Sen to nie tylko zwizualizowane marzenia, ale też symulacja . Skoro znasz swoje reakcje i uczucia w takich intymnych momentach, możesz pokusić się o wprowadzenie tego snu w życie
------------------------Noc 20/21 kwietnia 2015r-----------------------
Czas powrócić do zapisywania snów, jak będę miał jakieś w miare normalne i mało osobistę to zapiszę!
Sen na jakimś placu zabaw. Podłoga zbudowana z gumy, jak orlik do gry w piłkę nożną. Wielki kwadrat, w prawej, górnej stronie znajdywało się miejsce dla dzieci tzn. huśtawki, zjeżdżalnie, drewniane fortece dla zabawy itp. Pooglądałem miejsce, ale w przeciwnym kącie (lewy dolny) było coś dla mnie. Drążki, ławeczki, hantelki do ćwiczeń, innymi słowy plac do street workouta i nie tylko. Zupełnie przypadkowo zauważyłem małe hantelki, podniosłem głowę, a tam było coś poważniejszego. Widziałem tam tylko jedną osobę, za to ciężary były nie kompletne, więc zostawiłem sobie trening do domu, ewentualnie na siłownię. Jednak chciałem się sprawdzić na drążku. Typek przede mną podciągał się na jednej ręce . Zapytałem się go, czy ma jakieś rady i jak to robi, że jest w stanie jedną ręką unieść swój ciężar ciała. Odpowiedział coś o wytrzymałych ścięgnach i stawach. Na ławeczce zdala od nas siedziała grupa znajomych koleżanki, która wpadła mi w oko.
Teraz sen z typu, który uwielbiam. Ostatnio narzekałem, że dawno mi się takie sny nie śniły.
Byłem w dziwnym miejscu. Kolega, który we śnie trenował parkoura mnie zaciekawił i poprosiłem go o lekcję. Coś mi tam mówił. Na początku mi kiepsko szło... Ale później było najfajniej... Zostawił mnie samego, pokazał fajne miejsce do parkoura, a ja chciałem spróbować swoich sił. 2 metrowa ściana, wziąłem rozbieg, chwyciłem za dachówkę i się szybko podciągnąłem. Miałem wrażenie, że ktoś mnie goni. Pobiegłem dalej przez dach i kolejną przeszkodą była siatka, jednak tę przeskoczyłem standardowym przeskokiem obu rącz, bokiem. Biegnąc dalej zeskoczyłem na trawnik i biegłem ile sił w nogach. Zapadła noc, nagle teren się zmienił, jednak mnie interesował tylko parkour. Miejsce jak mój dom, tyle, że więcej miejsca. Przeszkodą była moja szafa, okno było na jej poziomie, więc je otworzyłem, wyskoczyłem i złapałem się gałęzi drzewa, które zamieniło się w jakąś półkę. W tym momencie FA i. Stałem na przeciwko tego samego muru, który mi się przyśnił. Obok mnie był jakiś typek, starszy ode mnie, z 30 lat. Opowiadałem mu mój sen, ściana wydawała się jakby wyższa. Wziąłem rozbieg, jednak nic mi nie wyszło. Po tym wszystkim obudziłem się. "Ehh to tylko sen". Aż nabrałem ochotę na trenowanie parkoura, jak widziałem filmiki na youtube to właśnie mój sen działał na podobnej zasadzie, ale to trzeba lat treningów i kontuzji :d.
Byłem w jakimś domku z dwoma osobami, nie wiem kim oni byli. Wyszliśmy przez okno i schowaliśmy się za budynkiem, na przeciwko nas była skośna droga, bardzo długa i nas odsłaniała na daleką odległość. Usłyszeliśmy strzał z wiatrówki. Oni coś do mnie mówili, ja się nie bałem. Chciałem się schronić w domu, jednak gdy wyszedłem na skośną drogę, to dostałem dwa strzały z wiatrówki w plecy. Towarzysze to samo. Wróciłem się za budynek, zaczeli obmyślać plan. Szybko pobiegliśmy, jednak kolejne strzały wpadły prosto w nas... Zacząłem czuć zawroty głowy i że się wykrwawiam. Usłyszałem głos typa, który mówił "Wykrwawiam się".
