18-09-2020, 19:50
18 września 2020 - Jestem zołzą, czekolada dla szkoły, onlyfans Gebelsa, studia i studenckie zawody w wyciskanie puszki
Część I: Jestem zołzą (!?)
Jestem w klasie w piwnicy w moim dawnym liceum. Klasa wygląda trochę inaczej niż w rzeczywistości - jest węższa i dłuższa. Przy prawej ścianie stoją drewniane ławki jedna za drugą, a po lewej jest jakiś metr szerokości wolnej przestrzeni, żeby można było przejść. Ja siedzę mniej więcej po środku, przede mną i za mną siedzą moi koledzy i koleżanki. Mieszanka moich znajomych z podstawówki, gimnazjum i liceum. Jest tu też moja wychowawczyni z liceum, nauczycielka matematyki.
Gramy wszyscy w jakąś dziwną grę. Z naszych ławek wystają wielkie półprzezroczyste hologramy. Przedstawiają kopce ziemi i niewielkie piramidki ze szklanych kulek. Na każdej ławce te elementy są inaczej poustawiane - to inne plansze, czy poziomy, czy kij wie co. Niestety nie pamiętam żadnych zasad tej gry, o ile jakiekolwiek były.
Na forum całej klasy wywiązuje się rozmowa między mną a Moniką B. (koleżanka z gimnazjum, którą kiedyś określiłem mianem największej zołzy w klasie xD) Wypomina mi, że jak kiedyś ogarnialiśmy razem prezenty (lub nagrody, nie wiem po co, choć miałem fałszywe wspomnienie tych wydarzeń), to ja jej mówiłem, czego na pewno nie będziemy kupować, a ona mi nigdy niczego nie zabraniała. Zastanowiłem się wtedy mocno: a może to ja jestem bardziej zołzowaty od niej...!?.
Część II: Czekolada dla szkoły
Przenoszę się do salonu w moim domu. Wygląda zupełnie inaczej. Jest o wiele większy i inaczej umeblowany - po lewej przy ścianie stoi duży, okrągły, drewniany stół. Po prawej przy dużych oknach są dwa łóżka obok siebie - jedno z nich jest moje, a drugie... chyba kolegi z akademika. Jest noc. Zamiast mojego podwórka, za oknami widzę miasto - duże budynki z gdzieniegdzie świecącymi się na żółto oknami.
Ktoś puka do drzwi. Otwieram je i moim oczom ukazuje się około 40-letni facet, ma krótkie czarne włosy. To swego rodzaju handlarz. Mam u niego zamówić różnego rodzaju czekolady oraz nasiona roślin dla szkoły. I mogę wybrać co chcę! Zapraszam go do środka, siadamy przy stole. Gość wyjmuje ze swojej czarnej torby kolejne tabliczki czekolady na stół. Są opakowane w eleganckie pudełka - duże, długie i z błyszczącymi elementami. Każda czekolada ma inny smak. Co prawda nie pamiętam szczegółów, ale wiem, że niektóre były bardzo egzotyczne. Przy moim boku pojawia się mama i doradza mi co wybrać. Z racji że uwielbia czekoladę z orzechami laskowymi, to wybrała już ze trzy różne czekolady orzechowe. Handlarz wyciąga z torby jeszcze coś - to napój o smaku czekolady Alpen Gold Nussbeisser. Zastanawiam się, jak to zrobiono, że napój smakuje jak konkretna czekolada z orzechami.
Część III: Onlyfans Gebelsa 1/2
Dowiedziałem się, że czarnoskóry, biseksualny wokalista zespołu będącego połączeniem zespołów Archive i Depeche Mode, który ma na nazwisko Gebels (lub Glebes) od kilku lat tworzy treści pornograficzne na stronie przypominającej onlyfans i w ten sposób dorobił się niezłej fortuny. Jestem na podwórku między domem a garażem. Są tu ze mną moi dwaj koledzy (w sumie to nie wiem kim oni byli). Jeden z nich pyta: "Ej, a wiedziałeś że ten wokalista Archive-Depeche Mode to wstawia porno do Internetu i tak zarabia sporo kasy?" Odpowiadam: "Taa, słyszałem o tym."
