cialka ich zycie
#41
Ciało fizyczne zasypia. Umysł, składający się z aspektów, myślokształtów oraz cieni, rozpada się przez brak gęstej substancji scalającej i stymulującej, która utrzymywałaby powtarzalny stan świadomości. Ciało astralne jest dla umysłu zbyt rzadką substancją – niemożliwe jest w nim utrzymanie umysłu tak scalonego i logicznego, jak na poziomie fizycznym. Dlatego umysł przepuszczony przez filtr astralny jest tak zmienny i nielogiczny; brakuje mu korzenia stabilizacji. Cokolwiek pojawi się w umyśle astralnym, natychmiast ulega zmianie. Wystarczy impuls, myśl lub obraz, by ciało astralne się przekształciło, ciągnąc za sobą odpowiednie aspekty i porzucając poprzednie.
Dzięki gęstości ciała fizycznego umysł się nie rozpada i nie zapomina. Konstrukcja umysłu jest utrzymywana względnie na tym samym poziomie.
Każdy człowiek i jego umysł zbiera doświadczenia poprzez rodzinę, społeczeństwo, wchodzenie w interakcje ze światem fizycznym oraz wiedzę pozyskiwaną z różnych źródeł. W wyniku tego powstaje umysł o określonych poglądach i zachowaniach, które wyrażają jego sposób życia i odnoszenia się do ludzi oraz świata – zarówno w świecie astralnym, jak i fizycznym.
Będąc w świecie astralnym bez ciała fizycznego, pojawia się myśl poboczna: tam było ciało fizyczne, a tu jest świadomość umysłu. W czasie snu osiągnąłem poszerzoną percepcję na wielu poziomach. Umysł jakby podczepił się do czegoś większego i mógł zobaczyć, co tu się dzieje. Miał jednak problemy z odbieraniem przekazu w oryginalnej formie. Posiadał pewien aspekt, który dekodował wszystko na ludzkie formy i analogie.
Na początku pojawiły się trzy sny. Umysł nie miał czasu, aby przyjrzeć się im głębiej, bo szybko uciekały, zastępowane kolejnymi. To tak, jakbyś siedział w pociągu, a na słupach ktoś zawiesił zdjęcia, które masz opisać – ale za chwilę pojawia się następne i tak dalej. Ledwo zaczniesz coś analizować, a już musisz badać kolejne. Moje ciało mentalne jest jednak wielowarstwowe, dzięki czemu jakiś aspekt z wyższego poziomu „złapał zapach” i zrozumiał, o co chodzi.
Sny te symbolizowały plagiat wzorców i zachowań. Myślałem, że moja świadomość umysłu jest wyjątkowa, ale to tylko plagiat innych, przedstawiony w lekko zmienionej formie. W snach ukazany został różny poziom rozwoju:
  • [b]Rozwój podstawowy („Kowalski”):[/b] Pełna identyfikacja z ciałem i umysłem.

  • [b]Rozwój ezoteryczny („Kowalski astralny”):[/b] Myślący, że jest nieśmiertelny i istnieje po śmierci.

  • [b]Trzeci rodzaj („Kowalski świadek”):[/b] Myślący, że jest świadkiem uwięzionym w matriksie.
W pewnym momencie pojawiło się słowo: „Mamooo...”. Ktoś wołał – to byłem ja, ale jednocześnie nie ja. Był to strumień biegnący w przeciwnym kierunku do ciał niefizycznych. Biegł do góry, choć według mojego umysłu nic tam nie ma. Wyglądało to tak, jakby świadek poprzez rozwój umysłu zyskał władzę oraz samoświadomość i zaczął wycofywać swoją uwagę oraz energię z dolnych ciał niefizycznych, związanych z utożsamianiem się z człowiekiem. Aspekty stały po bokach – po lewej i prawej stronie – a ten strumień biegł jakby środkiem. Zaciągał z nich energię i budował samoświadomość, która pokazała, że trzeba iść do Źródła. Miał w nosie to, co oferowały ciała i bloki pamięci. Istnieje tylko czysta Świadomość, a umysł i ciało jedynie się w niej przejawiają.


Nie zagłębiając się w to zbytnio, istnieją trzy rodzaje świadomości:
  1. [b]Świadomość Absolutna[/b] – jedyna, która posiada pośrednika, czyli Świadka.

  2. [b]Świadek[/b].

