Dziennik snów - Areckt
#51
19 września 2020 - Ponownie Hollow Knight

      To sen po około pierwszych 3 godzinach snu. Śniło mi się, że gram w Hollow Knight'a, ale takiego bardziej rozbudowanego. Lepsza grafika, fajniejsze ruchy postaci. Trwała epicka, dynamiczna walka z wielkim bossem. Niestety poza tym faktem więcej nie pamiętam.


Królestwo dla młodziana

      Akcja rozgrywa się w kolorowym, baśniowym świecie. Jestem władcą jednego z bardziej liczących się królestw. W innym królestwie zapanował chaos. Zaatakowały je dziwne, latające stwory. Nikt się nie ostał. Postanawiam wyruszyć na wyprawę ze swoją armią, by odbić niegdyś wspaniałe ziemie z pazurów straszliwych abominacji i przywrócić im dawną chwałę. Przyłącza się do mnie młody królewicz z niewielkiego królestwa sąsiadującego z moim. Razem przeciwstawiamy się siłom zła i zwyciężamy!
      Jestem teraz w zamkowej, dużej komnacie. Na środku stoi wielki stół, wokół którego zgromadzili się rządcy tego świata. Mówię do wszystkich: "Wypędziliśmy złe bestie ze Starego Królestwa! Pomógł mi w tym młody królewicz i postanawiam go odpowiednio wynagrodzić. Poznajcie nowego Króla!"


Piękny wschód słońca i szara myszka

      Stoję na chodniku przy płocie na moim podwórku. Jest bardzo wczesny ranek. Spoglądam na wschodzące słońce. Przepiękny widok. Zapierająca dech w piersi feeria barw. Połączenie różnych odcieni pomarańczowego, żółtego, różowego. Zamiast łąk w oddali widziałem chyba taflę morza. Wyjmuję telefon i robię kilka zdjęć, zamierzam potem stworzyć ilustrację na ich podstawie.
      Odwracam się i we wjeździe zauważam stertę jakichś dużych budowlanych elementów. Rurki, deski, pręty, itp. W jednym miejscu zauważam małą jasnoszarą myszkę. Powoli zakradam się do niej i.... cap! Mam ją! Trzymam ją mocno w dłoni, żeby nie wierzgała, ale i tak jej się to udaje. Chyba mnie nawet podrapała. Puszczam ją. Mam nadzieję, że mnie niczym nie zaraziła.


Fanart

      Oglądam projekt graficzny mojego kolegi. To swego rodzaju fanart poświęcony całemu dorobkowi jednego zespołu muzycznego. Jest bardzo skomplikowany, utrzymany w stylu tribal. Czego się nie spodziewałem, to to, że jest w 3D! Obracam kamerą jak w Blenderze. Jest tu wiele figurek przedstawiających różne stylizowane zwierzęta. Każda figurka symbolizuje jeden album wydany przez zespół, przy czym im nowszy album, tym większa i bardziej skomplikowana figurka.
      Ustawiam kamerę w jednym położeniu i teraz niczym w Photoshopie mogę aktywować i dezaktywować kolejne warstwy obrazka. Dla każdej figurki są dwie warstwy - pierwsza to model samej figurki, a druga to dodatkowe efekty świetlne, takie jak świecące się oczy na przykład. Jestem pod wrażeniem. Czuję też zazdrość - ja bym nie potrafił zrobić czegoś tak świetnego.


Suszone jabłka

      Jestem w swoim pokoju. Przychodzi do mnie mama trzymając w rękach talerz, a na talerzu plasterki suszonych jabłek. Biorę jeden. Przepyszne! Idealnie chrupiące i słodkie. (Znowu sen, w którym czuję smak. Rzadko się zdarza). Idziemy razem do kuchni. Jest tu moje rodzeństwo. Wszyscy strasznie podekscytowani. Suszone jabłka się skończyły, trzeba zrobić więcej! Normalnie totalne szaleństwo. W miejscu w którym normalnie stoi zmywarka jest piekarnik. Otwieramy go i wrzucamy kolejne plasterki jabłek. Sen ewidentnie inspirowany filmem Pojebane kluski na mleku (fragment od 7:27).


