4/5.04.2014
*Obudziłem się dzisiaj o 8:00, ale byłem bardzo śpiący, więc chciałem jeszcze sobie pospać. Po kilku minutach usnąłem i wiem że jak się obudziłem to zapamiętałem jakiś sen, ale znowu usnąłem i tamten wcześniejszy zapomniałem. Obudziłem się gdzieś koło 9 i zapamiętałem sen z drugiej drzemki.
Jestem hirurgiem?
Byłem na sali operacyjnej i leżał na takim łóżku szpitalnym jakiś chory pacjent. Miał niby coś z płucami. Wziąłem skalpel i rozciąłem jego klatkę piersiową. Gdy obejrzałem wnętrzności tego kogoś *nie wiem jakiej był płci ten człowiek* to okazało się, że coś ma w przewodzie płucowym pod płucem. *Kompletnie nie znam się na anatomii i pewnie moja podświadomość wyimagonowała sobie wnętrzności tego człowieka i ten "przewód płucowy" który raczej nie istnieje* Wyjąłem z pod tego płuca jakąś czerwoną kulkę. Po tym wszystkim ktoś zapytał się mnie czy nie zszyję jego klatki piersiowej. Powiedziałem, że zbyt głęboko jest rozcięta i musi się sama zrosnąć.
6/7.04.2014Wow! Spotkałem Fakera!
*Każdy kto interesuję się esportem League of Legends będzie wiedział kto to jest SKT T1 Faker, a jeśli nie to tłumaczę. Jest to najlepszy zawodnik z zespołu SK Telecom T1, zespołu który wygrał mistrzostwa świata League of Legends sezonu 3. Przez niektórych, a w tym mnie uważany za najlepszego gracza Ligi Legend. Tak naprawdę to nie jego spotkałem w moim śnie, ale musiał jakoś wyglądać tytuł i żeby było wiadomo, że spotkałem kogoś sławnego .*
Byłem w metrze i z jednego pociągu wyszedł jakiś chińczyk. Pierwsza moja reakcja to: "Wow! To jest ten koleś z tego zespołu". Tak naprawdę to nie wiem dlaczego nasunęła mi się taka myśl, ale ogólnie interesuję się esportem. Jeśli nawet to był jakiś zawodnik z jakiegoś chińskiego zespołu to musiał być mało znany w Polsce przez graczy LoL'a. Zagadałem do niego. Mówiłem po angielsku, że jestem jego fanem itp. i czy mógłbym porozmawiać. On odpowiedział mi coś po polsku. Oczywiście kalecznie używał polskiego języka mówiąc bezokolicznikami. Zapytałem się czy mnie rozumie. Odparł mi, że bez problemu. Chodziłem z nim po metrze i zadawałem mu ciągle jakiś pytania. Oczywiście już nie pamiętam jakie. Wyszliśmy później z metra i chodziliśmy po jakimś dużym amerykańskim mieście ciągle rozmawiając. Po jakimś czasie chyba zwątpiłem, że rozumie mnie i zaczęliśmy gadać po angielsku. Jako, że łatwiej mi się piszę po angielsku niż rozmawia to bardzo trudno było mi układać zdania, nad każdym wyrazem zastanawiałem się z minutę. Poza rozmową z tym chińczykiem w tym śnie nic ciekawego się nie wydarzyło.
7/8.04.2014Badajo mnie
Byłem znowu w jakimś szpitalu, ale tym razem jako pacjent. Szukali u mnie przyczyny jakiejś choroby, ale tak naprawdę chyba nie byłem chory. Chodziłem po tym szpitalu i patrzyłem jak tam jest. Podobny widziałem w innym śnie. Jakaś lekerka patrzyła moją kartę zdrowia i przeglądała jakie leki brałem ostatnio, na co chorowałem czy byłem na wizytach itp. Taki typowy dr House - nie wiadomo co Ci jest, aż w końcu wykrywają przeziębienie . Nic ciekawego się w tym śnie nie działo.
8/9.04.2014
*Dotychczas w tym dzienniku miałem dość normalne sny, ale dzisiaj miałem porąbany sen. Kiedyś w moim papierowym dzienniku miałem przez kilka dni z kolei na maxa nienormalne sny i w obawie, że ktoś je przeczyta podarłem je i wyrzuciłem do kosza. Mam nadzieję, że tylko dzisiaj miałem taki dziwny sen i nie zapoczątkuje serii kolejnych.
Uzależniony od LD(?!)
Na początku byłem w jakimś więzieniu. W celi naprzeciwko był tygrys, widziałem go przez kraty. Skakał na nie będąc wściekły, że jest więziony. Spojrzałem mu w oczy, a on stał się spokojny. Później nie wiem jakim sposobem uciekłem stamtąd. Pamiętam tylko jak byłem już na zewnątrz. Pobiegłem szybko do samochodu i ruszyłem. Miałem spore kłopoty i trochę poobijałem samochód. Włączył się alarm i policjanci wyszli z budynku, wsiedli do samochodów i zaczęli mnie ścigać. Jechałem jak najszybciej się dało, nie oglądając się czy są blisko czy daleko. Wiem, że strasznie się bałem, że mnie dogonią. Później zatrzymałem się i wsiadłem na rower myśląc, że ich zmylę i nie rozpoznają mnie. Radiowozów już nigdzie nie było - znikły. Podjeździłem po obrzeżach miejscowości w której mieszkam, ale postanowiłem, że wrócę do centrum i dobrowolnie się poddam, bo i tak nie mam gdzie i u kogo się ukrywać. Przejeżdżając spotkałem moją klasę, która miała nakaz szukania mnie po całym mieście. Powiedziałem im, że już się poddaję. Dalej przebiegu akcji nie pamiętam. Nie wiem czy dalej to był jakiś inny sen czy ten sam, ale połączę go w jeden. Byłem później z tatą u jakiegoś terapeuty od uzależnień. Ponoć byłem uzależniony od LD. Mój tata uzupełniał jakąś ankietę, na twarzy miał ogromne niezadowolenie jak bym mu niewiadomo jakiego wstydu narobił lub uczynił jakąś zbrodnię. Rozmawiał później z tym terapeutą o mnie.
