30-09-2020, 19:48
30 września 2020 - Fale przeciwników, imprezka na klatce schodowej i nagie dziecko w muzeum
Jestem w domu, w piwnicy. Za kilka chwil przybędzie pierwsza, najsłabsza fala przeciwników. Muszę się spieszyć. Ruszam w stronę schodów, w tej właśnie chwili do piwnicy wdziera się pierwsza dwójka - to nieuzbrojeni mężczyźni, ubrani na czarno. Uciekam na górę.
Chowam się we wnęce przy drzwiach do mieszkania. Wyżej słyszę kolejnych wrogów. To druga fala przeciwników. W rękach trzymam SMG-45, ale na razie pozostaję w ukryciu. Ze schodów zbiegają cztery uzbrojone dziewczyny. Nie zauważyły mnie i biegną dalej po schodach na dół. Mógłbym je teraz wszystkie wystrzelać, ale nie chcę tego robić.
Przeskok.
Wciąż stoję w tym samym miejscu na klatce schodowej, która jest o wiele większa niż w rzeczywistości. Trwa imprezka, są tu moi znajomi ze studiów. Ktoś podaje mi na tacy kieliszki wypełnione dziwnymi alkoholami. Piję kilka z nich. Jestem już wstawiony. Nie chcę się ruszać, ciągle stoję w jednym miejscu, można powiedzieć, że podpieram ścianę. Ktoś pijany woła do mnie, żebym tak nie stał smętnie. Ignoruję go. Inny kolega pokazuje na telefonie, że jutro i pojutrze temperatura będzie się wahać między +18°C a -18°C.
Zaczynam oglądać nagranie z muzeum. Nagie dziecko, które raz wygląda na małego bobasa, a raz na jakiegoś 5-latka siedzi na krześle przed potężnym, drewnianym biurkiem. Na biurku jest komputer. Dzieciak jest owinięty liną, ma też przywiązaną dłoń do myszki od komputera na biurku. Lina się sama rozwiązywała, była zbyt luźna. Dzieciak się wierci i kombinuje jak to zrobić, żeby znowu się obwiązać tą liną.
Dotrzeć do harcerzy
Siedzę na miejscu pasażera w samochodzie. Kierowcą jest nieznany mi chłopak, jedziemy przez miasto. Przed sobą widzę mapkę, przypominającą tę z GTA 5. Chłopak chce dotrzeć do miejsca, w którym zatrzymali się harcerze, a ja go kieruję. Mówię mu: "Tutaj skręć w prawo", "Teraz prosto, tak jeszcze dalej", "O, widzisz tę leśną dróżkę po prawej? Tam poszli. Ale podjedź kawałek dalej, powiem ci, gdzie możesz zaparkować". I tak sobie jedziemy. Gdy docieramy na miejsce (czyli kawałek piaszczystego parkingu przed osiedlowym sklepem), zastanawiam się, czy lepiej gdybyśmy zaparkowali przodem, czy tyłem do ulicy.
Poza powyższymi miałem jeszcze kilka krótszych snów, których nie pamiętam zbyt dobrze. Pozwolę sobie wymienić je pokrótce w punktach:
__________________________________________
Aż wstyd mi to pisać, ale kolejne WBTB zmarnowałem
. Wyłączyłem budzik i kontynuowałem sen. Ale mam pomysł, jak temu zaradzić. Po prostu położę telefon trochę dalej od łóżka, tuż poza zasięgiem ręki. Nadal będę mógł go w miarę szybko wyłączyć, ale przynajmniej na pewno podniosę się z łóżka.
Jestem w domu, w piwnicy. Za kilka chwil przybędzie pierwsza, najsłabsza fala przeciwników. Muszę się spieszyć. Ruszam w stronę schodów, w tej właśnie chwili do piwnicy wdziera się pierwsza dwójka - to nieuzbrojeni mężczyźni, ubrani na czarno. Uciekam na górę.
