12-15 Sierpnia
Nie opublikuje moich badań o paraliż, nie odkryłem niczego ciekawego (w sumie to nie wiem czego się spodziewałem

). Swoją drogą długo nie było wpisów... Ćwiczyłem praktykę w LD (oczywiście zahaczyłem o temat "dream walkingu", nie byłbym sobą

) tak samo, jak wcześniej nic ciekawego.
Ciekawsze wpisy z dziennika:
(15 Sierpnia)
Cały sen nudny, ale jeden ciekawy moment warty zapisania:
„[...] Stanął na kamieniu nieopodal nas. Wskazał na mnie swoją łaską i powiedział: Opisz swoją przygodę z świado... (zaczął kaszleć). Nie popełnij tego błędu co ja i pomóż innym śniącym”.
Wypowiedziawszy wcześniej słowa, runął na ziemię a jego ciało się rozpłynęło (Jak obi wana kenobiego w nowej nadziei).
W każdym razie zacząłem coś pisać w stylu: „Moja przygoda z LD"
Jestem przy 2014, ale myślę, że zamiast kogoś zachęcić i zmotywować tylko bym mu „obrzydził" LD.
(12 Sierpnia)
Jestem w czymś, co można nazwać salą w jakiejś szkole. Tablica, biurko i nauczyciel. Oprócz mnie było jeszcze około 30 uczniów, w tym mój brat, siostra moja dziewczyna i „Przemek" (Dość często pojawia się w moich snach

). No ogólnie tam coś bazgrze w zeszycie... nauczyciel sprawdza co zapisaliśmy w zeszycie i wystawia oceny. Nie spodziewałem się rewelacji... Parę kresek i karykatura araba. W końcu doszedł do mojej ławki. Popatrzył się na mój zeszyt i na mnie, poprawił lekko okulary i tak kilka razy. Ku mojemu i klasy zdziwieniu znaczył bić brawo, wziął zeszyt pokazał reszcie i powiedział:
W całej mojej marnej karierze nie widziałem czegoś takiego „głębokiego".
Po chwili pochylił się nad moim uchem i wyszeptał:
Nie musisz dziękować za tą szopkę, to za wczorajszy wieczór.
Nie wiedziałem, o co mu chodzi, uśmiechnął się grzecznie i odszedł.
Przerwa....
Usiadłem na parapecie w kiblu, byle by ograniczyć kontakt z tymi debilami do minimum.
Ktoś otwiera drzwi.
W drzwiach widnieje Facet w wieku średnim, średniego wzrostu z brodą, dość gruby.
Mówi mi:
Już, do nogi!
Trzasnął drzwiami i odszedł.
W każdym razie dogoniłem go i znalazłem się przy złotej 59.
Widziałem Przemka z dziwnym wyrazem twarzy... No po prostu wiedziałem, że cos odpierdoli.
Stało się... Podszedł do mnie bliżej (przy okazji kopiąc kosz). Mówi mi takim kozackim niczym lektor głosem:
No rudy, głupi, brzydki karzełku i prawiczku! Właśnie... Ciężko mi tobie w oczy patrzeć, ale to się zmieni! Nie... To nie operacja plastyczna. Idziemy na panienki! Trza ci dziewczynę w końcu znaleźć.
Ale ja nie chcę dziewczyny

?
Zapomniałabym no tak! Pedał, lub co gorsza gej! Idziemy do...
Dostałem czymś mocnym w głowę. Wstałem i popatrzyłem na Przemka z patelnią w reku. Byliśmy w jego „domu", ciężko to nazwać domem lepiej pasuje pałac.
Pomógł mi wstać i powiedział.
O tutaj mieszkam!
(Wskazał palcem na wielki pałac)
Zapytałem go: skąd ma na to pieniądze
Odpowiedział coś w stylu:
No tłumaczyłem ci już wiele razy... Przecież wiesz, że hoduje świerszcze

...
Gdy weszliśmy do jego pałacu wziął wiaderko wrzucił coś do niego i powiedział:
Patrz!
Schyliłem się nad wiaderkiem, po czym Przemek szybkim ruchem wylał mi wodę prosto w twarz.
Był tak roześmiany do tego stopnia, że popuścił.
Zapytałem go, dlaczego to zrobił, on odpowiedział coś w stylu.
Po tobie spodziewałem się czegoś innego, po prostu się zawiodłem. Jakim cudem jeszcze nie odkryłem, że śpisz? Popatrzyłem się na niego chwilę, zrobiłem TR i ... Nie wiem gdzie się znalazłem, nie wiem z kim bylem. Było ciemno widoczność ograniczała się do czubka mojego nosa. Jedyne co wiedziałem to, że jestem i że jestem z kimś lub czymś.
Wiedziałem, że to nie jest paraliż. Miałem pełną swobodę ruchu i teoretycznie mógł być to paraliż, ale teoretycznie, z drugiej strony teoria i nazewnictwo u mnie jest na poziomie podstaw więc

....
Widziałem jasny punkt w prawym górnym rogu czegoś, co można nazwać pudłem bez wyjścia.
Popatrzyłem chwilę na to światło, z jakiegoś powodu odczuwałem ból podobny do wlania kropli ostrego sosu w oko (nie pytajcie skąd wiem jak to boli).
Z tego bólu nie wiedziałem co się dzieje. Z ból u miotłem się po całym pomieszczeniu. Po kilku minutach ból ustąpił.
Nagle wali mnie w klatkę piersiową, czułem jak upadam na podłogę. Nie mogłem oddychać. Z czasem wszystko ustąpiło. Ja leżałem jeszcze parę minut na podłodze i... obudziłem leżąc na podłodze... Nie to nie było FA, musiałem rzeczywiście spaść z łóżka.
("Dom" Przemka)