14-12-2015, 17:22
Dzień: 90
Data: 2015.12.14
LD: 17
Technika: Spontaniczny
Transformacja
Stoję w łazience u siebie w domu i patrzę w lustro. Zaczynam myć ręce i pomyślałem czy to sen?, zrobiłem TR i o faktycznie to sen. Wpatruje się w lustro i nie widzę swojego odbicia, wyostrzyłem zmysł wzorku i wtedy sen zaczął się rozmywać. "O nie!" Krzyknąłem, zaczynam pocierać ręce i wtedy mój wzrok się zmienił. Widziałem środkiem wyraźnie a dookoła obraz był rozmyty. Trochę to słabo działa pomyślałem więc zacząłem obracać się wokół własnej osi, to zdecydowanie pomogło. Poszedłem w stronę drzwi wyjściowych, schodząc po schodach sen nadal nie był stabilny, miałem wrażenie że się buja niczym statek na wodzie. Złapałem się barierki i wpadłem na pomysł że jej spróbuję, więc ją ugryzłem. Była dość twarda trochę jak czekolada z lodówki i była bez smaku. Po tym doświadczeniu LD się ustabilizował.
Wyszedłem na podwórko i nie wiedziałem co robić. Wtedy pomyślałem o Wampii , która na forum mówiła że zmiana w jakieś zwierze była by fascynująca. Podleciałem do mojego psa wabiącego się Baster (ostatnio cały czas wykorzystuje latanie do poruszania się w snach) i na czworaka stanąłem obok niego. Patrząc mu w oczy powiedziałem "zamiana ciał" i wtedy zobaczyłem siebie z perspektywy Bastera a po chwili z mojego ciała zeszło powietrze jak z balona. Niesamowite uczucie, czułem się swobodnie jak w ludzik ciele. Widziałem swoje przednie łapy i czułem podłoże. Miałem tez ogon ale nie wiem jak to opisać, wrażenie nie do opisania po prostu go czułem. Wtedy z domu wyszła moja siostra. Podbiegłem do niej a ona do mnie "hej piesku gdzie Hubert?" Zacząłem się śmiać i pobiegłem w stronę ulicy. Wtedy moja siostra chyba znalazła moje porzucone ciało bo zaczęła wrzeszczeć i to było straszne aż mnie ciarki przeszły po psich plecach. Zacząłem stamtąd uciekać i biec przed siebie. I tutaj mój sen się urywa, minął jakiś czas i nagle akcja toczy się w innym miejscu.
Znajduje się w hotelu, gdzie byłem wraz ze szkołą na wycieczce. (Tutaj kilka minut snu nieświadomego a może nawet snu o LD) gdy nagle stoję na przeciwko ojca, który rozmawia z moim wujkiem. Wiedziałem że jest właścicielem tego ośrodka i narzekał coś na ludzi którzy chodzą po domach i żebrzą w tak na prawdę mają pieniądze. Nagle do środka weszli jakieś Rumuny, złapałem się za nos i wykonałem TR by mieć pewność czy to sen. Rzuciłem się na nich z pięściami i zacząłem ich bić, krew pryskała na boki. Mój ojciec zobaczywszy to rzekł "dziecko, ciebie trzeba wysłać to psychiatryka" Wybuchłem śmiechem i wyszedłem z hotelu. Było ciemno. Projekcie wybiegły za mną próbując mnie zatrzymać, mówili coś że policja już jedzie itp. Chciałem im coś pocisnąć ale wtedy przypomniało mi się co mówił Fallen o projekcjach w snach, trzeba ich unikać. Zacząłem iść po asfaltowej drodze przed siebie, ale dalej słyszałem oskarżenia mojego wujka i ojca, więc zacząłem od nich uciekać skacząc jak Hulk (z filmu) bardzo wysoko i bardzo daleko. Wylądowałem u siebie na wsi, znajdowałem się mniej więcej po środku na przeciwko domu mojego byłego kumpla. Nagle znalazł się za mną i powiedział "czego tu przyszedłeś? Chcesz dostać wpie*dol?" Odpowiedziałem "taki jesteś mocny to dawaj" i ruszył na mnie z pięściami. Wtedy myślą spowolniłem czas, zrobiłem TR dla maksymalnego upewnienia się że to sen. Czas po teście wrócił do normy, odepchnąłem go a on wyciągnął pistolet. Wycelował mi w głowę i krzyknął "GIŃ!" naciskając spust. Kula wystrzeliła a ja siłą woli ją zatrzymałem. Gdy strzelający to zobaczył, wystraszył się i zaczął uciekać. Wtedy ja zza pleców wyciągnąłem snajperkę, przykucnąłem i wycelowałem w niego, wstrzymałem oddech i pociągnąłem za spust. Usłyszałem wystrzał i mój wzrok zaczął podążać za kulą, która trafiła go w plecy. Wstałem, rzuciłem broń na ziemie. łagodnie zacząłem się budzić. Spojrzałem na zegarek, była 4:05
Sen wystąpił ok 4 rano czyli w 3 fazie snu myślę że dzięki temu był tak wyraźny i długi.
