Przed pójściem spać oparłem swój kciuk o usta i tak już zasnąłem, kiedy sen się spłycił nadal miałem wrażenie, że się całuje no i się obudziłem z kciukiem na ustach . Za dokładnie nie pamiętam tej sceny.
Te moje "wyrzuty" są strasznie szybkie, musiałbym szybciej reagować.
Dzięki za rade co do ruchów we śnie.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 30/31 lipca 2014r-----------------------
Horror.
Uciekałem przed jakąś nawiedzoną dziewczynką. Mieszkałem w dziwnym miejscu i ona mnie nawiedziała. Niska, w białym ubraniu, czarne, smutne oczy, zniszczony wygląd. Miałem wrażenie, że oglądam czyjąś grę i równocześnie w niej byłem. Chodziłem po różnych lokacjach i przed nią uciekałem. Ona bała się wody, więc kiedy była okazja to wskakiwałem do niej i się ukrywałem. Zawsze kiedy była w pobliżu to wydawała dziwny i przerażający dźwięk więc w porę się orientowałem. Przechodziłem różne etapy i pare razy mnie łapała i traciłem życie. Było to dziwne, bo kiedy próbowałem ją zaatakować wywracałem się na plecy i odgryzała mi brzuch. Ostatni etap był w opuszczonej fabryce. Słyszałem odgłosy i widziałem ją na moście obok. Patrzyła się na mnie smutnymi oczami. Skakałem po kontenerach i się ukrywałem przed nią. Kiedy przechodziła niedaleko, ciarki mnie przechodziły. Wtedy dołączył do mnie jakiś człowiek. Rozdzieliliśmy się, aby ją zmylić. Złapała mnie, odgryzła brzuch i straciłem orientacje, cały sen zniknął. Podczas "gry" widziałem w lewym, górnym rogu widziałem PewDiePie, jakby mną grał.
Mafia.
Rozmawialiśmy z kumplami na jakimś moście, który w rzeczywistości nie istnieje. Pod nim płynęła woda i miała żwirowe dno. W pewnym momencie jedna osoba powiedziała, że jest w mafii i zaraz do niej przyjdą. Przestraszyłem się i wraz z kumplami postanowiliśmy się nie pchać w jej interesy. Dyskutowaliśmy na temat książek ( mój mózg pragnie przeczytać jakąś książkę i odbija się to nudnymi tematami we śnie ). Potem zobaczyłem zbliżającą się bandę. Byli dość zabawni, murzyny jak z filmów. Mieli zabawny krok, szli w spowolnionym tempie i towarzyszyła im jakaś randomowa muzyczka. Szybko weszliśmy za ogrodzenie, które oddzielała teren szpitala. Omineliśmy ich dużym łukiem.
Opentany.
Siedziałem na fb i mój kolega udostępniał jakieś chore zdjęcia i każdy miał opis, Opentał mnie. Mówił także, że szuka jakiegoś przedmiotu, który należał do mnie i zaczął mnie nawiedzać. Położyłem się spać i się obróciłem. Na parapecie, który w rzeczywistości nie istnieje w doniczce rosło coś dziwnego. Kolba kukurydzy ciasno wsadzona w butelke tymbarka, zasypana do połowy ziemią. Obok były też inne kwiaty ale one były normalne więc nie przykuły mojej uwagi. Duch wyglądał, jak młody i cierpiący chłopak. Miał smutne i zmęczone oczy. Chowałem przed nim jakiś dziwny przedmiot nie pamiętam co to było, ale wiedziałem, że mi nie da spokoju,
Zebranie.
Byłem u babci w domu. Siedziało u niej mnóstwo 3 gimnazjalistów i się szykowali do testu gimnazjalnego. Potem wszystko zamieniło się w długą szatnie, o ściany były oparte ławki, na których się uczyli. Automatycznie się przebrałem i gdzieś upadł mój strój. Nie mogłem go znaleźć i po dugich poszukiwaniach znalazłem zgubę. Patrzyłem na 3 gimnazjalistów i byli zmęczeni. Wyszliśmy na boisko, było bardzo ładne, jak mundialowe xD. Zaczeliśmy lekcje i na boisko weszła jakaś dziewczyna, która nam przerwała. Makijaż, długie nogi, spódniczka, duże piersi. Koloru włosów nie pamiętam. Przyszła do kolegi, który z nią zerwał jednak się pogodzili. Wiedziałem, że wrócił tylko do niej z powodu jej zmiany. Kiedyś była inna, tak mi podpowiadał rozsądek. Wyglądała jakby chciała zwrócić czyjąś uwagę, zazdrość. Trener chciał ją wyprosić, jednak stawiała opór. Wyszła, a ja zacząłem myśleć jaką są bezsensowną parą.
