01-10-2020, 20:52
1 października 2020 - Hollow Knight raz jeszcze, tym razem od tyłu
Dość krótki i abstrakcyjny sen, jeszcze przed WBTB po niespełna 5h snu. Śniło mi się, że gram w Hollow Knighta. Przechodziłem jakiś nieistniejący poziom, z tym, że od tyłu. W sensie od mety, do startu. Było to dosyć trudne, na dodatek wiał wiatr, który znosił moją postać. Gdzieś w lewym górnym rogu był też... wielki obcinacz do paznokci (?). Wiele sensu to raczej nie miało.
Mieszkanie do kręcenia porno i rogaliki za 10$
Wchodzę do mieszkania, które wygląda jak połączenie mojego i mojego wujka. Jest ciemno, jestem tu sam. Zapalam światła i przechodzę do kuchni. To mieszkanie, w którym kręci się porno. Nie jestem pewien, ale chyba działa to na takiej zasadzie, że chętne dziewczyny mogą mieszkać w tym mieszkaniu płacąc za nie w naturze.
Słyszę, że ktoś wchodzi do środka. Wychodzę z kuchni, przy drzwiach spotykam 2-3 kolegów ze studiów, m.in. Rafała S. Witamy się serdecznie. Zaraz mamy gdzieś wyjść. Muszę założyć buty. Na podłodze widzę dwie swoje pary, jedne czerwone, drugie czarne. Siadam na ławeczce, żeby je założyć.
Nagle drzwi od mieszkania znowu się otwierają, staje w nich mój kolejny kolega - Kuba K. Gdy tylko mnie zauważa, na jego twarzy pojawia się szok. Szybko ucieka z mieszkania trzaskając za sobą drzwiami. O ja cię, ale jaja (Rozkmina: z tego co rozumiem, to nie wiedzieliśmy o sobie nawzajem, że wiemy o tym mieszkaniu. Być może wiązało się to też z tym, że obaj braliśmy czynny udział w kręceniu kilku pornosów w tym mieszkaniu i teraz każdy z nas może zobaczyć film z tym drugim, co wydaje się być sytuacją mocno niezręczną. Czyli Kuba pewnie uciekł z mieszkania ze wstydu. Koniec rozkminy).
Chcę go dogonić, wyjaśnić sytuację! Chłopaki już wychodzą, kończę wiązać buty i podnoszę się z ławki. Spoglądam w dół... No żesz ja pie*dolę. Mam jeden but czerwony, jeden czarny. W ogóle jakoś niewygodnie mi się przez to chodzi. "Zaczekajcie na mnie, muszę zmienić buty!" - krzyczę do nich, ale już wyszli. Dobra, buty ogarnięte, wypadam z mieszkania.
Okazuje się, że wychodzę na klatkę schodową w jakiejś starej kamienicy lub bloku. Na dodatek jestem chyba na najwyższym piętrze. Zbiegam ze schodów jak szalony. Gdzieś tam na dole widzę chłopaków na korytarzu, dalej zauważam też Kubę, który szybko znika za rogiem. Lecę na dół i oczywiście po drodze się gubię. Najpierw jestem święcie przekonany, że skręciłem w odpowiedni korytarz, ale chyba jednak nie. Wracam się kawałek, żeby jeszcze raz ogarnąć swoją pozycję. No i teraz to już w ogóle nie wiem gdzie jestem.
Wchodzę i schodzę z różnych schodów, mijam jakąś starszą kobietę. Zastanawiam się, czy zapytać ją o drogę, ale rezygnuję. W końcu schodzę na parter. Skręcam w prawo i moim oczom ukazuje się coś na kształt galerii handlowej, czy może rynku w środku budynku. Wszystkie sklepy rozstawione są po mojej lewej stronie pod ścianą, świeci się z nich ciepłe żółto-pomarańczowe światło.
Po prawej są schody i kawałek chodnika dla pieszych. Kilkanaście metrów przed sobą zauważam cukiernię. Jeden z jej pracowników stoi przed jej wejściem. Ma strój kucharza, ma tą typową, dużą, białą czapkę kucharską na głowie i zakręcony wąsik pod nosem. Trzyma tacę, a na niej małe rogaliki. Wciska je przechodzącym ludziom. Nie lubię tego typu interakcji, ale wiem, że to nieuniknione. Idę powoli do przodu jak na ścięcie (nie no, trochę dramatyzuję w tym momencie. I nie czuję jak rymuję ;D).
