. Potem gdy zasypiałem budził mnie ruch w pokoju jakiejś obcej postaci, szepty i latające meble. Obserwowałem to co się działo i wszystko przestawało odgrywać psychodeliczny teatrzyk ilekroć wracał mi jasny umysł, ale doświadczenie bylo ciekawe. Może z 4 razy się wybudzałem przez żywą atmosferę w pokoju. Pomyślałem, czy może jest coś ze mną nie tak? Ale uznałem, że to po prostu natura mojego umysłu.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 21/22 kwietnia 2022



Dzisiejsza noc była ciekawa. Miałem pierwszy raz od kilku tygodni całkiem fajne LDki, bardzo wyraziste i długie sny.  W ciągu dnia piłem winko i wypiłem koło 3 piw. Czułem się bardzo dobrze, zrelaksowany i uważny, łatwiej było mi się koncentrować, jednak po 3 piwie już moja pamięć była w kiepskim stanie i żyłem chwilą obecną, bo przypomnienie jakichś faktów sprzed kilku minut mogło być problematyczne. Zasnąłem zrelaksowany i w dobrym nastroju po zjedzeniu obiadu i wypiciu soku pomarańczowego i dużej ilości wody. Postaram się opisać fragmenty snów, które pamiętam.

We śnie miałem bliską przyjaciółkę. Mieszkała ze mną w pewnym hotelu, wyszliśmy przed budynek. Kobieta ta zaczęła sprejami tworzyć piękne grafiki na ścianach budynków, jej talent bardzo mi się spodobał. Spędzaliśmy razem dużo czasu, chodziliśmy po hotelu, robiliśmy psikusy mieszkańcom i uciekaliśmy przed ochroniarzami. Pamiętam windę hotelową i schody. Hotel był podobny do starej krakowskiej kamienicy. [...] Udaliśmy się do galerii na zakupy, kupiłem ogromną paczkę żelków i dużą czekoladę. W pewnym momencie moja przyjaciółka zniknęła i obawiałem się, że jej nie znajdę, jednak szybko pojawiła się ponownie. 

Stałem na dużym polu w słoneczny dzień. Nagle na horyzoncie pojawiły się trzy tornada, jeden miał szary kolor, drugi czarny, trzeci brązowy. Zaczęły się do mnie zbliżać i im bliżej były te trąby powietrzne, tym bardziej przypominały lody włoskie. Obok stał namiot przybity do szosy, upadłem na ziemię z nieznajomą mi osobą i trzymaliśmy się za ręce, tornada nam nie zrobiły krzywdy. Potem na horyzoncie ujrzałem kolejne leje, które zbliżały się w moim kierunku
- Pora stąd spie***lać...
Usłyszałem głos lektora, który mówił "Dzięki trzymaniu się za ręce suma powierzchni ich ciał zapobiegła tragedii wciągnięcia przez tornado". Gdy to usłyszałem zacząłem się zastanawiać czy nie chodziło o sumę masy naszych ciał.

Pamiętam fragment snu, w którym była burza. Zostałem wysłany przez jakiegoś gościa na zewnątrz budynku, bym dopełnił jakieś programistyczne zadanie. Uznałem, że mimo to, że nie lubię burzy i boję się piorunów, muszę sprostać zadaniu, bo jestem prawdziwym specjalistą od pisania oprogramowania. Tak kucałem pod budynkiem i obserwowałem zieloną okolicę delektując się zapachem wilgotnego i świeżego, wiosennego powietrza. Kucałem, bo bałem się piorunów. Okolica była płaska.

