06-07-2026, 09:58
Budzi mi się świadomość w ciele fizycznym.
Umysł ze snu łączy się z umysłem jawy. Uwaga przegląda sny.
Moją uwagę przykuwa nie treść snów, lecz głębia i realność snów. Otaczam czterema ciałami – przyczynowym, mentalnym, astralnym i eterycznym – moją osobę śniącą, która składa się z tych energii.
Stoję na drodze i rozmawiam.
Moja uwaga zjeżdża z nieba i łączy się z osobą śniącą.
Obraz nabiera niebywałej ostrości i realności.
Zamiast być odwróconym plecami do astralnego wzroku – co powoduje, że sen jest odbierany bardziej jak wyobrażenie mentalne (tak jak na jawie sobie coś w głowie myślimy i mamy mgliste obrazy, tak samo tutaj było).
To niesamowite, że śni moje ciało astralne i ma bardzo realistyczny sen, a mentalne stoi z boku i też bierze udział, ale z jego perspektywy obraz jest mglisty i nieostry w porównaniu do ciała astralnego.
To jest niesamowite, jakie właściwości ma każde ciało z osobna, a jakie mają, gdy są w połączeniu.
Świadomość osoby śniącej może łączyć się w różne konfiguracje ciał, zyskując bardzo odmienną percepcję odbioru danej rzeczywistości. Świadomość osoby śniącej nie odróżnia tych stanów, kiedy śni, a jak wróci do ciała, widzi te różnice.
Pomyśleć, że świat astralny mojego snu jest stworzony z tej samej energii co świat fizyczny, tylko o rzadszej gęstości. Myśli, emocje, doznania powstają z tych samych płaszczy, które otaczają Ziemię.
Ale świadomość nasza, jako Duch, który w cudzysłowie oddzielił się od Jedności, wchodzi w kontakt z tymi płaszczami, utożsamia się z nimi, co daje mu poczucie „ja” i możliwość tworzenia osobnych myśli, emocji oraz doznań.
Każda osoba śniąca, która mnie otacza, wierzy, że jest czymś oddzielnym od świata astralnego i ode mnie.
Tak samo myślę jak oni. Mój umysł wierzy, że świat jest czymś oddzielnym od niego.
A przedmioty tak samo mają własną egzystencję. I to jest prawda.
Podpinając się pod umysł mentalny z jego snu, a będąc już w ciele fizycznym i używając świadomości dziennej, co widzę?
Siłę przekonania i nawykowe reagowanie na to, co postrzega.
Ciało mentalne osoby śniącej cały czas ładuje z ciała przyczynowego nawykowe reakcje – zarówno mentalne, jak i emocjonalne – jakie są potrzebne w danej sytuacji.
Sam zamyka się w pudełku własnych przekonań, tworząc klatkę ograniczenia przez jego własny umysł.
Tak jak człowiek ma różne programy i wierzenia i nimi żyje, a jeszcze co poniektórzy wkręcają się na maksa, stając się ich niewolnikami.
Uwaga cofa się przez moc realności sceny i patrzy na wszystko z większej perspektywy.
Uwaga obejmuje zarówno świat fizyczny, jak i astralny pod kątem profesjonalnym i wizualnym, i porównuje ich realność.
Lipa w astralu rzuca cień na podwórko, prawie sięga do stodoły.
Porównuję to z realnym światem. Jaka jest różnica?
Okazuje się, że nie ma różnicy między nimi.
Są tak samo realne dla osoby śniącej, jak dla osoby cielesnej.
Różnice wynikają tylko z dostrojenia do ciał.
Świadomość osoby w ciele fizycznym będzie wierzyć w realność świata, bo tak mówi ciało fizyczne.
Inaczej w astralu – świadomość będzie wierzyć, że to astral, bo ma ciała niefizyczne, które pokazują jej, że może istnieć bez ciał. Mogę mieć LD, OBE, prorocze sny, mogę wchodzić w pole innych i odczytywać ich intencje i emocje.