Cycki, które przeniosły mnie do limbo

      Jestem na podwórku przed domem, niedaleko miejsca, w którym rozgrywał się trzeci sen. Po podwórku chodzi trochę ludzi, może jest jakaś imprezka? Jestem fotografem, aparat wisi mi na szyi i odbija się od brzucha z każdym krokiem. Przy ulicy stoi nienaturalnie wręcz cycata blondyna, skąpo ubrana w róż i czerń. Woła mnie, żebym zrobił jej fotkę. Przy niej stoi jakiś facet, trzyma ją za talię. Z prawej ktoś do nich podchodzi - okazuje się, że to mąż blondyny. Nie podoba mu się, że jakiś inny koleś obejmuje jego żonę, ale ona go spławia i mąż odchodzi naburmuszony. Bożee, co za looser. No ale dobra, nie będę się wtrącał.
      Zauważam, że jedyne co zasłania piersi kobiety to niewielki kawałek półprzezroczystej folii. Pod wpływem wiatru odchyla się, odsłaniając co nieco. Przystawiam aparat do twarzy by zrobić zdjęcie... coś jest nie tak. Coś jest bardzo mocno nie tak. Nikogo nie widzę. Przecież przed chwilą tu stali, a teraz, patrząc przez aparat, nikogo nie ma. Opuszczam aparat, żeby zobaczyć własnymi oczami. Znikli! Odwracam się, żeby sprawdzić czy nadal są tam pozostali. Nie ma. Jestem tu sam. Czy ja... czy ja właśnie trafiłem do Otchłani? O Boże, o ku*wa. Naprawdę jestem w limbo? Przeniosłem się do innego wymiaru? Nagle przez ulicę obok przejeżdża biały TIR, niestety tak szybko, że nie zauważyłem, czy ktoś był za kierownicą. Czuję przytłaczający niepokój, który ostatecznie wybudza mnie ze snu.

__________________________________________
Poszedłem spać trochę po północy. Obudziłem się sam z siebie koło 3:40 i pamiętałem ten pierwszy sen. Potem budzik o 5:45 żeby zrobić WBTB, kilka minut poleżałem żeby przypomnieć sobie sny, potem wylazłem z łóżka i chwilę pomedytowałem i wróciłem do spania. Przypomniało mi się, że kiedyś jak czytałem relacje z WILD-a, to ktoś napisał, że WILD wychodzi mu tylko wtedy, gdy leży na plecach. Pomyślałem więc, że czemu by nie spróbować. Nie był to jednak najlepszy pomysł, bo nie mogłem zasnąć - nigdy nie śpię na plecach. Najwygodniejsze pozycje dla mnie to na boku i ewentualnie na brzuchu. W każdym razie, w końcu zasnąłem jeszcze na jakieś 2 godzinki i przyśniły mi się kolejne fajne sny. Tylko wciąż mi tego LD brak  8->
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#52
20 września 2020 - Piwo w szkole

      Jestem w hali sportowej w mojej dawnej podstawówce. Hala jest większa niż w rzeczywistości i znajduje się w innej części budynku. Odbywa się jakaś uroczystość. Wszędzie są porozstawiane krzesełka, siedzę na jednym z nich wśród wielu innych uczniów. Przychodzi kolejna grupka osób, ale kilka z nich zostaje bez krzesła, bo już wszystkie zajęte, więc odchodzą.
      Przychodzi jakiś ziomek z kilkoma butelkami piwa i rozdaje je, ja też dostaję. Piję trochę, ale nie czuję smaku (i dobrze, nie cierpię smaku piwa xD). Obok mnie siedzą nauczycielki z podstawówki, jest pani dyrektor. Chłopak, który przyniósł piwa jest ewidentnie pijany, bełkocze do nauczycielek coś w stylu: "Możecie złożyć gratulacje waszym rodzicom, nauczyciele!". Potem odchodzi chwiejnym krokiem. Brak reakcji u nauczycielek.
      Ktoś podaje mi płaskie, białe pudełko. To zestaw do herbaty. Otwieram go, ale jest pusty. Myślę sobie, że mogliby w końcu wymyślić jakieś nowe smaki herbaty.


Odwiedziny u polonistki

      Razem z innymi kolegami z liceum wchodzę do klasy. Właśnie trwa lekcja jęz. polskiego, przy biurku siedzi nasza stara nauczycielka polskiego. Jesteśmy tu nie po to, żeby się uczyć, tylko w ramach odwiedzin. Ostatecznie jednak siadamy gdzieś przy ławkach z boku sali i zaczynamy grać w jakąś starą ścigałkę multiplayer. Lobby w którym czekałem na kolejną rozgrywkę, przypominało swoją stylistyką forum i-sen. Pojawiał się też komunikat "Na co czekasz!?".


