20-09-2020, 14:01
20 września 2020 - Piwo w szkole
Jestem w hali sportowej w mojej dawnej podstawówce. Hala jest większa niż w rzeczywistości i znajduje się w innej części budynku. Odbywa się jakaś uroczystość. Wszędzie są porozstawiane krzesełka, siedzę na jednym z nich wśród wielu innych uczniów. Przychodzi kolejna grupka osób, ale kilka z nich zostaje bez krzesła, bo już wszystkie zajęte, więc odchodzą.
Przychodzi jakiś ziomek z kilkoma butelkami piwa i rozdaje je, ja też dostaję. Piję trochę, ale nie czuję smaku (i dobrze, nie cierpię smaku piwa xD). Obok mnie siedzą nauczycielki z podstawówki, jest pani dyrektor. Chłopak, który przyniósł piwa jest ewidentnie pijany, bełkocze do nauczycielek coś w stylu: "Możecie złożyć gratulacje waszym rodzicom, nauczyciele!". Potem odchodzi chwiejnym krokiem. Brak reakcji u nauczycielek.
Ktoś podaje mi płaskie, białe pudełko. To zestaw do herbaty. Otwieram go, ale jest pusty. Myślę sobie, że mogliby w końcu wymyślić jakieś nowe smaki herbaty.
Odwiedziny u polonistki
Razem z innymi kolegami z liceum wchodzę do klasy. Właśnie trwa lekcja jęz. polskiego, przy biurku siedzi nasza stara nauczycielka polskiego. Jesteśmy tu nie po to, żeby się uczyć, tylko w ramach odwiedzin. Ostatecznie jednak siadamy gdzieś przy ławkach z boku sali i zaczynamy grać w jakąś starą ścigałkę multiplayer. Lobby w którym czekałem na kolejną rozgrywkę, przypominało swoją stylistyką forum i-sen. Pojawiał się też komunikat "Na co czekasz!?".
Jak zamienić wodę w lód
Jestem z bratem za garażem. Jest zima. Do ściany garażu jest przyczepiony wielki, przezroczysty, foliowy worek pełen wody, która nie zamarzła, chociaż ma temperaturę poniżej zera. Uderzam pięścią w dolny róg worka i woda momentalnie zamarza. Efekt rozchodzi się jak fala, bardzo ładnie to wygląda. Akurat w tym momencie brat odszedł gdzieś dalej i tego nie widział, a chciałbym mu to pokazać. Gdy podchodzi, zauważam że na stole przy garażu pojawiło się coś dziwnego. To specjalistyczne maszyny do robienia różnego rodzaju słodkości: babeczek, lodów, itd.
Czekając na tramwaj oraz lekcja na korytarzu
Jestem w budynku wydziału EiTI PW, a konkretniej na korytarzu, na parterze. Ze mną jest Michał K. (kolega ze studiów). Skończyliśmy już zajęcia i czekamy na tramwaj. Linia tramwajowa przebiega przez środek wydziału, jest tu peron. Mówię do Michała, że jeszcze chcę zajść do sklepu, więc nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby wziąć teraz tramwaj. Ostatecznie Michał wsiada sam do tramwaju, a ja wracam się do głównego korytarza.
Tu spotykam Adriana P. (innego kolegę ze studiów). Siadamy wraz z kilkoma innymi osobami na krzesłach i zaczynamy zajęcia. Trochę to dziwne, bo nie weszliśmy do sali, tylko siedzimy na przeciwko ściany na korytarzu. Na ścianie wisi czarna tablica, na której prowadzący napisał już dużo różnych wzorów. Przepisuję to, gdy nagle nierozgarnięty profesor ściera fragment i zastanawia się, czy napisał to poprawnie.
Jakaś dziewczyna obok mnie dyskutuje z nim o tym, w ogóle sprawia wrażenie, jakby lepiej znała się na temacie niż sam prowadzący. Problem leży w tym, czy powinniśmy mnożyć C*B, czy może B*R? Nie mam pojęcia o co chodzi. Dziewczyna mówi, że to rozumie, bo to są wektory i trzeba mnożyć w odpowiedniej kolejności, więc na pewno C*B. Czuję się zrezygnowany, przestaję notować.
__________________________________________
Spanko od ok. 00:30, budzik o 5:55, który łagodnie wybudził mnie ze snu o zamarzającej wodzie. Potem chwila medytacji i powrót do łóżka. Jakoś nie potrafiłem szybko zasnąć, a jak już zasnąłem to nieświadomie. Jutro znowu zacznie się przymusowe budzenie o 6:55 przez brata i zastanawiam się jak to najlepiej wykorzystać.
Z jednej strony mogę zastosować strategię zaproponowaną przez Incesa i robić wtedy WBTB, ale wydaje mi się, że o tak późnej godzinie jestem już zbyt rozbudzony, żeby potem wystarczająco szybko zasnąć.
Mógłbym też spróbować wcześniej kłaść się spać, np. o 23:00 i robić WBTB ok. 4:00 - wtedy do 6:55 miałbym jeszcze spory zapas czasu, w którym powinienem zdążyć zasnąć na dłużej. Będę próbować.
