08-01-2014, 19:19
1.Wigilijny dzień. 08.04.14r.
Był to dzień wigilii. Wraz z rodzicami zbieraliśmy się na wigilię do moich dziadków. Wyszliśmy z domu i poszliśmy na przystanek dla tramwajów. Dodam, że w moim małym miasteczku nie ma czegoś takiego jak tramwaj i nigdy nim nie jechałem. Przy wejściu na przystanek zobaczyłem moją koleżankę z klasy z jej chłopakiem. Czekając na tramwaj stałem obok starszej pani, która ubrana w kremowy płaszcz, czarne spodnie oraz czarno-białą bluzkę. Nagle ktoś krzykną, że ona ma przy sobie koty. Rozejrzałem się i zobaczyłem kota wychodzącego z kieszeni spodni, a drugi z kieszonki płaszcza. I nagle siedziałem w domu moich dziadków na ich narożniku. Rozmawiałem z moim dziadkiem. Później pomogłem babci nakryć do stołu. Wtedy się obudziłem.
Był to dzień wigilii. Wraz z rodzicami zbieraliśmy się na wigilię do moich dziadków. Wyszliśmy z domu i poszliśmy na przystanek dla tramwajów. Dodam, że w moim małym miasteczku nie ma czegoś takiego jak tramwaj i nigdy nim nie jechałem. Przy wejściu na przystanek zobaczyłem moją koleżankę z klasy z jej chłopakiem. Czekając na tramwaj stałem obok starszej pani, która ubrana w kremowy płaszcz, czarne spodnie oraz czarno-białą bluzkę. Nagle ktoś krzykną, że ona ma przy sobie koty. Rozejrzałem się i zobaczyłem kota wychodzącego z kieszeni spodni, a drugi z kieszonki płaszcza. I nagle siedziałem w domu moich dziadków na ich narożniku. Rozmawiałem z moim dziadkiem. Później pomogłem babci nakryć do stołu. Wtedy się obudziłem.





