16-09-2020, 15:17
15 września 2020
Totalna klapa, z nocy nic nie zapamiętałem. Dopiero jak zasnąłem koło 8-9 rano, to przyśnił mi się taki krótki sen:
Jadę z tatą samochodem po ulicy niedaleko domu, ja kieruję, tata siedzi obok. Przejeżdżam przez rondo, dziwię się, że jest jakoś takie dziwnie wąskie z jednej strony. Potem ulica była nienaturalnie wybrzuszona w górę, to też mnie zdziwiło. Byłem już prawie przy domu i miałem skręcić na podwórko, ale jechałem zdecydowanie za szybko i nie byłem w stanie zahamować.
W sumie to już odkryłem dlaczego od niedawna w ogóle nie mam takich fajnych, długich snów. Po prostu nie śpię na tyle długo, żeby "dotrzeć" do tych najdłuższych faz REM, które są po ok. 7-8 godzinach snu. Zazwyczaj kładę się między północą a 1:00, potem robię WBTB ok. 5:30, nie mogę zasnąć, o 6:55 wyje budzik brata który idzie do szkoły, znów nie mogę potem zasnąć i dopiero ok. 8-9 zasypiam na krótko. Ech, ile bym dał czasami, żeby mieć własne mieszkanie, albo chociaż pokój gdzieś z dala od innych domowników, najlepiej z wygłuszającymi ścianami ;D.
No, ale żeby ten wpis nie był taki pusty, to pomyślałem, że podzielę się z Wami moim starszym snem, trafiającym akurat swoją tematyką w aktualny śliski trend na forum
29 czerwca 2016 - Smażmy papier!
Jestem w domu, w kuchni. Późny wieczór, za oknem szaro-buro. W pokoju obok jest mój brat z siostrą. Ja w kuchni muszę przyrządzić kartki papieru dla nich do jedzenia. Przychodzi ciocia Bożena, nie pamiętam po co. Potem pojawia się Radek C. (kolega z liceum). Pomaga mi i udziela rad.
Na patelni jest gruba, gorąca warstwa oleju. Nakładam dwie kartki papieru, zaczynają skwierczeć - smażą się. Z szuflady wyciągam drewnianą łopatkę do przekładania naleśników. Przewracam kartki na drugą stronę. Są dobrze przypieczone i rumiane.
Totalna klapa, z nocy nic nie zapamiętałem. Dopiero jak zasnąłem koło 8-9 rano, to przyśnił mi się taki krótki sen:
Jadę z tatą samochodem po ulicy niedaleko domu, ja kieruję, tata siedzi obok. Przejeżdżam przez rondo, dziwię się, że jest jakoś takie dziwnie wąskie z jednej strony. Potem ulica była nienaturalnie wybrzuszona w górę, to też mnie zdziwiło. Byłem już prawie przy domu i miałem skręcić na podwórko, ale jechałem zdecydowanie za szybko i nie byłem w stanie zahamować.
W sumie to już odkryłem dlaczego od niedawna w ogóle nie mam takich fajnych, długich snów. Po prostu nie śpię na tyle długo, żeby "dotrzeć" do tych najdłuższych faz REM, które są po ok. 7-8 godzinach snu. Zazwyczaj kładę się między północą a 1:00, potem robię WBTB ok. 5:30, nie mogę zasnąć, o 6:55 wyje budzik brata który idzie do szkoły, znów nie mogę potem zasnąć i dopiero ok. 8-9 zasypiam na krótko. Ech, ile bym dał czasami, żeby mieć własne mieszkanie, albo chociaż pokój gdzieś z dala od innych domowników, najlepiej z wygłuszającymi ścianami ;D.
No, ale żeby ten wpis nie był taki pusty, to pomyślałem, że podzielę się z Wami moim starszym snem, trafiającym akurat swoją tematyką w aktualny śliski trend na forum

29 czerwca 2016 - Smażmy papier!
Jestem w domu, w kuchni. Późny wieczór, za oknem szaro-buro. W pokoju obok jest mój brat z siostrą. Ja w kuchni muszę przyrządzić kartki papieru dla nich do jedzenia. Przychodzi ciocia Bożena, nie pamiętam po co. Potem pojawia się Radek C. (kolega z liceum). Pomaga mi i udziela rad.
Na patelni jest gruba, gorąca warstwa oleju. Nakładam dwie kartki papieru, zaczynają skwierczeć - smażą się. Z szuflady wyciągam drewnianą łopatkę do przekładania naleśników. Przewracam kartki na drugą stronę. Są dobrze przypieczone i rumiane.





