18-06-2026, 12:27
Wczoraj wychwalałem realność świata astralnego – to, że jego pojawienie się i głębia wynikają ze świata fizycznego. Ciała subtelne, naświetlane przez oczy fizyczne, nabierają właściwości ze świata fizycznego. Ale gdyby nie różne poziomy świadomości, nie byłoby tego. Gdybym utożsamiał się tylko z wybranymi aspektami, osiągałbym ograniczone pole postrzegania i rozumowania, zarówno świata astralnego, wiec i fizycznego. A tak, bujam się na różne poziomy i mam ciekawe wglądy.
Ale te wszystkie wglądy i tak są tylko projekcjami umysłu – tyle że bardziej subtelnego, przekraczającego ramy zwykłego rozumu. To tak, jak ludzie wpadają w lustra i funkcjonują w specyficzny sposób. Tylko nie widzą, że tak naprawdę to te lustra dają nam spokój, radość, nienawiść, spełnienie czy miłość. Myślimy, że takie stany to coś wyjątkowego, ale to wynika po prostu z właściwości tych ciał, które mają takie możliwości. Dopóki będzie istniało poczucie „ja”, to nieważne, jaki stan osiągniesz – i tak będzie to tylko produkt umysłu.
Co więc jest prawdziwe?
To, co widzi zarówno świat fizyczny, świat astralny, jak i głęboki sen. To, co widzi ciało fizyczne oraz ciało astralne i jego płaszcze, którymi się ubiera w zależności od tego, jakie emocje albo myśli dominują w jego umyśle za dnia i w jego podświadomości (tworząc rzeczywistości bardzo ostre lub mgliste, przyjemne albo nieprzyjemne). To, co jest świadome umysłu zarówno na jawie, jak i we śnie. To, co widzi, jak umysł dzieli świat fizyczny na świat astralny. To, co widzi świadka tworzącego z różnych doświadczeń i mówiącego, że nie istnieje świadomość w takim sensie, jak ją ogólnie pojmujemy.
Patrząc na sny z taką rozluźnioną uwagą, co się dzieje? Pojawia się zdziwienie i pytanie: kto tak naprawdę jest tego wszystkiego świadomy?
Świadomość wynikająca z ciał rozszerza się. Ciała jakby się rozpuszczają, tworząc holograficzny obraz wszystkiego. Widzę wszystko jako przyczynę i skutek, ale nie ma tam kogoś odpowiedzialnego za to, co się dzieje. Po prostu akcja-reakcja, a wszystko dzieje się w tym. Niestety, tutaj umysł się zacina. Nie da się dotknąć umysłem i zakosztować tego, co jest świadome przez cały czas.
Teraz tę świadomość przenoszę na świat fizyczny. Co się dzieje? Ten wielki umysł osobowy, patrząc przez mój umysł, mówi, że to Słońce i Ziemia są takie malutkie, puste i nierealne. Robi analogię do świata snów: „Dla ciebie sny są iluzją, a dla mnie świat fizyczny i Słońce są taką samą iluzją”. Daje mi to poczuć, wykorzystując iluzję świata snów i nakładając ją na świat fizyczny. Mój umysł złapał taką percepcję postrzegania i patrząc przez filtry tej wyższej świadomości, zrodził takie myśli: mógłbym zgasić w palcach Słońce albo zmiażdżyć je jedną ręką, a Ziemia to marny pył wobec tej ogromnej świadomości. Pojawiła się lekka pogarda i pycha wobec tej fizycznej rzeczywistości.
Oto przykład, jak można wpaść w inne systemy wierzeń i „odlecieć”. Ludzie doznają pewnych mistycznych przeżyć, a potem wracają do dziennej świadomości i łączą to z umysłem, który nie jest przygotowany na życie z tymi wyższymi energiami. Kiedy mój umysł zaczął tak głupio myśleć, pojawiła się poboczna myśl, że dla tej dużej świadomości to normalne podejście. Tak samo jak z perspektywy ludzkiego umysłu normalne jest to, że wierzy on w realność świata fizycznego – i nie należy tego negować.