I co to udowadnia? Który świat jest prawdziwy? Żaden z nich.
Są prawdziwe w swoich rzeczywistościach, ale dla Świadomości są tylko jednym wielkim snem, który powstaje przez oddzielność spowodowaną połączeniem czystej Świadomości z ciałami. Dzięki temu powstają ludzie, zwierzęta, kwiaty, kamienie. Co jest interesujące – pomimo że wchodzi z nimi w kontakt, to jest dalej wolna i nietknięta. Nawet kiedy to piszę, to jest coś we mnie, co widzi to wszystko. Umysł wie, że ten Świadek to nie ten świadek czy pustka, którą można osiągnąć. To coś, co wykracza poza percepcję umysłu. To coś ma każda rzecz i wszystko jest podstawą istnienia wszystkiego, nawet atomów, protonów.
Ona jest w pełni świadoma i nie możemy jej w nas oświecić. Jedynie umysł – ten świadek, który oddzielił się od niej – musi sobie uświadomić poprzez zanurzenie w powłoki, że tak naprawdę nie jest ego-umysłem, a potem uświadomić sobie, że też nie jest tym promieniem, który oddzielił się od czystej, bezforemnej Świadomości.
Sam po sobie widzę, że im wyżej moja świadomość sięga, tym jest coraz mniej podziałów między mną a resztą świata. A to wszystko dzieje się poprzez zmianę luster, przez które patrzę na świat. Co jakiś czas porzucam lustra na rzecz innych, LEPSZYCH.
Większość ludzi jest jak Laluś ze Smerfów – zamykają się w jednym lustrze i trzymają się go do końca życia.
W świecie fizycznym świeci słońce i jego promienie padają na drzewo, powodując powstanie cienia. Oko to widzi, ale nie jest tego świadome. Oko tylko zbiera światło i przetwarza je poprzez impulsy elektryczne w obraz za pomocą ciał niefizycznych. Oko patrzy na film i co wytwóra emocje? Dźwięk? Dotyk? Smak? Węch? Ludzie, którzy rodzą się ślepi od urodzenia, odczuwają emocje, słyszą dźwięk itd. Czy za pomocą dotyku mogę zobaczyć cień? A czy za pomocą wzroku mogę poczuć zapach?
We śnie był cień, drzewo – i kto dał cień, skoro tam nie ma słońca? Cień był czymś innym w stosunku do domu po lewej stronie. Był odrębny od drzewa i stodoły znajdującej się przed nią. Kto stworzył cień, skoro tam nie ma światła?
Patrząc umysłem ze świata fizycznego, wszystko jest snem, jednym tworem wygenerowanym przez własny umysł – ciała niefizyczne. Ale jak podepnę się pod osobę śniącą, to już nie wygląda jak twór umysłu. Dom, drzewo, cień, kolory i moja osoba śniąca mają swoje dystanse, odrębność. I kto tu ma rację? Wszystko zależy od tego, jakie filtry umysł na siebie nakłada oraz jak mocne ma poczucie „ja”. Im mocniejsze poczucie „ja”, tym gorzej dla niego.
Ale co moja uwaga zauważa: nieważne, jakie dziwactwa się dzieją, to w tym śnie cały czas obecne i świadome jest coś, niezależnie od tego, jaki stan osiągnę. I to nie ma związku ze świadkiem osoby śniącej, ale z czymś, co jest ponad nim. I to powoduje, że mój świadek snu dostaje energię i zwiększoną percepcję, co odbija się w postaci bardzo realistycznych i głębokich snów.
Mam ciało fizyczne, ale nie jestem ciałem fizycznym.
Ciało powstało z materii fizycznej, tak samo jak ciała wszystkich innych istot.
Mam ten sam skład, a mimo to uważamy, że nasze ciała są czymś wyjątkowym.