Część IV: Studia
Zostawiam kolegów i wchodzę na balkon (na który nie da się normalnie wejść z podwórka), na krześle siedzi sobie mój starszy brat cioteczny Wojtek. Trochę rozmawiamy o studiach (mam fałszywe wspomnienie, że on skończył te same studia na których ja teraz jestem). Wspominam, że na początku studiów korzystaliśmy do logowania się z naszych prostych nicków (pierwsza litera imienia + 5 pierwszych liter nazwiska), ale ostatnio to zmienili i musimy używać jakichś skomplikowanych loginów. Wojtek się wkurzył jak to usłyszał. "Wszystko muszą zmieniać na gorsze!" - mówi. Schodzę z balkonu i razem ze sporą grupką innych studentów idę przez ulicę na drugie podwórko na przeciwko mojego domu. Jest granatowo - ciemny, pochmurny wieczór.
Trafiam do tej samej sali z początku snu. Tym razem nie ma hologramów, a na ławkach stoją komputery. Coś tam wpisuję w czarno-zielonej konsoli (jak w Matriksie, hehe). Drukarka stojąca obok zaczyna coś drukować. Przy ławce za mną siedzi Szymon K. (kolega ze studiów). Prosi o nożyczki, żeby odciąć wydruk od drukarki. Mówię do niego ze śmiechem: "Jak za dobrych czasów z ARKO z 2-go semu, co? Haha..." (ARKO to skrót od przedmiotu Architektura Komputerów, który miałem nie w 2-gim, a w 4-tym semestrze i wcale nie miałem wtedy zajęć z Szymonem). W tej chwili czuję radość i beztroskę.
Część V: Onlyfans Gebelsa 2/2
Teraz jestem w swoim pokoju. Przeglądam na kompie Internet w poszukiwaniu info o Gebelsie (czy tam Glebesie). Monitor zapełnia całe moje pole widzenia. Jestem na stronie, na której mogę zobaczyć pojedyncze zdjęcia z jego filmów. Jest seria wielu podobnych do siebie, takich oto zdjęć: kamera na wysokości ok. 30 centymetrów nad ziemią, skierowana w górę, umięśniony Gebels/Glebes po środku cały goły ze sprzętem gotowym do akcji, a po jego lewej i po prawej po jednej osobie, które się nim "zajmują" (robią loda, całują, obmacują, itd.) Jakby na potwierdzenie jego biseksualności, za każdym razem z jego lewej jest drugi facet, a po prawej kobieta. Na jednym zdjęciu była nawet siwa staruszka pochylająca się nad kroczem Murzyna! Przeklikuję się przez kolejne zdjęcia, tym razem przedstawiają głównego bohatera (oczywiście gołego i wesołego) na sofie w różnych pozycjach. Dobraaa, starczy tego gówna. Zaspokoiłem swoją ciekawość, więc wychodzę z galerii zdjęć i zjeżdżam na dół strony. Jest tu sekcja komentarzy, pełna napalonych gości. Jeden z nich tłumaczył jak za darmo uzyskać dostęp do wszystkich filmów Gebelsa/Glebesa - trzeba zainstalować jakiś software i on potem działa przez conajmniej miesiąc. Opowiada, że u niego działało cały rok, a po reinstallu kolejne cztery lata. Nie wolno tylko wtedy włączać gier multiplayer (wymienił jakieś gry, ale pamiętam tylko Heroes of Might and Magic III), bo wtedy przestanie działać. Myślę sobie, że to strasznie skomplikowane i na pewno nie będę się w to bawić.
Część VI: Studenckie zawody w wyciskanie puszki
Odchodzę od komputera i idę do salonu. Jest tu dosyć ciemno. W rogu stoi biurko, a na nim lampka, która trochę oświetla pomieszczenie. Przy biurku siedzi jakiś profesor z uczelni. Dziś trwa jakaś zabawa dla studentów, polegająca na czymś dziwnym (za chwilę przejdę do rzeczy). Zastanawiam się, czy jest sens brać udział, bo dzień już się powoli kończy, a jak dotąd tylko jeden student przystąpił do zabawy, a musi przynajmniej kilku, żeby rozdano nagrody. W końcu decyduję się. Na dywanie stoi wysoka na jakieś 1,5 metra puszka, średnica ok. 40 cm. Kucam przy niej i biorę ją do rąk, muszę ją objąć, jakbym przytulał. Zachowuje się jak guma, nie metal i jest pełna wody, lub innego płynu (nawet nie myślcie o oleju! Z racji że to zawody dla studentów, to bym obstawiał jakieś tanie piwo). W każdym razie, zawody polegają na wyciśnięciu z puszki jak najwięcej napoju. Ściskam ją i góra puszki się trochę odgina. Słyszę, jak za moimi plecami wylewa się trochę płynu. Nagle do salonu przychodzi Gebels/Glebes (chyba nie goły, nie zwróciłem uwagi). Bierze swoją mega-puszkę, która jest obok na dywanie i wyciska ją o wiele lepiej ode mnie.