Dostałem od jakiegoś starszego człowieka puszkę z dezodorantem. Powiedział mi, że to moduł latający. Stałem na parkingu i było mi wiadome, że poszukuje mnie jakiś gang. Przybliżyłem dezodorant do kolana i spod kolana psiknąłem. Jakżem wyleciał odrzutem z puszki jakbym miał w ręce jakiś silnik rakietowy. Przez kilka minut uczyłem się latać na tym dezodorancie i opanowałem tę umiejętność. Nauczyłem się, że trzeba puszkę trzymać między nogami na poziomie kolan i trzeba być wyprostowanym, bo tam gdzie jesteś skrzywiony ciałem tam skręcasz. Tak zużyłem jeden moduł latający na naukę. Dostałem info, że w Żabce można kupić więcej modułów, pobiegłem do sklepu i kupiłem kilka. Tak sobie potem latałem. Pamiętam, że uciekałem też przed mafiozami. W pewnym momencie pojawiłem się na moim osiedlu rodzinnym i ujrzałem pewnego znajomego mi kibola. Zapytał czy mam zioło na sprzedaż, bo inaczej mi wpie**oli. Psiknąłem modułem latającym i mu uciekłem. Potem stałem na przystanku z siostrą, było słonecznie, towarzyszyła nam znienawidzona przez siostrę koleżanka. Jakaś kobieta się mną zainteresowała i zapytała koleżanki co studiuję. Ona odparła
- Filologię
Pomyślałem, jaką filologię... Jak ja studiuję fizykę. (Tutaj konfabulacje senne... Ach tak, rzeczywiście, fizykę) Podszedłem do niej i jej powiedziałem, że się szanuję i mam więcej niż 110 iq, więc nie studiuję filologii tylko fizykę. Potem przyjechały autobusy w kształcie kartonów.

Pamiętam, że byłem w jakiejś wiejskiej chatce. Była tam moja przyjaciółka z pierwszego snu. Po rozmowach powiedziała mi, że musi się odlać. Na środku pomieszczenia był kibel. Zawiodłem się, bo okazało się, że przyjaciólka ze snu, która mi się podobała, ma penisa... Zapytałem się dlaczego ma penisa, odpowiedziała mi, że jest lesbijką. Potem się zastanawiałem jaki to ma związek z tym, że ma penisa. Zawiedziony wyszedłem na taras wiejskiej chatki. Oglądałem zachód słońca, było bardzo nastrojowo i miło. Zobaczyłem, że obok ogląda zachód słońca pewna znajoma, której nie widziałem może z 7 lat i zacząłem z nią rozmawiać.
- No wiesz co, moje serce zostało złamane. Ale zobacz jak tutaj ładnie.
W sumie prowadziliśmy fajną konwersację. Potem uprawialiśmy stosunek w wiejskiej chatce i co chwilę nam ktoś przeszkadzał, ale wiedziałem, że to sen! Tutaj zaczęły się moje eksperymenty. Potem wyszedłem na hol, bo chatka w której byłem zamieniła się w salkę szkolną. Nagle ujrzałem za oknem jak wszystko płonie i ubarwia się na czerwień. To na pewno wybuch ładunków nuklearnych... Zostałem pochłonięty przez czerwień i myślałem, że umarłem. Potem wszystko wróciło do normy i dostałem informację, że za drzwiami, które są zamknięte, kryje się schron. Przeteleportowałem się tam, udało mi się to. Senne postaci mnie obserwowały, ponieważ nie chciałem aby stała im się krzywda to zacząłem je wszystkie teleportować do siebie. Ujrzałem kolejny wybuch, rzuciłem spella, który wyrenderował potężną magiczną tarczę. Była niewidoczna, ale wiedziałem, że mnie chroni. Po wybuchu nuklearnym ujrzałem, że moja siostra je pył radioaktywny, bo myślała, że to śnieg. Wyszedłem z pomieszczenia, zacząłem się zastanawiać nad swoim poczuciem teraźniejszości i obecności. Kurcze, sen był super jakości, moje myślenie nie było jakoś zachwiane i nie byłem senny. Troszkę spadła mi kontrola. Potem poszedłem na jakieś zebranie w szkole i stanąłem na środku, były tam takie mikrofony. Mówiłem do sennych postaci dziwne rzeczy robiąc TRy. Potem znowu znalazłem sobie obiekt pożądania we śnie. Coś tam się jeszcze działo ale nie chce mi się opisywać.

Następny LD spędziłem w sumie na rozmowach z moją znajomą z gimnazjum, która kiedyś złamała mi serce. Uznałem, że może to być terapeutyczne i w sumie chyba było, bo zmienił się we mnie jej obraz, postrzegam ją troszkę inaczej. Uprawiałem z nią stosunek, sprawiłem jej dużo przyjemności, a sam się dobrze bawiłem, ale nie miałem finalnego orgazmu. Później już na wpół świadomy spacerowałem z nią za rękę i wyznawała mi co się z nią działo przez ostatnie lata + dlaczego postąpiła ze mną jak postąpiła.