[b]Sen.[/b]
Przede mną stoi facet, a za nim kolejny. Ten pierwszy bierze czarny marker i pokazuje mi sztuczkę. W powietrzu nad głową tamtego gościa rysuje czarne linie. Patrzę z lekkim zdziwieniem... Można powiedzieć, że przeskanowałem cały ich ukryty pokaz. Myślę sobie: „Co oni sobie myślą, że jestem taki głupi?”. Ich zachowanie było bardzo irytujące, traktowali mnie jak chłopa ze średniowiecza. Podszedłem, zabrałem mu marker i sam narysowałem w powietrzu kreski. Kreski były rysowane w powietrzu na folii, którą – aby zobaczyć – trzeba popatrzeć pod innym kątem. Trzeba przesunąć uwagę i skoncentrować się przez chwilę. Mając percepcję astralną osoby śniącej, wydaje się po prostu, że rysuje się w powietrzu.
Edit: Sen z folią zainspirował mnie, aby przywołać jeszcze inne doświadczenia z różnych dni.
Na jawie popatrzyłem w stronę lampy czy Słońca, aby zobaczyć, czy mam męty w oczach – zainspirowany jakimś artykułem. Tak mi to weszło w podświadomość, że w czasie snu zrobiłem dokładnie to samo. Patrząc, czy mam męty w oku, cofnąłem uwagę od samego oka. Zobaczyłem oko i przestrzeń wokół niego jako coś zupełnie odrębnego. Było takie trochę wodniste, półprzezroczyste. Przypominało to patrzenie na kliszę rentgenowską. Świadek potrafi wydzielić się od śniącego.
Ostatnio zainstalowałem grę Modern Combat 5. Ogólnie nie gram, bo jestem już za stary i mnie to nie interesuje, ale coś mnie podkusiło, żeby ją zainstalować. Grając, z upływem czasu zacząłem zauważać, że ten komandor, którym steruję, nic nie wie o samej grze – jest w niej całkowicie zanurzony. Zna tylko perspektywę zabijania, tak jak cała reszta tutaj. Jest ograniczony i podlega prawom gry.
I była taka sytuacja: nie było akurat wroga, więc czekałem za tarczą. Byłem czujny, ale na chwilę gdzieś odpłynąłem myślami. Wzrok miałem cały czas skierowany na monitor. Nagle uwaga wraca: atakują mnie! I co robię? Zamiast reagować automatycznie, patrzę ze stanu czystej świadomości na to, jak mnie zaraz zabiją. Ponieważ „odpłynąłem”, przez moment nie wiedziałem, co mam robić. Byłem świadomy ataku, ale nie miałem w sobie aktywnego tego aspektu, który powinien odpowiednio zareagować. Dopiero po chwili wróciła mi pamięć, jak należy się zachować. Dziwne uczucie – być świadomym tego, jak wraca do ciebie aspekt odpowiadający za dane reakcje.
Inna sytuacja: oglądam na YouTube muzykę. Czasami zamyślę się pod wpływem emocji lub dźwięków z danej piosenki. Nagle orientuję się, że minęło już 50% utworu. Ale kiedy? Wzrok cały czas był zawieszony na obrazie, a ja nie pamiętam, kiedy uciekł ten czas. Gdy wraca mi pełna przytomność, myślę sobie: „Zaraz, przecież tylko na chwilę się zamyśliłem, a tu uciekło tyle czasu?”.
Druga sprawa: moja pamięć zatrzymuje się na momencie, w którym jeszcze była przytomna, i z tego miejsca umysł zakłada, że piosenka będzie toczyć się dalej. A tu zaskoczenie – to już ostatnia zwrotka. Nie dziwiłoby mnie to, gdybym patrzył w okno albo na coś innego. Ale mając cały czas oczy skierowane na obraz i nie być świadomym ciągłości piosenki? To już coś dziwnego. Pomyśleć, że uwaga może zostać porwana przez myśli i emocje „na drugą stronę”, a umysł nawet tego nie zauważy. Niby prowadzę tylko wewnętrzny dialog, ale odpowiedni ładunek myślowo-emocjonalny potrafi naprawdę drastycznie zmienić percepcję postrzegania.
