07-02-2022, 19:48
(06-02-2022, 23:05 )Isabela napisał(a): Duży plus za:Dziękuję przeserdecznie
- kotki
- malutkie rybki
- puchatą poduszkę
- mokry sen
- grzmoty i błyski
- wcinanie szarlotki
- chmury konwekcyjne
- senną wizję kobiety
- nieskończoność rezydencji
- danie upustu emocją
- umysł jasny jak za dnia
- appkę umożliwiającą powrót do snu
- masochistyczne dźwięki
- wspólne przygotowania do stosunku
- normal libido
- śnienie w cz.1 nocy
- zdeformowane dłonie
- odbicie kalarepy
- ostrze zm**y sennej.
Noc 06/07 luty 2022
Ostatnio znowu pojawił się w moim śnie nieprzyjemny motyw, że nie zdaję z dwóch przedmiotów w liceum. Te sny są iście nieprzyjemne. Pamiętam, że obawiam się w nich, czy nie posiadanie średniego wykształcenia pozbawi mnie aktualnej pracy.
Dzisiaj podobny motyw.
Byłem na uczelni, studiowałem jakiś egzotyczny kierunek. Na zajęciach rozmawialiśmy o sztuce. Zostało zadane pytanie co czyni sztukę wyjątkową. Pewnie wtedy wstałem i powiedziałem
- Sztuka nie jest wartością samą w sobie, ale jest wartością naszego umysłu. My lubimy rozpoznawać wzorce, bo gdy jakiś szlak nerwowy w mózgu zaczyna iskrzeć, wiemy, że jest to rzecz dla nas znajoma. A właśnie sztuka charakteryzuje się wzorcami. Rozpoznajemy wzorce w rysunkach, idealne proporcje, mądrą grę artysty na naszych upodobaniach. My nie lubimy sztuki, ale lubimy to co jest nam znajome, dlatego cenimy sztukę. Bo umysł jest leniwy i siedzi w strefie komfortu.
Wtedy, gdy stałem i mówiłem, wszyscy powoli wstali i zaczęli klaskać. Wykładowczyni stająca przy tablicy również klaskała, pamiętam, że był i tam rektor wydziału.
- Takich studentów potrzebujemy tu, na tej uczelni, by zmieniali świat. - Powiedział siwy mężczyzna koło 50.
Byłem zaskoczony, że udało mi się obrać swoje myśli w rozsądne słowa. Potem wyszedłem z uczelni i sprawdzałem swój kalendarz na google, miałem zajęcia wtedy kiedy pracowałem. Następnie zacząłem się zastanawiać i stojąc na przystanku powiedziałem do znajomego
- Tak, chyba pierd*le te studia. Po raz kolejny mi się nie uda. I tutaj miałem flashbacki z zagrożeń w liceum, damn, disgusting. Oczywiście w rzeczywistości nie miałem zagrożeń, ale przez swoją frekwencję w liceum byłem o krok od kiblowania.
Poza tym uświadomiłem się dzisiaj raz, ale szybko straciłem kontrolę.
Miałem jeszcze sen, odwiedziłem starszego ode mnie o 5 lat człowieka, który odcisnął piętno na mojej psychice. Stałem pod jego mieszkaniem, zapukałem, otworzył. Ujrzałem dobrze zbudowanego mężczyznę, uśmiechniętego i pogodnego. Przedstawił mnie swoim 4 dzieciom, była tam trójka chłopców i jedna dziewczynka w wieku 2-8 lat. Ujrzałem też jego żonę. Zacząłem się zastanawiać nad jego przemianą, bo wydawał się dobrym i szczęśliwym człowiekiem (przeciwieństwo realnego życia). Myślałem, że może właśnie rodzina jest teraz jego szczęściem. Potem, gdy wyszedł z mieszkania, skręcił od niego na lewo. I spadł. Spadł z klatki schodowej, bo z jakiegoś powodu od razu na lewo od jego mieszkania nie było barierki i była przepaść 4 piętra w dół. I kiedy spadał, patrzyłem na niego i zobaczyłem, że w ostatnim momencie, piętro niżej, złapał się schodów i uderzył żebrami o strop. Patrząc na niego przeszedłem kawałek po schodach i zacząłem się zastanawiać co się stało. Mężczyzna mi odpowiedział
- Wiesz, kiedyś tu, gdzie nie ma teraz barierki były schody i się przyzwyczaiłem, bo zawsze tędy biegłem bez zastanowienia. Teraz przebudowali te schody i klatkę, a ja ciągle zapominam o tym i wpadam do tej przepaści. Nie mogę się odzwyczaić, ale najważniejsze, że nic mi nie jest.
Obudziłem się i uznałem, że było to bardzo mądre stwierdzenie, a człowiek, którego obserwowałem był do mnie podobny. Ja jestem takim człowiekiem, który dzień w dzień wpada w taką przepaść i od czasu do czasu przypomni sobie o schodach, po remoncie, o okrężnej drodze. Przepaść to stare nawyki, a nowe schody to życie, które aktualnie buduję i które ma sens. Chociaż czasem wpadam w te dziurę i dyskomfort wydaje się duży, nie do pokonania, to łapię się tych schodów i wracam.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.