W końcu mijam tego kucharza, a on oczywiście nalega, bym wziął jednego rogalika. Miałem zamiar odmówić, ale w ostatniej chwili się decyduję. I on wtedy mówi, że ok, spoko, ale nie mogę sobie ot tak jednego wziąć. Wręcza mi trzy takie rogaliki obwiązane wstążką i mówi że to będzie razem 10$. To stało się tak szybko, że nie zdołałem odpowiednio zareagować. Zastanowiłem się tylko, czy mam 10 dolców przy sobie. Uznałem, że tak. Ni mniej, ni więcej, tylko dokładnie 10$ w kieszeni.
Kolejne piętra symbolem warstw społecznych
Znajduję się w nieznanym mi budynku z wieloma piętrami. Im wyższe piętro, tym ładniej wygląda. Przebiegam po schodach raz z jednego to na drugie. (Nie pamiętam już, czy czegoś szukałem, czy miałem jakiś cel. W ogóle nie wiem, o co chodziło w tym śnie).
Jedno z niższych pięter wygląda paskudnie. Brudne ściany, walające się kartony po korytarzach. Ogólnie przypomina mi to trochę akademik xD. Wyższe piętro wygląda lepiej. Wchodzę do jakiegoś większego pomieszczenia bez drzwi. To jakby pralnia, lub suszarnia. Chyba nawet spotykam tu jakąś znajomą postać, nie pamiętam już.
Najwyższe piętro wygląda luksusowo. Ozdobne ściany ze złotymi elementami, marmurowa, lśniąca podłoga. Przeważają kolory biały, morska zieleń i złoty. Mam wrażenie, że to piętro należy do jakichś urzędników.
Wdech i wydech
Siedzę przy stole w salonie i przeglądam jakieś kolorowe gazety. W przedpokoju obok na dywanie siedzi tata, wokół narozwalane są jakieś drobiazgi. Tata pakuje się do pracy. Jest bardzo zestresowany, bo wyjeżdża w delegację. Mówię do niego, żeby zaczął głębiej oddychać. Głęboki wdech nosem, chwila przerwy i dłuuuuugi wydech ustami. Demonstruję mu jak to robić.
Zaczyna mnie przedrzeźniać, chyba go wkurzam tymi swoimi mądrościami jak walczyć ze stresem. No ale przynajmniej przedrzeźniając mnie, oddycha tak jak mu mówiłem, tyle że robi przy tym głupkowate miny. Ja oddycham tak razem z nim. Głęboki wdech nosem, przerwa i długi wydech ustami. Łagodnie budzę się, wciąż oddychając w ten sposób.
Z rodzeństwem na zakupach
Jestem w Warszawie z rodzeństwem. Idziemy chodnikiem po lewej stronie, okolica przypomina trochę plac Narutowicza przy kościele. Mamy kupić pieczywo. Brat się gdzieś wyrwał do przodu, widzę go przed sobą. Siostra zatrzymuje się przy jednym sklepie i woła mnie, żebym podszedł. Podchodzę do niej i na ladzie widzę, co wybrała. To tekturowe pudełko o wymiarach ok. 10 x 30 x 5cm. W środku jest kilka kawałków czekoladowego ciasta z jabłkami. Nie są równo poukładane. Gdzieś po środku leży też biała zakrętka od słoika. Mówię siostrze, żeby się ogarnęła i następnym razem lepiej sprawdzała co zamierza kupić.
__________________________________________
Mój pomysł z położeniem telefonu dalej od łóżka jak najbardziej zadziałał. Spróbowałem też zrobić WBTB trochę wcześniej niż zwykle, tj. po niecałych 5h snu, co też okazało się myślę dobrym pomysłem. Wstałem, przez jakieś 6-7 minut porobiłem MILD-a, przypomniałem sobie co się dało ze snów i wróciłem do łóżka. Dość szybko zasnąłem, co zazwyczaj nie było normą - możliwe że to właśnie dzięki pobudce o odrobinę wcześniejszej porze niż zwykle. W każdym razie brak LD, a szkoda, bo ten drugi sen, w którym się zgubiłem na schodach aż się prosił o uświadomienie. Zamiast marnować czas na uganianie się po kamienicy to bym mógł coś ciekawszego zrobić.