Kolejny sen trochę nietypowy, jednak jakiś taki fajny . Miałem ananasa w ręce i w doniczce. Ostatnio próbowałem ananasa i mi strasznie zasmakował, jednak tutaj chodzi o zasadzenie go do doniczki. Akcja rozgrywa się w moim pokoju, ananas jest już w doniczce, a ja szukam odpowiedniego miejsca dla niego, aby miał najwięcej słońca i najlepsze warunki. Bez przerwy go przekładam, dyskutuję z siostrą. Świeży ananas w moich dłoniach miał miękką skórę. Co jakiś czas wyglądałem na moje inne roślinki, które były w dziwnej kondycji. Znalazłem jakąś sadzonkę rośliny, która była dwuzarotkowa. jednak z jednej strony rósł jakiś dziwny kwiatek z białym paskiem na liśćiu, a druga roślinka, wydawała się być kukurydzą.
"Ananas, ananas". Jak myślę nad tym słowem to trochę mi sprawia zawrotów głowy. Dziwnie brzmi.
Ostatni już sen, właśnie mi się przypomniał. Akcja rozgrywa się w klasie wychowawczej (sala od polskiego). Słabo pamiętam o co chodzi, dałem jakiś prezent pani, korzystałem z komputera, majstrowałem przy nim, bo coś się zepsuło. W pierwszej ławce był mój kolega, który zawsze potrafi mi zrobić wodę z mózgu i mnie rozśmieszyć. Inni rozmawiali ze sobą, na swoje tematy.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 21/22 kwietnia 2015r-----------------------
Ustawiłem budzik na WBTB o 5, jednak mnie nie obudził O_o.
Sen w jakimś kraju w Afryce. Pustynne krajobrazy, domy z cegły, budynki z piasku. Na ziemi również był piasek. Zorganiozwano jakieś porwanie. Byłem świadkiem. Osoby, które porwano były zamknięte w jakiejś opuszczonej fabryce, osłanianą przez muzułmanów z karabinami. Widziałem przez okno twarz dziecka patrzącego na mnie i błagającego o pomoc. Sam wróciłem do domu i zacząłem się zastanawiać na temat zielonej szkoły w tym roku.
W następnym śnie oglądałem moje rośliny... Na południu było spoko, ale słabo pamiętam co tam było. Poszedłem do kuchni, okno północne, gdzie w rzeczywistości trzymam mało interesujące mnie kwiaty. W doniczce jednego wyrosły 3 pestkowce cytrusów. Rosły ładnie jak na północne warunki. Jeden miał z metr wysokości, kiedy chciałem mu się przyjrzeć i powąchać zapach listków (pierwszego powąchałem, cytryna) to moją uwagę przykuł różowy kwiat, bardzo dziwny. Przyłożyłem do niego twarz i po chwili wybuchł na czarno mi przed twarzą O_o. Myślałem, że coś z niego wystrzeliło, ogromny owad, bo dotknął mojej twarzy. Kiedy to się stało, we śnie prawie dostałem zawału serca i byłem przymulony, przez co moje ruchy były mało płynne i prawie nikłe.
Kolejny sen słabo pamiętam. Brałem udział w jakiejś akcji wyścigowej. Jechałem autem. Obok mnie był Dominic Torreto z filmu szybcy i wściekli xd. Gdzieś mnie prowadził, ja zacząłem uciekać. Jak mu się wypsnąłem to zaczął mnie gonić z pistoletem. Zatrzymałem się, złapałem jego pistolet i teraz on zaczął uciekać przede mną. Jednak zamienił się w kolegę z klasy, który nie umie biegać O_o. Zacząłem do niego strzelać, a potem go złapałem.