  3. [b]Umysł świadomy[/b].
Teraz, w zależności od rozwoju ciał niefizycznych, powstają różne poziomy świadomości i stopnie rozbudzenia tych ciał.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#42
Co mi się śniło? 
A, różne sny. 
Kto to mówi? 
Czysta świadomość wykraczająca poza wszystkie ciała fizyczne, która jest podstawą wszystkiego. Czy materia, która sama z siebie wytwarza twory myślowo-świadomościowe? 
Oczywiście nie czysta świadomość, bo ona nie ma żadnych właściwości, nie myśli, nie czuje, ale jest stale obecna we wszystkim. 
Co jest ciekawe – wytworzyła to wszystko z siebie, choć nie ma nic w sobie. 
Nawet nie istnieje coś takiego jak czysta, pierwotna świadomość. 
To coś po prostu jest i tyle. Nawet „nie jest”.
Komu się śnią sny? 
Żadnej świadomości, tylko myślącym aspektom, wytwarzającym same z siebie świadomości o różnym poziomie złożoności.
 Łącząc różne energie, powstają twory myślotwórcze, które same się napędzają i manifestują w różnych rzeczywistościach. 
Kto próbuje uleczyć z ran? Z uzależnień? Kto szuka szczęścia, aby połączyć się z WJ (Wyższym Ja)? 
To tylko umysł.
To wszystko wydarza się w polu zbiorowej świadomości, która rozgrywa się w pustej przestrzeni. Ona tego wszystkiego doświadcza, ale w ogóle nie rusza jej cały ten syf. 
Co jest interesujące – ona przenika wszystko i jest podstawą egzystencji wszystkiego, co przejawione i nieprzejawione. 
Mówimy, że jesteśmy jedną świadomością, że czyniąc cierpienie innym, tak naprawdę czynimy je sobie. 
Częściowo to prawda, a po części to bzdura.
 Jak może czysta świadomość doznać urazu albo cierpieć?
Zobaczcie na przykładzie: czy kiedykolwiek obserwator w nas uległ zmianie?
 Nasze umysły mogą fiksować i rozwijać się w nieskończoność, ale obserwator dalej jest taki sam. Tylko nasze ciała niefizyczne mogą być tknięte przez innych, gdyż są poziomy astralne, gdzie mamy wspólne pole, z którego wytwarzamy nasze myśli i emocje. 
Ktoś dostroi się do tego pola i już myśli, że to najwyższy stan świadomości albo absolut. 
A to tylko dostrojenie się do pola ciał niefizycznych lub jego aspektu.
Odzyskałem świadomość w snach, miałem LD. 
Rano, jak się obudziłem, w ogóle nie cieszyłem się tym faktem. 
LD miałem chyba z 10 lat temu.
Wiecie, co zrobił mój umysł? 
Popatrzył sobie na sen wielowymiarowo i powiedział tak: świadomość, która odzyskała świadomość bycia świadomym, to tylko aktywność ciała mentalnego ego. 
To jest produkt umysłu – jakiś aspekt się włączył i pojawiła się taka świadomość. 
Zobaczył, że to nie ma żadnego wpływu na obserwatora snu. 
Nieświadomy sen i świadomy sen mogą wpływać tylko na siebie nawzajem, ale nie na obserwatora. Więc po co osiągać świadome sny, skoro na obserwatora nie ma to żadnego wpływu?


Na obserwatora nie ma, ale ma wpływ na samego siebie. 
Może rozwinąć samego siebie tak, że będzie użyteczny dla ludzi i świata oraz dla świadomości znajdującej się między świadomością totalną a umysłem. 
Bo dla tej najwyższej nie ma to znaczenia, skoro nie ma ona żadnych cech ani atrybutów.
Tej nocy miałem bardzo żywe sny. Używając moich terminów: śniłem wszystkimi dolnymi ciałami związanymi z utożsamianiem się z ego-umysłem, czyli automatyzmem.
 Pragnienia, cienie i emocje zakorzenione głęboko w podświadomości aktywowały się. 
Sny były normalne, z pozoru nic wyjątkowego, ale moja rozwinięta percepcja mnie ostrzegła.
Ale i tak dostałem pewien łomot w świecie fizycznym. 
Nie chciałem poświęcić uwagi problemom, jakie niosły sny, więc świat fizyczny został wykorzystany do wywołania tego stanu, jaki miały wywołać sny. 
Aspekt, który myślał, że dostanie pożywkę za pomocą snów, nie doczekał się jej, więc szukał okazji w świecie fizycznym, aby wzbudzić pewien stan emocjonalny – i udało mu się. Ale w tym wszystkim włączył się pewien aspekt, który analizował to pod kątem technicznym.
Wracając do konkretu. Jak się obudziłem, to umysł ożywiony aspektami, które zamieszkują astral (ale ich źródło powstania to świat fizyczny), patrzył na sny z niechęcią. 
Nikt nie kusi się, aby wejść w struktury snu i podziwiać je od strony technicznej. 
Wiedzą, że jak wejdą, to chcąc nie chcąc będą musiały połączyć się ze swoimi aspektami ze snu, w wyniku czego zaciągną syf ukryty pod piękną szatą graficzną snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1