Jak zamienić wodę w lód

      Jestem z bratem za garażem. Jest zima. Do ściany garażu jest przyczepiony wielki, przezroczysty, foliowy worek pełen wody, która nie zamarzła, chociaż ma temperaturę poniżej zera. Uderzam pięścią w dolny róg worka i woda momentalnie zamarza. Efekt rozchodzi się jak fala, bardzo ładnie to wygląda. Akurat w tym momencie brat odszedł gdzieś dalej i tego nie widział, a chciałbym mu to pokazać. Gdy podchodzi, zauważam że na stole przy garażu pojawiło się coś dziwnego. To specjalistyczne maszyny do robienia różnego rodzaju słodkości: babeczek, lodów, itd.


Czekając na tramwaj oraz lekcja na korytarzu

      Jestem w budynku wydziału EiTI PW, a konkretniej na korytarzu, na parterze. Ze mną jest Michał K. (kolega ze studiów). Skończyliśmy już zajęcia i czekamy na tramwaj. Linia tramwajowa przebiega przez środek wydziału, jest tu peron. Mówię do Michała, że jeszcze chcę zajść do sklepu, więc nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby wziąć teraz tramwaj. Ostatecznie Michał wsiada sam do tramwaju, a ja wracam się do głównego korytarza.
      Tu spotykam Adriana P. (innego kolegę ze studiów). Siadamy wraz z kilkoma innymi osobami na krzesłach i zaczynamy zajęcia. Trochę to dziwne, bo nie weszliśmy do sali, tylko siedzimy na przeciwko ściany na korytarzu. Na ścianie wisi czarna tablica, na której prowadzący napisał już dużo różnych wzorów. Przepisuję to, gdy nagle nierozgarnięty profesor ściera fragment i zastanawia się, czy napisał to poprawnie.
      Jakaś dziewczyna obok mnie dyskutuje z nim o tym, w ogóle sprawia wrażenie, jakby lepiej znała się na temacie niż sam prowadzący. Problem leży w tym, czy powinniśmy mnożyć C*B, czy może B*R? Nie mam pojęcia o co chodzi. Dziewczyna mówi, że to rozumie, bo to są wektory i trzeba mnożyć w odpowiedniej kolejności, więc na pewno C*B. Czuję się zrezygnowany, przestaję notować.

__________________________________________
Spanko od ok. 00:30, budzik o 5:55, który łagodnie wybudził mnie ze snu o zamarzającej wodzie. Potem chwila medytacji i powrót do łóżka. Jakoś nie potrafiłem szybko zasnąć, a jak już zasnąłem to nieświadomie. Jutro znowu zacznie się przymusowe budzenie o 6:55 przez brata i zastanawiam się jak to najlepiej wykorzystać.
Z jednej strony mogę zastosować strategię zaproponowaną przez Incesa i robić wtedy WBTB, ale wydaje mi się, że o tak późnej godzinie jestem już zbyt rozbudzony, żeby potem wystarczająco szybko zasnąć.
Mógłbym też spróbować wcześniej kłaść się spać, np. o 23:00 i robić WBTB ok. 4:00 - wtedy do 6:55 miałbym jeszcze spory zapas czasu, w którym powinienem zdążyć zasnąć na dłużej. Będę próbować.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#53
21 września 2020

Dziś byłem na tyle zdemotywowany, że nie zapisałem nic w dzienniku, z resztą i tak nie pamiętałem zbyt dobrze snów. No i nie były szczególnie ciekawe. Pamiętam strzępki jednego z nich:

      Azjatyckie klimaty, jestem jakimś samurajem. Potężne bydle ze mnie. Jestem w dużej chacie i mam za zadanie kogoś zlikwidować. Jest tu kobieta, która nie ucieka przede mną, bo wie, że i tak nic by to nie dało. Wchodzę po schodach. Wychodzę na duży balkon. Są tu jakieś koty, myślę sobie, że je oszczędzę - to nie po nie tu przyszedłem.


I jeszcze coś takiego, już koło 8 rano:

      Siedziałem na łóżku w swoim pokoju, obok mnie siedział mój brat i trzymał w dłoniach moją poduszkę. Zwróciłem jednak uwagę, że wygląda ona trochę inaczej niż powinna. Wtedy uświadomiłem sobie że to sen i momentalnie się obudziłem. Prawdopodobnie o tej godzinie sen był już zbyt płytki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#54
22 września 2020 - Ale tato! Ja wcale nie oglądam furasów!