Kurcze no, słabo pamiętam dzisiejsze sny .
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 22/23 kwietnia 2015r-----------------------
Obudziłem się późno w nocy, wpół do 3. Nie mogłem zasnąć, byłem cały spocony, miałem katar, gardło mnie bolało. Śniłem na jawie, tzn. męczyły mnie bardzo różne myśli, były one bardzo wyraźne. Co kroć zamknąłem oczy, to miałem półsen. Było to związane z CS:GO, ostatnimi czasu dużo poświęcam czasu na tę grę. Co dziwne, wiem, że mi się przyśni i mi się śni :p.
Byłem na zawodach ESL CS:GO. Znalazłem jakąś drużynę. Bardzo ładnie graliśmy, chyba 3 mapy wygrane. Byłem ogniwem drużyny, zawsze na szczycie tabeli i grałem bardzo dobrze. Pod koniec turnieju na mapie dust 2 (była nieco z modyfikowana, ładniejsza niż w grze) kiedy wygraliśmy, wykryto u nas oszustwo... Czity, haksy dostaliśmy Vaca (anti-cheat). Strasznie się zdziwiłem, grałem bez oszustw, ale to znaczy, że w naszej drużynie ktoś oszukiwał. Zwycięstwo zabrano nam sprzed nosa. Wszedłem na nasz drużynowy czat zapytać się o co chodzi, mówili tylko ze zdziwieniem, że to pomyłka. Wyszedłem z kolegą na podwórko opisać co się stało, a ten do mnie: "Ty? Na ESL? Przecież ty grać nie umiesz".
Następny sen (czuję, że nie należy do fazy rem z wyżej) także o CSie. Taki typowy o bezsenności. Zarywałem noce grając. Całkiem fajna atmosfera, mapy zmodyfikowane przez mój umysł i znacznie ładniejsze i wyraźniejsze. Rozmawiałem przez mikrofon z innymi graczami. Dużo map zagrałem, martwiłem się, że nie mogę zasnąć. Jednak nie widziałem się przed komputerem. (Tzn. treść snu nie wybiegała poza monitor kompa, jeżeli mam powiedzieć jak to muszę to podzielić na trzy poziomy: 1. Gra, 2. Coś przed grą, 3. Pokój, byłem w dwójce). Tak tylko abyście rozumieli :p. No i grałem, strzelałem banie, bardzo przyjemnie się grało :p.
Krótki urywek: Ostatnimi czasy proszę tatę o wypożyczenie dwóch książek (jedna lektura szkolna, a druga indywidualna do czytania), ale biblioteka jest zamknięta i nie mam co zrobić. Mam teraz wolne i biblioteka szkolna również jest zamknięta :p. To mi się przyśniło, że idę do biblioteki w szkole wypożyczyć książke, tylko że podrodze kupiłem torbę urodzinową na prezenty za 4 złote :p.
Teraz dziwna akcja: Leżę na łóżku z telefonem w ręku patrząc się w tytuły piosenek, ale nie pamiętam jak wstałem O_o. Po prostu skapnąłem się mająć telefon w ręce z odpalonym folderem O_o. Była godzina 5:44. Coś dziwnego. Ale mniejsza, zrobiłem WBTB, które trwało 30 minut. Spróbowałem WILDa, bardzo łatwo przyszedł. Zamknąłem oczy, przewróciłem pozycję 3 razy i dostałem paraliżu, bardzo krótkiego: Miałem obraz w głowie, który mnie uświadomił i po nim dostałem wibracji i hipnagogów w postaci pisku . Jednak się tak podekscytowałem, że się wybudziłem. Ale jak na takie krótkie podejście (z 15 minut) to bardzo dobrze mi wyszło :d. No i jak odpuściłem to nie mogłem zasnąć, już WILD dawał mi sen, ale mając świadomość, że muszę zasnąć nie mogłem, bo nie byłem zmęczony :d. Po jakiejś godzinie, podchodzi do mnie mój kochany kot, kładzie się na mnie i usnąłem ^^. Dostałem paraliżu, jednak kot mnie obudził trącąc mnie łapką po twarzy :d. Jednak szybko wróciłem do tego stanu.