Gramy w lola?
Moja ukochana koleżanka grała w lola. Siedziała obok mnie i dobrze nam się rozmawiało. Miała ładny, różowo-biały sweter. Komputery mieliśy obok siebie i fajnie nam się grało. Na kompie obok mnie coś się siostrze wyświetliło i przykuło jej uwagę. Pchała się na mnie, jednak mi to nie przeszkadzało. Potem się przytuliliśmy, bo przyznała, że chciała tylko przytulaska. Wzruszyła mnie, a potem gdzieś nas rozdzieliło. Pojawiła się na lolu i zapytała się mnie czy gram. Nie mogłem i odmówiłem. Chciałem jej wyznać, jakie uczucie we mnie zrodziła. Zapamiętałem jej ciepły uścisk. We śnie była miła i dobra. W rzeczywistości jest troszeczke inna i widziałem jej ideał. Wyszedłem z domu i zacząłem jej szukać. Chodziłem po różnych lokacjach, obserwując czy nie jest gdzieś w pobliżu. Spotkałem kolegę na rynku. Słońce świeciło, a ja chciałem ją znaleźć.
Niewygoda.
Leżałem na łóżku i próbowalem zasnąć. Była gdzieś 10 godzina. Siostra rzucała we mnie dziwnymi rzeczami. Raz rzuciła ogromnym, metalowym słupem. Zajął pół łóżka i miałem go gdzieś. Nie dali mi spać. Potem mama przyniosła jakąś zupę i kazała mi ją zjeść. Kontyuowali rzucanie we mnie śmieciami, a ja je odruchowo zrzucałem na lewą stronę. W końcu zasnąłem i się "obudziłem".
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 31/01 lipca 2014r-----------------------
Nad ranem po pobudce pamiętałem 2 sny, jednak zasnąłem i ich nie zapisałem, co skończyło się zapomnieniem. Przedszkole.
Wraz z tatą i siostrą wtargneliśmy do jakiegoś przedszkola. Kiedy tam weszliśmy, na środku była scena, która była wejściem. Na ścianie był alarm, tata włożył rękę i okazało się, że był wyłączony. Weszliśmy, otworzyliśmy drzwi i znaleźliśmy się w pomieszczeniu z szatniami. Nagle coś piknęło i włączyły się czujniki. Siostra zaczęła odliczanie, za ile alarm nas złapie i zaczeliśmy uciekać. Na 4,3 zeszliśmy ze sceny i próbowaliśmy zamknąć drzwi. Kiedy było 1,0 wyszła jakaś pani, przedszkolanka, z jakimiś dziećmi. Babka powiedziała, że można zbudować z nich teleport. Dla każdego było jedno dziecko, a trzeba było nimi zakręcić za noge. To ja tak zrobiłem i przeniosło mnie do jakiejś zjeżdżalni. Rura, kolorowe ścianki, mała. Zjeżdżałem na jakimś pojeździe. Miałem dwa etapy, pierwszy nie sprawił mi problemu i na końcu wpadłem do jakiegoś ciemnego pomieszczenia, gdzie automatycznie dostałem teleport do drugiego poziomu. Słyszałem głos brata, który mówił, że wybrał złą rurę i jakieś dziecko go goniło. Zjechałem i zobaczyłem dwa zakręty. Skręciłem w lewo i na końcu był jakiś dzieciak na rowerze i zaczął mnie gonić. Szybko pobiegłem pod góre w rurze i wszedłem w prawy zakręt. Na końcu nic tam nie było, oprócz zasypanej i zatkanej dziury. Za przyjaźniłem się z nim i wspólnie wyszliśmy "tunelem" do góry, na górze było białe światło.
Krótki urywek: Siedziałem na boisku, mieliśmy lekcje WFu. Trener rozmawiał z inną nauczycielką o tym, czy może zająć salę. Mogła, była godzina 12:05. Specjalnie spojrzałem na zegar, który wyglądał jak u mnie w domu.
Świadomy od początku. Przed tym, nie miałem żadnych mysli. Po prostu nicość i nagle paraliż. Wtedy się uświadomiłem, że leże na łóżku i się przestraszyłem. Do pisku w uszach się już przyzwyczaiłem. Ze strachu machałem częściami ciała, dodawało mi to otuchy. Zacząłem czuć jak powoli się rozpuszczam na łóżku. Znalazłem się we śnie. Byłem u siebie w pokoju, rozmawiałem z siostrą. Ucieszyłem się i fajnie się zapowiadało. Zrobiłem TR z rękami i był pozytywny. Przypomniałem sobie, co bez przerwy próbuje zrobić w LD i mi się nie udaje. Bez słowa oderwałem się od rozmowy siostry i pobiegłem do okna. Było widno, a ja chciałem przez nie wyskoczyć jednak się bałem ( wole skakać z balkonu, wydaje mi się, że jest tam niżej ). Idąc do swojego pokoju, w którym jest balkon spojrzałem na odbicie w lustrze, którego nie było. Jak wszedłem do pokoju, balkon był zastawiony łóżkiem, na którym spał dziwny potwór. Gruby, długi nos jak słoń, bez oczu, był ohydny. Zdziwił mnie i chciałem się go pozbyć, w końcu blokował balkon. Zamachnąłem się i chciałem strzelić w niego zaklęciem znikającym. Jednak nic się nie stało, a on pożarł moją świadomość i nie pamiętam co było dalej.
