14-10-2020, 12:20
14.10.2020
Wczoraj położyłam się spać o godzinie 22, wstałam zaś samoistnie około godziny 4:45, przybliżony czas snu to 5:30 wliczając czas na zaśnięcie.
W pierwszym "bloku snu" śniło mi się że musiałam iść do kościoła ale że to środek tygodnia to bardzo mi się nie chciało co tyczy się też mojej siostry, potem razem z moją siostrą brałyśmy kąpiel. Na koniec pojawiła się tematyka wypadania liści z moich roślinek i pielęgnacji twarzy.
Sen z drugiego bloku snu, (niestety nie LD)
"O tym jak nas gonią źli ludzie"
Pojawiłam się w Japonii, od razu weszłam do pierwszej lepszej kawiarni i zamówiłam herbatę, tylko tyle potrafię. Usiadłam obok Małgorzaty, mojej koleżanki. Pani od której miałam dostać herbatę o coś zapytała a ja odpowiedziałam po angielsku bo moje umiejętności japońskiego się wyczerpały.
Zareagował na to młody wytatuowany, nie azjatycki mężczyzna. Chciał mi coś przekazać w języku angielskim ale tak bełkotał że nie sposób było go zrozumieć, więc poprosiłam by zapisał mi na kartce co chce przekazać, tak też zrobił ale bardzo szybko też wyszedł z kawiarni, zostawił kartkę na której było zapisane po polsku namiary na jakąś japońską uczelnię, i że mam tam się zjawić.
Nieoczekiwanie pojawiła się wizja gdzie młoda dziewczyna wraz z koleżanką próbują przepchnąć małego pluszowego żółwia do konkursu dla zwierząt, który był prowadzony przez radio.
Kiedy wizja się skończyła ja, Małgorzata i te dziewczyny od żółwika jeździłyśmy po ośnieżonej górze sankami.
Kiedy zeszłyśmy z sanek by zobaczyć co jest po drugiej stronie góry spotkałyśmy bandytów którzy pojmali mężczyznę z kawiarni.
Zaczęli nas gonić, my w ucieczce wskoczyłyśmy do swoich sanek, u mnie pojawił się problem ze sznurkiem do kierowania, bo jakimś cudem był za mną a nie przede mną i był mi niedostępny a sanki zaczęły zjeżdżać z góry. Kompletnie nie mając panowania nad pędzącym pojazdem wpadłam w obroty i z ogromną prędkością zmierzałam do morza u stóp góry.
Sanki zatrzymały się w morskiej mieliźnie, na szczęście wody było po kostki więc nie zmoczyłam się za mocno.
Wyszłam z wody i wybiegłam na pasaż, chowałam się w budkach ale bandyci ciągle mnie znajdywali, w końcu ukryłam się budce z przesuwnymi drzwiami, przy okazji wyłamałam jedno przesuwne skrzydło. Kiedy mieli już przesunąć drzwi przed nie wybiegła młoda, ładna kobieta nakrzyczała na nich jak matka a oni skruszeni uciekli.
Wczoraj położyłam się spać o godzinie 22, wstałam zaś samoistnie około godziny 4:45, przybliżony czas snu to 5:30 wliczając czas na zaśnięcie.
W pierwszym "bloku snu" śniło mi się że musiałam iść do kościoła ale że to środek tygodnia to bardzo mi się nie chciało co tyczy się też mojej siostry, potem razem z moją siostrą brałyśmy kąpiel. Na koniec pojawiła się tematyka wypadania liści z moich roślinek i pielęgnacji twarzy.
Sen z drugiego bloku snu, (niestety nie LD)
"O tym jak nas gonią źli ludzie"
Pojawiłam się w Japonii, od razu weszłam do pierwszej lepszej kawiarni i zamówiłam herbatę, tylko tyle potrafię. Usiadłam obok Małgorzaty, mojej koleżanki. Pani od której miałam dostać herbatę o coś zapytała a ja odpowiedziałam po angielsku bo moje umiejętności japońskiego się wyczerpały.
Zareagował na to młody wytatuowany, nie azjatycki mężczyzna. Chciał mi coś przekazać w języku angielskim ale tak bełkotał że nie sposób było go zrozumieć, więc poprosiłam by zapisał mi na kartce co chce przekazać, tak też zrobił ale bardzo szybko też wyszedł z kawiarni, zostawił kartkę na której było zapisane po polsku namiary na jakąś japońską uczelnię, i że mam tam się zjawić.
Nieoczekiwanie pojawiła się wizja gdzie młoda dziewczyna wraz z koleżanką próbują przepchnąć małego pluszowego żółwia do konkursu dla zwierząt, który był prowadzony przez radio.
Kiedy wizja się skończyła ja, Małgorzata i te dziewczyny od żółwika jeździłyśmy po ośnieżonej górze sankami.
Kiedy zeszłyśmy z sanek by zobaczyć co jest po drugiej stronie góry spotkałyśmy bandytów którzy pojmali mężczyznę z kawiarni.
Zaczęli nas gonić, my w ucieczce wskoczyłyśmy do swoich sanek, u mnie pojawił się problem ze sznurkiem do kierowania, bo jakimś cudem był za mną a nie przede mną i był mi niedostępny a sanki zaczęły zjeżdżać z góry. Kompletnie nie mając panowania nad pędzącym pojazdem wpadłam w obroty i z ogromną prędkością zmierzałam do morza u stóp góry.
Sanki zatrzymały się w morskiej mieliźnie, na szczęście wody było po kostki więc nie zmoczyłam się za mocno.
Wyszłam z wody i wybiegłam na pasaż, chowałam się w budkach ale bandyci ciągle mnie znajdywali, w końcu ukryłam się budce z przesuwnymi drzwiami, przy okazji wyłamałam jedno przesuwne skrzydło. Kiedy mieli już przesunąć drzwi przed nie wybiegła młoda, ładna kobieta nakrzyczała na nich jak matka a oni skruszeni uciekli.