Te pierwiastki istniały i będą istnieć dalej w przyrodzie, i znowu będzie z nich budowane kolejne ciało.
W astralu nasz umysł jakoś zbytnio nie dba o ciało i nie interesuje się nim tak jak w świecie fizycznym.
Interesuje się tylko własnym poczuciem „ja”. Tym się zajmuje. Pielęgnuje myśli i uczucia, aby dalej trwały i odtwarzały się w pętli.
Mam umysł, ale nie jestem umysłem.
Umysł cały czas się zmienia. Ale poczucie „ja” dalej jest takie same.
Raz chce tego, potem już czegoś innego. To ma dla mnie przez pewien czas wartość, a potem już nie.
Co rusz chce czegoś nowego.
Skoro mogę obserwować swój umysł i zobaczyć, jak powstaje dane zachowanie lub pragnienie, to raczej nim nie jestem.
Świadomość poprzez umysł zdaje sobie sprawę, że świat fizyczny istnieje niezależnie od umysłu psychicznego osoby, i dzięki temu może odróżniać i analizować różne poziomy świadomości.
W czasie astralnego życia świadomość nie może zrobić tego samego, gdyż używa własnych ciał, które zawierają wspomnienia i strukturę przestrzeni świata fizycznego, i odtwarza je w własnym umyśle, imitując świat fizyczny.
Świat fizyczny jest stworzony nie przez ludzki umysł.
Świat astralny osoby śniącej jest stworzony przez umysł osoby śniącej.
W obu przypadkach obecna jest ta sama materia, ale o innym zagęszczeniu, powodująca różne stany świadomości, ale ten, który tego wszystkiego doświadcza, jest taki sam.
Skoro wszystko mogę obserwować, to kim jestem?
Świadomością, świadkiem.
No dobra, to prawda.
Ale co jest świadome tego świadka, wolnego od struktur?
Na pewno nie świadek, który odrzuca powłoki.
Powłoki tworzące światy już istniały dużo wcześniej, niż pojawił się świadek, którego uważamy za pępek świadomości.
Umysł ze snu łączy się z umysłem jawy. Uwaga przegląda sny.
Moją uwagę przykuwa nie treść snów, lecz głębia i realność snów. Otaczam czterema ciałami – przyczynowym, mentalnym, astralnym i eterycznym – moją osobę śniącą, która składa się z tych energii.
Stoję na drodze i rozmawiam.
Moja uwaga zjeżdża z nieba i łączy się z osobą śniącą.
Obraz nabiera niebywałej ostrości i realności.
Zamiast być odwróconym plecami do astralnego wzroku – co powoduje, że sen jest odbierany bardziej jak wyobrażenie mentalne (tak jak na jawie sobie coś w głowie myślimy i mamy mgliste obrazy, tak samo tutaj było).
To niesamowite, że śni moje ciało astralne i ma bardzo realistyczny sen, a mentalne stoi z boku i też bierze udział, ale z jego perspektywy obraz jest mglisty i nieostry w porównaniu do ciała astralnego.
To jest niesamowite, jakie właściwości ma każde ciało z osobna, a jakie mają, gdy są w połączeniu.
Świadomość osoby śniącej może łączyć się w różne konfiguracje ciał, zyskując bardzo odmienną percepcję odbioru danej rzeczywistości. Świadomość osoby śniącej nie odróżnia tych stanów, kiedy śni, a jak wróci do ciała, widzi te różnice.
Pomyśleć, że świat astralny mojego snu jest stworzony z tej samej energii co świat fizyczny, tylko o rzadszej gęstości. Myśli, emocje, doznania powstają z tych samych płaszczy, które otaczają Ziemię.
Ale świadomość nasza, jako Duch, który w cudzysłowie oddzielił się od Jedności, wchodzi w kontakt z tymi płaszczami, utożsamia się z nimi, co daje mu poczucie „ja” i możliwość tworzenia osobnych myśli, emocji oraz doznań.
