21-03-2024, 14:16
23.03.2024
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Budziłem się, włączałem drzemkę, zasypiałem i tak w kółko. Pamiętam tylko ostatni sen.
Jechałem autem po ulicy i wszystkich agresywnie wyprzedzałem. Nie raz zahaczałem o czyjś samochód. Raz kiedy tak się stało zobaczyłem, że przede mną leci opona samochodu, ofiary, mojej agresji. Za drugim razem z poszkodowanego samochodu całkowicie odleciał zderzak. Minąłem jakieś 3 samochody. Bardzo dobrze pamiętam, że jeden z nich miał duże koła i był zielony. Po tym jak ich minąłem zacząłem się bać, bo okazało się, że w tamtych samochodach siedzieli trzej "żydowscy szejkowie" (wymysł mojego snu). Zaczęli mnie gonić, a co jakiś czas widziałem wszystko z perspektywy szejka w zielonym aucie. Uciekałem spanikowany drogą otoczoną lasem. Kiedy widziałem z perspektywy kierowcy zielonego samochodu mogłem ujrzeć jak bezlitośnie dewastuje innych uczestników ruchu ulicznego. Jego samochód był tak potężny, że po samochodach, z którymi się zderzał nic nie zostawało. Oprócz iskier i drobnych kawałków metalu. W końcu wyjechałem na jakieś skrzyżowanie. Wyglądało w następujący sposób: przede mną były dwie równoległe do siebie drogi, (a do mnie prostopadłe) pierwsza prowadziła w prawo (to znaczy w tą stronę jechały samochody na niej), a druga w lewo. Ja pojechałem w prawo, ale wtedy cofnęło mnie na to samo skrzyżowanie, ale teraz byłem już tym żydem. Chwilę się zastanowiłem i ja skręciłem w prawo, a drugiemu kazałem pojechać w lewo. (to znaczy podjąłem decyzję za dwa samochody). Trzeci szejk gdzieś zniknął. Znów byłem sobą, ale tym razem bez samochodu. Szedłem tą drogą prowadzącą w prawo. Nagle zobaczyłem kolejne skrzyżowanie w kształcie litery "T" z prawej strony był jakiś budynek, a na przeciwko jego stało trzech uzbrojonych żołnierzy. Na początku poczułem się bezpiecznie, bo przecież obronią mnie przed żydami. Zacząłem więc iść w ich stronę, ale potem przestraszyłem się, bo nie byłem pewien czy to przypadkiem ja nie jestem tymi szejkami. Potem jednak uznałem, że jestem sobą, ale na wszelki wypadek po prostu skręciłem w lewo.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Budziłem się, włączałem drzemkę, zasypiałem i tak w kółko. Pamiętam tylko ostatni sen.
Jechałem autem po ulicy i wszystkich agresywnie wyprzedzałem. Nie raz zahaczałem o czyjś samochód. Raz kiedy tak się stało zobaczyłem, że przede mną leci opona samochodu, ofiary, mojej agresji. Za drugim razem z poszkodowanego samochodu całkowicie odleciał zderzak. Minąłem jakieś 3 samochody. Bardzo dobrze pamiętam, że jeden z nich miał duże koła i był zielony. Po tym jak ich minąłem zacząłem się bać, bo okazało się, że w tamtych samochodach siedzieli trzej "żydowscy szejkowie" (wymysł mojego snu). Zaczęli mnie gonić, a co jakiś czas widziałem wszystko z perspektywy szejka w zielonym aucie. Uciekałem spanikowany drogą otoczoną lasem. Kiedy widziałem z perspektywy kierowcy zielonego samochodu mogłem ujrzeć jak bezlitośnie dewastuje innych uczestników ruchu ulicznego. Jego samochód był tak potężny, że po samochodach, z którymi się zderzał nic nie zostawało. Oprócz iskier i drobnych kawałków metalu. W końcu wyjechałem na jakieś skrzyżowanie. Wyglądało w następujący sposób: przede mną były dwie równoległe do siebie drogi, (a do mnie prostopadłe) pierwsza prowadziła w prawo (to znaczy w tą stronę jechały samochody na niej), a druga w lewo. Ja pojechałem w prawo, ale wtedy cofnęło mnie na to samo skrzyżowanie, ale teraz byłem już tym żydem. Chwilę się zastanowiłem i ja skręciłem w prawo, a drugiemu kazałem pojechać w lewo. (to znaczy podjąłem decyzję za dwa samochody). Trzeci szejk gdzieś zniknął. Znów byłem sobą, ale tym razem bez samochodu. Szedłem tą drogą prowadzącą w prawo. Nagle zobaczyłem kolejne skrzyżowanie w kształcie litery "T" z prawej strony był jakiś budynek, a na przeciwko jego stało trzech uzbrojonych żołnierzy. Na początku poczułem się bezpiecznie, bo przecież obronią mnie przed żydami. Zacząłem więc iść w ich stronę, ale potem przestraszyłem się, bo nie byłem pewien czy to przypadkiem ja nie jestem tymi szejkami. Potem jednak uznałem, że jestem sobą, ale na wszelki wypadek po prostu skręciłem w lewo.
Uświadomienia-6
LD-1
FA-4
SNY O LD-4
LD-1
FA-4
SNY O LD-4