[P]Jeżeli jeszcze raz taki stwór się w moim LDku pojawi, to co ja moge zrobić? Maratończyk.
Miałem ogromną ochotę pobiegać. Z domu pobiegłem do szkoły. Podrodze się rozglądałem. Zobaczyłem pare dziwnych budowli. Kiedy byłem już pod szkołą, zrozumiałem, że mam jeszcze pełno czasu. Biegnąc z powrotem do domu ( na około ), niedaleko szkoły zobaczyłem ładną dziewczynę i pomyślałem "hmm, trzeba by w LD ją poznać". Do okoła były dziwne i duże auta. Obok był tor kolejowy, którym jeździły pociągi ( w rzeczywistości go nie ma ). Kiedy biegłem długą drogą zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Biegnąc rozmawiałem z nią i na chwile zwolniłem. Weszła ona pod tory pociągu i szybko musiałem ją wyciągnąć. Potem dołączyła moja siostra i było nas już 3. Dalej był wielki most ( też w rzeczywistości go nie ma ). Obydwie poszły mostem, a ja skręciłem w lewo w strone domu. Kiedy byłem pod domem, pobiegłem na plac centralny. Tam robiłem rundki wokół budynków i się pogubiłem. Zobaczyłem, że się robi ciemno i zaczyna padać śnieg. Było ślisko, temperatury nie wyczuwałem. Zrozumiałem, że jest tylko jedna droga, która prowadzi do mojej szkoły. Poszedłem do niej i zatrzymałem się na przystanku kolejowym. Jeździły nim pociągi. Na rozkładzie, były herby miast, do których wybiera się pociąg. Szukałem herbu miasta, do którego jade w te wakacje. Nie było go. Dostałem informacje, że ja wybrałem droge pieszo nad morze, a mój tata i rodzeństwo pojechali autem. Byłem smutny. Zagadałem do pana, który był właścicielem przystanku. Zapytałem się "jak dojść nad morze". On na to "ojjj, nie wiem nigdy nie szedłem pieszo nad morze". Ja do niego "zamierzam łapać autostopy, jak w "Podróż za jeden uśmiech". Zrobiło mi się smutno, wakacje 2014 beze mnie. Zastanowiłem się, czy nie mógł bym podjechać jednym pociągiem do jakiegoś nadmorskiego miasta i pójść pieszo do tego mojego. Nie miałem pieniędzy na bilet, zapytałem się kierownika czy pożyczy 200zł. Nie posiadał takiej sumy. Potem przyjechały 2 pociągi, do jednego wsiadła pani z przystanka, dostała od kierownika 20zł, nie wiem na co. Potem smutny chciałem wrócić do domu i wyciągnąłem telefon, aby zadzwonić do taty, że zostaje w domu. Przypomniałem sobie, że zostały mi ostatnei 2 dni ze środkami na końcie ( w rzeczywistości to prawda ). Miałem jakiś kalkulator, który służył do wyświetlania pikselowych kreskówek... Rzeczywiście coś wyświetlało ale to nie był telefon. Zrobiło się widno, oddałem ten wyświetlacz jakimś 2 dzieciom i odszedłem do domu.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Wybaczcie za brak wpisów w moim dzienniku, jestem na wyjeździe i odpoczywam .
Jak narazie idzie dobrze, jednej nocy (05/06 sierpnia) miałem aż 3 LDki.
Dzisiejszej nocy także miałem LD (w sumie w ciągu 6 dni już 6) i znalazłem trik na moją podświadomość, który pomaga mi zyskać kontrolę (np. w teleportacji albo wyczarowaniu czegoś). Narazie średnio zapamiętuje po 5 snów i wędrują do mojego dziennika w telefonie .
Pozdrawiam wszystkich
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Reszta dni jak to u oneiro, zdarzały się LDki, jednak tę noc uznałem za najciekawszą, a innych no cóż nie chce mi się opisywać xD.