      Stoję na środku kuchni i patrzę na kafelki na podłodze, które spełniają rolę monitorów. Obok przy stole siedzi tata, zajęty jedzeniem. Przeglądam forum i-sen. Okazuje się, że jeden z użytkowników stworzył swoją stronę, na której umieścił najbardziej wartościowe wpisy z forum. Przechodzę na nią.
      Wita mnie menu z 5-cioma opcjami do wyboru. Wybieram pierwszą, to jakiś dłuższy tekst. Wracam do menu i wybieram drugą. To niekończąca się galeria sprośnych obrazków z furasami w rolach głównych. Scrolluję i scrolluję, a to się nie chce skończyć. Oczywiście w tym momencie tata spogląda na podłogę i pyta: "dzieciaku, co ty oglądasz...? A ja mu na to, że to tak przypadkowo, nie wiedziałem że takie coś tu jest, przecież samodzielnie tego nie szukałem.

      Przeskok.

      Leżę w swoim łóżku. Jest ranek i niedawno się obudziłem. Drzwi od pokoju są otwarte i widzę przez nie tatę i mamę. Mama akurat wychodzi do pracy. Na odchodne tata jej gada: "Ej, a wiedziałaś co Arek ogląda?". NO NIE! W tym momencie zrywam się z łóżka jak oparzony i biegnę do taty, mama w tym czasie wychodzi już z domu. Chcę na niego nakrzyczeć i jeszcze raz wyjaśnić, że ja wcale nie oglądam takiego gówna. Nie mogę jednak wydusić z siebie ani słowa, jakby język mi utknął w gardle, a samo gardło zawiązało się na supeł. Czując niemoc, kręcę głową i potrząsam tatą. Pewnie wyglądam jak obłąkany. Tata się chyba strasznie zestresował, bo uciekł przede mną do łazienki.


Tunel pełen przeszkód

      Jestem w jakiejś grze. Stoję nad ogromnym, okrągłym tunelem prowadzącym prosto w dół. Wskakuję do niego i spadam, chociaż dosyć wolno. Jakby grawitacja była ze trzy razy słabsza. Tunel na całej swej długości usiany jest różnymi pułapkami. Muszę sterować sobą w powietrzu, by w nie nie przywalić. Omijam lewitujące sześciany, obracające się łopaty turbin, itp. Jestem już prawie na samym dnie, gdy uderzam w ostatnią chyba przeszkodę. Był to obracający się powoli trójkąt. Źle wymierzyłem gdzie się obróci i ledwo o niego zahaczyłem, ale to wystarczyło, żeby przegrać. Respię się z powrotem na samej górze.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#55
23 września 2020 - Wycieczka religijna z elementami podróży w czasie

      Jestem na wycieczce szkolnej ze znajomymi z podstawówki i gimnazjum. Przewodzą nam dwie panie - katechetka i dyrektorka z mojego starego gimnazjum. Wycieczka ma jakiś związek z religią. Nie wiem gdzie dokładnie jesteśmy, na pewno gdzieś na wsi. Przechodzimy przez dróżkę koło łąk, wchodzimy do niewielkiego lasu. Akurat zaczyna padać deszcz. Niech to! Postanawiam cofnąć się w czasie o kilkanaście minut.
      Cofnąłem się do momentu, gdy na chwilę przystanęliśmy na łąkach. Zauważyłem, że do naszej grupy dołączył ktoś obcy. Jakiś chłopak starszy ode mnie, na oko 25 lat. Wygląda podejrzanie, przywodzi mi na myśl takiego typka, który zaczepia ludzi na dworcu i chce kasy. W ogóle wygląda na nietrzeźwego, pewnie naćpany. Teraz nie mogę się doczekać, aż spadnie deszcz, to może sobie pójdzie, ale przypominam sobie, że to się przecież stanie dopiero za jakieś 15 minut.
      Wtem nauczycielki każą nam stanąć w szeregu. Mamy odmówić wspólnie 10 przykazań Bożych. Jeden ziomek z mojego gimnazjum, który raczej nie słynął z bycia przesadnie grzecznym, staje przed nami i zaczyna. Z każdym przykazaniem musimy paść na kolana i zaraz wstać. Spoglądam na boki, żeby zobaczyć czy ten naćpany chłopak też to robi, ale nigdzie go nie widzę. Jesteśmy już chyba na szóstym przykazaniu, gdy przewodzący nam ziomek przerywa i pyta się dyrektorki: "Eeee, to jak to dalej szło, pani dyrektor?".