Miałem dziwne omamy podczas tego paraliżu. Próbowałem ruszać rękami i mogłem, chciałem zrobić TR z nosem ale nie mogłem znaleźć twarzy :d. Wtedy miałem hipnagog wzrokowy w postaci monitora i widoku z CSa celownika, ruszyłem nim lekko w prawo, aby się nie obudzić. Innymi słowy czekałem na odpowiedni moment. Bum! Wszystko zniknęło. Znalazłem się w ogrodzie obok placu zabaw pod moim domem. Dzieliła mnie barierka. Wstałem i zrobiłem TRa z nosem, pozytywny. Chciałem stąd jakoś wyjść, spróbowałem przeskoczyć barierkę ale byłem strasznie ciężki i ledwie ją przeszedłem. Niską kontrolę miałem. Na placu zabaw była grupa koleżanek takiej Izy, która wpadła mi w oko. Przyglądałem się im, po chwili podeszły do mnie i się ze mną przywitały i się przedstawiły. Dobrze, że to sen, bo złapała mnie chrypa i miałem brudne ręce po siłowaniu z barierką. Była tam Iza, więc do niej podszedłem i zacząłem jej mówić co do niej czuje. nie zignorowała mnie ;d. Przytuliliśmy się no i dała się pocałować <szczerbol>. Chciałem w realu wziąć ją na ręce tak na beke ale nie miałem nigdy okazji. Długo by mówić, to wtedy pytam się jej czy mogę ją wziąć na ręce jak podczas ślubu XD i ją wziąłem. Była lekka, spokojnie ją uniosłem, jednak w realu nie wiem, bo szczerze to wyrośnięta baba XD. Romantyczny całus podczas tejże akcji. Przeniosło mnie do domciu. Atmosfera się zmieniła, za oknem piękne słonko zamieniło się w noc, glęboką noc! Jednak obiecałem sobie, że w końcu to zrobię i wyjdę w nocy na podwórko w LD! (Ale to zaraz). Kolejny TR, jednak przechodziłem obok zegara, patrzyłem na niego i obracałem głowę, jednak godzina się w ogóle nie zmieniała. Jak odwróciłem na dłużej to wskazówka przesunęła się o 3,4 minuty :d. Zrobiłem TR z nosem, tak jak fallen mówił, nie mogłem wciągnąc powietrza, ale spróbowałem poczuć i sprawdzić czy się uduszę. Nie udusiłem się, a ruch powietrza było czuć ;d. Podszedłem do lustra, zawsze chciałem do niego wejść w LD, dużo razy próbowałem, bo są osoby, które twierdzą, że lustro to dobry sposób do teleportacji, bo może przenieść w ciekawe miejsce. No dla mnie to niemożliwe, bo próbowałem to już dziesiątki razy i za każdym razem, kończyło się rozbitym lustrem ;d. Poszedłem do kuchni i nadeszła wielka chwila! Otworzyłem okno, miałem ręce w bułce tartej, moja mama robiła pizze... Nie wiem czemu XD. Zrobiłem TR z nosem, wersja a la Fallen, pozytywny. Zrobiłem ADA i jakośc była zarąbista, sen w niczym się nie różnił od rzeczywistości. Spojrzałem w dół. Ciemno było. Stanąłem na parapecie i spróbowałem zejść do sąsiadów sprawdzić co tam. Sprawdziłem, kolega sąsiad odkurzał w czarnym bezrękawniku, a jego starszy brat spał. Potem wyskoczyłem przez okno, tym razem drugie piętro więc już się nie cykałem. Dam dam dammmm. Spojrzałem dookoła. Zobaczyłem bandę dresów na przeciwległej do mojego bloku drodze, GONILI WIELKIEGO LWA. JA SIĘ PYTAM JAK???? Kurde... Moja twarz wtedy zmieniła wyraz... Lwa... Strasznie mnie to zdziwiło. Po chwili popatrzyli się na mnie i zaczeli iść w moją stronę. Jako iż latanie mam opanowanie w Ld, to wziąłem rozbieg i zacząłem szybować i machać skrzydłami jak bocian... Haha, preferuje