Dziennik snów - Areckt
#51
19 września 2020 - Ponownie Hollow Knight

      To sen po około pierwszych 3 godzinach snu. Śniło mi się, że gram w Hollow Knight'a, ale takiego bardziej rozbudowanego. Lepsza grafika, fajniejsze ruchy postaci. Trwała epicka, dynamiczna walka z wielkim bossem. Niestety poza tym faktem więcej nie pamiętam.


Królestwo dla młodziana

      Akcja rozgrywa się w kolorowym, baśniowym świecie. Jestem władcą jednego z bardziej liczących się królestw. W innym królestwie zapanował chaos. Zaatakowały je dziwne, latające stwory. Nikt się nie ostał. Postanawiam wyruszyć na wyprawę ze swoją armią, by odbić niegdyś wspaniałe ziemie z pazurów straszliwych abominacji i przywrócić im dawną chwałę. Przyłącza się do mnie młody królewicz z niewielkiego królestwa sąsiadującego z moim. Razem przeciwstawiamy się siłom zła i zwyciężamy!
      Jestem teraz w zamkowej, dużej komnacie. Na środku stoi wielki stół, wokół którego zgromadzili się rządcy tego świata. Mówię do wszystkich: "Wypędziliśmy złe bestie ze Starego Królestwa! Pomógł mi w tym młody królewicz i postanawiam go odpowiednio wynagrodzić. Poznajcie nowego Króla!"


Piękny wschód słońca i szara myszka

      Stoję na chodniku przy płocie na moim podwórku. Jest bardzo wczesny ranek. Spoglądam na wschodzące słońce. Przepiękny widok. Zapierająca dech w piersi feeria barw. Połączenie różnych odcieni pomarańczowego, żółtego, różowego. Zamiast łąk w oddali widziałem chyba taflę morza. Wyjmuję telefon i robię kilka zdjęć, zamierzam potem stworzyć ilustrację na ich podstawie.
      Odwracam się i we wjeździe zauważam stertę jakichś dużych budowlanych elementów. Rurki, deski, pręty, itp. W jednym miejscu zauważam małą jasnoszarą myszkę. Powoli zakradam się do niej i.... cap! Mam ją! Trzymam ją mocno w dłoni, żeby nie wierzgała, ale i tak jej się to udaje. Chyba mnie nawet podrapała. Puszczam ją. Mam nadzieję, że mnie niczym nie zaraziła.


Fanart

      Oglądam projekt graficzny mojego kolegi. To swego rodzaju fanart poświęcony całemu dorobkowi jednego zespołu muzycznego. Jest bardzo skomplikowany, utrzymany w stylu tribal. Czego się nie spodziewałem, to to, że jest w 3D! Obracam kamerą jak w Blenderze. Jest tu wiele figurek przedstawiających różne stylizowane zwierzęta. Każda figurka symbolizuje jeden album wydany przez zespół, przy czym im nowszy album, tym większa i bardziej skomplikowana figurka.
      Ustawiam kamerę w jednym położeniu i teraz niczym w Photoshopie mogę aktywować i dezaktywować kolejne warstwy obrazka. Dla każdej figurki są dwie warstwy - pierwsza to model samej figurki, a druga to dodatkowe efekty świetlne, takie jak świecące się oczy na przykład. Jestem pod wrażeniem. Czuję też zazdrość - ja bym nie potrafił zrobić czegoś tak świetnego.


Suszone jabłka

      Jestem w swoim pokoju. Przychodzi do mnie mama trzymając w rękach talerz, a na talerzu plasterki suszonych jabłek. Biorę jeden. Przepyszne! Idealnie chrupiące i słodkie. (Znowu sen, w którym czuję smak. Rzadko się zdarza). Idziemy razem do kuchni. Jest tu moje rodzeństwo. Wszyscy strasznie podekscytowani. Suszone jabłka się skończyły, trzeba zrobić więcej! Normalnie totalne szaleństwo. W miejscu w którym normalnie stoi zmywarka jest piekarnik. Otwieramy go i wrzucamy kolejne plasterki jabłek. Sen ewidentnie inspirowany filmem Pojebane kluski na mleku (fragment od 7:27).