__________________________________________
Po przymusowej pobudce przed 7:00 przysnąłem na chwilę nieco po 8:00. Śnił mi się powyższy sen (niestety jedyny dziś zapamiętany), przedwcześnie przerwany przez budzik o 8:50. Próbowałem potem jeszcze zasnąć, ale po 20 minutach odpuściłem. Jednakże w tym czasie zaobserwowałem lepiej działającą wyobraźnię - ponownie łatwiej mi było wyobrażać sobie doznania czuciowe od pozostałych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#56
24 września 2020 - Siatkówka na ulicach Warszawy i średnia beta CP2077

      Letni wieczór. Jestem na dróżce prowadzącej do lasu niedaleko mojego domu. Mijam jezioro, którego w rzeczywistości nie ma. W jego stronę idą dwie dziewczyny. Już chciałem do nich podejść i zagadać, ale rozmyśliłem się - nie mam teraz na to czasu, bo muszę wrócić do domu. Idąc dalej spotykam swojego wujka, który idzie w stronę lasu. Macham mu tylko ręką i idę dalej. Zamiast wyjść na ulicę na przeciwko mojego domu, znajduję się w Warszawie.
      To miejsce przypomina trochę plac Narutowicza, gdzie stoi akademik, w którym swego czasu mieszkałem. Wchodzę na bardzo szeroki chodnik z czerwonej cegły. Z prawej nadjeżdża jakiś chłopak na hulajnodze. Prawie się zderzyliśmy, ale na szczęście w porę się odsunąłem. Powiedział: "nie podłaź mi" z mocnym akcentem. Wyglądał na Azjatę.
      Idę dalej i na chodniku przede mną zauważam rząd piłek do gry w siatkówkę. Obok jest kilku moich znajomych, m.in. z liceum. Biorą te piłki i próbują serwować tak, żeby piłki przeleciały przez ulicę, ale nie bardzo im to wychodzi. Piłki przetaczają się przez ruchliwą jezdnię. Uważam to za bardzo nierozsądne.
      Mijam ich i podchodzę do dużego bloku mieszkalnego. Wchodzę do środka. Znajduję się w moim pokoju. Siedzę na fotelu i oglądam gameplay z bety Cyberpunk'a 2077. Grającym jest Wonziu - Maciej Makuła, znany ze swojej zrzędliwości i niechęci do tej gry. Jak mogłem się spodziewać, marudzi niemiłosiernie. Nie wiem jak to się stało, ale zaczynam z nim rozmawiać tak, jakbym siedział obok niego. Pytam go o coś w sprawie gry. Sugeruję, że skoro to beta, to finalna wersja gry będzie lepsza. Mi tam i tak się podoba.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#57
25 września 2020 - Książka wielopokoleniowa i galaretki z koronawirusem

      Siedzę przed laptopem. Piszę pierwszy test online w nowym semestrze. Prowadzącym przedmiot jest ta zakała Pieńkosz, nie mogę uwierzyć że znowu mam z nim jakiś przedmiot. Test okazuje się jakimś prostym testem na inteligencję. Dostaję 10/10. Mama stoi przy mnie i jest ucieszona z mojego wyniku.

      Przeskok.

      Jestem w swojej starej szkole podstawowej, a konkretniej w piwnicy między biblioteką a schodami. Na małym stoliczku leży ogromna książka, ma chyba setki tysięcy stron. To książka, której nie jest w stanie przeczytać jeden człowiek w ciągu jednego żywota - czytają ją całe pokolenia. Uważam to za dość interesujące - jeśli jedna osoba chce poznać całą treść książki, musi posiłkować się streszczeniami opracowanymi przez poprzedników. Obracam kilkaset stron do przodu - są tu proste rysunki jakichś roślin. Ciekawe. Gabrysia K. (koleżanka z podstawówki) podchodzi do mnie i mówi z irytacją, że nie powinienem tego robić.

      Przeskok.

