05-03-2019, 11:06
Wczoraj czytałem o sennych pomocnikach, doradcach i przyjaciołach genialnego Pauliego jak i innych wielkich śniących jak Lukrecja de Leon i zastanawiałem się nad możliwością spotkania sennych przyjaciół a w nocy śniłem o moich znajomych, rodzinie i znajomych:
W dalszej części snu pojawia się mój brat i siostrzenice i dzieje się to znów w tym samym pomieszczeniu. Robi się ogromne zamieszanie, wszyscy gadają nikt nikogo nie szuka a potem mamy wracać czymś w rodzaju motoru z przyczepką. Siadam na przyczepce, ale kiedy motor rusza wypadam i trzymam się go rękami, ale nikt nie zwraca uwagi, że jestem ciągnięty za nim, albo jak zaczynam podejrzewać wszyscy to ignorują. Teraz uświadamiam sobie, że ten futrzak na tapczanie jest taki sam jak leży na tapczanie w moim salonie na nim siedziały moje bratanice i wróżyły sobie podczas przedostatniej wizyty.
Kolejny sen jasno pokazuje mi, że na rodzeństwo nie mam co liczyć i jestem dla nich tylko balastem na przyczepce na który nikt nie zwraca uwagi :-)
Jestem w jakimś nie znanym mi mieszkaniu choć w tym śnie wynika, że jest to chyba moje mieszkanie gdzieś na południu. Na lewo od wejścia stoi tapczan przykryty futrzakiem a przed nim ława. Na tapczanie siedzi moja siostra a ja na krześle po drugiej stronie, obok mnie jest znajoma, która nas odwiedziła. Rozmawiamy i ona mówi, że przyszła z kolegami. W chwile potem pojawia się dwu mężczyzn. Rozmawiamy dalej, ale atmosfera nie jest swobodna i ogólnie sytuacja jest niejasna. Patrzę w przeciwną stronę i widzę drugie wyjście z pokoju prowadzące pod wiatę gdzie jest pełno gratów. Uświadamiam się, że chodzi tu o jakieś narzędzia, które kiedyś chłopak tej dziewczyny miał tu zostawić. W sumie po mętnych gadkach oni wychodzą a ja idę do tej graciarni obejrzeć te narzędzia – okazuje się, że to bezużyteczny złom, który mimo pozorów użyteczności do niczego się nie nadaje. Zauważam, że wśród gratów ukrywa się jakiś pies.
Ten sen mówił o dawnych znajomych i przyjaciołach choć główny z nich nie pojawił się osobiście w tym śnie. Sen mówi, że to dobrze bo ta dawno skończona przyjaźń jest tylko bezużytecznym rupieciem :-)W dalszej części snu pojawia się mój brat i siostrzenice i dzieje się to znów w tym samym pomieszczeniu. Robi się ogromne zamieszanie, wszyscy gadają nikt nikogo nie szuka a potem mamy wracać czymś w rodzaju motoru z przyczepką. Siadam na przyczepce, ale kiedy motor rusza wypadam i trzymam się go rękami, ale nikt nie zwraca uwagi, że jestem ciągnięty za nim, albo jak zaczynam podejrzewać wszyscy to ignorują. Teraz uświadamiam sobie, że ten futrzak na tapczanie jest taki sam jak leży na tapczanie w moim salonie na nim siedziały moje bratanice i wróżyły sobie podczas przedostatniej wizyty.
Kolejny sen jasno pokazuje mi, że na rodzeństwo nie mam co liczyć i jestem dla nich tylko balastem na przyczepce na który nikt nie zwraca uwagi :-)
Idę uliczką na wschód, jest wieczór, widzę światło w oknie kuchni domu gdzie mieszkał mój kumpel a teraz mieszka jego szwagier. Skupiam się i widzę wyraźniej szafkę na ścianie a na niej jakieś butelki, zachęcony powodzeniem skupiam się jeszcze bardziej i widzę dokładnie jakąś butelkę po czym znajduję się w tym mieszkaniu. Spotykam tam żonę kumpla, rozglądam się trochę po mieszkaniu, wygląda trochę inaczej; jest bezpośrednie przejście z jednego pokoju do drugiego na podłodze porozkładane są futrzaki. Żona kumpla mówi, że brat gdzieś poszedł z dziećmi a ona opiekuje się najmłodszym. Dziecko jest bardzo małe, śmieję się, że przypomina kaczuszkę z bajek rysunkowych. Żegnam się i wychodzę, kiedy schodzę po schodach dwa psy, które powinny być przyjazne szarpią mnie w ich oczach widzę jakieś dziwne zacięcie. Nie chcę ich krzywdzić, ale nie przestają mnie szarpać i nie jest to zabawa – przyciskam jednego do ściany aby go lekko przydusić by mnie puścił – zastanawiam się dlaczego żona kolegi ich nie odwołuje.
Ten sen mówi mi, że tych ludzi nie mogę już traktować jak przyjaciół ani nie mogę im ufać. Kiedy się głębiej nad tym zastanowię to uświadamiam sobie, że już od dłuższego czasu zachowują się tak, że nie mogę ich uważać za przyjaciół choć nie do końca to sobie uświadamiałem. Jak pokazują te sny wszystko się zmienia i nie można przywiązywać się do przeszłości ani do swoich wyobrażeń o ludziach, którzy kiedyś byli nam bliscy bo wraz z upływem czasu mogą przestać takimi być jak wiadomo wszystko się zmienia i nie koniecznie na lepsze :-) Natomiast dla równowagi inni ludzie, których mogliśmy nie uważać za bliskich przyjaciół nagle okazują się prawdziwymi wiernymi przyjaciółmi na pomoc których możemy liczyć w potrzebie. Tak więc prawdziwym jest stwierdzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i czasami okazuje się, że wcale nie są nimi ci, których uważaliśmy za takowych :-)
Ogólnie są to ciekawe i inspirujące sny jasno pokazujące to co nie bardzo miałem ochotę przyjmować do świadomości, zresztą często wolimy widzieć to co chcielibyśmy widzieć a nie chcemy widzieć rzeczywistości, która nie jest dla nas wygodna. Jak widać sny potrafią jasno powiedzieć patrz jak wygląda rzeczywistość, przestań się oszukiwać i spójrz prawdzie w oczy. Na pewno te sny mają wiele poziomów znaczeniowych jak to sny, ale to jest zasadnicze i podstawowe przesłanie, kawę na ławę :-) Bardziej delikatne senne sugestie, że powinienem poszukać sobie nowych przyjaciół ignorowałem :-)
Sny działy się na południowym wschodzie więc mówią o konieczności oczyszczenia w tym wypadku niejasnych czy wręcz niepotrzebnych relacji i złudzeń o potrzebie spojrzenia prawdzie w oczy i uwolnieniu się do balastu by iść dalej i o tym gdzie iść dalej mówił wczorajszy sen w swojej drugiej części.





