31-12-2021, 14:44
31.12.21r
Znajdowałem się wraz z moim kuzynem w ogromnej wieży. Była bardzo wysoka, zakończona szklaną kopułą. Pod tą kopułą również szklana płaszczyzna. Był to okrąg na którego brzegu znajdowały się trójkąty - szklane. Część szyb została rozbita, więc mogliśmy biegać dookoła i skakać robiąc sobie taki parkour nad ogromną przepaścią. Później w niewyjaśnionych okolicznościach wieża się przechyliła. Byłem na krawędzi upadku, dlatego otrzymałem pomoc od rodziny, która znalazła się tam nagle. Nawet gdy mnie wyciągnęli, to i tak zjechałem w dół w rezultacie spadając z wieży. Z góry był wspaniały widok - zielone, pełne liści drzewa rozciągające się po sam ogromny horyzont w słoneczny, bezchmurny dzień. Wysokość porównywalna do 1.5 wysokości Burj Khalifa - na początku. Kiedy byłem już blisko upadku stwierdziłem, że nie chcę umierać. To był moment przejęcia kontroli. Z początkowego nura w dół uniosłem się bardzo wysoko ku górze. Usłyszałem jak ktoś krzyczy 'Udało mu się, on żyje'. Leciałem dalej. Drzewa zrobiły się wielkie, a sen zaczął się kończyć. To był albo sen o LD, albo LD. Był bardzo wyraźny, a widoki jak wspomniałem - piękne. Możliwe że wyrzuciło mnie z nadmiaru emocji, bo było bardzo emocjonująco - to by wskazywało na to że to jednak LD, ale nieważne. Ważne że było mega fajnie. Z tej nocy pamiętam jeszcze kilka snów i to szczegółowo, więc pamięć już wróciła. Łatwiej mi się zasypia niż wcześniej. Zasypiam błyskawicznie, co mnie bardzo cieszy. Możliwe że to dzięki przerwie.
Stwierdziłem że będę zamieszczał na i-senie jedynie ciekawsze sny, progress, spostrzeżenia. Resztę snów będę zapisywał w formie skrótów. W ten sposób zmieszczę więcej szczegółów i zaoszczędzę czas.
Znajdowałem się wraz z moim kuzynem w ogromnej wieży. Była bardzo wysoka, zakończona szklaną kopułą. Pod tą kopułą również szklana płaszczyzna. Był to okrąg na którego brzegu znajdowały się trójkąty - szklane. Część szyb została rozbita, więc mogliśmy biegać dookoła i skakać robiąc sobie taki parkour nad ogromną przepaścią. Później w niewyjaśnionych okolicznościach wieża się przechyliła. Byłem na krawędzi upadku, dlatego otrzymałem pomoc od rodziny, która znalazła się tam nagle. Nawet gdy mnie wyciągnęli, to i tak zjechałem w dół w rezultacie spadając z wieży. Z góry był wspaniały widok - zielone, pełne liści drzewa rozciągające się po sam ogromny horyzont w słoneczny, bezchmurny dzień. Wysokość porównywalna do 1.5 wysokości Burj Khalifa - na początku. Kiedy byłem już blisko upadku stwierdziłem, że nie chcę umierać. To był moment przejęcia kontroli. Z początkowego nura w dół uniosłem się bardzo wysoko ku górze. Usłyszałem jak ktoś krzyczy 'Udało mu się, on żyje'. Leciałem dalej. Drzewa zrobiły się wielkie, a sen zaczął się kończyć. To był albo sen o LD, albo LD. Był bardzo wyraźny, a widoki jak wspomniałem - piękne. Możliwe że wyrzuciło mnie z nadmiaru emocji, bo było bardzo emocjonująco - to by wskazywało na to że to jednak LD, ale nieważne. Ważne że było mega fajnie. Z tej nocy pamiętam jeszcze kilka snów i to szczegółowo, więc pamięć już wróciła. Łatwiej mi się zasypia niż wcześniej. Zasypiam błyskawicznie, co mnie bardzo cieszy. Możliwe że to dzięki przerwie.
Stwierdziłem że będę zamieszczał na i-senie jedynie ciekawsze sny, progress, spostrzeżenia. Resztę snów będę zapisywał w formie skrótów. W ten sposób zmieszczę więcej szczegółów i zaoszczędzę czas.