Dość krótki i abstrakcyjny sen, jeszcze przed WBTB po niespełna 5h snu. Śniło mi się, że gram w Hollow Knighta. Przechodziłem jakiś nieistniejący poziom, z tym, że od tyłu. W sensie od mety, do startu. Było to dosyć trudne, na dodatek wiał wiatr, który znosił moją postać. Gdzieś w lewym górnym rogu był też... wielki obcinacz do paznokci (?). Wiele sensu to raczej nie miało.
Mieszkanie do kręcenia porno i rogaliki za 10$
Wchodzę do mieszkania, które wygląda jak połączenie mojego i mojego wujka. Jest ciemno, jestem tu sam. Zapalam światła i przechodzę do kuchni. To mieszkanie, w którym kręci się porno. Nie jestem pewien, ale chyba działa to na takiej zasadzie, że chętne dziewczyny mogą mieszkać w tym mieszkaniu płacąc za nie w naturze.
Słyszę, że ktoś wchodzi do środka. Wychodzę z kuchni, przy drzwiach spotykam 2-3 kolegów ze studiów, m.in. Rafała S. Witamy się serdecznie. Zaraz mamy gdzieś wyjść. Muszę założyć buty. Na podłodze widzę dwie swoje pary, jedne czerwone, drugie czarne. Siadam na ławeczce, żeby je założyć.
Nagle drzwi od mieszkania znowu się otwierają, staje w nich mój kolejny kolega - Kuba K. Gdy tylko mnie zauważa, na jego twarzy pojawia się szok. Szybko ucieka z mieszkania trzaskając za sobą drzwiami. O ja cię, ale jaja (Rozkmina: z tego co rozumiem, to nie wiedzieliśmy o sobie nawzajem, że wiemy o tym mieszkaniu. Być może wiązało się to też z tym, że obaj braliśmy czynny udział w kręceniu kilku pornosów w tym mieszkaniu i teraz każdy z nas może zobaczyć film z tym drugim, co wydaje się być sytuacją mocno niezręczną. Czyli Kuba pewnie uciekł z mieszkania ze wstydu. Koniec rozkminy).
Chcę go dogonić, wyjaśnić sytuację! Chłopaki już wychodzą, kończę wiązać buty i podnoszę się z ławki. Spoglądam w dół... No żesz ja pie*dolę. Mam jeden but czerwony, jeden czarny. W ogóle jakoś niewygodnie mi się przez to chodzi. "Zaczekajcie na mnie, muszę zmienić buty!" - krzyczę do nich, ale już wyszli. Dobra, buty ogarnięte, wypadam z mieszkania.
Okazuje się, że wychodzę na klatkę schodową w jakiejś starej kamienicy lub bloku. Na dodatek jestem chyba na najwyższym piętrze. Zbiegam ze schodów jak szalony. Gdzieś tam na dole widzę chłopaków na korytarzu, dalej zauważam też Kubę, który szybko znika za rogiem. Lecę na dół i oczywiście po drodze się gubię. Najpierw jestem święcie przekonany, że skręciłem w odpowiedni korytarz, ale chyba jednak nie. Wracam się kawałek, żeby jeszcze raz ogarnąć swoją pozycję. No i teraz to już w ogóle nie wiem gdzie jestem.
Wchodzę i schodzę z różnych schodów, mijam jakąś starszą kobietę. Zastanawiam się, czy zapytać ją o drogę, ale rezygnuję. W końcu schodzę na parter. Skręcam w prawo i moim oczom ukazuje się coś na kształt galerii handlowej, czy może rynku w środku budynku. Wszystkie sklepy rozstawione są po mojej lewej stronie pod ścianą, świeci się z nich ciepłe żółto-pomarańczowe światło.
Po prawej są schody i kawałek chodnika dla pieszych. Kilkanaście metrów przed sobą zauważam cukiernię. Jeden z jej pracowników stoi przed jej wejściem. Ma strój kucharza, ma tą typową, dużą, białą czapkę kucharską na głowie i zakręcony wąsik pod nosem. Trzyma tacę, a na niej małe rogaliki. Wciska je przechodzącym ludziom. Nie lubię tego typu interakcji, ale wiem, że to nieuniknione. Idę powoli do przodu jak na ścięcie (nie no, trochę dramatyzuję w tym momencie. I nie czuję jak rymuję ;D).