Każda osoba śniąca, która mnie otacza, wierzy, że jest czymś oddzielnym od świata astralnego i ode mnie.
Tak samo myślę jak oni. Mój umysł wierzy, że świat jest czymś oddzielnym od niego.
A przedmioty tak samo mają własną egzystencję. I to jest prawda.
Podpinając się pod umysł mentalny z jego snu, a będąc już w ciele fizycznym i używając świadomości dziennej, co widzę?
Siłę przekonania i nawykowe reagowanie na to, co postrzega.
Ciało mentalne osoby śniącej cały czas ładuje z ciała przyczynowego nawykowe reakcje – zarówno mentalne, jak i emocjonalne – jakie są potrzebne w danej sytuacji.
Sam zamyka się w pudełku własnych przekonań, tworząc klatkę ograniczenia przez jego własny umysł.
Tak jak człowiek ma różne programy i wierzenia i nimi żyje, a jeszcze co poniektórzy wkręcają się na maksa, stając się ich niewolnikami.
Uwaga cofa się przez moc realności sceny i patrzy na wszystko z większej perspektywy.
Uwaga obejmuje zarówno świat fizyczny, jak i astralny pod kątem profesjonalnym i wizualnym, i porównuje ich realność.
Lipa w astralu rzuca cień na podwórko, prawie sięga do stodoły.
Porównuję to z realnym światem. Jaka jest różnica?
Okazuje się, że nie ma różnicy między nimi.
Są tak samo realne dla osoby śniącej, jak dla osoby cielesnej.
Różnice wynikają tylko z dostrojenia do ciał.
Świadomość osoby w ciele fizycznym będzie wierzyć w realność świata, bo tak mówi ciało fizyczne.
Inaczej w astralu – świadomość będzie wierzyć, że to astral, bo ma ciała niefizyczne, które pokazują jej, że może istnieć bez ciał. Mogę mieć LD, OBE, prorocze sny, mogę wchodzić w pole innych i odczytywać ich intencje i emocje.
I co to udowadnia? Który świat jest prawdziwy? Żaden z nich.
Są prawdziwe w swoich rzeczywistościach, ale dla Świadomości są tylko jednym wielkim snem, który powstaje przez oddzielność spowodowaną połączeniem czystej Świadomości z ciałami. Dzięki temu powstają ludzie, zwierzęta, kwiaty, kamienie. Co jest interesujące – pomimo że wchodzi z nimi w kontakt, to jest dalej wolna i nietknięta. Nawet kiedy to piszę, to jest coś we mnie, co widzi to wszystko. Umysł wie, że ten Świadek to nie ten świadek czy pustka, którą można osiągnąć. To coś, co wykracza poza percepcję umysłu. To coś ma każda rzecz i wszystko jest podstawą istnienia wszystkiego, nawet atomów, protonów.
Ona jest w pełni świadoma i nie możemy jej w nas oświecić. Jedynie umysł – ten świadek, który oddzielił się od niej – musi sobie uświadomić poprzez zanurzenie w powłoki, że tak naprawdę nie jest ego-umysłem, a potem uświadomić sobie, że też nie jest tym promieniem, który oddzielił się od czystej, bezforemnej Świadomości.
Sam po sobie widzę, że im wyżej moja świadomość sięga, tym jest coraz mniej podziałów między mną a resztą świata. A to wszystko dzieje się poprzez zmianę luster, przez które patrzę na świat. Co jakiś czas porzucam lustra na rzecz innych, LEPSZYCH.
Większość ludzi jest jak Laluś ze Smerfów – zamykają się w jednym lustrze i trzymają się go do końca życia.
W świecie fizycznym świeci słońce i jego promienie padają na drzewo, powodując powstanie cienia. Oko to widzi, ale nie jest tego świadome. Oko tylko zbiera światło i przetwarza je poprzez impulsy elektryczne w obraz za pomocą ciał niefizycznych. Oko patrzy na film i co wytwóra emocje? Dźwięk? Dotyk? Smak? Węch? Ludzie, którzy rodzą się ślepi od urodzenia, odczuwają emocje, słyszą dźwięk itd. Czy za pomocą dotyku mogę zobaczyć cień? A czy za pomocą wzroku mogę poczuć zapach?