------------------------Noc 10/11 sierpnia 2014r-----------------------
Przed snem dostałem info, że czeka nas noc spadających gwiazd. Czekałem na nią do 23, jednak zebrały się chmury i położyłem się spać. Jak to pod namiotem na świeżym powietrzu bywa, zasnąłem w niecałe 5 minut. Spało mi się dobrze, jednak coś mnie obudziło o 3. Kiedy spojrzałem na zegar pomyślałem o godzinie demonów ale uznałem to za bzdure. Nie pamiętałem snu, czułem się wyspany. Pęcherz mnie męczył i suchość w gardle. Pobiegłem do ubigacji (ze 150 metrów od namiotu). Załatwiłem się, umyłem ręce i patrzyłem na lustro. Przypadkowo wizualizowałem sobie w odbiciu straszną dziewczynke xD. Cały czas robiłem TRy. Kiedy wróciłem do namiotu, zaczęły się poszukiwania czegoś do picia. Napiłem się pare łyków mleka. Następnie szukałem czegoś lepszego. Po 5 minutach zobaczyłem Nestee, której się napiłem. Wróciłem do łóżka o 3:35. Wiatr wiał bardzo mocno i co chwile mnie budził szelest drzew :<. Po ciężkich mękach (czyli po 20 minutach, o 3:55) udało mi się zasnąć. Spontaniczny WBTB, po prostu chciałem zaspokoić pragnienie i się załatwić .
Nie pamiętam momentu pojawienia się we śnie. Znalazłem się w głównym pokoju w moim domu. Odrazu zrobiłem TR i się uświadomiłem. Spojrzałem na łóżko i pomyślałem o seksie, jednak to bzdura i postanowiłem zrobić coś innego. Na komputerze siedział brat, nie przejąłem się nim, jednym słowem miałem go w dupce. Za oknem nie było ani ciemno ani jasno, tak po środku (widno z chmurami na niebie). Zeskoczyłem z okna. Na początku trzymałem się parapetu jednak się puściłem i łagodnie upadłem na nogi. Zrobiłem ADA. Super realistycznie, czułem swoją obecność. Widziałem jak w rzeczywistości, czułem każdy powiew na twarzy, krok projekcji, każdy szelest... Wszystko. BAŁEM SIĘ, że się nie obudze. Czułem ciarki z tyłu głowy, silną prace mojego mózgu. Nic nie naruszało wyglądu snu, wszystko mega realistyczne. Udało mi się utrzymać ten stan przez jakieś 6 sekund, następnie świadomość lekko zmalała jednak przystąpiłem do planu. Zacząłem krzyczeć "Julia! Julia!". Skręciłem w lewo. Na ulicy stało pare kiboli. Przeszedłem obok nich i jeden mnie zaczepił. Zaczeliśmy się bić. Próbowałem od niego odejść jednak odciągał moją uwagę. Chciał mnie uśpić. Kiedy z nim walczyłem, uznałem to za podstęp i spróbowałem odlecieć. Uniosłem się do góry, a on złapał mnie za koszulke i wywrócił. Podniosłem się i zignorowałem kolejny jego ruch no i zniknął. Zrobiłem TR i zobaczyłem koleżanke z klasy, Angelike. Chciałem do niej podbiec i zagadać. Spróbowałem pewnej rzeczy (triku, który zadziałał na mnie w jednym z LDków). Krzyknąłem: To nie Angelika tylko Julia! Na to wszystkie projekcje zwróciły zwrok na mnie, zaczęły machać głowami jak bezmózgie kurczaki i chodzić do okoła. Miały pusty wzrok. Angelika pozostałą Angeliką. Podbiegłem do niej odpychając 2 projekcje i kiedy się do niej zbliżyłem... Znalazłem się w łóżku w domu. Był inaczej postawiony niż dotychczas. Nadal miałem iskierke świadomości i zrobiłem TR jednak był negatywny. Spojrzałem na siostre, która leżała obok mnie i robiła dziwne miny. Zapytałem się jej czy wszystko w porządku. Ona się podniosła i powiedziała: Mamo! Patrz tam leży samotny kocyk na łóżku <płacz> przynieś mi go! Mama wstała jak zombie i go podała. Zgasiła światło, a ja poszedłem spać iii..