W końcu mijam tego kucharza, a on oczywiście nalega, bym wziął jednego rogalika. Miałem zamiar odmówić, ale w ostatniej chwili się decyduję. I on wtedy mówi, że ok, spoko, ale nie mogę sobie ot tak jednego wziąć. Wręcza mi trzy takie rogaliki obwiązane wstążką i mówi że to będzie razem 10$. To stało się tak szybko, że nie zdołałem odpowiednio zareagować. Zastanowiłem się tylko, czy mam 10 dolców przy sobie. Uznałem, że tak. Ni mniej, ni więcej, tylko dokładnie 10$ w kieszeni.
Kolejne piętra symbolem warstw społecznych
Znajduję się w nieznanym mi budynku z wieloma piętrami. Im wyższe piętro, tym ładniej wygląda. Przebiegam po schodach raz z jednego to na drugie. (Nie pamiętam już, czy czegoś szukałem, czy miałem jakiś cel. W ogóle nie wiem, o co chodziło w tym śnie).
Jedno z niższych pięter wygląda paskudnie. Brudne ściany, walające się kartony po korytarzach. Ogólnie przypomina mi to trochę akademik xD. Wyższe piętro wygląda lepiej. Wchodzę do jakiegoś większego pomieszczenia bez drzwi. To jakby pralnia, lub suszarnia. Chyba nawet spotykam tu jakąś znajomą postać, nie pamiętam już.
Najwyższe piętro wygląda luksusowo. Ozdobne ściany ze złotymi elementami, marmurowa, lśniąca podłoga. Przeważają kolory biały, morska zieleń i złoty. Mam wrażenie, że to piętro należy do jakichś urzędników.
Wdech i wydech
Siedzę przy stole w salonie i przeglądam jakieś kolorowe gazety. W przedpokoju obok na dywanie siedzi tata, wokół narozwalane są jakieś drobiazgi. Tata pakuje się do pracy. Jest bardzo zestresowany, bo wyjeżdża w delegację. Mówię do niego, żeby zaczął głębiej oddychać. Głęboki wdech nosem, chwila przerwy i dłuuuuugi wydech ustami. Demonstruję mu jak to robić.
Zaczyna mnie przedrzeźniać, chyba go wkurzam tymi swoimi mądrościami jak walczyć ze stresem. No ale przynajmniej przedrzeźniając mnie, oddycha tak jak mu mówiłem, tyle że robi przy tym głupkowate miny. Ja oddycham tak razem z nim. Głęboki wdech nosem, przerwa i długi wydech ustami. Łagodnie budzę się, wciąż oddychając w ten sposób.
Z rodzeństwem na zakupach
Jestem w Warszawie z rodzeństwem. Idziemy chodnikiem po lewej stronie, okolica przypomina trochę plac Narutowicza przy kościele. Mamy kupić pieczywo. Brat się gdzieś wyrwał do przodu, widzę go przed sobą. Siostra zatrzymuje się przy jednym sklepie i woła mnie, żebym podszedł. Podchodzę do niej i na ladzie widzę, co wybrała. To tekturowe pudełko o wymiarach ok. 10 x 30 x 5cm. W środku jest kilka kawałków czekoladowego ciasta z jabłkami. Nie są równo poukładane. Gdzieś po środku leży też biała zakrętka od słoika. Mówię siostrze, żeby się ogarnęła i następnym razem lepiej sprawdzała co zamierza kupić.
__________________________________________
Mój pomysł z położeniem telefonu dalej od łóżka jak najbardziej zadziałał. Spróbowałem też zrobić WBTB trochę wcześniej niż zwykle, tj. po niecałych 5h snu, co też okazało się myślę dobrym pomysłem. Wstałem, przez jakieś 6-7 minut porobiłem MILD-a, przypomniałem sobie co się dało ze snów i wróciłem do łóżka. Dość szybko zasnąłem, co zazwyczaj nie było normą - możliwe że to właśnie dzięki pobudce o odrobinę wcześniejszej porze niż zwykle. W każdym razie brak LD, a szkoda, bo ten drugi sen, w którym się zgubiłem na schodach aż się prosił o uświadomienie. Zamiast marnować czas na uganianie się po kamienicy to bym mógł coś ciekawszego zrobić.