      Znów w domu. Siedzę w swoim pokoju, gdy tata oznajmia, że mamy się szykować do kościoła. Msza jest na 16:00, a teraz jest 15:30. Do domu wpada ciotka Grażyna, chce żebyśmy (ja oraz moje rodzeństwo) poszli z nią na chwilę na górę, do jej mieszkania. Stoję u niej w korytarzu, ciotka jest zajęta rozmową z jakimiś dwoma facetami. Rozglądam się. Przejście do salonu zostało zamurowane, zostały tylko drzwi z szklanymi okienkami, prowadzące wprost na betonową ścianę. Nie ma też drzwi do łazienki - kolejne zamurowane przejście i pusta ściana. Zastanawiam się, po co takie coś zrobili. No i gdzie w takim razie chodzą do toalety. Nad wejściem do kuchni zauważam kartkę z informacją, że w tym domu zainstalowano piecyk alkaliczny. Próbuję go odszukać wzrokiem. Zauważam go naprzeciwko mnie, wygląda trochę jak piekarnik. Nad nim wystaje wielka rura. Domyślam się, że wypływa z niej ciepłe powietrze ogrzewające całe mieszkanie.
      Ciotka w końcu kończy rozmowę z tamtymi typami i mówi nam, że ma dla nas galaretki. Z sypialni przynosi karton pełen dużych, okrągłych plastikowych pojemników wypełnionych kolorowymi galaretkami. Mówi, że niektóre z nich mają koronawirusa, ale pewnie po tylu dniach już jest niegroźny. Coraz mniej mi się to podoba, ale dalej uśmiecham się nieszczerze. Przechodzimy do kuchni, ciotka stawia karton z galaretkami na stół. Przez okno widzę i słyszę, że tata już sam pojechał do kościoła bez nas. Jest godzina 15:50 - jeszcze zdążymy, jeśli pojedziemy rowerami. Mówię ciotce, że się spieszymy, a ona że tak, tak, zaraz nas puści, tylko jeszcze jedno.
      Na stole obok kartonu stoi również spory, szklany pojemnik przypominający akwarium. Do połowy wypełniony jest granatową galaretowatą cieczą. Ciotka każe nam wyjąć wszystkie galaretki z opakowań i wrzucić do tego akwarium. Wychodzi z kuchni. Galaretki po zanurzeniu się w granatowej cieczy stają się niewidzialne. Pewnie obie substancje mają podobny współczynnik załamania światła - myślę sobie. Ale ile to roboty! Galaretek w ogóle nie ubywa z kartonu. Jest już 15:57 - no nie, teraz to już na pewno nie zdążymy.
      Nagle do kuchni wraca ciotka z jakimś małym bachorem siedzącym jej na szyi. Mały drań przeraźliwie drze mordę, dosłownie bez przerwy. Jego ryk sprawia mi fizyczny ból. Zamykam oczy, zakrywam uszy dłońmi, przyciskam z całych sił. Skulam się w sobie i zaczynam mamrotać: "Proszę, niech to już się skończy. Niech to już się skończy. Błagam..." Sen kończy się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#58
26 września 2020

      Jestem w nieznanym mieście wraz z klasą z liceum. Z jednym kolegą odłączyliśmy się od pozostałych i podeszliśmy do bloku mieszkalnego. Przy ścianie bloku są schody, wchodzimy na nie i potem wchodzimy do jakiegoś mieszkania. W środku w jednym pomieszczeniu trwa lekcja. Nauczycielka ma długie czarne loki i zdziwiony wyraz twarzy. Powiedziałem, że my tu przypadkiem, nie na lekcję.
      Przeskok. Jestem z bratem w ogródku za domem. Siedzimy sobie i rozmawiamy, gdy zauważam, że ktoś się do nas zbliża. To chłopak o kilka lat starszy ode mnie, którego kojarzę z gimnazjum. Jest przyjaźnie nastawiony, ale zastanawiam się, co on tu robi. I dlaczego tak sobie wszedł mi na podwórko.

__________________________________________
Z racji że sobota, to postanowiłem zrobić WBTB. Położyłem się dość późno, bo koło 1:00. Budzik o 5:30. Telefon mam zawsze przy łóżku, żeby móc szybko go wyłączać i nie niepokoić pozostałych. Wyłączyłem go i postanowiłem chwilę poleżeć, żeby przypomnieć sobie sen. Był to jednak błąd, bo ostatecznie zamiast wstać z łóżka, to oczywiście zasnąłem, a potem rano jeszcze gorzej pamiętałem ten sam sen, w dodatku żadnego nowego nie zapamiętałem.


27 września 2020

Jedyne co pamiętam, można opisać słowami Nieśmiertelny Patryk Jaki. Nie mam pojęcia o co chodziło, ale chyba była jakaś walka.