Kolejny FA. Tym razem byłem w namiocie na Kempingu. Pole namiotowe wyglądało na te sprzed roku. Wyszedłem i zobaczyłem tate z jakimś kolegą. Zawołali mnie na spadające gwiazdy: "Tymek! Chodź zobacz, spadają meteory!". Stanąłem obok nich i przez chwile nie było ich widać. Zapytałem się, czy jeszcze jakieś spadną, a kolega taty odpowiedział, że tak. Coś się zaczęło. Wyglądały jak fajerwerki i co kroć, któraś przelatywała myślałem życzenie . Zobaczyłem strzałke na niebie z chmur i powiedziałem: "Nie chce zapeszać ale ta chmura wygląda jakby wskazywała miejsce upadku meteoru". Nagle na niebie pojawiła się wielka asteroida i zmierzała w tym kierunku (karczma obok kempingu). Szybko zacząłem uciekać i dobiegłem do kampera. Schowałem się za nim. Zacząłem się modlić Ojcze Nasz... Następnie wyszedłem i pomyślałem "Może moja podświadomość usunęła meteor" usłyszałem śmiechy taty i jego kolegi. Wtedy on na to: "Efekty specjalne to moja specjalność". Byłem na nich zły i kontynuowałem obserwacje. Kiedy się obudziłem była 5:20. Zrobiłem TR aby się upewnić, że to jawa. Uważam ten sen za ciekawy. LD podczas ADA był naprawde realistyczny.
Teraz pytanie, Czy te ciarki z tyłu głowy we śnie mogły wynikać z silnej aktywności mózgu?
Po zapisaniu tego snu, zasnąłem.
Jakiś policjant zapiął mnie w kajdanki. Po zrobieniu tego, zbiegłem po schodach hotelowych. Na dole czekali terroryści. Dostałem ileś tam kulek w klate. Wbiegłem z powrotem do góry osłabiony i z migającym ekranem. Potem wszystko z ciemniało. Znalazłem się na zewnątrz. Uciekałem wraz z tatą. Jakimś sposobem rozwaliliśmy kajdanki i pobiegliśmy. Ukrywaliśmy się za drzewami i zobaczyłem radiowóz. Tata do niego wszedł i nastawił jakąś bombę. Przybiegła jakaś pani i krzyknęła, aby tego nie robić. Podbiegłem do niej i coś tam zrobiłem. Następnie po wybuchu pobiegliśmy prostą drogą przez las. Znaleźliśmy się na plaży i tutaj nasze drogi się rozeszły. Chodziłem bez celu i się rozglądałem. W morzu były unieruchomione damskie postacie super bohaterów. Mogłem sobie jakąś wybrać. Podrodze znalazłem list Julki do kogoś, sam nie wiem kogo. Pisała coś tam ale nic nie zapamiętałem, wszystko było dziwnie napisane. Wybrałem już superbohaterke i przybiegli inni bohaterowie i zaczeli się ze mną kłóćić. Byli tam przeróżni z kreskówek i bajek jednak nie znam ich nazw (nie interesuje się takimi filmami, pamiętam tylko ich wygląd). Potem pobiegłem do restauracji. Spotkałem brata, miał czerwone włosy i coś tam opowiadał (1 dzień w technikum). Nie podobał mi się jego fryz, czerwony ;_; . W restauracji coś mi świtało i bawiłem się snem. Rzucałem butelkami kubusia xD. Następnie poszedłem do fontanny. Zrobiłem TR i był pozytywny. Spojrzałem na ciasto, które spokojnie leżało. Zacząłem sobie wizualizować, że się zagina. Tak się stało i jeden kawałek się zagiął. Pomyślałem: Czyli to co wizualizuje we śnie to się dzieje? Podniosłem ręce do góry i spróbowałem zwizualizować sobie kule snieżną w rękach. Sprawiało mi to probemy i nie mogłem o niczym pomyśleć (obrazowo). Dałem sobie spokój i postanowiłem pobawić się telekinezą. Uniosłem ręce do góry i z fontanny podniosła się w małej ilości woda. Była ciężka, jej ciężar czułem na barkach. Po chwili upadła i ucieszyłem się powiedzianą próbą. Zrobiłem bardziej skomplikowany ruch (chciałem podnieść całą wodę z fontanny). Kiedy go wykonałem, z fontanny zamiast całej wody, podniosła się mała kropelka i w wodzie coś zabulgotało. Nagle wszystko się spłyciło, a ja się obudziłem.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Nie podejrzewałbym tych ciarek za objaw wzmożonej pracy mózgu, to raczej jeden z wielu doznań sennych. Czasem jednak zdarza się, że wpatrując się w halucynację, powodujemy ekstensywny wysiłek akomodacyjny, możliwy do odczucia także z tyłu głowy, choć to raczej dotyczy omamów na jawie.
Czy ty przypadkiem nie pijesz alkoholu przed takimi nocami?
