03-01-2018, 23:54
Myślałem,że tylko ja mam ostatnio problemy ze spaniem.Wczoraj była pełnia księżyca,może dlatego tak słabo nam idzie zasypianie 
Pozdrawiam

Pozdrawiam
|
Od zera do Dominika Cobba
|

(którego w realu nie ma oczywiście). Dojechaliśmy do miejsca przeznaczenia jakiegoś dziwnego domku. Weszliśmy tam rozdzieliliśmy się poszedłem na dół. Schody były wąskie , długo schodziłem po nich. Wszedłem do jakiegoś pokoiku gdzie znalazłem tam swojego brata oraz dużo młodszego od siebie brata ciotecznego wraz ze swoimi dwoma kolegami. Grali w jakieś dziecięce gry ,przyłączyłem się do nich lecz znudziło mnie to tak potwornie ,że zasnąłem. Przez jakieś 3 sekundy miałem szary ekran ale czułem upływ czasu. Przespałem 10 godzin. Obudziłem się smętny patrze nikogo niema. Nagle ci dwaj koledzy przylatują na linach jak Tarzan na lianach nie wiem skąd podają hasło : napier*alamy ?? Odpowiadam napier*alamy. I zaczęło się sam nie wiem co. Coś czego nie da się opisać. Ludzie latali , wybuchy epickość nie do opisania. Wszelkie prawa fizyki czegokolwiek zostały złamane. Chciałbym to opisać ale się nie da. Ludzie powtarzali hasło: Napierd... Napierda... krzyczeli. Ciasny pokoik zmienił się w jakąś skomplikowaną strukturę. A miejsca które hmmm no nie wiem ciężko było logicznie pokazać mojemu mózgowi były zastępowane czarnymi plamami. Może dlatego ,że co chwila sceneria się zmieniała. Zyskaliśmy moc strzelania dużymi różowymi glutami z rąk tak jak to robi spiderman. Mogliśmy dzięki temu przyciągać się do czegoś lub wieszać się na tym. Pod koniec snu. Musieliśmy uciec do wielkiej dziury w hmmm suficie jeden gruby chłopak zrobił to bardzo epicko. Otóż z dołu przyciągnął się różowym glutem do tego otworu a drugą ręką użył gluta żeby przykleić przeciwnika do ściany po czym wykonał salto i był już na górze. Tak mi się to spodobało ,że chciałem zobaczyć to jeszcze raz cofnąłem czas (sen był nieświadomy) i obejrzałem tą akcję jeszcze raz. |
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|