szybowanie, ale jakoś wygodniej było mi jak ptak. Patrzyłem na nich z dołu, oni mieli dziwny grymas twarzy. Spojrzałem na ulicę daleko przede mną, zobaczyłem, że zderzyły się tam dwa tramwaje O_o. Pomyślałem, że podświadomość do mojego LDka próbuje wkręcić fabułę xd. Obleciałem dom i straciłem na chwilę świadomość. W bloku obok, była grupka Izy i ona sama, w rzeczywistości tam nie mieszka, ale krzycząc po osiedlu IZAA IZAA, zobaczyłem ich przez okno. Wskoczyłem do nich i przytuliłem do Izyy. Super fajnie się czułem ale to tylko sen <dodgy>. Uświadomiłem się, lokacja była dziwna ale przynajmniej przytuliłem się ponownie świadomy. Powiedziałem, muszę lecieć i wyskoczyłem przez okno. Wróciłem do domu, wchodząc oknem. Zajrzałem do moich roślinek, wszędzie rosły KAKTUSY. Po chwili jeden wybuchł XD. Odbiegłem od tego i zrobiłem TR z nosem. Pozytywny. Wybiegłem na klatkę, zobaczyłem siostrę, mówiłem jej, że to sen, ale siostra zamieniła się w jakąś dziewczynę O_o. Z racji iż za oknem nadal było ciemno, a ja chciałem wyjśc przez klatkę to mnie prawie coś tam dorwało... Ze strychu nade mną ktoś łupał i kopał i trzaskał drzwami, omg ale się przestraszyłem. Szybko wbiegłem do domu, spróbowałem zamknąć drzwi, zamek był rozregulowany ale udało mi się zamknąć. Pomyślałem: No to muszę skakać przez okno (wtedy już się nie bałem, zawsze 1 skok w LD mnie straszy ;d). Stanąlem przed oknem i pstrykałem palcami, rzucałem zaklęcia aby był już ranek ;d. Krzyknąłem jak rozpieszczone dziecko i kopnąłem w okno: DZIEŃ DZIEŃ DZIEŃ! Wtedy zrobiło się widno :d. Wyskoczyłem z wielkim rozbiegiem i zacząłem latać ale mi coś nie szło ;d. Mało się unosiłem. Zacząłem szukać Izy. Zacząłem śpiewać piosenkę RH+ "Po prostu miłość" i z nieba był podkład ;d. W oknie zobaczyłem ją jak się na mnie patrzy smutna. Wtedy zrobiła coś dziwnego, jakby chciała zawładnąć moim snem!!! Zrobiła dziwny łuk rękoma, posypał się z nich piasek i powiedziała: "Lucid Love" XDD. Świadoma miłość? Nie wiem. I wtedy przed moją twarzą przesunął się ciąg wydarzeń, jak jakaś wizja XD. Tłumaczący mi co się stało z tymi tramwajami. Godzina "Blablabla". Dwa tramwaje zderzyły się ze sobą. Do zamachu doprowadził gang, handlujący narkotykami. Było dwóch świadków. Bunia, kobieta, która widziała kto i jak chciał doprowadzić do katastrofy, została zamordowana godzinę przed wypadkiem. Drugim świadkiem był Żenia (Ukrainiec z mojej klasy, jak przyjechał to nie znał polskiego, a teraz już wszystko rozumie i da się z nim porozumieć ;d). Widział jak zamordowano Bunię. Został zabity w kościele nożem. Dostał cios w żebro. Podczas tego czegoś otwierałem oczy i widziałem swój pokój, jednak ledwie świadomy. To coś takiego kiedy jesteśmy zmęczeni i otwieramy oczy na przemian je zamykając. Widziałem różne obrazy. Strasznie to dziwne i głupie XD. Wiem, że w Ld było też dużo moich przemyśleń, no ale i tak nic nie pokaże jak fajnie się czułem podczas tego Ldka ;d.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
[/color]
Dzięki :d. ------------------------Noc 23/24 kwietnia 2015r-----------------------
Dzisiaj mało zapamiętałem, albo zapomniałem przez dzień w szkole ;d.