__________________________________________
Niedzielka, czyli kolejna okazja do WBTB. I oczywiście tak samo zmarnowana jak poprzedniego dnia. Popełniłem dosłownie ten sam błąd - zamiast wstać od razu po budziku, to pomyślałem, że poprzypominam sobie sny i momentalnie zasnąłem. Potem rano już prawie nic nie pamiętałem.

Ależ to staranie u mnie o LD jest frustrujące czasami. Codziennie medytuję, staram się być często uważny w ciągu dnia, a i tak za nic w świecie nie mogę się tak po prostu uświadomić we śnie, tylko lecę jak na autopilocie.

Mam pytanie, może ktoś będzie umiał odpowiedzieć:
Btw. jak już kiedyś będę miał wystarczająco długi i stabilny świadomy sen, to mam plan przywołać w nim personifikację mojej podświadomości i powiedzieć jej, że chcę mieć częstsze świadome sny. Czy ktoś już coś takiego próbował? Czy to ma prawo zadziałać?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#59
Cytat:Btw. jak już kiedyś będę miał wystarczająco długi i stabilny świadomy sen, to mam plan przywołać w nim personifikację mojej podświadomości i powiedzieć jej, że chcę mieć częstsze świadome sny. Czy ktoś już coś takiego próbował? Czy to ma prawo zadziałać?

Efektem będą częstsze świadome sny, w których prosisz podświadomość o częstsze świadome sny :)
Nie ma to sensu, większy wpływ na " podświadomość " ma się już na jawie. Takie rzeczy można indukować w stanach innych niż świadome, po to teoretycznie jest hipnoza :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#60
28 września 2020 - Cofnięty do błogich czasów gimnazjum

      Cofnąłem się w czasie o kilka lat, do czasów gdy jeszcze chodziłem do gimnazjum. Musiałem właśnie skończyć lekcje, bo razem z gromadą innych dzieciaków wychodzę ze szkoły. Na dziedzińcu przed szkołą spotykam kolegę Konrada (którego w rzeczywistości poznałem dopiero w liceum). Idziemy razem za budynek szkoły. Zamiast hali sportowej jest tu zarośnięta łąka, pojedyncze, niewysokie drzewa. Wygląda to trochę na ogród stylizowany na dżunglę. Ładnie to wygląda.
      Razem z Konradem podchodzimy do metalowego słupka wystającego z ziemi. Konrad prosi mnie o jakieś narzędzie. Okazuje się, że do klatki piersiowej mam przyczepioną małą torbę pełną różnych narzędzi.  Podaję mu to, o co prosił. Zaczyna majsterkować przy słupie. Robi to, żeby móc rozstawić siatkę do grania w siatkówkę. Zauważam, że w rzeczy samej stoimy na krawędzi zarośniętego boiska. Czuję spokój, błogość, beztroskę.

      Przeskok.

      Jestem u siebie w pokoju. Noc, wokół atramentowa czerń. Przed sobą mam laptopa, jego ekran to jedyne co widzę. Wyświetla się na nim jakiś dziwny ekran powitalny przeglądarki internetowej. W tle jest rozmyte zdjęcie miasta nocą. Przeważające kolory to ciemny granat, czerwień, pomarańcz, żółć. Zdałem sobie sprawę, że przez cofnięcie w czasie znowu mam stary tablet graficzny. Heh, czyli są i wady takiego cofania w czasie. Moją drugą myślą było to, że przecież jeszcze przed skokiem w czasie mogłem sobie zapamiętać wyniki z któregoś losowania lotto. Niestety nie pomyślałem wtedy o tym.


Sam w domu

      Środek nocy. Jestem w dużej sali w piwnicy. Przez okno widzę, że na podwórko zajechała ciotka Grażyna. Zastanawiam się, czego ona tu znowu chce. Idę na górę. Jestem w kuchni, chyba przygotowuję jakieś smażone jedzenie. Poza mną nie ma tu nikogo.