__________________________________________
Wow, dawno nie miałem tak długiego snu. Co prawda składa się z wielu słabo powiązanych ze sobą części (i dlatego je wydzieliłem, żeby też łatwiej się czytało tę ścianę tekstu). Ktoś mógłby powiedzieć, że może to wcale nie był jeden sen, ale wiecie jak to jest - takie rzeczy się czuje i ja wiem, że to był jeden sen.
I tak na marginesie: Dopiero po obudzeniu się nazwisko Murzyna skojarzyło mi się z niemieckim ministrem propagandy J. Goebbelsem. W czasie snu nie miałem takiego skojarzenia.
Poszedłem spać przed północą i dość szybko zasnąłem - deficyt snu z poprzedniego dnia dał o sobie znać. Obudziłem się sam z siebie na kilka minut przed budzikiem brata o 6:55. Leżałem dobre 10 minut próbując sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów ze snu. Trudność sprawiło mi też chronologiczne uporządkowanie wszystkich scen, ale w końcu jakoś mi się to udało. Wstałem i zacząłem zapisywać najpierw słowa klucze, potem całe zdania. Strasznie długo mi się zeszło, bo skończyłem chyba koło 7:45 - czyli nie spałem już od prawie godziny. Wlazłem jeszcze do łóżka z nadzieją na LD, ale nie mogłem zasnąć. Czułem się już zbyt rozbudzony, więc by nie popełnić tego samego błędu co wczoraj, wstałem na dobre przed 9:00.
Część I: Jestem zołzą (!?)
Jestem w klasie w piwnicy w moim dawnym liceum. Klasa wygląda trochę inaczej niż w rzeczywistości - jest węższa i dłuższa. Przy prawej ścianie stoją drewniane ławki jedna za drugą, a po lewej jest jakiś metr szerokości wolnej przestrzeni, żeby można było przejść. Ja siedzę mniej więcej po środku, przede mną i za mną siedzą moi koledzy i koleżanki. Mieszanka moich znajomych z podstawówki, gimnazjum i liceum. Jest tu też moja wychowawczyni z liceum, nauczycielka matematyki.
Gramy wszyscy w jakąś dziwną grę. Z naszych ławek wystają wielkie półprzezroczyste hologramy. Przedstawiają kopce ziemi i niewielkie piramidki ze szklanych kulek. Na każdej ławce te elementy są inaczej poustawiane - to inne plansze, czy poziomy, czy kij wie co. Niestety nie pamiętam żadnych zasad tej gry, o ile jakiekolwiek były.
Na forum całej klasy wywiązuje się rozmowa między mną a Moniką B. (koleżanka z gimnazjum, którą kiedyś określiłem mianem największej zołzy w klasie xD) Wypomina mi, że jak kiedyś ogarnialiśmy razem prezenty (lub nagrody, nie wiem po co, choć miałem fałszywe wspomnienie tych wydarzeń), to ja jej mówiłem, czego na pewno nie będziemy kupować, a ona mi nigdy niczego nie zabraniała. Zastanowiłem się wtedy mocno: a może to ja jestem bardziej zołzowaty od niej...!?.
Część II: Czekolada dla szkoły
Przenoszę się do salonu w moim domu. Wygląda zupełnie inaczej. Jest o wiele większy i inaczej umeblowany - po lewej przy ścianie stoi duży, okrągły, drewniany stół. Po prawej przy dużych oknach są dwa łóżka obok siebie - jedno z nich jest moje, a drugie... chyba kolegi z akademika. Jest noc. Zamiast mojego podwórka, za oknami widzę miasto - duże budynki z gdzieniegdzie świecącymi się na żółto oknami.