Ale te wszystkie wglądy i tak są tylko projekcjami umysłu – tyle że bardziej subtelnego, przekraczającego ramy zwykłego rozumu. To tak, jak ludzie wpadają w lustra i funkcjonują w specyficzny sposób. Tylko nie widzą, że tak naprawdę to te lustra dają nam spokój, radość, nienawiść, spełnienie czy miłość. Myślimy, że takie stany to coś wyjątkowego, ale to wynika po prostu z właściwości tych ciał, które mają takie możliwości. Dopóki będzie istniało poczucie „ja”, to nieważne, jaki stan osiągniesz – i tak będzie to tylko produkt umysłu.
Co więc jest prawdziwe?
To, co widzi zarówno świat fizyczny, świat astralny, jak i głęboki sen. To, co widzi ciało fizyczne oraz ciało astralne i jego płaszcze, którymi się ubiera w zależności od tego, jakie emocje albo myśli dominują w jego umyśle za dnia i w jego podświadomości (tworząc rzeczywistości bardzo ostre lub mgliste, przyjemne albo nieprzyjemne). To, co jest świadome umysłu zarówno na jawie, jak i we śnie. To, co widzi, jak umysł dzieli świat fizyczny na świat astralny. To, co widzi świadka tworzącego z różnych doświadczeń i mówiącego, że nie istnieje świadomość w takim sensie, jak ją ogólnie pojmujemy.
Patrząc na sny z taką rozluźnioną uwagą, co się dzieje? Pojawia się zdziwienie i pytanie: kto tak naprawdę jest tego wszystkiego świadomy?
Świadomość wynikająca z ciał rozszerza się. Ciała jakby się rozpuszczają, tworząc holograficzny obraz wszystkiego. Widzę wszystko jako przyczynę i skutek, ale nie ma tam kogoś odpowiedzialnego za to, co się dzieje. Po prostu akcja-reakcja, a wszystko dzieje się w tym. Niestety, tutaj umysł się zacina. Nie da się dotknąć umysłem i zakosztować tego, co jest świadome przez cały czas.
Teraz tę świadomość przenoszę na świat fizyczny. Co się dzieje? Ten wielki umysł osobowy, patrząc przez mój umysł, mówi, że to Słońce i Ziemia są takie malutkie, puste i nierealne. Robi analogię do świata snów: „Dla ciebie sny są iluzją, a dla mnie świat fizyczny i Słońce są taką samą iluzją”. Daje mi to poczuć, wykorzystując iluzję świata snów i nakładając ją na świat fizyczny. Mój umysł złapał taką percepcję postrzegania i patrząc przez filtry tej wyższej świadomości, zrodził takie myśli: mógłbym zgasić w palcach Słońce albo zmiażdżyć je jedną ręką, a Ziemia to marny pył wobec tej ogromnej świadomości. Pojawiła się lekka pogarda i pycha wobec tej fizycznej rzeczywistości.
Oto przykład, jak można wpaść w inne systemy wierzeń i „odlecieć”. Ludzie doznają pewnych mistycznych przeżyć, a potem wracają do dziennej świadomości i łączą to z umysłem, który nie jest przygotowany na życie z tymi wyższymi energiami. Kiedy mój umysł zaczął tak głupio myśleć, pojawiła się poboczna myśl, że dla tej dużej świadomości to normalne podejście. Tak samo jak z perspektywy ludzkiego umysłu normalne jest to, że wierzy on w realność świata fizycznego – i nie należy tego negować.
