cialka ich zycie
#21
Budzi mi się świadomość w ciele fizycznym.
Umysł ze snu łączy się z umysłem jawy. Uwaga przegląda sny.
Moją uwagę przykuwa nie treść snów, lecz głębia i realność snów. Otaczam czterema ciałami – przyczynowym, mentalnym, astralnym i eterycznym – moją osobę śniącą, która składa się z tych energii.
Stoję na drodze i rozmawiam.
Moja uwaga zjeżdża z nieba i łączy się z osobą śniącą.
Obraz nabiera niebywałej ostrości i realności.
Zamiast być odwróconym plecami do astralnego wzroku – co powoduje, że sen jest odbierany bardziej jak wyobrażenie mentalne (tak jak na jawie sobie coś w głowie myślimy i mamy mgliste obrazy, tak samo tutaj było).

To niesamowite, że śni moje ciało astralne i ma bardzo realistyczny sen, a mentalne stoi z boku i też bierze udział, ale z jego perspektywy obraz jest mglisty i nieostry w porównaniu do ciała astralnego.
To jest niesamowite, jakie właściwości ma każde ciało z osobna, a jakie mają, gdy są w połączeniu.
Świadomość osoby śniącej może łączyć się w różne konfiguracje ciał, zyskując bardzo odmienną percepcję odbioru danej rzeczywistości. Świadomość osoby śniącej nie odróżnia tych stanów, kiedy śni, a jak wróci do ciała, widzi te różnice.

Pomyśleć, że świat astralny mojego snu jest stworzony z tej samej energii co świat fizyczny, tylko o rzadszej gęstości. Myśli, emocje, doznania powstają z tych samych płaszczy, które otaczają Ziemię.
Ale świadomość nasza, jako Duch, który w cudzysłowie oddzielił się od Jedności, wchodzi w kontakt z tymi płaszczami, utożsamia się z nimi, co daje mu poczucie „ja” i możliwość tworzenia osobnych myśli, emocji oraz doznań.
Każda osoba śniąca, która mnie otacza, wierzy, że jest czymś oddzielnym od świata astralnego i ode mnie.
Tak samo myślę jak oni. Mój umysł wierzy, że świat jest czymś oddzielnym od niego.
A przedmioty tak samo mają własną egzystencję. I to jest prawda.

Podpinając się pod umysł mentalny z jego snu, a będąc już w ciele fizycznym i używając świadomości dziennej, co widzę?
Siłę przekonania i nawykowe reagowanie na to, co postrzega.
Ciało mentalne osoby śniącej cały czas ładuje z ciała przyczynowego nawykowe reakcje – zarówno mentalne, jak i emocjonalne – jakie są potrzebne w danej sytuacji.
Sam zamyka się w pudełku własnych przekonań, tworząc klatkę ograniczenia przez jego własny umysł.
Tak jak człowiek ma różne programy i wierzenia i nimi żyje, a jeszcze co poniektórzy wkręcają się na maksa, stając się ich niewolnikami.

Uwaga cofa się przez moc realności sceny i patrzy na wszystko z większej perspektywy.
Uwaga obejmuje zarówno świat fizyczny, jak i astralny pod kątem profesjonalnym i wizualnym, i porównuje ich realność.
Lipa w astralu rzuca cień na podwórko, prawie sięga do stodoły.
Porównuję to z realnym światem. Jaka jest różnica?
Okazuje się, że nie ma różnicy między nimi.
Są tak samo realne dla osoby śniącej, jak dla osoby cielesnej.
Różnice wynikają tylko z dostrojenia do ciał.
Świadomość osoby w ciele fizycznym będzie wierzyć w realność świata, bo tak mówi ciało fizyczne.
Inaczej w astralu – świadomość będzie wierzyć, że to astral, bo ma ciała niefizyczne, które pokazują jej, że może istnieć bez ciał. Mogę mieć LD, OBE, prorocze sny, mogę wchodzić w pole innych i odczytywać ich intencje i emocje.