Moja siostra we śnie zginęła w jakimś wypadku. Bardzo smutna atmosfera, siostra leżała w trumnie. Podczas gdy stałem nad nią i się modliłem zmartwychwstała.
W kolejnym śnie znajdywałem się w sali od fizyki. Mieliśmy lekcję. Pani powiedziała, aby zasłonić okna żaluzjami, na podwórku było bardzo słonecznie.
Przerwałem sen, budząc się do szkoły.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 24/25 kwietnia 2015r-----------------------
Budzik na 5 i WBTB, które trwało pół godziny. Zasnąłem bardzo szybko, bez problemów. Chyba muszę przedłużyć czas WBTB, żeby się pomęczyć jak ostatnio, jednak warto :p.
Byłem w domu. Siedziałem spokojnie, kiedy nagle usłyszałem krzyki rosyjskich żołnierzy. Mój tata się ubierał. Spojrzałem przez okno, a tam wielki czołg, prawdopodobnie, któryś z IS'ów. Przestraszyłem się. Zrobiłem TR z rękami. Miałem kwadratowe dłonie... Fabuła snu na tyle mnie wciągnęła, że albo moja świadomość trwała tylko tyle, albo nic nie pamiętam. Lufa czołgu przesuwała się w góre i dół. Wszędzie było słychać strzały, krzyki, karetki. Jedna karetka przyjechała pod nasz blok, jednak strzał z lufy czołgu spowodował wybuch ambulansu. Poszedłem na balkon, zobaczyłem karetkę schowaną w domu (2 piętro O_o), było widać jej tylko przód. Dziwna perspektywa... Dach wystawał ponad blok, a przód był poza klatką. Przyjechał jakiś wóz wojskowy, terenowy. Koleś rzucił granat i karetka wybuchła. Pytałem się taty: "Tato co robimy? Zaraz nam wtargną do domu". Nic nie odpowiedział. Zobaczyłem 3 granaty na biurku. Jednak wtedy czułem, że jest już za późno, ponieważ faza rem się kończyła.
Kolejny sen odbywał się w jakiejś szkole, nie znałem tego miejsca. Mieliśmy wuef, a ja nie miałem na sobie spodni. Dziewczyny przechodziły obok i powiedziały: Weź ubierz spodnie XD! Wróciły się i czekały, aż się ubiorę. Jednak kiedy założyłem spodnie, zobaczyłem, że mi zniknęły i sytuacja się powtórzyła jeszcze przynajmniej 2 razy. Potem graliśmy w jakieś wyścigi Need For Speed na mapie dust 2 z CS:GO.
Teraz czas na absurdalny sen. Znalazłem się na jednym z dwóch wieżowców. Pomiędzy nimi był bardzo niestabilny most, zbudowany z desek i sznurków. Na tyle niestabilny, że były w nim dziury i myślałem, że zaraz się rozwali. Ludzie pchali się do tego mostu, ja stałem na drugim budynku, pod mostem była przepaść. Kisiłem się wśród ludu, wiedziałem, że droga przez most jest drogą do domu, jednak nie byłem w stanie wrócić. Zaczęły się jakieś licytacje, kto zrobi bardziej absurdalną rzecz. Złapałem się liny z góry i ludzie obstawiali pieniądze za mnie -_-.(ja nic nie chciałem) Lina była nad przepaścią, a mi ręce się ześlizgiwały. Potem ktoś mnie zmienił, za pare tysięcy złotych... Znalazłem drogę powrotną. Jednak nie było to do domu, tylko na plażę. Spotkałem tam jakiegoś człowieka z dzieckiem, któremu uratowałem życie. Morze było niespokojne, natomiast pogoda bardzo ładna.
