Hmm, dzisiaj parę snów jest (konkretnie 6). Spałem od 2.00 do 11.00. Omijam szczegóły bo mi się nie chce pisać i nie mam zbytnio czasu.
Sen 1
Mój brat miał problem z dziewczyną i mi o tym opowiadał. Chciałem mu jakoś pomóc, ale on z jednej strony nie słuchał, z drugiej - moje podpowiedzi nie były najlepsze. Rzecz działa się W starej, drewnianej chatce a my staliśmy na schodach. Po chwili tak jakby ojciec tej jego dziewczyny zaczął go gonić
Sen 2
Chciałem wziąć prysznic. To było dość przeraźliwe miejsce, tak jakby jakaś bardzo stara i duża toaleta dla drużyny piłkarskiej czy coś. Podłoga i ściany były wyłożone małymi bordowymi kafelkami. Było cholernie ciemno a ja się bałem. Mimo to, po ciemku wszedłem i zacząłem szukać kontaktów. Połowa z nich nie działała, ale wreszcie udało mi się zapalić jakieś bardzo małe światełko. Wyglądało to dość okropnie - całe pomieszczenie (dość przeraźliwe pomieszczenie) ciemne i tylko mała lampeczka dająca nadzieję

Postanowiłem pójść dalej i szukać innych kontaktów. Gdy nacisnąłem kolejny moja światełko zgasło. Naciskałem jeszcze raz, ale już się nie zapalało. Nagle obok mnie pojawił się mężczyzna. Spytał czy chce światło - powiedziałem, że owszem bo tu strasznie ciemno a ja się trochę boję. On powiedział ok, i zapalił dwa światełka, w tym to jedno co się wcześniej świeciło. Spytałem, czy nie mogę mieć trochę więcej światła, a on powiedział, że nie. Odwróciłem się by zobaczyć prysznic, a gdy ponownie spojrzałem, gościa już nie było. Sen się skończył chwilę potem.
Sen 3
Basen - bardzo głęboki. Pływałem sobie, ale co chwile przytomnie wypływałem po powietrze. Basen oddzielała (tak jakby od morza?) siatka, za która miałem wrażenie, że jest czysta morska woda i było sporo ryb. Problem w tym, że jak wypływałem zaczerpnąć powietrze (mimo iż mi go nie brakowało - taki odruch przy pływaniu) to byłem w wielkiej sali z basenem. Nie było morza

tak sobie nurkowałem i pływałem, podziwiałem piękno wody.
Sen 4
Z kimś się kłóciłem/kogoś szukałem (nie pamiętam dokładnie). Akcja działa się na piętrze jakiegoś dużego budynku (filharmonii, może teatru). Podeszła do mnie jakaś kobieta i rozmawialiśmy. Potem zaczęliśmy iść i schodzić schodami w dół. Na półpiętrze stała... no właśnie

Myślałem, że stała moja dobra znajoma i powiedziałem do niej "cześć kochanie", ale gdy podszedłem bliżej okazało się, że to nie ona

mi było trochę głupio, ale starałem się zachowaniem pokazać, że jej się przesłyszało. Mimo to patrzyła na mnie jak na idiotę

okazało się, że to córka tej kobiety co z nią rozmawiałem, i teraz obie patrzyły się na mnie jak na debila

Nagle stwierdziłem, że ta córka podobna jest do córki chyba Wassermana (ta blondynka z "ciekawym" wyrazem twarzy, czasem pojawia się w polityce - czytałem artykuł z jej zdjęciem przed snem). Obok kobiet stali jacyś mężczyźni, ale nie odzywali się a ja na nich nie patrzyłem. Tak jakby tylko migotały gdzieś postacie z tymi kobietami.
Sen 5
Akcja wróciła na basen. Trochę się różnił od poprzedniego - ale bardzo malutko. Nagle pojawiła się moja sąsiadka (o zgrozo

) i wskoczyła do basenu. Nie będę jej opisywał bo nigdy nie wiadomo kto będziesz to czytał

Pływała jakiś czas obok mnie w jednoczęściowym stroju kąpielowym i się do mnie uśmiechała. Wreszcie do mnie podpłynęła i na dnie kilkumetrowej głębokości basenu się całowaliśmy. To nie b?ło miłe

Co chwilę wypływałem zaciągnąć powietrze i wcale mi nie przeszkadzało, że ona nie

Gdy się z nią całowałem, ręka najechała mi na jej tyłek (tak sama z siebie hahaha) - uwierzcie, to był najgorszy tyłek jaki w życiu dotykałem (o jakim śniłem). Duży, pełen dziur (hahaha), takich dziur tłuszczu, jakby miejscami brakowało tłuszczu, którego z kolei gdzie indziej było w nadmiarze

całe to to się trzęsło i latało. fuuuuuuuuuuu! Zaraz sobie wejdę na jakąś stronkę pooglądać piękne i jędrne tyłeczki - trzeba odreagować
Sen 6
To było coś zaje*****. Budzę się o 11 i wyłączam budzik. Jeśli mam czas, to zawsze troszkę jeszcze leżę. Powiedziałem sobie, ze wstanę o 11.30 i odwróciłem się na drugi bok. Klasycznie, co jakiś czas sprawdzałem godzinę. Ale nie spałem - tzn, spałem ! Wszystko, moje myśli o tym co będę robił w ciągu dnia, moje patrzenie na godzinę, gdzie czas płynął normalnie (najpierw była 11:07, 11:17,11:24) - wszystko to był sen, który nieprawdopodobnie idealnie odwzorowywał rzeczywistość. No genialne. Nagle (wtedy jak miała już być 11.30) obudziłem się i byłem zaskoczony, że to był sen. Spojrzałem na zegarek, a była 11:56.