Jestem w hali sportowej w mojej dawnej podstawówce. Hala jest większa niż w rzeczywistości i znajduje się w innej części budynku. Odbywa się jakaś uroczystość. Wszędzie są porozstawiane krzesełka, siedzę na jednym z nich wśród wielu innych uczniów. Przychodzi kolejna grupka osób, ale kilka z nich zostaje bez krzesła, bo już wszystkie zajęte, więc odchodzą.
Przychodzi jakiś ziomek z kilkoma butelkami piwa i rozdaje je, ja też dostaję. Piję trochę, ale nie czuję smaku (i dobrze, nie cierpię smaku piwa xD). Obok mnie siedzą nauczycielki z podstawówki, jest pani dyrektor. Chłopak, który przyniósł piwa jest ewidentnie pijany, bełkocze do nauczycielek coś w stylu: "Możecie złożyć gratulacje waszym rodzicom, nauczyciele!". Potem odchodzi chwiejnym krokiem. Brak reakcji u nauczycielek.
Ktoś podaje mi płaskie, białe pudełko. To zestaw do herbaty. Otwieram go, ale jest pusty. Myślę sobie, że mogliby w końcu wymyślić jakieś nowe smaki herbaty.
Odwiedziny u polonistki
Razem z innymi kolegami z liceum wchodzę do klasy. Właśnie trwa lekcja jęz. polskiego, przy biurku siedzi nasza stara nauczycielka polskiego. Jesteśmy tu nie po to, żeby się uczyć, tylko w ramach odwiedzin. Ostatecznie jednak siadamy gdzieś przy ławkach z boku sali i zaczynamy grać w jakąś starą ścigałkę multiplayer. Lobby w którym czekałem na kolejną rozgrywkę, przypominało swoją stylistyką forum i-sen. Pojawiał się też komunikat "Na co czekasz!?".
Jak zamienić wodę w lód
Jestem z bratem za garażem. Jest zima. Do ściany garażu jest przyczepiony wielki, przezroczysty, foliowy worek pełen wody, która nie zamarzła, chociaż ma temperaturę poniżej zera. Uderzam pięścią w dolny róg worka i woda momentalnie zamarza. Efekt rozchodzi się jak fala, bardzo ładnie to wygląda. Akurat w tym momencie brat odszedł gdzieś dalej i tego nie widział, a chciałbym mu to pokazać. Gdy podchodzi, zauważam że na stole przy garażu pojawiło się coś dziwnego. To specjalistyczne maszyny do robienia różnego rodzaju słodkości: babeczek, lodów, itd.
Czekając na tramwaj oraz lekcja na korytarzu
Jestem w budynku wydziału EiTI PW, a konkretniej na korytarzu, na parterze. Ze mną jest Michał K. (kolega ze studiów). Skończyliśmy już zajęcia i czekamy na tramwaj. Linia tramwajowa przebiega przez środek wydziału, jest tu peron. Mówię do Michała, że jeszcze chcę zajść do sklepu, więc nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby wziąć teraz tramwaj. Ostatecznie Michał wsiada sam do tramwaju, a ja wracam się do głównego korytarza.
Tu spotykam Adriana P. (innego kolegę ze studiów). Siadamy wraz z kilkoma innymi osobami na krzesłach i zaczynamy zajęcia. Trochę to dziwne, bo nie weszliśmy do sali, tylko siedzimy na przeciwko ściany na korytarzu. Na ścianie wisi czarna tablica, na której prowadzący napisał już dużo różnych wzorów. Przepisuję to, gdy nagle nierozgarnięty profesor ściera fragment i zastanawia się, czy napisał to poprawnie.
Jakaś dziewczyna obok mnie dyskutuje z nim o tym, w ogóle sprawia wrażenie, jakby lepiej znała się na temacie niż sam prowadzący. Problem leży w tym, czy powinniśmy mnożyć C*B, czy może B*R? Nie mam pojęcia o co chodzi. Dziewczyna mówi, że to rozumie, bo to są wektory i trzeba mnożyć w odpowiedniej kolejności, więc na pewno C*B. Czuję się zrezygnowany, przestaję notować.
__________________________________________
Spanko od ok. 00:30, budzik o 5:55, który łagodnie wybudził mnie ze snu o zamarzającej wodzie. Potem chwila medytacji i powrót do łóżka. Jakoś nie potrafiłem szybko zasnąć, a jak już zasnąłem to nieświadomie. Jutro znowu zacznie się przymusowe budzenie o 6:55 przez brata i zastanawiam się jak to najlepiej wykorzystać.
Z jednej strony mogę zastosować strategię zaproponowaną przez Incesa i robić wtedy WBTB, ale wydaje mi się, że o tak późnej godzinie jestem już zbyt rozbudzony, żeby potem wystarczająco szybko zasnąć.
Mógłbym też spróbować wcześniej kłaść się spać, np. o 23:00 i robić WBTB ok. 4:00 - wtedy do 6:55 miałbym jeszcze spory zapas czasu, w którym powinienem zdążyć zasnąć na dłużej. Będę próbować.