Miałem jeszcze kilka snów, wszystkie opisałem w miarę drobiazgowo. W snach nieświadomych i świadomych miałem wrażenie, że wszystko jest zwarte i trzyma się kupy, ale totalnie nie chciało mi się potwarzać treści w LDkach i dużo faktów mi uciekło. 
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 03/04 maja 2022

Dzisiejszego poranka doświadczyłem bardzo ciekawego odczucia. Podczas zasypiania zwróciła moją uwagę lekkość mojego ciała. W pewnym momencie odczucia fizyczne z niego zniknęły - ciężar, napięcie, ból, dyskomfort, położenie w przestrzeni. Miałem wrażenie, że wiszę bez wagi w powietrzu. Spostrzegłem swoje myśli, które jakby zdawały się nie mieścić w moim umyśle, a jedynie były gdzieś obok. Widziałem je wyraźnie, nie były w stanie mnie rozproszyć, a moja uwaga wydawała się niewzruszona. Obserwowałem z pustej przestrzeni w swoim umyśle odczucia ciepła, braku napięcia i relaksu, było mi przyjemnie, a obawy i dyskomfort związane z istnieniem wydawały się być nieuzasadnione. Gdy wzbudzałem w sobie jakieś myśli to miałem wrażenie, że jakaś część mnie, która przypominała kulę energii, poruszała się w jakimś kierunku w przestrzeni i dotarwszy do celu, wykonywała lekki manewr w przeciwnym kierunku do którego leciała. Manerw był miekki, delikatny i niezwykle śliski jakby bez oporu, a same ruchy kuli nie wywoływały u mnie poczucia zawirowania i nudności jak przy ruchu ciała fizycznego. Zastanawiałem się, czy może to mieć jakiś związek z opuszczeniem mojego ciała i byłbym w stanie stwierdzić, że mogłoby to być coś podobnego. Lekkość jakiej wtedy doświadczyłem raczej nie była mi znana. Obserwując odczucia związane z obecnością tej kuli energii zacząłem się zastanawiać, czy nią jestem. Wtedy patrząc na swoją percepcję zrozumiałem, że tak na prawdę nie jestem nigdzie zawieszony (percepcją), a kula energii to niezwykle wiarygodny trik mojego umysłu. Następne co się stało to doświadczyłem swego rodzaju braku osobowości.  Nie byłem w stanie zlokalizować swojego ja, a odczucie to wzbudziło we mnie dużo przyjemności i spokoju. Bo skoro moje "Ja" nie istnieje, to czemu mam utożsamiać się z cierpieniem jakie przynosi istnienie? Trwałem tak przez chwilę i dalej nie pamiętam co się działo. 
Doświadczenie było przyjemne i rano pomogło mi sie zmotywować by wstać - zmęczony i obserwujący delikatnie myśli depresyjne oraz dyskomfort, który powodowały, z ciekawością i bez głębszej oceny, starałem się odpuścić napięcie i z wyższością przywoływałem wrażenie pustej świadomości, obecnej w przestrzeni. Teraz im dłużej roztrwaniam w umyśle te doświadczenie, tym bardziej zaciera mi się jego rzeczywisty charakter.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Smakowity opis. Aczkolwiek musiałam zaznaczyć cały tekst, by móc go przeczytać.

Widzę, że stan rozbicia iluzji jaźni nie jest Ci obcy.

Plusuję także moduł latający.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kys - Dziennik snów Kys 56 22,187 04-09-2026, 21:13
Ostatni post: Kys
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 35 7,327 20-01-2026, 21:30
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 476 102,886 27-07-2025, 21:33
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Zupyztrupa Zupaztrupa 16 2,567 14-08-2024, 10:03
Ostatni post: Zupaztrupa
  Dziennik Snów Neo Neo 2 779 13-07-2024, 21:05
Ostatni post: Neo

Skocz do:

UA-88656808-1