Ktoś puka do drzwi. Otwieram je i moim oczom ukazuje się około 40-letni facet, ma krótkie czarne włosy. To swego rodzaju handlarz. Mam u niego zamówić różnego rodzaju czekolady oraz nasiona roślin dla szkoły. I mogę wybrać co chcę! Zapraszam go do środka, siadamy przy stole. Gość wyjmuje ze swojej czarnej torby kolejne tabliczki czekolady na stół. Są opakowane w eleganckie pudełka - duże, długie i z błyszczącymi elementami. Każda czekolada ma inny smak. Co prawda nie pamiętam szczegółów, ale wiem, że niektóre były bardzo egzotyczne. Przy moim boku pojawia się mama i doradza mi co wybrać. Z racji że uwielbia czekoladę z orzechami laskowymi, to wybrała już ze trzy różne czekolady orzechowe. Handlarz wyciąga z torby jeszcze coś - to napój o smaku czekolady Alpen Gold Nussbeisser. Zastanawiam się, jak to zrobiono, że napój smakuje jak konkretna czekolada z orzechami.
Część III: Onlyfans Gebelsa 1/2
Dowiedziałem się, że czarnoskóry, biseksualny wokalista zespołu będącego połączeniem zespołów Archive i Depeche Mode, który ma na nazwisko Gebels (lub Glebes) od kilku lat tworzy treści pornograficzne na stronie przypominającej onlyfans i w ten sposób dorobił się niezłej fortuny. Jestem na podwórku między domem a garażem. Są tu ze mną moi dwaj koledzy (w sumie to nie wiem kim oni byli). Jeden z nich pyta: "Ej, a wiedziałeś że ten wokalista Archive-Depeche Mode to wstawia porno do Internetu i tak zarabia sporo kasy?" Odpowiadam: "Taa, słyszałem o tym."
Część IV: Studia
Zostawiam kolegów i wchodzę na balkon (na który nie da się normalnie wejść z podwórka), na krześle siedzi sobie mój starszy brat cioteczny Wojtek. Trochę rozmawiamy o studiach (mam fałszywe wspomnienie, że on skończył te same studia na których ja teraz jestem). Wspominam, że na początku studiów korzystaliśmy do logowania się z naszych prostych nicków (pierwsza litera imienia + 5 pierwszych liter nazwiska), ale ostatnio to zmienili i musimy używać jakichś skomplikowanych loginów. Wojtek się wkurzył jak to usłyszał. "Wszystko muszą zmieniać na gorsze!" - mówi. Schodzę z balkonu i razem ze sporą grupką innych studentów idę przez ulicę na drugie podwórko na przeciwko mojego domu. Jest granatowo - ciemny, pochmurny wieczór.
Trafiam do tej samej sali z początku snu. Tym razem nie ma hologramów, a na ławkach stoją komputery. Coś tam wpisuję w czarno-zielonej konsoli (jak w Matriksie, hehe). Drukarka stojąca obok zaczyna coś drukować. Przy ławce za mną siedzi Szymon K. (kolega ze studiów). Prosi o nożyczki, żeby odciąć wydruk od drukarki. Mówię do niego ze śmiechem: "Jak za dobrych czasów z ARKO z 2-go semu, co? Haha..." (ARKO to skrót od przedmiotu Architektura Komputerów, który miałem nie w 2-gim, a w 4-tym semestrze i wcale nie miałem wtedy zajęć z Szymonem). W tej chwili czuję radość i beztroskę.