Data: 2015.12.14
LD: 17
Technika: Spontaniczny
Transformacja
Stoję w łazience u siebie w domu i patrzę w lustro. Zaczynam myć ręce i pomyślałem czy to sen?, zrobiłem TR i o faktycznie to sen. Wpatruje się w lustro i nie widzę swojego odbicia, wyostrzyłem zmysł wzorku i wtedy sen zaczął się rozmywać. "O nie!" Krzyknąłem, zaczynam pocierać ręce i wtedy mój wzrok się zmienił. Widziałem środkiem wyraźnie a dookoła obraz był rozmyty. Trochę to słabo działa pomyślałem więc zacząłem obracać się wokół własnej osi, to zdecydowanie pomogło. Poszedłem w stronę drzwi wyjściowych, schodząc po schodach sen nadal nie był stabilny, miałem wrażenie że się buja niczym statek na wodzie. Złapałem się barierki i wpadłem na pomysł że jej spróbuję, więc ją ugryzłem. Była dość twarda trochę jak czekolada z lodówki i była bez smaku. Po tym doświadczeniu LD się ustabilizował.
Wyszedłem na podwórko i nie wiedziałem co robić. Wtedy pomyślałem o Wampii , która na forum mówiła że zmiana w jakieś zwierze była by fascynująca. Podleciałem do mojego psa wabiącego się Baster (ostatnio cały czas wykorzystuje latanie do poruszania się w snach) i na czworaka stanąłem obok niego. Patrząc mu w oczy powiedziałem "zamiana ciał" i wtedy zobaczyłem siebie z perspektywy Bastera a po chwili z mojego ciała zeszło powietrze jak z balona. Niesamowite uczucie, czułem się swobodnie jak w ludzik ciele. Widziałem swoje przednie łapy i czułem podłoże. Miałem tez ogon ale nie wiem jak to opisać, wrażenie nie do opisania po prostu go czułem. Wtedy z domu wyszła moja siostra. Podbiegłem do niej a ona do mnie "hej piesku gdzie Hubert?" Zacząłem się śmiać i pobiegłem w stronę ulicy. Wtedy moja siostra chyba znalazła moje porzucone ciało bo zaczęła wrzeszczeć i to było straszne aż mnie ciarki przeszły po psich plecach. Zacząłem stamtąd uciekać i biec przed siebie. I tutaj mój sen się urywa, minął jakiś czas i nagle akcja toczy się w innym miejscu.
Znajduje się w hotelu, gdzie byłem wraz ze szkołą na wycieczce. (Tutaj kilka minut snu nieświadomego a może nawet snu o LD) gdy nagle stoję na przeciwko ojca, który rozmawia z moim wujkiem. Wiedziałem że jest właścicielem tego ośrodka i narzekał coś na ludzi którzy chodzą po domach i żebrzą w tak na prawdę mają pieniądze. Nagle do środka weszli jakieś Rumuny, złapałem się za nos i wykonałem TR by mieć pewność czy to sen. Rzuciłem się na nich z pięściami i zacząłem ich bić, krew pryskała na boki. Mój ojciec zobaczywszy to rzekł "dziecko, ciebie trzeba wysłać to psychiatryka" Wybuchłem śmiechem i wyszedłem z hotelu. Było ciemno. Projekcie wybiegły za mną próbując mnie zatrzymać, mówili coś że policja już jedzie itp. Chciałem im coś pocisnąć ale wtedy przypomniało mi się co mówił Fallen o projekcjach w snach, trzeba ich unikać. Zacząłem iść po asfaltowej drodze przed siebie, ale dalej słyszałem oskarżenia mojego wujka i ojca, więc zacząłem od nich uciekać skacząc jak Hulk (z filmu) bardzo wysoko i bardzo daleko. Wylądowałem u siebie na wsi, znajdowałem się mniej więcej po środku na przeciwko domu mojego byłego kumpla. Nagle znalazł się za mną i powiedział "czego tu przyszedłeś? Chcesz dostać wpie*dol?" Odpowiedziałem "taki jesteś mocny to dawaj" i ruszył na mnie z pięściami. Wtedy myślą spowolniłem czas, zrobiłem TR dla maksymalnego upewnienia się że to sen. Czas po teście wrócił do normy, odepchnąłem go a on wyciągnął pistolet. Wycelował mi w głowę i krzyknął "GIŃ!" naciskając spust. Kula wystrzeliła a ja siłą woli ją zatrzymałem. Gdy strzelający to zobaczył, wystraszył się i zaczął uciekać. Wtedy ja zza pleców wyciągnąłem snajperkę, przykucnąłem i wycelowałem w niego, wstrzymałem oddech i pociągnąłem za spust. Usłyszałem wystrzał i mój wzrok zaczął podążać za kulą, która trafiła go w plecy. Wstałem, rzuciłem broń na ziemie. łagodnie zacząłem się budzić. Spojrzałem na zegarek, była 4:05
Sen wystąpił ok 4 rano czyli w 3 fazie snu myślę że dzięki temu był tak wyraźny i długi.
Zwykła świadomość jest jak sen, a prawdziwe życie rozpoczyna się, gdy mamy dość siły i odwagi, aby się przebudzić. Przebudzić we śnie?