Chowam się we wnęce przy drzwiach do mieszkania. Wyżej słyszę kolejnych wrogów. To druga fala przeciwników. W rękach trzymam SMG-45, ale na razie pozostaję w ukryciu. Ze schodów zbiegają cztery uzbrojone dziewczyny. Nie zauważyły mnie i biegną dalej po schodach na dół. Mógłbym je teraz wszystkie wystrzelać, ale nie chcę tego robić.
Przeskok.
Wciąż stoję w tym samym miejscu na klatce schodowej, która jest o wiele większa niż w rzeczywistości. Trwa imprezka, są tu moi znajomi ze studiów. Ktoś podaje mi na tacy kieliszki wypełnione dziwnymi alkoholami. Piję kilka z nich. Jestem już wstawiony. Nie chcę się ruszać, ciągle stoję w jednym miejscu, można powiedzieć, że podpieram ścianę. Ktoś pijany woła do mnie, żebym tak nie stał smętnie. Ignoruję go. Inny kolega pokazuje na telefonie, że jutro i pojutrze temperatura będzie się wahać między +18°C a -18°C.
Zaczynam oglądać nagranie z muzeum. Nagie dziecko, które raz wygląda na małego bobasa, a raz na jakiegoś 5-latka siedzi na krześle przed potężnym, drewnianym biurkiem. Na biurku jest komputer. Dzieciak jest owinięty liną, ma też przywiązaną dłoń do myszki od komputera na biurku. Lina się sama rozwiązywała, była zbyt luźna. Dzieciak się wierci i kombinuje jak to zrobić, żeby znowu się obwiązać tą liną.
Dotrzeć do harcerzy
Siedzę na miejscu pasażera w samochodzie. Kierowcą jest nieznany mi chłopak, jedziemy przez miasto. Przed sobą widzę mapkę, przypominającą tę z GTA 5. Chłopak chce dotrzeć do miejsca, w którym zatrzymali się harcerze, a ja go kieruję. Mówię mu: "Tutaj skręć w prawo", "Teraz prosto, tak jeszcze dalej", "O, widzisz tę leśną dróżkę po prawej? Tam poszli. Ale podjedź kawałek dalej, powiem ci, gdzie możesz zaparkować". I tak sobie jedziemy. Gdy docieramy na miejsce (czyli kawałek piaszczystego parkingu przed osiedlowym sklepem), zastanawiam się, czy lepiej gdybyśmy zaparkowali przodem, czy tyłem do ulicy.
Poza powyższymi miałem jeszcze kilka krótszych snów, których nie pamiętam zbyt dobrze. Pozwolę sobie wymienić je pokrótce w punktach:
- Jestem z bratem na parkingu przed kościołem w mojej miejscowości. Brama i płot wyglądają inaczej, wystają z nich spiczaste piramidki z lekko różowego, kruchego materiału. Niektóre mają stępione czubki. Takie same "ozdoby" wystają w losowych miejscach na schodach do kościoła. Brat pociera dłonią czubek jednej z piramidek i tym samym ściera ostre zakończenie. Mówię mu, żeby przestał.
- Jestem z kolegą z akademika w jakimś dużym pokoju. Jesteśmy chyba w innym kraju, na wakacjach (?). O czymś rozmawiamy, jest miła atmosfera. Czuję się bezpieczny, beztroski.
- Siedzę w samochodzie z tyłu po prawej. Oglądam coś na necie, jakby strona internetowa jakichś modelek. Jeden z linków na stronie głównej prowadzi do filmu porno nagranego z ich udziałem. Wyłączam to szybko, bo słyszę że ktoś łazi przy samochodzie. Chociaż wszystkie szyby są oszronione. W ogóle to ten tył samochodu to jest jakby mój pokój. Mam tu poduszki, obok mnie po lewej leży mój brat i śpi.
__________________________________________
Aż wstyd mi to pisać, ale kolejne WBTB zmarnowałem
. Wyłączyłem budzik i kontynuowałem sen. Ale mam pomysł, jak temu zaradzić. Po prostu położę telefon trochę dalej od łóżka, tuż poza zasięgiem ręki. Nadal będę mógł go w miarę szybko wyłączyć, ale przynajmniej na pewno podniosę się z łóżka.





