13-10-2020, 21:38
17.02.2020
"O tym jak pojawia się gorączka" (LD)
Zapis tego snu zacznę od ulicznego teatru.
Do aktorów mogli się zbliżać tylko ludzie bardzo zamożni, co zdenerwowało wszystkich innych, którzy zaczęli krzyczeć, buntować się, niszczyli park i przyuliczne sklepy i kawiarnie.
Poczęli skandować o lepsze zarobki, na znak protestu zwalniali się ze swoich prac.
Łączyli się w kupy rzuconych na siebie ludzi jak trupy a Auschwitz. Płakali, krzyczeli tak długo aż z braku tchu zaczęli umierać. "Sekundy tworzyły minuty, a minuty godziny" (odnosi się to do tego że każdy człowiek jest sekundą ale w połączeniu tworzy coś większego) oni byli całym rokiem.
Przemieszczali się jako wielka kula ulepiona z ludzi, która bez ustanku rośnie w siłę.
Zjechała się policja, politycy oraz telewizja, która nadawała na żywo.
Sama próbowałam krzyczeć i powstrzymać tych ludzi ale nie byłam w stanie przedrzeć swoim głosem przez huk i rumor jaki tam panował.
Nagle miałam wizję jak ta masa ludzi niszczy Berlin jako zapłata za to co Niemcy nam zrobili.
Kiedy wizja się skończyła usłyszałam rozmowę sprzedawców chwilę przed zmiażdżeniem przez ludność ich i ich sklepów.
Kiedy te potwory (ludzie) się zmęczyły i ucichły weszłam na ten stos żywych i martwych ciał i przemówiłam,
"Ludzie, mordercy, do czego zmierzacie. Ja pragnę tylko normalnie dorosnąć, bez wojen. Teraz czuję że śnię, bo potrafię śnić w przeciwieństwie do was. Zniszczyliście kraj, czy jesteście z siebie dumni?"
Kiedy się obudziłam szumiało mi w uszach, w sercu miałam dziwny lęk że wszystko to stało się naprawdę, bolała mnie głowa i gardło, miałam wysoką gorączkę.
Wstawiam dosyć stary sen ale stwierdziłam że skoro ostatnio nie mam okazji by dużo tu pisać to go zamieszczę, może kogoś zainteresuje.
"O tym jak pojawia się gorączka" (LD)
Zapis tego snu zacznę od ulicznego teatru.
Do aktorów mogli się zbliżać tylko ludzie bardzo zamożni, co zdenerwowało wszystkich innych, którzy zaczęli krzyczeć, buntować się, niszczyli park i przyuliczne sklepy i kawiarnie.
Poczęli skandować o lepsze zarobki, na znak protestu zwalniali się ze swoich prac.
Łączyli się w kupy rzuconych na siebie ludzi jak trupy a Auschwitz. Płakali, krzyczeli tak długo aż z braku tchu zaczęli umierać. "Sekundy tworzyły minuty, a minuty godziny" (odnosi się to do tego że każdy człowiek jest sekundą ale w połączeniu tworzy coś większego) oni byli całym rokiem.
Przemieszczali się jako wielka kula ulepiona z ludzi, która bez ustanku rośnie w siłę.
Zjechała się policja, politycy oraz telewizja, która nadawała na żywo.
Sama próbowałam krzyczeć i powstrzymać tych ludzi ale nie byłam w stanie przedrzeć swoim głosem przez huk i rumor jaki tam panował.
Nagle miałam wizję jak ta masa ludzi niszczy Berlin jako zapłata za to co Niemcy nam zrobili.
Kiedy wizja się skończyła usłyszałam rozmowę sprzedawców chwilę przed zmiażdżeniem przez ludność ich i ich sklepów.
Kiedy te potwory (ludzie) się zmęczyły i ucichły weszłam na ten stos żywych i martwych ciał i przemówiłam,
"Ludzie, mordercy, do czego zmierzacie. Ja pragnę tylko normalnie dorosnąć, bez wojen. Teraz czuję że śnię, bo potrafię śnić w przeciwieństwie do was. Zniszczyliście kraj, czy jesteście z siebie dumni?"
Kiedy się obudziłam szumiało mi w uszach, w sercu miałam dziwny lęk że wszystko to stało się naprawdę, bolała mnie głowa i gardło, miałam wysoką gorączkę.
Wstawiam dosyć stary sen ale stwierdziłam że skoro ostatnio nie mam okazji by dużo tu pisać to go zamieszczę, może kogoś zainteresuje.