------------------------Noc 13/14 lipca 2014r-----------------------
Wraz z mamą odwiedzaliśmy Zuze (moja 19 letnia siostra), Emilke (siostrzenica) i Grześka (chłopak Zuzy) w ich domu za miastem. Dom mieli przed wejściem do lasu, obok był Orlik do gry w piłke. Odwiedzaliśmy ich często, jednak tego dnia coś się nie zgadzało. Dowiedziałem się, że polecieli samolotem na wyprawę. Popatrzyłem na niebo i zobaczyłem samolot. Pomyślałem, że może właśnie w nim są. W szybie na tarasie zobaczyłem twarz włamywacza. Przestraszył mnie, poinformowałem mame. Zapadła noc. Mama chciała problem sama rozwiązać, jednak mimo wszystko postanowiłem zawołać tate. Obkrążyłem domek i znalazłem się u siebie w domu. Tata leżał w dziwnym pokoju, obudziłem go i poinformowałem o włamywaczu. Wstał, podniósł poduszke, walnął mnie nią i ruszył na pojedynek xD. Biegł jak pobudzony, chorry umysłowo człowiek xD. Rozległy się krzyki, a walka była w głównym pokoju w moim domu. Wszyscy chcieli zabić włamywacza (było nas chyba z 5). Po ganianiu po domu, odpuściliśmy mu i daliśmy wyjść. Uderzyłem go nożem w plecy kiedy wychodził, a on mi plaszczaka zasadził.
Przed jakimś domem zobaczyłem siostrzenice. Zadawałem jej pytania i tłumaczyłem różne rzeczy.
-Rozumiesz mnie?
-<Kiwnięcie na Tak>
-Wiesz co to umysł?
-<Kiwnięcie na Nie>
Zacząłem jej tłumaczyć i pomagała mi siostra, jej matka. Zadałem jej jeszcze pare pytań jednak nie pamiętam jakie.
Wszedłem do domu PewDiePie. Miał wykrywacz fal dźwiękowych i dał mi info co jakie fale oznaczają.
-Wysokie fale znaczą, że ktoś uprawia seks.<ke>, -Niskie, rozmowe.
Postanowiłem to sprawdzić. Lubiał się troche zabawić i patrzyłem na fale, były wysokie. Zwiedzałem dom i mam wrażenie, że przed kimś uciekałem.
Siedziałem w domu i ćwiczyłem biceps. Standardowe ćwiczenie ale dużo powtórzeń jak na 1 serie, a były ich 4. Ulżyło mi kiedy skończyłem ćwiczyć i zastanawiałem się czy nie zrobić młotków na bajcepsa. Szykowałem sztangę i chciałem na ziemi zrobić wyciskanko, jednak miałem za mało ciężaru i bałem się, że rozbije coś. Chodziłem po domu z hantlami przyklejonymi do ręki, miały na sobie ciężar identyczny jak w realu O_o.
Zaczęło się w jakiejś sali w szkole, ale jakiej to nie wiem. Omawialiśmy wyjazd do Niemiec na zieloną szkołę. Potem wyszliśmy z sali. Spotkałem Patryka (kumpla z podstawówki) i zacząłem z nim na ten temat rozmawiać. Za nami szła wychowawczyni Patryka i coś tam liczyła, chyba koszty jakie wyjdą. Doszliśmy na 2 piętro, na taki duży chol. Było tam dużo osób, mnie męczyła flegma w gardle i próbowałem ją odchrząknąć ale siedziała. Powiedzieli, że nie potrafie kichnąć <ke>. Wyszedł nasz wuefista i powiedział, że dzisiaj gramy w noge. Zobaczyłem, że nie mam stroju. Zagrałem chwile i piłka wyleciała za boisko. Cała szkoła wyglądała inaczej, chol, wnętrze, schody, sala do wuefu, boisko. Jednym słowem całość! Dziwne, bo zazwyczaj śni mi się dokładnie odwzorowana. Próbowałem przerzucić piłkę nad siatką, jednak nie miałem siły i ciągle mi wylatywała z rąk. Meczyłem się parenaście minut i zobaczyłem panią od wuefu dziewczyn. Powiedziała, że na następnej lekcji WF mamy z dziewczynami. Ucieszyłem się xD, zobaczyłem Julke z jej koleżanką i zapytałem się czy nie pójdą ze mną do domu po strój. Zgodziły się i doszedł do nas jeszcze Patryk. Nie szliśmy długo. Na klatce spotkałem koty sąsiada i mojego. Czekali na mnie pod drzwiami. Wszedłem do domu i w łazience przez szybe zobaczyłem brata, a dokładniej jego stopy... NA SZYBIE <ke><ke>. Znalazłem strój jednak strasznie dużo czasu mi to zajęło i bałem się, że nie zdąrze. Zazwyczaj w snach właśnie mi towarzyszy to uczucie.
Obudziłem się i dosłownie na pare sekund otworzyłem oczy. Pomyślałem: Idealny moment na FILDa.