We śnie był cień, drzewo – i kto dał cień, skoro tam nie ma słońca? Cień był czymś innym w stosunku do domu po lewej stronie. Był odrębny od drzewa i stodoły znajdującej się przed nią. Kto stworzył cień, skoro tam nie ma światła?
Patrząc umysłem ze świata fizycznego, wszystko jest snem, jednym tworem wygenerowanym przez własny umysł – ciała niefizyczne. Ale jak podepnę się pod osobę śniącą, to już nie wygląda jak twór umysłu. Dom, drzewo, cień, kolory i moja osoba śniąca mają swoje dystanse, odrębność. I kto tu ma rację? Wszystko zależy od tego, jakie filtry umysł na siebie nakłada oraz jak mocne ma poczucie „ja”. Im mocniejsze poczucie „ja”, tym gorzej dla niego.
Ale co moja uwaga zauważa: nieważne, jakie dziwactwa się dzieją, to w tym śnie cały czas obecne i świadome jest coś, niezależnie od tego, jaki stan osiągnę. I to nie ma związku ze świadkiem osoby śniącej, ale z czymś, co jest ponad nim. I to powoduje, że mój świadek snu dostaje energię i zwiększoną percepcję, co odbija się w postaci bardzo realistycznych i głębokich snów.
Mam ciało fizyczne, ale nie jestem ciałem fizycznym.
Ciało powstało z materii fizycznej, tak samo jak ciała wszystkich innych istot.
Mam ten sam skład, a mimo to uważamy, że nasze ciała są czymś wyjątkowym.
Te pierwiastki istniały i będą istnieć dalej w przyrodzie, i znowu będzie z nich budowane kolejne ciało.
W astralu nasz umysł jakoś zbytnio nie dba o ciało i nie interesuje się nim tak jak w świecie fizycznym.
Interesuje się tylko własnym poczuciem „ja”. Tym się zajmuje. Pielęgnuje myśli i uczucia, aby dalej trwały i odtwarzały się w pętli.
Mam umysł, ale nie jestem umysłem.
Umysł cały czas się zmienia. Ale poczucie „ja” dalej jest takie same.
Raz chce tego, potem już czegoś innego. To ma dla mnie przez pewien czas wartość, a potem już nie.
Co rusz chce czegoś nowego.
Skoro mogę obserwować swój umysł i zobaczyć, jak powstaje dane zachowanie lub pragnienie, to raczej nim nie jestem.
Świadomość poprzez umysł zdaje sobie sprawę, że świat fizyczny istnieje niezależnie od umysłu psychicznego osoby, i dzięki temu może odróżniać i analizować różne poziomy świadomości.
W czasie astralnego życia świadomość nie może zrobić tego samego, gdyż używa własnych ciał, które zawierają wspomnienia i strukturę przestrzeni świata fizycznego, i odtwarza je w własnym umyśle, imitując świat fizyczny.
Świat fizyczny jest stworzony nie przez ludzki umysł.
Świat astralny osoby śniącej jest stworzony przez umysł osoby śniącej.
W obu przypadkach obecna jest ta sama materia, ale o innym zagęszczeniu, powodująca różne stany świadomości, ale ten, który tego wszystkiego doświadcza, jest taki sam.
Skoro wszystko mogę obserwować, to kim jestem?
Świadomością, świadkiem.
No dobra, to prawda.
Ale co jest świadome tego świadka, wolnego od struktur?
Na pewno nie świadek, który odrzuca powłoki.
Powłoki tworzące światy już istniały dużo wcześniej, niż pojawił się świadek, którego uważamy za pępek świadomości.





