23-09-2020, 14:06
23 września 2020 - Wycieczka religijna z elementami podróży w czasie
Jestem na wycieczce szkolnej ze znajomymi z podstawówki i gimnazjum. Przewodzą nam dwie panie - katechetka i dyrektorka z mojego starego gimnazjum. Wycieczka ma jakiś związek z religią. Nie wiem gdzie dokładnie jesteśmy, na pewno gdzieś na wsi. Przechodzimy przez dróżkę koło łąk, wchodzimy do niewielkiego lasu. Akurat zaczyna padać deszcz. Niech to! Postanawiam cofnąć się w czasie o kilkanaście minut.
Cofnąłem się do momentu, gdy na chwilę przystanęliśmy na łąkach. Zauważyłem, że do naszej grupy dołączył ktoś obcy. Jakiś chłopak starszy ode mnie, na oko 25 lat. Wygląda podejrzanie, przywodzi mi na myśl takiego typka, który zaczepia ludzi na dworcu i chce kasy. W ogóle wygląda na nietrzeźwego, pewnie naćpany. Teraz nie mogę się doczekać, aż spadnie deszcz, to może sobie pójdzie, ale przypominam sobie, że to się przecież stanie dopiero za jakieś 15 minut.
Wtem nauczycielki każą nam stanąć w szeregu. Mamy odmówić wspólnie 10 przykazań Bożych. Jeden ziomek z mojego gimnazjum, który raczej nie słynął z bycia przesadnie grzecznym, staje przed nami i zaczyna. Z każdym przykazaniem musimy paść na kolana i zaraz wstać. Spoglądam na boki, żeby zobaczyć czy ten naćpany chłopak też to robi, ale nigdzie go nie widzę. Jesteśmy już chyba na szóstym przykazaniu, gdy przewodzący nam ziomek przerywa i pyta się dyrektorki: "Eeee, to jak to dalej szło, pani dyrektor?".
__________________________________________
Po przymusowej pobudce przed 7:00 przysnąłem na chwilę nieco po 8:00. Śnił mi się powyższy sen (niestety jedyny dziś zapamiętany), przedwcześnie przerwany przez budzik o 8:50. Próbowałem potem jeszcze zasnąć, ale po 20 minutach odpuściłem. Jednakże w tym czasie zaobserwowałem lepiej działającą wyobraźnię - ponownie łatwiej mi było wyobrażać sobie doznania czuciowe od pozostałych.
Jestem na wycieczce szkolnej ze znajomymi z podstawówki i gimnazjum. Przewodzą nam dwie panie - katechetka i dyrektorka z mojego starego gimnazjum. Wycieczka ma jakiś związek z religią. Nie wiem gdzie dokładnie jesteśmy, na pewno gdzieś na wsi. Przechodzimy przez dróżkę koło łąk, wchodzimy do niewielkiego lasu. Akurat zaczyna padać deszcz. Niech to! Postanawiam cofnąć się w czasie o kilkanaście minut.
Cofnąłem się do momentu, gdy na chwilę przystanęliśmy na łąkach. Zauważyłem, że do naszej grupy dołączył ktoś obcy. Jakiś chłopak starszy ode mnie, na oko 25 lat. Wygląda podejrzanie, przywodzi mi na myśl takiego typka, który zaczepia ludzi na dworcu i chce kasy. W ogóle wygląda na nietrzeźwego, pewnie naćpany. Teraz nie mogę się doczekać, aż spadnie deszcz, to może sobie pójdzie, ale przypominam sobie, że to się przecież stanie dopiero za jakieś 15 minut.
Wtem nauczycielki każą nam stanąć w szeregu. Mamy odmówić wspólnie 10 przykazań Bożych. Jeden ziomek z mojego gimnazjum, który raczej nie słynął z bycia przesadnie grzecznym, staje przed nami i zaczyna. Z każdym przykazaniem musimy paść na kolana i zaraz wstać. Spoglądam na boki, żeby zobaczyć czy ten naćpany chłopak też to robi, ale nigdzie go nie widzę. Jesteśmy już chyba na szóstym przykazaniu, gdy przewodzący nam ziomek przerywa i pyta się dyrektorki: "Eeee, to jak to dalej szło, pani dyrektor?".
__________________________________________
Po przymusowej pobudce przed 7:00 przysnąłem na chwilę nieco po 8:00. Śnił mi się powyższy sen (niestety jedyny dziś zapamiętany), przedwcześnie przerwany przez budzik o 8:50. Próbowałem potem jeszcze zasnąć, ale po 20 minutach odpuściłem. Jednakże w tym czasie zaobserwowałem lepiej działającą wyobraźnię - ponownie łatwiej mi było wyobrażać sobie doznania czuciowe od pozostałych.





