28-08-2020, 09:08
28.08.2020
Słowami wstępu, pragnę zaznaczyć że dzisiaj przygotowywałam się pod LD, no wyszło jak wyszło.
Za dnia dużo afirmowałam w nocy zaś zachowałam odpowiednią higienę snu.
Położyłam się o godzinie 21:00, zasnęłam o 22:00, obudziłam się sama przed budzikiem o 01:49. I rozbudzałam się przeglądając I sen, następnie położyłam się znowu o godzinie 2:35, podobnie zasypianie zajęło mi masę czasu około półtorej godziny.
"O tym jak uciekamy przed geniuszami"
Była u mnie koleżanka Karolina, dużo rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się, nad ranem wyruszyłyśmy do jej starej szkoły (nocowała u mnie).
Podczas naszej drogi nic dziwnego i specjalnego się nie działo. Kiedy byłyśmy w tej szkole (był tam festyn)
podszedł do nas miły blond włosy chłopak i zaczął z nami rozmowę, rozmawiało się tak dobrze że gdy już wracałyśmy on poszedł z nami. Szliśmy prostą drogą ku górze, a po bokach były połączone domki jedno rodzinne.
Nagle Karolina krzyknęła że mam biec, mimo że nie wiedziałam dlaczego co sił zaczęłam biec przed siebie.
Dobiegliśmy pod jeden z domków i ukryliśmy się w częściowo zabetonowanych krzakach i wtedy Karolina i ten chłopak wytłumaczyli mi całą sytuację.
Gonią nas trzej bracia, wszyscy to tacy typowi Sebowie ale bardzo inteligentni i zdali maturę dużo wcześniej, problem w tym że nad wszystkimi się znęcają a ona kiedyś zaszła im za skórę. Nagle naszła noc a oni wraz z nią.
Podeszli z rodzicami pod drzwi tego domu gdzie w chaszczach się ukrywaliśmy, jeden z chłopców podszedł niebezpiecznie blisko mnie i zaczął się rozglądać, ale gdy mama zawołała go do domu to uciekł.
Zagrożenie się oddaliło więc wstaliśmy i wyszliśmy z tych krzaków. Pod drzwiami leżały klucze z domu, niewiele myśląc podniosłam je i zapukałam, drzwi otworzył zniszczony mężczyzna, zamiatał cały wybetonowany przed pokój, gdzie po podłodze walały się psie odchody. Mężczyzna był bardzo miły i z podziękowaniami przyjął swoje klucze.
Szliśmy dalej prosta drogą, aż doszliśmy do rozwidlenia, wtedy każdy poszedł w inna stronę, słońce pojawiło się na niebie.
Poszłam przed siebie, na podwórku stała mała kolejka dla dzieci, i były tam również różne stoiska, kolejny festyn.
Podeszłam pod opisaną kolejkę, była koloru jasno fioletowego, pod nią była głęboka kałuża a w kałuży dwa nieruchome węże. Kiedy się wydarłam na ich widok, przyszła do mnie nauczycielka oddziału przedszkolnego z mojej podstawówki, i spytała co się stało, kiedy pokazałam jej węże ewakuowała wszystkich do szopy, gdzie zadzwoniła po odpowiednie służby. Ostatecznie okazało się ze to były papierowe węże i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Słowami wstępu, pragnę zaznaczyć że dzisiaj przygotowywałam się pod LD, no wyszło jak wyszło.
Za dnia dużo afirmowałam w nocy zaś zachowałam odpowiednią higienę snu.
Położyłam się o godzinie 21:00, zasnęłam o 22:00, obudziłam się sama przed budzikiem o 01:49. I rozbudzałam się przeglądając I sen, następnie położyłam się znowu o godzinie 2:35, podobnie zasypianie zajęło mi masę czasu około półtorej godziny.
"O tym jak uciekamy przed geniuszami"
Była u mnie koleżanka Karolina, dużo rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się, nad ranem wyruszyłyśmy do jej starej szkoły (nocowała u mnie).
Podczas naszej drogi nic dziwnego i specjalnego się nie działo. Kiedy byłyśmy w tej szkole (był tam festyn)
podszedł do nas miły blond włosy chłopak i zaczął z nami rozmowę, rozmawiało się tak dobrze że gdy już wracałyśmy on poszedł z nami. Szliśmy prostą drogą ku górze, a po bokach były połączone domki jedno rodzinne.
Nagle Karolina krzyknęła że mam biec, mimo że nie wiedziałam dlaczego co sił zaczęłam biec przed siebie.
Dobiegliśmy pod jeden z domków i ukryliśmy się w częściowo zabetonowanych krzakach i wtedy Karolina i ten chłopak wytłumaczyli mi całą sytuację.
Gonią nas trzej bracia, wszyscy to tacy typowi Sebowie ale bardzo inteligentni i zdali maturę dużo wcześniej, problem w tym że nad wszystkimi się znęcają a ona kiedyś zaszła im za skórę. Nagle naszła noc a oni wraz z nią.
Podeszli z rodzicami pod drzwi tego domu gdzie w chaszczach się ukrywaliśmy, jeden z chłopców podszedł niebezpiecznie blisko mnie i zaczął się rozglądać, ale gdy mama zawołała go do domu to uciekł.
Zagrożenie się oddaliło więc wstaliśmy i wyszliśmy z tych krzaków. Pod drzwiami leżały klucze z domu, niewiele myśląc podniosłam je i zapukałam, drzwi otworzył zniszczony mężczyzna, zamiatał cały wybetonowany przed pokój, gdzie po podłodze walały się psie odchody. Mężczyzna był bardzo miły i z podziękowaniami przyjął swoje klucze.
Szliśmy dalej prosta drogą, aż doszliśmy do rozwidlenia, wtedy każdy poszedł w inna stronę, słońce pojawiło się na niebie.
Poszłam przed siebie, na podwórku stała mała kolejka dla dzieci, i były tam również różne stoiska, kolejny festyn.
Podeszłam pod opisaną kolejkę, była koloru jasno fioletowego, pod nią była głęboka kałuża a w kałuży dwa nieruchome węże. Kiedy się wydarłam na ich widok, przyszła do mnie nauczycielka oddziału przedszkolnego z mojej podstawówki, i spytała co się stało, kiedy pokazałam jej węże ewakuowała wszystkich do szopy, gdzie zadzwoniła po odpowiednie służby. Ostatecznie okazało się ze to były papierowe węże i wszyscy wybuchnęli śmiechem.