Jak zapłacić 200zł zamiast 600zł

      Jestem w galerii handlowej w Ostrołęce. Przechadzam się po nowym sklepie z odzieżą sportową. Dostaję telefon od taty, pyta gdzie jestem. Odpowiadam i kończę rozmowę. Wychodzę na chwilę ze sklepu do głównego holu i dalej naprzeciwko zauważam tatę stojącego na rozwidleniu korytarzy. Macham ręką i wracam do sklepu.
      Na wieszakach widzę najróżniejsze ubrania. Aktualnie przechodzę przez dział z koszulkami i spodenkami rowerowymi. Kilka metrów za mną jest tata. Wypatrzył coś dla siebie. Podchodzę do niego, żeby zobaczyć co to takiego. Wybrał trzy takie same bluzy, każda za ponad 200zł. Czyli łącznie zakupy za ponad 600zł! Nie mogę uwierzyć, że tak szasta kasą.
      Stoimy przy kasie, obok nas jest też drugi klient, który w rękach trzyma jedną rzecz. Tata płaci kartą nieco ponad 200zł. Potem podchodzi ten koleś i płaci kartą 654zł. Wygląda na to, że zapłacili za nieswoje zakupy. Patrzę się na tatę z wyrazem twarzy, który można przetłumaczyć jako "ej, co jest?". Tata tylko się uśmiecha i lekko potakuje. Tamten drugi nie był zaskoczony, że zapłacił tak dużo. No okej, nie rozumiem co tu się wydarzyło, ale najwyraźniej tak miało być.


Kiedyś młodzież była grzeczniejsza

      Siedzę na przednim miejscu pasażera w rozpędzonym samochodzie. Co warto nadmienić, jestem jedyną osobą w samochodzie. Kieruję trzymając kierownicę będąc przy tym niewygodnie wygięty na siedzeniu. Na szczęście jadę po długiej, prostej i pustawej drodze. Ponieważ nikt nie przyciska pedału gazu, to samochód i tak powoli zwalnia. Dla zabawy wyciągam kluczyk ze stacyjki i wywalam przez okno - i tak się do niczego nie przydaje. Momentami widzę samochód z 3 osoby, jak w grach. Auto to jakaś mała, fioletowo-granatowa osobówka.
      W końcu zjeżdżam w prawo na polną dróżkę. Jeszcze trochę jadę, aż ostatecznie się zatrzymuję. Siedzę chwilę sam w aucie, chyba słucham muzyki z telefonu. Potem wysiadam. Wokół pełno jest osób w moim wieku - to uczniowie liceum. Nie znam ich. Ponieważ cofnąłem się w czasie o jakieś kilkanaście lat, to nie są rozwydrzone bachory jak dziś, tylko w miarę spokojni, serdeczni, ogarnięci ludzie. Panuje koleżeńska, luźna atmosfera.
      Wsiadam znów na miejsce pasażera. Szukam jakiegoś elementu od telefonu. Otwieram schowek, ale tu tego nie znajduję. Odwracam się. Za mną siedzi dwóch chłopaków. Ten na środku słucha muzyki na słuchawkach i do nich ma przyczepiony ten element, którego szukam. Wygląda to jak malutka, plastikowa, biała drabina z kilkoma szczeblami. Szturcham go i mówię, żeby nie zapomniał mi tego później oddać. W odpowiedzi lekceważąco kiwa głową. Na razie chce, żebym dał mu spokój. Nie mam z tym żadnego problemu.


__________________________________________
No dziś to już się uparłem, że nie popełnię tego samego błędu co ostatnio. WBTB o 5:15, porzuciłem próby przypominania sobie snów, wstałem z łóżka i usiadłem na fotelu obok. Postanowiłem wykonać MILD, bo już baaardzo dawno go nie robiłem. Co najśmieszniejsze, w międzyczasie przypomniałem sobie dwa pierwsze sny - tak bez żadnego powodu nagle mi wleciały do głowy. Wróciłem do łóżka po ok. 20 minutach. Trochę miałem problem żeby zasnąć, ale w końcu chyba się udało. Potem jeszcze koło 9 trochę przysnąłem. Ostatecznie MILD nie zadziałał, ale będę jeszcze z nim próbował. Pomyślałem też, że nie zaszkodzi potrenować pamięci prospektywnej wg wskazówek Bytofa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 144 17,372 26-10-2020, 01:47
Ostatni post: Howolf
  Dziennik Snów PseudonimJa PseudonimJa 16 571 24-10-2020, 18:08
Ostatni post: PseudonimJa
  Dziennik snów Aylo Aylo 91 11,529 12-10-2020, 13:06
Ostatni post: Aylo
  Dziennik Snów Crown Crown 9 288 04-10-2020, 10:00
Ostatni post: Crown
  Dziennik snów zwykłych By Nocny Harry Nocny Harry 50 1,992 15-09-2020, 20:07
Ostatni post: Nocny Harry

Skocz do:

UA-88656808-1