07-09-2020, 11:58
1 września 2020 - Marchewki czy banany?
Idę nocą po nieznanym mieście. Jest cicho spokojnie, praktycznie brak ruchu drogowego. Wchodzę do niewielkiej knajpy. Pod ścianą na przeciwko zauważam kilku znajomych siedzących przy okrągłym stoliku. Podchodzę do nich.
Przeskok.
Większość już się zmyła. Zostałem już tylko ja i Mateusz D. (kolega z gimnazjum). Mówi, że przed powrotem do domu chciałby jeszcze kupić marchewki, ale nie luzem, tylko takie zapakowane w siatce. Co ciekawe, mimo że Mateusz powiedział "marchewki" to oczami wyobraźni widziałem banany i wiem, że jemu o banany chodziło.
Wychodzimy na chodnik i idziemy... w sumie to nawet nie wiem gdzie, po prostu przed siebie. Dalej jest noc, cicho i spokojnie. Drogę oświetlają nam latarnie nadające otoczeniu pomarańczowy odcień. Mijamy grupkę nastolatków siedzących na chodniku. Jeden z nich mówi coś obraźliwego, m.in. wypowiedział imię "Mateusz". Mam tylko nadzieję, że to nie do nas. Sen potoczyłby się dalej, gdyby nie gwałtowna pobudka przez budzik o 7:00.
2 września 2020 - Nawiedzony hotel
Oglądam nagranie - relację nieznanego mężczyzny, który postanowił spędzić noc w starym, opuszczonym hotelu. Jest bardzo ciemno, śmiałek idzie powoli przez szeroki korytarz na którymś z wyższych pięter. W dłoni trzyma latarkę, która daje słabe, rozproszone światło. Korytarz jest zagracony, pod ścianami walają się zniszczone łóżka, meble, materace. Aż czasem trudno jest przejść.
Mężczyzna staje na środku i decyduje rozłożyć się tu na krótką drzemkę. Już po drzemce, kontynuuje nagranie. Świeci latarką dalej w głąb korytarza, przed siebie. Wśród mroku dostrzega jakąś postać. To ponad 2-metrowy posąg kobiety owiniętej szatami, twarzą jest zwrócona prosto do kamery. Śmiałek się przeraził, nawet ja podskoczyłem ze strachu, mimo że tylko to oglądam. Wszędzie ciemno, a tu nagle widzisz takie coś zwrócone w twoją stronę - creepy jak cholera.
Czy wcześniej tego posągu tu nie było? - zastanawia się bohater. Stara się to sobie wytłumaczyć, że może wcześniej nie świecił na wprost i nie zauważył posągu. Idzie dalej, ostrożnie mija posąg kobiety. Nagle po lewej zauważa kolejny posąg, tym razem mężczyzny. Też zwrócony twarzą prosto do kamery. Czuję się bardzo nieswojo, tak samo jak bohater nagrania. Nagle jakaś siła wstępuje w posągi i zaczynają się poruszać. Na szczęście nie są wrogo nastawione, zachowują się bardziej jak roboty. Bohater w panice ucieka po schodach na dół. Tam spotyka jakichś ludzi, mówi, że muszą uciekać. Było coś jeszcze, ale uciekło mi z pamięci.
Idę nocą po nieznanym mieście. Jest cicho spokojnie, praktycznie brak ruchu drogowego. Wchodzę do niewielkiej knajpy. Pod ścianą na przeciwko zauważam kilku znajomych siedzących przy okrągłym stoliku. Podchodzę do nich.
Przeskok.
Większość już się zmyła. Zostałem już tylko ja i Mateusz D. (kolega z gimnazjum). Mówi, że przed powrotem do domu chciałby jeszcze kupić marchewki, ale nie luzem, tylko takie zapakowane w siatce. Co ciekawe, mimo że Mateusz powiedział "marchewki" to oczami wyobraźni widziałem banany i wiem, że jemu o banany chodziło.
Wychodzimy na chodnik i idziemy... w sumie to nawet nie wiem gdzie, po prostu przed siebie. Dalej jest noc, cicho i spokojnie. Drogę oświetlają nam latarnie nadające otoczeniu pomarańczowy odcień. Mijamy grupkę nastolatków siedzących na chodniku. Jeden z nich mówi coś obraźliwego, m.in. wypowiedział imię "Mateusz". Mam tylko nadzieję, że to nie do nas. Sen potoczyłby się dalej, gdyby nie gwałtowna pobudka przez budzik o 7:00.
2 września 2020 - Nawiedzony hotel
Oglądam nagranie - relację nieznanego mężczyzny, który postanowił spędzić noc w starym, opuszczonym hotelu. Jest bardzo ciemno, śmiałek idzie powoli przez szeroki korytarz na którymś z wyższych pięter. W dłoni trzyma latarkę, która daje słabe, rozproszone światło. Korytarz jest zagracony, pod ścianami walają się zniszczone łóżka, meble, materace. Aż czasem trudno jest przejść.
Mężczyzna staje na środku i decyduje rozłożyć się tu na krótką drzemkę. Już po drzemce, kontynuuje nagranie. Świeci latarką dalej w głąb korytarza, przed siebie. Wśród mroku dostrzega jakąś postać. To ponad 2-metrowy posąg kobiety owiniętej szatami, twarzą jest zwrócona prosto do kamery. Śmiałek się przeraził, nawet ja podskoczyłem ze strachu, mimo że tylko to oglądam. Wszędzie ciemno, a tu nagle widzisz takie coś zwrócone w twoją stronę - creepy jak cholera.
Czy wcześniej tego posągu tu nie było? - zastanawia się bohater. Stara się to sobie wytłumaczyć, że może wcześniej nie świecił na wprost i nie zauważył posągu. Idzie dalej, ostrożnie mija posąg kobiety. Nagle po lewej zauważa kolejny posąg, tym razem mężczyzny. Też zwrócony twarzą prosto do kamery. Czuję się bardzo nieswojo, tak samo jak bohater nagrania. Nagle jakaś siła wstępuje w posągi i zaczynają się poruszać. Na szczęście nie są wrogo nastawione, zachowują się bardziej jak roboty. Bohater w panice ucieka po schodach na dół. Tam spotyka jakichś ludzi, mówi, że muszą uciekać. Było coś jeszcze, ale uciekło mi z pamięci.





