24-09-2020, 14:00
24 września 2020 - Siatkówka na ulicach Warszawy i średnia beta CP2077
Letni wieczór. Jestem na dróżce prowadzącej do lasu niedaleko mojego domu. Mijam jezioro, którego w rzeczywistości nie ma. W jego stronę idą dwie dziewczyny. Już chciałem do nich podejść i zagadać, ale rozmyśliłem się - nie mam teraz na to czasu, bo muszę wrócić do domu. Idąc dalej spotykam swojego wujka, który idzie w stronę lasu. Macham mu tylko ręką i idę dalej. Zamiast wyjść na ulicę na przeciwko mojego domu, znajduję się w Warszawie.
To miejsce przypomina trochę plac Narutowicza, gdzie stoi akademik, w którym swego czasu mieszkałem. Wchodzę na bardzo szeroki chodnik z czerwonej cegły. Z prawej nadjeżdża jakiś chłopak na hulajnodze. Prawie się zderzyliśmy, ale na szczęście w porę się odsunąłem. Powiedział: "nie podłaź mi" z mocnym akcentem. Wyglądał na Azjatę.
Idę dalej i na chodniku przede mną zauważam rząd piłek do gry w siatkówkę. Obok jest kilku moich znajomych, m.in. z liceum. Biorą te piłki i próbują serwować tak, żeby piłki przeleciały przez ulicę, ale nie bardzo im to wychodzi. Piłki przetaczają się przez ruchliwą jezdnię. Uważam to za bardzo nierozsądne.
Mijam ich i podchodzę do dużego bloku mieszkalnego. Wchodzę do środka. Znajduję się w moim pokoju. Siedzę na fotelu i oglądam gameplay z bety Cyberpunk'a 2077. Grającym jest Wonziu - Maciej Makuła, znany ze swojej zrzędliwości i niechęci do tej gry. Jak mogłem się spodziewać, marudzi niemiłosiernie. Nie wiem jak to się stało, ale zaczynam z nim rozmawiać tak, jakbym siedział obok niego. Pytam go o coś w sprawie gry. Sugeruję, że skoro to beta, to finalna wersja gry będzie lepsza. Mi tam i tak się podoba.
Letni wieczór. Jestem na dróżce prowadzącej do lasu niedaleko mojego domu. Mijam jezioro, którego w rzeczywistości nie ma. W jego stronę idą dwie dziewczyny. Już chciałem do nich podejść i zagadać, ale rozmyśliłem się - nie mam teraz na to czasu, bo muszę wrócić do domu. Idąc dalej spotykam swojego wujka, który idzie w stronę lasu. Macham mu tylko ręką i idę dalej. Zamiast wyjść na ulicę na przeciwko mojego domu, znajduję się w Warszawie.
To miejsce przypomina trochę plac Narutowicza, gdzie stoi akademik, w którym swego czasu mieszkałem. Wchodzę na bardzo szeroki chodnik z czerwonej cegły. Z prawej nadjeżdża jakiś chłopak na hulajnodze. Prawie się zderzyliśmy, ale na szczęście w porę się odsunąłem. Powiedział: "nie podłaź mi" z mocnym akcentem. Wyglądał na Azjatę.
Idę dalej i na chodniku przede mną zauważam rząd piłek do gry w siatkówkę. Obok jest kilku moich znajomych, m.in. z liceum. Biorą te piłki i próbują serwować tak, żeby piłki przeleciały przez ulicę, ale nie bardzo im to wychodzi. Piłki przetaczają się przez ruchliwą jezdnię. Uważam to za bardzo nierozsądne.
Mijam ich i podchodzę do dużego bloku mieszkalnego. Wchodzę do środka. Znajduję się w moim pokoju. Siedzę na fotelu i oglądam gameplay z bety Cyberpunk'a 2077. Grającym jest Wonziu - Maciej Makuła, znany ze swojej zrzędliwości i niechęci do tej gry. Jak mogłem się spodziewać, marudzi niemiłosiernie. Nie wiem jak to się stało, ale zaczynam z nim rozmawiać tak, jakbym siedział obok niego. Pytam go o coś w sprawie gry. Sugeruję, że skoro to beta, to finalna wersja gry będzie lepsza. Mi tam i tak się podoba.