Część V: Onlyfans Gebelsa 2/2
Teraz jestem w swoim pokoju. Przeglądam na kompie Internet w poszukiwaniu info o Gebelsie (czy tam Glebesie). Monitor zapełnia całe moje pole widzenia. Jestem na stronie, na której mogę zobaczyć pojedyncze zdjęcia z jego filmów. Jest seria wielu podobnych do siebie, takich oto zdjęć: kamera na wysokości ok. 30 centymetrów nad ziemią, skierowana w górę, umięśniony Gebels/Glebes po środku cały goły ze sprzętem gotowym do akcji, a po jego lewej i po prawej po jednej osobie, które się nim "zajmują" (robią loda, całują, obmacują, itd.) Jakby na potwierdzenie jego biseksualności, za każdym razem z jego lewej jest drugi facet, a po prawej kobieta. Na jednym zdjęciu była nawet siwa staruszka pochylająca się nad kroczem Murzyna! Przeklikuję się przez kolejne zdjęcia, tym razem przedstawiają głównego bohatera (oczywiście gołego i wesołego) na sofie w różnych pozycjach. Dobraaa, starczy tego gówna. Zaspokoiłem swoją ciekawość, więc wychodzę z galerii zdjęć i zjeżdżam na dół strony. Jest tu sekcja komentarzy, pełna napalonych gości. Jeden z nich tłumaczył jak za darmo uzyskać dostęp do wszystkich filmów Gebelsa/Glebesa - trzeba zainstalować jakiś software i on potem działa przez conajmniej miesiąc. Opowiada, że u niego działało cały rok, a po reinstallu kolejne cztery lata. Nie wolno tylko wtedy włączać gier multiplayer (wymienił jakieś gry, ale pamiętam tylko Heroes of Might and Magic III), bo wtedy przestanie działać. Myślę sobie, że to strasznie skomplikowane i na pewno nie będę się w to bawić.
Część VI: Studenckie zawody w wyciskanie puszki
Odchodzę od komputera i idę do salonu. Jest tu dosyć ciemno. W rogu stoi biurko, a na nim lampka, która trochę oświetla pomieszczenie. Przy biurku siedzi jakiś profesor z uczelni. Dziś trwa jakaś zabawa dla studentów, polegająca na czymś dziwnym (za chwilę przejdę do rzeczy). Zastanawiam się, czy jest sens brać udział, bo dzień już się powoli kończy, a jak dotąd tylko jeden student przystąpił do zabawy, a musi przynajmniej kilku, żeby rozdano nagrody. W końcu decyduję się. Na dywanie stoi wysoka na jakieś 1,5 metra puszka, średnica ok. 40 cm. Kucam przy niej i biorę ją do rąk, muszę ją objąć, jakbym przytulał. Zachowuje się jak guma, nie metal i jest pełna wody, lub innego płynu (nawet nie myślcie o oleju! Z racji że to zawody dla studentów, to bym obstawiał jakieś tanie piwo). W każdym razie, zawody polegają na wyciśnięciu z puszki jak najwięcej napoju. Ściskam ją i góra puszki się trochę odgina. Słyszę, jak za moimi plecami wylewa się trochę płynu. Nagle do salonu przychodzi Gebels/Glebes (chyba nie goły, nie zwróciłem uwagi). Bierze swoją mega-puszkę, która jest obok na dywanie i wyciska ją o wiele lepiej ode mnie.
__________________________________________
Wow, dawno nie miałem tak długiego snu. Co prawda składa się z wielu słabo powiązanych ze sobą części (i dlatego je wydzieliłem, żeby też łatwiej się czytało tę ścianę tekstu). Ktoś mógłby powiedzieć, że może to wcale nie był jeden sen, ale wiecie jak to jest - takie rzeczy się czuje i ja wiem, że to był jeden sen.
I tak na marginesie: Dopiero po obudzeniu się nazwisko Murzyna skojarzyło mi się z niemieckim ministrem propagandy J. Goebbelsem. W czasie snu nie miałem takiego skojarzenia.
Poszedłem spać przed północą i dość szybko zasnąłem - deficyt snu z poprzedniego dnia dał o sobie znać. Obudziłem się sam z siebie na kilka minut przed budzikiem brata o 6:55. Leżałem dobre 10 minut próbując sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów ze snu. Trudność sprawiło mi też chronologiczne uporządkowanie wszystkich scen, ale w końcu jakoś mi się to udało. Wstałem i zacząłem zapisywać najpierw słowa klucze, potem całe zdania. Strasznie długo mi się zeszło, bo skończyłem chyba koło 7:45 - czyli nie spałem już od prawie godziny. Wlazłem jeszcze do łóżka z nadzieją na LD, ale nie mogłem zasnąć. Czułem się już zbyt rozbudzony, więc by nie popełnić tego samego błędu co wczoraj, wstałem na dobre przed 9:00.





