26-08-2015, 11:21
Cześć,
Od blisko tygodnia stosuję się do reżimu tej metodologi. Czyli 3-4h sen w nocy i 3x20 minutowe drzemki w trakcie dnia.
Niestety, sen główny nie daje mi poczucia wyspania się. Oczekuję, że przynajmniej przez kilka godzin po jego zakończeniu będę rozbudzony i aktywny. Dzieje się na odwrót. Wystarczy odrobina braku aktywności fizycznej (podróż MPK, przystanek, spotkanie) i spadam w ramiona snu.
Dopiero drzemka ok 11 pozwala się zresetować i rozbudzić.
Próbowałem zmieniać długość snu głównego (3h,3h30m, 4h, 4h30m) tak wymierzone by obudzić się o 5:30. Praktycznie nic nie poprawiło się.
Doradźcie na co zwrócić uwagę lub co poprawić, by uzyskać lepsze efekty.
Od blisko tygodnia stosuję się do reżimu tej metodologi. Czyli 3-4h sen w nocy i 3x20 minutowe drzemki w trakcie dnia.
Niestety, sen główny nie daje mi poczucia wyspania się. Oczekuję, że przynajmniej przez kilka godzin po jego zakończeniu będę rozbudzony i aktywny. Dzieje się na odwrót. Wystarczy odrobina braku aktywności fizycznej (podróż MPK, przystanek, spotkanie) i spadam w ramiona snu.
Dopiero drzemka ok 11 pozwala się zresetować i rozbudzić.
Próbowałem zmieniać długość snu głównego (3h,3h30m, 4h, 4h30m) tak wymierzone by obudzić się o 5:30. Praktycznie nic nie poprawiło się.
Doradźcie na co zwrócić uwagę lub co poprawić, by uzyskać lepsze efekty.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





