24-08-2018, 07:35
Jestem w lesie znalazłem wejście do jaskini. Wiedziałem, że ona tu jest jednak znalezienie jej było właściwie kwestią przypadku.
Spacerujemy po lesie z siostrą i Gosią rozmawiamy o czymś pogodnie, jest ciepło i jest ładna pogoda. Spotykam moją przyjaciółkę z podstawówki też Gosię jestem radośnie zaskoczony, że tu mieszka opowiadam jej o jaskini i mówię, że kiedyś warto się tam wybrać.
Spotykam kumpla Jacka okazuje się, że on też tu mieszka, narzeka, że w okolicy nie ma jaskini. Mówię mu, że jest i to bardzo duża. Jest mile zaskoczony i mówi, że musi się tam kiedyś wybrać. Idąc dalej spotykam drugiego Jacka mówię mu o jaskini i swojej chatce on chce abym mu je pokazał. Idziemy wzdłuż starych drewnianych domków szukając dojścia do lasu. Mówię, mu że to kawałek drogi i będziemy musieli poszukać wejścia. Wiadomość o trudnościach zniechęca go. Mówię mu nie jest tak źle jak się wydaje - znajdziemy.
Drugi sen to prezentacja specjalnego teleskopu składającego się z dwu części z których pierwsza rzutuje obraz na ekran a druga powiększa ten obraz. To fascynujące urządzenie o wielu możliwościach jestem nim zadziwiony - próbuje zrozumieć jak to działa i jakie ma parametry.
Trzeci sen to historia wojenna mówiąca o rozstrzelaniu jeńców w Nankinie, gdzie po raz pierwszy rozstrzelano ich a w drugim etapie dobito. To wstrząsające budzę się z przekonaniem, że to tylko symbol dwuetapowości.
Schodzę do potoku i odkrywam, że płynie on tunelami jakby jaskiniami. Idę tym tunelem widząc czystą wodę - w pewnym momencie tunel skręca i zaczyna się drugi etap, za tym zakrętem widzę bijące w potoku źródło, jednak mam wątpliwości czy to drugie źródło jest czyste bo widzę w nim białe kryształki chyba jakiejś soli. Do tego miejsca tunel i potok są czyste i kojarzą mi się jak najlepiej. Wędrówka tunelem powtarza się niemal identycznie dwa razy.
---------------------
Prosiłem o sny, które pomogą mi lepiej zrozumieć dwa wczorajsze sny, które uważam za ważne.
Dzisiejszy trzeci sen mówi o lunecie składającej się z dwu części jednej, która rzutuje obraz a druga która jeszcze bardziej go powiększa, co może być symbolem, że wczorajszy sen coś mi pokazał a dzisiejszy jeszcze to uwypukla. We wszystkich snach wszystko występuje podwójnie - jest powtórzone. W ostatnim śnie idę tunelem, jaskinią którą płynie potok dwa razy. Ten tunel zakrętem, dzieli potok na dwie części w pierwszej woda jest czysta, w drugiej części jest drugie źródło nieczystej wody dołączające się do nurtu.
W pierwszym śnie, pierwsza wyprawa do jaskini jest radosna piękna wszystko jest w porządku, kiedy opowiadam koleżance o tej jaskinie jest też czysto i radośnie. Kiedy drugi raz opowiadam o jaskini Jackowi nie jest to już takie klarowne i czyste a kiedy drugi raz z drugim Jackiem idziemy szukać jaskini też pojawiają się problemy i mam odczucia, że nie jest to tak jak powinno być.
Dwie Gosie w tym śnie wiążą się z pozytywnym odczuciami, dwu Jacków z dwuznacznymi odczuciami. Odnosząc to do pierwszego snu o który pytałem zaczynam wyraźnie widzieć w nim tę dwoistość odczuć do którego doskonałym odniesieniem jest drugie źródło zanieczyszczające prąd wody.
Myślę, że odnosi się to do czystości intencji. Kiedy intencja jest czyta jasna i klarowna jest jak ten piękny nurt, kiedy do pierwotnie czystej intencji dołącza się asekuranctwo, wyrachowanie nawet pozornie drobne i niewiele znaczące, zatruwa ten pierwotny strumień czystej intencji i całość ulega skażeniu. Odnosi się to do tego co obserwuję u siebie: wiem co jest dobre i właściwe, zamiast po prostu działać i za tym podążyć szukam uzasadnień tego w kontaktach z innymi, tak jakby miało jakiekolwiek znaczenie co inni o tym sądzą zanim jeszcze zacznę działać.
Jest w tym bezsensowny element manipulacji i wygodnictwa, wynikający z chęci uniknięcia konfliktów, a może niekiedy przerzucenia odpowiedzialności, który wszystko psuje a przy tym jest to sprzeczne z moją naturą i moimi przekonaniami takie chodzenie na kompromisy i doskonale sobie zdaję sprawę, że nic dobrego z tego nie wynika a tylko wikłam się w dziwne sytuacje.
Nie chodzi nawet o to, że nie da się tych dwu rzeczy połączyć bo daje się, chodzi tylko o jasność działań i intencji. Dawniej nie miałem z tym problemów, ale teraz jak widać mam i te sny jasno mi to uświadamiają w szerszym kontekście bo odnosi się to do większości rzeczy, które robię.
Problemem jest brak dyscypliny i przesadne folgowanie swojemu lenistwu co powinienem zmienić. W tym kontekście sny stają się jasne, pełne szczegółów i wskazówek dotyczących różnych aspektów mojego życia gdzie przez to folgowanie sobie i brak zdyscyplinowania wszystko się rozmywa i staje się mdłe.
Lekarstwem może być tylko uważność i szczerość w intencjach, przede wszystkim uważne obserwowanie intencji i jasne klarowne działanie.
Przyszła mi do głowy myśl, że sny są jak obrazy do muzyki – obrazy mogą być różne a muzyka jest taka sama i to ona jest najważniejsza - jest ona tłem a zarazem twórcą obrazów snu - tłem i motorem tego co się dzieje na jawie. Obrazy snu pozwalają dostrzec jej akordy, które dominują nasze działania na jawie. Przez te akordy - senne obrazy - możemy dostrzec jej odbicie w życiu na jawie poznając przyczynę naszych problemów i błędnych działań utrwalających je oraz próbować zmieniać brzmienie tego co powoduje dysharmonię.