W kolejnym śnie, leżałem na łóżku. Myślałem, że jestem świadomy. Pod kołdrą pojawił się jakiś potwór i chciał mnie zabić. Następnie narysowałem pastelami postacie, które miałem zamiar wezwać gdy uzyskam świadomość we śnie. Potem wyszedłem z domu, spotkałem moją najlepszą koleżankę. Zaczeliśmy rozmawiać ale nie pamiętam tematu. Po drodze spotkaliśmy dwie inne koleżanki. Zaproponowałem im wpadnięcie do mnie. Tak o. Szczerze to zacząłem się obawiać czy nie będzie bałaganu w domu i rodzeństwa (mam 3 siostry i jednego brata + siostrzenica xd). Jednak dom byl pusty, poza moją siostrą bliźniaczką, jednak ona nie miała nic przeciwko, dołączyła do rozmowy. Mój pokój, był jakiś inny, bardzo ładny. Wejście od garażu, na ścianie rysunki postaci, które rysowałem wcześniej, a pod nimi lodówka z lodami. Zjedliśmy lody, zapukała mama do drzwi. Powiedziałem jej, że zaprosiłem towarzystwo, a ona powiedziała, że chce tylko wziąć coś z szuflady w pokoju. Zrobiła to i nam nie przeszkadzała.
We śnie dostałem nową kartę graficzną. Bardzo się ucieszyłem. Kiedy włączyłem CS:GO z 40 fpsów zrobiło się piękne, stałe 75 fpsów. O dziwo, nie 60 tylko 75. Grało się super i płynnie. Pod koniec snu, jakiś rusek mówił, że odwiedzi polskę w celach wojennych.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 25/26 kwietnia 2015r-----------------------
WBTB na 6:10, po obudzeniu się pamiętałem jeszcze trochę sen. Jednak gdy starałem go sobie przypomnieć, to mi uciekł. Na pewno był związany z aktywnością fizyczną. Rozbudzałem się 40 minut.
Zasnąłem w miare szybko, złapał mnie paraliż dwa razy. Pisk w uszach to było coś okropnego, myślałem, że ogłuchne xd. Jednak świadomy sen jaki miałem był bardzo krótki, potem zaczęła się fabuła, której nie pamiętam. Świadomego snu też nie pamiętam, poza momentem pojawienia się we śnie i zrobieniu TRa z rękami, oraz uspokojeniu się. Wszystkie niżej opisane sny są w fazach snu powyżej 6-tej godziny.
Byłem w jakimś starym pokoju. Przyszedł do nas szlachcic z odznakami na mundurze. Zadawał nam jakieś pytania. Było to dosyć dziwne, następnie wyszedł, a ja postanowiłem go śledzić. Na korytarzu zobaczyłem sprzątacza, minąłem go i podsłuchiwałem rozmowę. Cała sytuacja była dziwna, a we śnie nie widzę najmniejszego sensu. Następnie było coś w rodzaju wojny dwóch rodów. Jeden ród ubrany w czerwono-białe ubrania, a drugi w byle co. Widziałem z 2 osoby jak dziewczyna podobna do jennifer lawrence (tej z igrzysk śmierci) mówi bratu, aby był ostrożny.
Kolejny sen to też coś bez sensu. Mieliśmy lekcje w kosmicznej szkole, bardzo dziwnej szkole. Siedziałem w ławce, a z dołu było słychać jak śpiewają pieśni religijne, bardzo fajne, jednak klasa się śmiała. Co jakiś czas do naszej klasy wchodziły jakieś turystki sprzedające konie, osły? Raz próbowały wepchnąć mojemu koledze osła. Wtedy zobaczyłem filmik, jak osioł go kopie w powietrze. Dziwne O_o. Siedziałem obok kolegi, który mi powiedział, że dostał ładną nagrodę, miecz. Bardzo ładny, ale rękojeść była bardzo delikatna, jak z plastiku.