I co to udowadnia? Który świat jest prawdziwy? Żaden z nich.
Są prawdziwe w swoich rzeczywistościach, ale dla Świadomości są tylko jednym wielkim snem, który powstaje przez oddzielność spowodowaną połączeniem czystej Świadomości z ciałami. Dzięki temu powstają ludzie, zwierzęta, kwiaty, kamienie. Co jest interesujące – pomimo że wchodzi z nimi w kontakt, to jest dalej wolna i nietknięta. Nawet kiedy to piszę, to jest coś we mnie, co widzi to wszystko. Umysł wie, że ten Świadek to nie ten świadek czy pustka, którą można osiągnąć. To coś, co wykracza poza percepcję umysłu. To coś ma każda rzecz i wszystko jest podstawą istnienia wszystkiego, nawet atomów, protonów.
Ona jest w pełni świadoma i nie możemy jej w nas oświecić. Jedynie umysł – ten świadek, który oddzielił się od niej – musi sobie uświadomić poprzez zanurzenie w powłoki, że tak naprawdę nie jest ego-umysłem, a potem uświadomić sobie, że też nie jest tym promieniem, który oddzielił się od czystej, bezforemnej Świadomości.
Sam po sobie widzę, że im wyżej moja świadomość sięga, tym jest coraz mniej podziałów między mną a resztą świata. A to wszystko dzieje się poprzez zmianę luster, przez które patrzę na świat. Co jakiś czas porzucam lustra na rzecz innych, LEPSZYCH.
Większość ludzi jest jak Laluś ze Smerfów – zamykają się w jednym lustrze i trzymają się go do końca życia.

W świecie fizycznym świeci słońce i jego promienie padają na drzewo, powodując powstanie cienia. Oko to widzi, ale nie jest tego świadome. Oko tylko zbiera światło i przetwarza je poprzez impulsy elektryczne w obraz za pomocą ciał niefizycznych. Oko patrzy na film i co wytwóra emocje? Dźwięk? Dotyk? Smak? Węch? Ludzie, którzy rodzą się ślepi od urodzenia, odczuwają emocje, słyszą dźwięk itd. Czy za pomocą dotyku mogę zobaczyć cień? A czy za pomocą wzroku mogę poczuć zapach?
We śnie był cień, drzewo – i kto dał cień, skoro tam nie ma słońca? Cień był czymś innym w stosunku do domu po lewej stronie. Był odrębny od drzewa i stodoły znajdującej się przed nią. Kto stworzył cień, skoro tam nie ma światła?
Patrząc umysłem ze świata fizycznego, wszystko jest snem, jednym tworem wygenerowanym przez własny umysł – ciała niefizyczne. Ale jak podepnę się pod osobę śniącą, to już nie wygląda jak twór umysłu. Dom, drzewo, cień, kolory i moja osoba śniąca mają swoje dystanse, odrębność. I kto tu ma rację? Wszystko zależy od tego, jakie filtry umysł na siebie nakłada oraz jak mocne ma poczucie „ja”. Im mocniejsze poczucie „ja”, tym gorzej dla niego.
Ale co moja uwaga zauważa: nieważne, jakie dziwactwa się dzieją, to w tym śnie cały czas obecne i świadome jest coś, niezależnie od tego, jaki stan osiągnę. I to nie ma związku ze świadkiem osoby śniącej, ale z czymś, co jest ponad nim. I to powoduje, że mój świadek snu dostaje energię i zwiększoną percepcję, co odbija się w postaci bardzo realistycznych i głębokich snów.
Mam ciało fizyczne, ale nie jestem ciałem fizycznym.
Ciało powstało z materii fizycznej, tak samo jak ciała wszystkich innych istot.
Mam ten sam skład, a mimo to uważamy, że nasze ciała są czymś wyjątkowym.
Te pierwiastki istniały i będą istnieć dalej w przyrodzie, i znowu będzie z nich budowane kolejne ciało.

W astralu nasz umysł jakoś zbytnio nie dba o ciało i nie interesuje się nim tak jak w świecie fizycznym.
Interesuje się tylko własnym poczuciem „ja”. Tym się zajmuje. Pielęgnuje myśli i uczucia, aby dalej trwały i odtwarzały się w pętli.