[b]Sen.[/b]
Przede mną stoi facet, a za nim kolejny. Ten pierwszy bierze czarny marker i pokazuje mi sztuczkę. W powietrzu nad głową tamtego gościa rysuje czarne linie. Patrzę z lekkim zdziwieniem... Można powiedzieć, że przeskanowałem cały ich ukryty pokaz. Myślę sobie: „Co oni sobie myślą, że jestem taki głupi?”. Ich zachowanie było bardzo irytujące, traktowali mnie jak chłopa ze średniowiecza. Podszedłem, zabrałem mu marker i sam narysowałem w powietrzu kreski. Kreski były rysowane w powietrzu na folii, którą – aby zobaczyć – trzeba popatrzeć pod innym kątem. Trzeba przesunąć uwagę i skoncentrować się przez chwilę. Mając percepcję astralną osoby śniącej, wydaje się po prostu, że rysuje się w powietrzu.
Edit: Sen z folią zainspirował mnie, aby przywołać jeszcze inne doświadczenia z różnych dni.
Na jawie popatrzyłem w stronę lampy czy Słońca, aby zobaczyć, czy mam męty w oczach – zainspirowany jakimś artykułem. Tak mi to weszło w podświadomość, że w czasie snu zrobiłem dokładnie to samo. Patrząc, czy mam męty w oku, cofnąłem uwagę od samego oka. Zobaczyłem oko i przestrzeń wokół niego jako coś zupełnie odrębnego. Było takie trochę wodniste, półprzezroczyste. Przypominało to patrzenie na kliszę rentgenowską. Świadek potrafi wydzielić się od śniącego.
Ostatnio zainstalowałem grę Modern Combat 5. Ogólnie nie gram, bo jestem już za stary i mnie to nie interesuje, ale coś mnie podkusiło, żeby ją zainstalować. Grając, z upływem czasu zacząłem zauważać, że ten komandor, którym steruję, nic nie wie o samej grze – jest w niej całkowicie zanurzony. Zna tylko perspektywę zabijania, tak jak cała reszta tutaj. Jest ograniczony i podlega prawom gry.
I była taka sytuacja: nie było akurat wroga, więc czekałem za tarczą. Byłem czujny, ale na chwilę gdzieś odpłynąłem myślami. Wzrok miałem cały czas skierowany na monitor. Nagle uwaga wraca: atakują mnie! I co robię? Zamiast reagować automatycznie, patrzę ze stanu czystej świadomości na to, jak mnie zaraz zabiją. Ponieważ „odpłynąłem”, przez moment nie wiedziałem, co mam robić. Byłem świadomy ataku, ale nie miałem w sobie aktywnego tego aspektu, który powinien odpowiednio zareagować. Dopiero po chwili wróciła mi pamięć, jak należy się zachować. Dziwne uczucie – być świadomym tego, jak wraca do ciebie aspekt odpowiadający za dane reakcje.
Inna sytuacja: oglądam na YouTube muzykę. Czasami zamyślę się pod wpływem emocji lub dźwięków z danej piosenki. Nagle orientuję się, że minęło już 50% utworu. Ale kiedy? Wzrok cały czas był zawieszony na obrazie, a ja nie pamiętam, kiedy uciekł ten czas. Gdy wraca mi pełna przytomność, myślę sobie: „Zaraz, przecież tylko na chwilę się zamyśliłem, a tu uciekło tyle czasu?”.
Druga sprawa: moja pamięć zatrzymuje się na momencie, w którym jeszcze była przytomna, i z tego miejsca umysł zakłada, że piosenka będzie toczyć się dalej. A tu zaskoczenie – to już ostatnia zwrotka. Nie dziwiłoby mnie to, gdybym patrzył w okno albo na coś innego. Ale mając cały czas oczy skierowane na obraz i nie być świadomym ciągłości piosenki? To już coś dziwnego. Pomyśleć, że uwaga może zostać porwana przez myśli i emocje „na drugą stronę”, a umysł nawet tego nie zauważy. Niby prowadzę tylko wewnętrzny dialog, ale odpowiedni ładunek myślowo-emocjonalny potrafi naprawdę drastycznie zmienić percepcję postrzegania.






I tworzy nad interpretacje.