Zacząłem delikatnie ruszać palcami i niemalże odrazu dostałem hipnagogów w postaci rozmowy mamy do mnie. Słyszałem jej głos jednak go ignorowałem. Po 15 sekundach postanowiłem zrobić TR. Podniosłem rękę jednak nie mogłem. Paraliż. Zaczęły się piski w uszach, w momencie kiedy "dotknąłem mentalną ręką powierzchni skóry". 1 co pomyślałem, SZYBKO WSTAŃ, ZACZNIJ SIĘ RUSZAĆ, NIE POZWÓL SIĘ SPARALIŻOWAĆ.
No i próbowałem coś tam robić ale dostałem też drugie info: To zaraz minie! Spokojnie, wyluzuj. Rozluźniłem się i pomyślałem o miejscu, w którym fajnie by było się znaleźć. Poczułem jak ktoś na mnie wchodzi jednak się nim nie przejąłem. Zaczęły się lekkie problemy z oddychaniem, oddychałem ciężko. Pomyślałem wtedy: To tylko hipnagog, skup się na oddechu i oddychaj delikatnie. Tak też zrobiłem, problemy z oddychaniem zniknęły, a ja poczułem silne zawroty i wciąganie do snu. Nadal miałem ciarki na ciele, które oznaczały paraliż i piski w uszach. Wiedziałem, że jak znikną to będe we śnie. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mojego pokoju przez drzwi. Postanowiłem się poruszyć i wtedy usłyszałem PIK, wszystko zniknęło, piski, paraliż, hipnagogi. TR i niestety negatywny.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
------------------------Noc 17/18 sierpnia 2014r-----------------------
Hmmm, nie zanotowałem żadnego snu z dzisiejszej nocy, a mimo to pamiętam wszystkie jednak nie perfekcyjnie ale postęp jest!
W jednym śnie śniło mi się, że jakiś sławny raper (nie pamiętam nazwy) odwiedził mnie w domu i szukał pomocy w wymyślaniu tekstu do nowych piosenek. Rozmawiał z bratem i coś tam szykowali. Nagle teren się zmienił, została tylko kanapa, na której siedział brat i ten koleś. Byliśmy na bezludnej wyspie i ja brałem udział w plejadzie gwiazd (animowana bajka na cartoonnetwork). Musiałem przejść po jakiś kijkach cieniutkich na drugą stronę, jeżeli upadne czekała mnie kąpiel. Potrzebowałem kokosy, nie wiem czemu, uczestnicy mieli, bo pozbierali z drzew palmowych ale nie chcieli się podzielić. Wybrałem się w poszukiwania, za pagórkiem widziałem drzewa palmowe. Przypomniałem sobie informacje "Średnio <ileś tam ludzi> ginie od kokosów drzew palmowych". Spotkałem siostre, była strasznie nerwowa i mnie też zaraziła nerwowością. Wrzasnąłem ostro i poczułem poczucie winy. Nie zajmowałem się już szukaniem kokosów. Przypomniałem sobie technike na rzucanie palantówką (szukałem jej za dnia, zależy mi na wyniku z tej dziedziny xd). Na początku rzuciłem normalnie, kamień poleciał tak sobie. Potem spróbowałem techniką i kamień poleciał 2 razy dalej <wow>. Nie wiem czy w realu też by tak to zadziałało. Spróbowałem 3 raz i kamień wypadł mi z ręki za plecy <blush>. Był tam też mój trener od WFu i pare osób z mojej klasy.
Byłem u babci z rodzinką. Poszedłem sprawdzić coś na komputer kuzynek (zazwyczaj tego nie robie). Włączyłem i do wyboru były 4 profile (1 wujka, 2 i 3 kuzynek, a 4 jakiś symbol firmy i nazwa, nie pamiętam). Wszedłem na profil wujka i odrazu wyłączyłem. Komputer chodził powoli. Były włączone jakieś anime. Wyłączyłem kompa. Zacząłem rozmawiać z bratem i z kuzynkami. Potem przeniosło nas do domu i komp też powędrował. Spróbowałem go włączyć i chodził lepiej niż wcześniej. Cały sen kręci się w ten sposób, przenosi mnie do nowego miejsca, a ja sprawdzam kompa.
Znalazłem się na placu centralnym. Jechałem jednym z tramwajów i jechał zaskakująco szybko. Otworzyłem drzwi i postanowiłem w stosownym momencie wyskoczyć. Udało mi się perfekcyjnie wylądować bez przeszkód. Spojrzałem na tramwaj i obrócił się i zatrzymał na przystanku. Wsiadłem do następnego, prowadziła go moja mama. Wyjechaliśmy z szyn i jechaliśmy po ziemi. Mówiłem mamie, żeby się zatrzymała, a ona krzyczała, żeby się trzymać. Wyskoczyłem z tramwaju i było już ciemno. Przeszedłem się parkiem obok zbierając myśli. Działy się jakieś ciekawe rzeczy, jednak ten sen najsłabiej pamiętam.