Cycki, które przeniosły mnie do limbo

      Jestem na podwórku przed domem, niedaleko miejsca, w którym rozgrywał się trzeci sen. Po podwórku chodzi trochę ludzi, może jest jakaś imprezka? Jestem fotografem, aparat wisi mi na szyi i odbija się od brzucha z każdym krokiem. Przy ulicy stoi nienaturalnie wręcz cycata blondyna, skąpo ubrana w róż i czerń. Woła mnie, żebym zrobił jej fotkę. Przy niej stoi jakiś facet, trzyma ją za talię. Z prawej ktoś do nich podchodzi - okazuje się, że to mąż blondyny. Nie podoba mu się, że jakiś inny koleś obejmuje jego żonę, ale ona go spławia i mąż odchodzi naburmuszony. Bożee, co za looser. No ale dobra, nie będę się wtrącał.
      Zauważam, że jedyne co zasłania piersi kobiety to niewielki kawałek półprzezroczystej folii. Pod wpływem wiatru odchyla się, odsłaniając co nieco. Przystawiam aparat do twarzy by zrobić zdjęcie... coś jest nie tak. Coś jest bardzo mocno nie tak. Nikogo nie widzę. Przecież przed chwilą tu stali, a teraz, patrząc przez aparat, nikogo nie ma. Opuszczam aparat, żeby zobaczyć własnymi oczami. Znikli! Odwracam się, żeby sprawdzić czy nadal są tam pozostali. Nie ma. Jestem tu sam. Czy ja... czy ja właśnie trafiłem do Otchłani? O Boże, o ku*wa. Naprawdę jestem w limbo? Przeniosłem się do innego wymiaru? Nagle przez ulicę obok przejeżdża biały TIR, niestety tak szybko, że nie zauważyłem, czy ktoś był za kierownicą. Czuję przytłaczający niepokój, który ostatecznie wybudza mnie ze snu.

__________________________________________
Poszedłem spać trochę po północy. Obudziłem się sam z siebie koło 3:40 i pamiętałem ten pierwszy sen. Potem budzik o 5:45 żeby zrobić WBTB, kilka minut poleżałem żeby przypomnieć sobie sny, potem wylazłem z łóżka i chwilę pomedytowałem i wróciłem do spania. Przypomniało mi się, że kiedyś jak czytałem relacje z WILD-a, to ktoś napisał, że WILD wychodzi mu tylko wtedy, gdy leży na plecach. Pomyślałem więc, że czemu by nie spróbować. Nie był to jednak najlepszy pomysł, bo nie mogłem zasnąć - nigdy nie śpię na plecach. Najwygodniejsze pozycje dla mnie to na boku i ewentualnie na brzuchu. W każdym razie, w końcu zasnąłem jeszcze na jakieś 2 godzinki i przyśniły mi się kolejne fajne sny. Tylko wciąż mi tego LD brak  8->
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#52
20 września 2020 - Piwo w szkole

      Jestem w hali sportowej w mojej dawnej podstawówce. Hala jest większa niż w rzeczywistości i znajduje się w innej części budynku. Odbywa się jakaś uroczystość. Wszędzie są porozstawiane krzesełka, siedzę na jednym z nich wśród wielu innych uczniów. Przychodzi kolejna grupka osób, ale kilka z nich zostaje bez krzesła, bo już wszystkie zajęte, więc odchodzą.
      Przychodzi jakiś ziomek z kilkoma butelkami piwa i rozdaje je, ja też dostaję. Piję trochę, ale nie czuję smaku (i dobrze, nie cierpię smaku piwa xD). Obok mnie siedzą nauczycielki z podstawówki, jest pani dyrektor. Chłopak, który przyniósł piwa jest ewidentnie pijany, bełkocze do nauczycielek coś w stylu: "Możecie złożyć gratulacje waszym rodzicom, nauczyciele!". Potem odchodzi chwiejnym krokiem. Brak reakcji u nauczycielek.
      Ktoś podaje mi płaskie, białe pudełko. To zestaw do herbaty. Otwieram go, ale jest pusty. Myślę sobie, że mogliby w końcu wymyślić jakieś nowe smaki herbaty.


Odwiedziny u polonistki

      Razem z innymi kolegami z liceum wchodzę do klasy. Właśnie trwa lekcja jęz. polskiego, przy biurku siedzi nasza stara nauczycielka polskiego. Jesteśmy tu nie po to, żeby się uczyć, tylko w ramach odwiedzin. Ostatecznie jednak siadamy gdzieś przy ławkach z boku sali i zaczynamy grać w jakąś starą ścigałkę multiplayer. Lobby w którym czekałem na kolejną rozgrywkę, przypominało swoją stylistyką forum i-sen. Pojawiał się też komunikat "Na co czekasz!?".


Jak zamienić wodę w lód

      Jestem z bratem za garażem. Jest zima. Do ściany garażu jest przyczepiony wielki, przezroczysty, foliowy worek pełen wody, która nie zamarzła, chociaż ma temperaturę poniżej zera. Uderzam pięścią w dolny róg worka i woda momentalnie zamarza. Efekt rozchodzi się jak fala, bardzo ładnie to wygląda. Akurat w tym momencie brat odszedł gdzieś dalej i tego nie widział, a chciałbym mu to pokazać. Gdy podchodzi, zauważam że na stole przy garażu pojawiło się coś dziwnego. To specjalistyczne maszyny do robienia różnego rodzaju słodkości: babeczek, lodów, itd.


