22-09-2020, 14:03
22 września 2020 - Ale tato! Ja wcale nie oglądam furasów!
Stoję na środku kuchni i patrzę na kafelki na podłodze, które spełniają rolę monitorów. Obok przy stole siedzi tata, zajęty jedzeniem. Przeglądam forum i-sen. Okazuje się, że jeden z użytkowników stworzył swoją stronę, na której umieścił najbardziej wartościowe wpisy z forum. Przechodzę na nią.
Wita mnie menu z 5-cioma opcjami do wyboru. Wybieram pierwszą, to jakiś dłuższy tekst. Wracam do menu i wybieram drugą. To niekończąca się galeria sprośnych obrazków z furasami w rolach głównych. Scrolluję i scrolluję, a to się nie chce skończyć. Oczywiście w tym momencie tata spogląda na podłogę i pyta: "dzieciaku, co ty oglądasz...? A ja mu na to, że to tak przypadkowo, nie wiedziałem że takie coś tu jest, przecież samodzielnie tego nie szukałem.
Przeskok.
Leżę w swoim łóżku. Jest ranek i niedawno się obudziłem. Drzwi od pokoju są otwarte i widzę przez nie tatę i mamę. Mama akurat wychodzi do pracy. Na odchodne tata jej gada: "Ej, a wiedziałaś co Arek ogląda?". NO NIE! W tym momencie zrywam się z łóżka jak oparzony i biegnę do taty, mama w tym czasie wychodzi już z domu. Chcę na niego nakrzyczeć i jeszcze raz wyjaśnić, że ja wcale nie oglądam takiego gówna. Nie mogę jednak wydusić z siebie ani słowa, jakby język mi utknął w gardle, a samo gardło zawiązało się na supeł. Czując niemoc, kręcę głową i potrząsam tatą. Pewnie wyglądam jak obłąkany. Tata się chyba strasznie zestresował, bo uciekł przede mną do łazienki.
Tunel pełen przeszkód
Jestem w jakiejś grze. Stoję nad ogromnym, okrągłym tunelem prowadzącym prosto w dół. Wskakuję do niego i spadam, chociaż dosyć wolno. Jakby grawitacja była ze trzy razy słabsza. Tunel na całej swej długości usiany jest różnymi pułapkami. Muszę sterować sobą w powietrzu, by w nie nie przywalić. Omijam lewitujące sześciany, obracające się łopaty turbin, itp. Jestem już prawie na samym dnie, gdy uderzam w ostatnią chyba przeszkodę. Był to obracający się powoli trójkąt. Źle wymierzyłem gdzie się obróci i ledwo o niego zahaczyłem, ale to wystarczyło, żeby przegrać. Respię się z powrotem na samej górze.
Stoję na środku kuchni i patrzę na kafelki na podłodze, które spełniają rolę monitorów. Obok przy stole siedzi tata, zajęty jedzeniem. Przeglądam forum i-sen. Okazuje się, że jeden z użytkowników stworzył swoją stronę, na której umieścił najbardziej wartościowe wpisy z forum. Przechodzę na nią.
Wita mnie menu z 5-cioma opcjami do wyboru. Wybieram pierwszą, to jakiś dłuższy tekst. Wracam do menu i wybieram drugą. To niekończąca się galeria sprośnych obrazków z furasami w rolach głównych. Scrolluję i scrolluję, a to się nie chce skończyć. Oczywiście w tym momencie tata spogląda na podłogę i pyta: "dzieciaku, co ty oglądasz...? A ja mu na to, że to tak przypadkowo, nie wiedziałem że takie coś tu jest, przecież samodzielnie tego nie szukałem.
Przeskok.
Leżę w swoim łóżku. Jest ranek i niedawno się obudziłem. Drzwi od pokoju są otwarte i widzę przez nie tatę i mamę. Mama akurat wychodzi do pracy. Na odchodne tata jej gada: "Ej, a wiedziałaś co Arek ogląda?". NO NIE! W tym momencie zrywam się z łóżka jak oparzony i biegnę do taty, mama w tym czasie wychodzi już z domu. Chcę na niego nakrzyczeć i jeszcze raz wyjaśnić, że ja wcale nie oglądam takiego gówna. Nie mogę jednak wydusić z siebie ani słowa, jakby język mi utknął w gardle, a samo gardło zawiązało się na supeł. Czując niemoc, kręcę głową i potrząsam tatą. Pewnie wyglądam jak obłąkany. Tata się chyba strasznie zestresował, bo uciekł przede mną do łazienki.
Tunel pełen przeszkód
Jestem w jakiejś grze. Stoję nad ogromnym, okrągłym tunelem prowadzącym prosto w dół. Wskakuję do niego i spadam, chociaż dosyć wolno. Jakby grawitacja była ze trzy razy słabsza. Tunel na całej swej długości usiany jest różnymi pułapkami. Muszę sterować sobą w powietrzu, by w nie nie przywalić. Omijam lewitujące sześciany, obracające się łopaty turbin, itp. Jestem już prawie na samym dnie, gdy uderzam w ostatnią chyba przeszkodę. Był to obracający się powoli trójkąt. Źle wymierzyłem gdzie się obróci i ledwo o niego zahaczyłem, ale to wystarczyło, żeby przegrać. Respię się z powrotem na samej górze.