Próbowałem FILDa, gdzieś o 4 w nocy. Byłem zmęczony. Przysnąłem i przyśniło mi się, że Byłem z jakąś rodzinką w jaskini. Przyszliśmy w poszukiwaniu kogoś, kogo zamkneli (głębiej były lochy). Zobaczyłem wielkiego pająka na górze, który łapał pokolei wszystkich. Kiedy mnie złapał i podniósł, poczułem dziwne uczucie w plecach (jakby mi ktoś wbijał kolec, nie bolało tylko taką słabość czułem i lekkie łastkotki) i się obudziłem.
Leżałem zrelaksowany i zaczął się pisk w uszach. Całkiem spontaniczne wtrąciło mnie w paraliż. Postanowiłem nic nie robić tylko się relaksować. Cały czas myślałem o potworze, który może na mnie wejść ale nic naszczęście się nie stało. Pisk w uszach przez 2 minuty i uczucie coraz większego paraliżu ciała. Zacząłem czuć uczucie jakby wciągało mnie do jakiejś rury. Hipnagogi ucichły, paraliż przeszedł. Wstałem z łóżka i byłem już we śnie. Kręciło mi się w główie i nie mogłem wstać z łóżka. Co kroć się podnosiłem świat się przekręcał i lądowałem na łóżku. Słyszałem dźwięki z reala. Położyłem się, zamknąłem oczy (wiedziałem, że będzie to ryzykowne, co kroć zamykam oczy w LD, budze się) i krzyknąłem: STOP!. Znalazłem się przed łóżkiem, stałem, zawroty zniknęły. TRy z nosem i rękami. Miałem 3 palce xd. Obróciłem się, zamachnąłem się rękami i krzyknąłem: POWIETRZE! Nie udało się . Spojrzałem przez balkon, zastanawiałem się czy nie wyskoczyć, jednak postanowiłem posiedzieć w domu. Chwile później usłyszałem jak ktoś mówi: Powietrze? Wszystko z tobą w porządku? Pomyślałem, że możę krzyknąłem powietrze w realu jednak się tym nie przejąłem tylko się zaśmiałem. Spróbowałem kogoś wezwać. Obróciłem się do łóżka tyłem i spróbowąłem sobie wizualizować pewną osobe na moim łóżku. Nie udało się, nikt się nie pojawił. Spróbowałem magi ognia. Zrobiłem krok i uderzyłem pięścią w powietrze krzycąc: OGIEŃ! Nic. Potem szukałem jakiejś wody i znalazłem na biurku butelke. WODA! Butelka się poruszyła i spadła. Uznałem, że się nie udało. Potem stanąłem na przeciwko ściany i uderzyłem w nią pięścią krzycąc: ZIEMIA! No i nic. Z żywiołami lipa. Obudziłem się, smutny, że to koniec mojego LDka. Zobaczyłem dziwnego gościa w moich drzwiach, nie rozmawiałem z nim jedynie mnie przestraszył.
Kolejny FA, znowu w łóżku pewny, że to koniec, że nie śnie. Rozejrzałem się i tylko tyle pamiętam.
Byłem na jakimś kempingu. Ktoś chciał mnie zamordować. Uciekałem między namiotami chowając się w krzakach (bałem się pająków, były w krzakach!!!). Czułem, że gram scenariusz. Przesuwałem się miedzy kamperami i patrzyłem się za mordercą. Zastrzelił mojego tate, jednak nie byłem przestraszony, czułem, że coś nie gra. Wyszedł zza kampera i miał mnie na muszce, pytał się czy chce oberwać. Mówiłem, że nie, prosze! Pobiegłem za kampera z jakąś koleżanką, miała pistolet, obok krzaków chowali się ludzie. Krzyczałem do niej żeby strzelała, kiedy nacisnęła spust nic się nie stało i zniknęła. Okrążałem kamper tak, że nie zdołał mnie złapać. W pewnym momencie wyszedł moją stroną jakby się przeteleportował, zacząłem uciekać. Wywróciłem się na ziemi i próbowałem unikać kul. Wiedziałem, żę nie trafi (czułem scenariusz). Kiedy we mnie mierzył i krzyczałem żeby odszedł i obudziłem się.
Strasznie często czuje, że gram już stworzony scenariusz we śnie. Np, wiem co się wydarzy i mam wrażenie, ze to już robiłem. To normalne?
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
We śnie zwykłym nieczęste, może świadczyć o szczątkowej świadomości. W LD z kolei bardziej prawdopodobne, bo byłby to rodzaj konfabulacji, które są szczególnie w nim powszechne. Takich jak opisujesz jednak nigdy nie doświadczyłem.