Mam umysł, ale nie jestem umysłem.
Umysł cały czas się zmienia. Ale poczucie „ja” dalej jest takie same.
Raz chce tego, potem już czegoś innego. To ma dla mnie przez pewien czas wartość, a potem już nie.
Co rusz chce czegoś nowego.
Skoro mogę obserwować swój umysł i zobaczyć, jak powstaje dane zachowanie lub pragnienie, to raczej nim nie jestem.
Świadomość poprzez umysł zdaje sobie sprawę, że świat fizyczny istnieje niezależnie od umysłu psychicznego osoby, i dzięki temu może odróżniać i analizować różne poziomy świadomości.
W czasie astralnego życia świadomość nie może zrobić tego samego, gdyż używa własnych ciał, które zawierają wspomnienia i strukturę przestrzeni świata fizycznego, i odtwarza je w własnym umyśle, imitując świat fizyczny.
Świat fizyczny jest stworzony nie przez ludzki umysł.
Świat astralny osoby śniącej jest stworzony przez umysł osoby śniącej.
W obu przypadkach obecna jest ta sama materia, ale o innym zagęszczeniu, powodująca różne stany świadomości, ale ten, który tego wszystkiego doświadcza, jest taki sam.

Skoro wszystko mogę obserwować, to kim jestem?
Świadomością, świadkiem.
No dobra, to prawda.
Ale co jest świadome tego świadka, wolnego od struktur?
Na pewno nie świadek, który odrzuca powłoki.
Powłoki tworzące światy już istniały dużo wcześniej, niż pojawił się świadek, którego uważamy za pępek świadomości.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Ciało fizyczne traci stan czuwania. Umysł zmienia swoją świadomość oraz percepcję postrzegania i doznawania. Pomimo tak diametralnej zmiany, nic a nic nie łapie, że coś tu jest nie tak z tą rzeczywistością, jak i z samym umysłem. Pomimo tak głębokich zmian, świadek, który znajduje się 180 stopni naprzeciw umysłu – jednocześnie będąc nim na niskich poziomach ciał niefizycznych – też nie jest za mądry. Ale kto jest świadomy tego wszystkiego?

Umysł w świecie astralnym jest całkowicie odcięty od zmysłów fizycznych i śni swoje sny, które są ładowane z ciała przyczynowego. Aktywuje w ten sposób różne wizje wynikające z przeżyć pobudzonych przez nawykowe myślenie oraz interakcje, w jakie umysł wszedł z innymi osobami. Jednak część snów aktywuje się jako zapisane pliki z przeszłości – wywołane różnymi eksperymentami, które ponownie ulegają odświeżeniu i rozbudowaniu.


Umysł śniącego stworzył postać z różnych wspomnień o wydarzeniach, które miały miejsce w przeszłości. Bodźcem była muzyka słyszana w nocy. Kiedyś, przed laty, słuchałem nocami muzyki religijnej, co wywołało sen, w którym widziałem utwór z tekstami i rytuałami związanymi z jakimś bóstwem.
Minionej nocy słuchanie mantry wywołało podobny skutek – przywołało sen w formie filmu. Choć nigdy wcześniej nie słuchałem mantr tego typu, sam kontekst religijny wystarczył, aby aktywować zapis z ciała przyczynowego.
Osoba śniąca znajduje się na dwóch płaszczyznach, a jej percepcja jest umiejscowiona w dwóch ciałach jednocześnie. Przez to obserwator nie może złapać ostrości ani konkretu, a w konsekwencji – dobrze zapamiętać doświadczenia. Sen wyglądał momentami jak przez mgłę lub jak mentalny obraz pozbawiony głębi. Śniący, przebywając w ciele astralnym, miał lepszy wgląd w sytuację niż ja w ciele mentalnym.
Co za patologia postrzegania! Nie ma jednego śniącego – każdy rwie umysł dla siebie. Najciekawsze jest to, że ciało astralne miało bardzo dobrą percepcję. Ja natomiast, będąc w ciele mentalnym (z poziomu którego teraz na jawie to rozpamiętuję), nie potrafię cofnąć się do ciała astralnego i dowiedzieć dokładnie, jak wyglądał ten sen z tamtej perspektywy. Świadek wprawdzie wie, jak tam było, ale nie potrafi połączyć się z umysłem dziennym, aby przekazać tę wiedzę.

Kiedy piosenka już się kończy, moja uwaga wpada w ciało astralne. Zostałem tam ściągnięty, ponieważ ciało astralne potrzebowało mojego umysłu mentalnego, aby móc w pełni wyrazić emocje wywołane przez kobietę, która również oglądała ten film. Spostrzegłem ją dopiero pod koniec utworu.

Kobieta była katoliczką. Patrząc na to, co oglądam, była przerażona – widziała jakieś dziwne modły podchodzące pod voodoo, które drastycznie przekraczały normy moralne wpojone jej przez religię. Odeszła z niesmakiem oraz oburzeniem.