*Fajnie by było jak bym był uzależniony od LD tylko szkoda, że go jeszcze nigdy nie miałem.*
9/10.04.2014
*Dzisiaj strasznie nie mi się nie chcę opisywać kolejnych porąbanych snów, ale nie z powodu, że są głupie tylko z mojego lenistwa. Jednak podstawą do LD jest systematyczność i dobre chęci, więc trochę odpocząłem po męczącym dniu w gimbazie i biorę się do roboty.*
Koleś który zamyka ludzi w drzwiach
Jak sam tytuł wskazuje głównym bohaterem snu jest koleś, który zamyka ludzi w drzwiach, takich jak w bajce "Potwory i spółka". Jeśli ktoś nie wie o co chodzi to są to takie drzwi w których po drugiej stronie jest inna rzeczywistość. Jego córka była w domu z jakimś chłopakiem. Ojciec się na nią wkurzył i krzyczał, że go zabije. Córka powiedziała, że ich nic nie rozdzieli, bo szczęściem do życia jest miłość. Jej ojciec powiedział, że szczęściem do życia jest pakt z diabłem i zamknie ich w oddzielnych drzwiach (w każdych drzwiach jest inna rzeczywistość). Później wziął te drzwi "pod pachę" i gdzieś poszedł je zanieść, żeby para nie mogła się z nich nigdy wydostać. Dziewczyna zaczęła coś śpiewać w stylu "jeszcze Polska nie zginęła", ale coś innego. Chłopak w drugich drzwiach słyszał co śpiewa jego dziewczyna. Dlatego, że drzwi były blisko siebie to ich rzeczywistość nachodziła się na siebie i można było usłyszeć m.in. dźwięki z drugich drzwi.
*W tym śnie raczej nie byłem żadnym z tych ludzi i nie brałem udziału w akcji.*
11/12.04.2014 Kiedyś w końcu im przywalę
Był sobie jakiś chłopak, który dostawał ciągle od innych chłopaków z jego dzielnicy. Spotkał później jakiegoś mistrza sztuk walki. Mistrz nauczył go wszystkiego, a gdy ten chłopak spotkał swoich dawnych znajomych to ich nieźle poobijał.
*Ten sen pamiętam bardzo słabo, bez szczegółów. Jedynie tylko najogólniejszą fabułę.*
15/16.04.2014
*Po małej przerwie pomyślałem sobie, że czas najwyższy wziąć się do roboty. Przeczytałem artykuł Artura Wójtowicza o wypaleniu. Tak, przez te cztery dni byłem zdemotywowany na maxa, ale zmotywowałem się i powracam.*
Jazda na jednyk kółku
Pewien kolega zapytał mnie: "Jak on (drugi kolega) to robi, że tak dobrze jeździ na jednym kole na swoim bmx-ie". Odpowiedziałem mu: "Przecież to jest proste" i wziąłem jakiś bmx podrzuciłem go i jechałem na tylnym kole bardzo długo równie dobrze jak kolega expert od tricków. Tak naprawdę nigdy nie jeździłem na bmx-ie i nigdy nie jeździłem na jednym kole, ale w tym śnie robiłem to jakbym był jakimś zawodowcem. Sam teraz się dziwię - co to jest jazda na rowerze w śnie, ale nie wyobrazacie sobie jak to doświadczenie było dla mnie satysfakcjonujące i przyjemne. Pojeździł bym sobie jeszcze na tym tylnym kółku z 5 minut, ale obudziłem się bezpośrednio z tego snu i byłem trochę zawiedziony, że to trwało tak krótko.
16/17.04.2014
*Dzisiaj miałem dość dziwną noc i sny. Tak jakby pamiętam wszystko, ale jednocześnie tak słabo jak nic. Miałem jakiś strasznie dziwny i długi sen, później jakieś FA, gdzie mama mnie ochrzaniała, że ubrudziłem nowy garnitur, później się normalnie obudziłem, ale za chwilę usnąłem, bo był środek nocy. Pamiętam jeszcze, że w którymś śnie naszła mnie myśl "Może to sen? Zrób RC", a ja całkowicie nieświadomie odpowiedziałem swoim myślom "Nie ma sensu. Przecież wiadomo, że to rzeczywistość". Normalnie tak bym nie zrobił w rzeczywistości. Nawet jak czytam jakiś temat to jak ktoś ma w sygnaturze "Zrób RT" to robię. Szkoda, że zmarnowałem taką okazję, ale nie można skupiać się na porażkach tylko brnąć dalej, no nie? Jestem bliżej do osiągnięcia LD?*