20-09-2015, 10:17
Kończę eksperyment.
Mam dość stale towarzyszącego mi uczucia braku snu, apetytu i wahań nastroju. Po ponad 3 tygodniach nie doczekałem magicznego momentu w którym nastąpić miał przełom przywracający równowagę.
Prawdę mówiąc najbardziej brakowało mi marzeń sennych. Obiecywane intensywne LD, które miało pojawić się w trakcie drzemek - nie doczekałem.
Pozostają pytania "Czy za mało konsekwentnie i zbyt krótko stosowałem się do założeń i wymagań procesu? Czy też cały proces był wątpliwy w swym założeniu?"
Mam dość stale towarzyszącego mi uczucia braku snu, apetytu i wahań nastroju. Po ponad 3 tygodniach nie doczekałem magicznego momentu w którym nastąpić miał przełom przywracający równowagę.
Prawdę mówiąc najbardziej brakowało mi marzeń sennych. Obiecywane intensywne LD, które miało pojawić się w trakcie drzemek - nie doczekałem.
Pozostają pytania "Czy za mało konsekwentnie i zbyt krótko stosowałem się do założeń i wymagań procesu? Czy też cały proces był wątpliwy w swym założeniu?"
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