Następny sen trochę bardziej mi się spodobał. Szliśmy w jakąś wyprawę, przez lasy, góry. Pamiętam końcówkę, kiedy byliśmy w centrum lasu, nasz przewodnik, jakaś stara babcia (wyglądała jak z plemienia indianów) powiedziała nam, że zbliża się deszcz i burza. Musimy się schronić, albo opuścić las przed burzą. Na przeciwko siebie widziałem małą polanę, jednak to było jezioro, a dookoła czarna, brudna ziemia. Wydaje mi się, że nie miałem obuwia. Babka zaproponowała nam schron w swoim domu. Zatrzymaliśmy się pod jakimś drzewem. Co jakiś czas się rozglądałem i w szarym lesie widziałem ładne, lśniące brzozy. Koledzy jedli grzyby i się nimi rzucali.
Byłem w tramwaju. Dookoła ciemno, bardzo późno. Obok mnie stała jakaś dziewczyna. Przypadkowo ja, albo ona mnie trąciła. Przeprosiłem i powiedziałem, że nie chciałem. Ale ona jakby się obraziła. Nie wiedziałem co robię w tramwaju i dokąd zmierzam, ale wysiadłem za nią. Szliśmy siebie bardzo blisko, tak jakby się przepychaliśmy. Przepraszałem ją za coś ale nie wiem za co. Ona myślała, że się do niej przystawiam xd. Pod naszymi nogami były tory, bardzo dziwne i wysokie, które musieliśmy przeskakiwać. Miały dziwną strukturę. (Teren kojarzył mi się ze snem sprzed paru tygodni. Stamtąd właśnie wróciłem do domu, jednak pociachały mnie kable wysokiego napięcia). Odpowiedziałem jej, że niedawno dziewczyna złamała mi serce i że nie szukam związku. Cała sytuacja była jakaś dziwna. Odprowadziła mnie na przystanek i sobie poszła. Powiedziała mi swoje imię ale po obudzeniu zapomniałem ;_;. Krzyczałem: Chociaż powiedz jeszcze nazwisko! Chciałem ją znaleźć na facebooku xd. Chciałem sprawdzić kiedy przyjedzie mój tramwaj, tak naprawdę nie wiedziałem gdzie jestem, ale szukałem tramwaju, który zawsze jedzie na moje osiedle (4). Nie mogłem odczytać kiedy przyjedzie, rozkład się rozmazywał, a ja nie dowidziałem. Wróciła ta dziewczyna, pytając się mnie co robię wieczorem (?). Miałem dużo rzeczy do roboty, tak narzucał mi sen. Jednak nie chodziło o spotkanie, tylko dowiedziałem się, że jestem dilerem narkotyków, a nasz szef potrzebuje nas pod wieczór xD. Płaci 15 tysięcy złotych. Nie podała mi dokładnej godziny i daty. Zobaczyłem, że jedzie jakiś tramwaj. Myślałem, że to mój, nie dowidziałem z daleka. Jak tramwaj podjechał to sprawdziłem jego numer, była to 6. Odjechał. Potem na przystanek przyjechał jakiś 9 letni grubasek, który tańczył na torach. Na przystanek tramwajowy zmierzał SAMOLOT. Szybko mu pomogłem i narzucałem innym, że mu nie pomogli. Samolot miał dziwną strukturę, był tak jakby przezroczysty. Dowiedziałem się, że w samolocie są rodzice grubaska.
Sen powyżej mi się spodobał. Był on po 10 godzinnym śnie ale był dosyć stabilny, poza dziwną strukturą torów i samolotu. No niby nie mogłem też odczytać rozkładu ale miałem wrażenie, że fabuła snu to narzucała. Przecież jak na 10h no to całkiem stabilny xd.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.