01-09-2020, 11:53
14 sierpnia 2020 - Spóźniony do szkoły i dziwna zagadka
Jestem sam w mieszkaniu wujka. Czekam na niego, bo miał mnie zawieźć do szkoły. Mam na godzinę 9:00. Gdy wujek przychodzi, jest już 9:54. Lekceważę to.
Przeskok.
Widzę z 3 osoby granatowy samochód na parkingu na jakimś odludziu. Na lewo puste pole, po prawej ulica i las. Kierowca próbuje chyba driftować, robi kółka na parkingu. Teraz stoję na tym parkingu, pusty samochód stoi obok. Wsiadam na rower i jadę ulicą. Wjeżdżam do jakiejś wsi. Jadę po lewej po szerokim chodniku. Mijam małe dzieciaki i mamuśki pchające wózki ze swoimi bombelkami. Chyba wracają z lekcji.
Teraz jadę ulicą przy szkole w mojej wsi. Przyłącza się do mnie nieznajoma dziewczyna. Po rysach twarzy uznaję, że to azjatka. Opowiada mi zagadkę, coś w stylu: "To jest bocianie gniazdo i to nie jest bocianie gniazdo". Myślę sobie, że to przecież bez sensu.
Jestem sam w mieszkaniu wujka. Czekam na niego, bo miał mnie zawieźć do szkoły. Mam na godzinę 9:00. Gdy wujek przychodzi, jest już 9:54. Lekceważę to.
Przeskok.
Widzę z 3 osoby granatowy samochód na parkingu na jakimś odludziu. Na lewo puste pole, po prawej ulica i las. Kierowca próbuje chyba driftować, robi kółka na parkingu. Teraz stoję na tym parkingu, pusty samochód stoi obok. Wsiadam na rower i jadę ulicą. Wjeżdżam do jakiejś wsi. Jadę po lewej po szerokim chodniku. Mijam małe dzieciaki i mamuśki pchające wózki ze swoimi bombelkami. Chyba wracają z lekcji.
Teraz jadę ulicą przy szkole w mojej wsi. Przyłącza się do mnie nieznajoma dziewczyna. Po rysach twarzy uznaję, że to azjatka. Opowiada mi zagadkę, coś w stylu: "To jest bocianie gniazdo i to nie jest bocianie gniazdo". Myślę sobie, że to przecież bez sensu.