Czekając na tramwaj oraz lekcja na korytarzu

      Jestem w budynku wydziału EiTI PW, a konkretniej na korytarzu, na parterze. Ze mną jest Michał K. (kolega ze studiów). Skończyliśmy już zajęcia i czekamy na tramwaj. Linia tramwajowa przebiega przez środek wydziału, jest tu peron. Mówię do Michała, że jeszcze chcę zajść do sklepu, więc nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby wziąć teraz tramwaj. Ostatecznie Michał wsiada sam do tramwaju, a ja wracam się do głównego korytarza.
      Tu spotykam Adriana P. (innego kolegę ze studiów). Siadamy wraz z kilkoma innymi osobami na krzesłach i zaczynamy zajęcia. Trochę to dziwne, bo nie weszliśmy do sali, tylko siedzimy na przeciwko ściany na korytarzu. Na ścianie wisi czarna tablica, na której prowadzący napisał już dużo różnych wzorów. Przepisuję to, gdy nagle nierozgarnięty profesor ściera fragment i zastanawia się, czy napisał to poprawnie.
      Jakaś dziewczyna obok mnie dyskutuje z nim o tym, w ogóle sprawia wrażenie, jakby lepiej znała się na temacie niż sam prowadzący. Problem leży w tym, czy powinniśmy mnożyć C*B, czy może B*R? Nie mam pojęcia o co chodzi. Dziewczyna mówi, że to rozumie, bo to są wektory i trzeba mnożyć w odpowiedniej kolejności, więc na pewno C*B. Czuję się zrezygnowany, przestaję notować.

__________________________________________
Spanko od ok. 00:30, budzik o 5:55, który łagodnie wybudził mnie ze snu o zamarzającej wodzie. Potem chwila medytacji i powrót do łóżka. Jakoś nie potrafiłem szybko zasnąć, a jak już zasnąłem to nieświadomie. Jutro znowu zacznie się przymusowe budzenie o 6:55 przez brata i zastanawiam się jak to najlepiej wykorzystać.
Z jednej strony mogę zastosować strategię zaproponowaną przez Incesa i robić wtedy WBTB, ale wydaje mi się, że o tak późnej godzinie jestem już zbyt rozbudzony, żeby potem wystarczająco szybko zasnąć.
Mógłbym też spróbować wcześniej kłaść się spać, np. o 23:00 i robić WBTB ok. 4:00 - wtedy do 6:55 miałbym jeszcze spory zapas czasu, w którym powinienem zdążyć zasnąć na dłużej. Będę próbować.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#53
21 września 2020

Dziś byłem na tyle zdemotywowany, że nie zapisałem nic w dzienniku, z resztą i tak nie pamiętałem zbyt dobrze snów. No i nie były szczególnie ciekawe. Pamiętam strzępki jednego z nich:

      Azjatyckie klimaty, jestem jakimś samurajem. Potężne bydle ze mnie. Jestem w dużej chacie i mam za zadanie kogoś zlikwidować. Jest tu kobieta, która nie ucieka przede mną, bo wie, że i tak nic by to nie dało. Wchodzę po schodach. Wychodzę na duży balkon. Są tu jakieś koty, myślę sobie, że je oszczędzę - to nie po nie tu przyszedłem.


I jeszcze coś takiego, już koło 8 rano:

      Siedziałem na łóżku w swoim pokoju, obok mnie siedział mój brat i trzymał w dłoniach moją poduszkę. Zwróciłem jednak uwagę, że wygląda ona trochę inaczej niż powinna. Wtedy uświadomiłem sobie że to sen i momentalnie się obudziłem. Prawdopodobnie o tej godzinie sen był już zbyt płytki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 141 16,218 6 godzin(y) temu
Ostatni post: Howolf
  Dziennik Snów - Harrenvolk Harrenvolk 34 982 Wczoraj, 13:33
Ostatni post: Harrenvolk
  Dziennik Snów Crown Crown 5 135 16-09-2020, 12:33
Ostatni post: Crown
  Dziennik snów zwykłych By Nocny Harry Nocny Harry 50 1,617 15-09-2020, 20:07
Ostatni post: Nocny Harry
  Dziennik Snów PseudonimJa PseudonimJa 9 319 12-09-2020, 18:56
Ostatni post: PseudonimJa

Skocz do:

UA-88656808-1