Wracam do ciała i jestem świadomy. Ale kto wraca? Jak wracam? To bez sensu. Czy obserwator przemieszcza się razem z umysłem? A może poprawniej byłoby powiedzieć: umysł zmienia swoją percepcję, a ja stoję w miejscu i tylko patrzę, jak skacze on między poziomami rzeczywistości – targany przez poczucie „ja”, które miota się pod wpływem myśli i emocji?

Mam ciało fizyczne, eteryczne, emocjonalne, mentalne i przyczynowe. Ale kto je ma? Przed czyim obliczem zmieniają się zachowania, myśli, emocje i ciało śniącego? Czy obserwator jest zawsze związany z tymi obiektami? Czy w głębokim śnie one również mu towarzyszą?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Tak przyglądając się snom w półśnie, zastanawiam się, jak to możliwe, że osoba śniąca, ludzie czy obiekty ze snu mają swoją odrębną rzeczywistość, tworząc iluzję prawdziwego świata. 
Choć wiem, czemu tak się dzieje, mój umysł dzienny nie może się temu nadziwić i nacieszyć.
 Nawet wytłumaczenie sobie, że mam dobrą synchronizację z ciałem mentalnym oraz astralnym powoduje, że świadek snu ma bardzo dobrą percepcję. 
A kiedy jedno przejmie stery, uwaga skupia się na tym, które ma w tym czasie przewagę.
Patrząc ze stanu czuwania, mogę powiedzieć, że sen widzę jako coś płaskiego – po prostu wyobrażenie, projekcję jak film. Rozpamiętywanie percepcją mentalną. 
Ale kiedy skupię uwagę na wrażeniu i podziwie, jaki miał umysł dzienny – który, używając dla uproszczenia analogii, „wącha” sny za pomocą ciał subtelnych, włączając w to ciało fizyczne, robi skan i rozumie, dlaczego tak jest – te emocje powodują, że umysł szuka przyczyny tej głębi i realności tych obiektów. Wskazuje palcem uwagi na ciało astralne. To ono jest winowajcą.
 Ono daje świadkowi wzrok widzenia jak na jawie.
Kiedy uwaga skupia się na ciele astralnym, umysł odbiera i delektuje się z tej pozycji, mogąc znowu doznawać jak we śnie, ale już z pewnymi ograniczeniami wynikającymi z posiadania percepcji fizycznej. Im więcej czasu mija, tym gorzej. 
Obraz pozostaje jak zdjęcie albo rolka filmowa.

Sen
Osoba śniąca wierzy, że ogląda TV, w którym leci program o małżeństwach, gdzie ludzie się dobierają. I to jest prawda z jej pozycji. Ale kto stworzył ten sen? Osoba śniąca raczej nie, bo ona jest wkręcona na maksa w treść snu. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że to astral, tylko myśli, że to świat fizyczny.
Czy ciało astralne, patrząc na ekran, powoduje, że ma takie i owakie emocje, w wyniku czego przywołuje myśli adekwatne do swojego stanu emocjonalnego? Czy odwrotnie: ciało mentalne, patrząc na ekran poprzez ciało astralne, prowokuje takie myśli, które zostają ubrane w odpowiednie emocje? Która wersja jest prawdziwa?
W tym programie ludzie spotykali się i wymieniali rozmowami, stosowali swoje zagrywki, a niektórzy mieli swoich faworytów. Ale była para, która była stabilna i wierna sobie przez cały czas. Dało się zauważyć, że inni zazdroszczą im takiego związku. 
Przez wewnętrzne targania osoby śniącej, jej zmienność myślenia i emocji spowodowały taką sinusoidę, która wzbudziła ciekawość świadka, obserwującego to wszystko z boku, ale jednocześnie uczestniczącego w tym procesie.
Nagle obserwator, a raczej uwaga, oderwała się ze snu i weszła w ekran. 
Ale dalej śniący miał kontakt z obserwatorem, choć widział już trochę inaczej. Percepcja stała się bardziej przestrzenna, lekka. Zamiast oglądać film przez ekran, śniący jest już w tej przestrzeni, w której ten film się wydarza.
Ludzie po prawej stronie, po ściągnięciu filtrów miłości, jakie pokazują na pokaz, tak naprawdę wchodzą w związki oparte na korzyściach typu „co mi dasz”. Zwykły układ transakcyjny poparty zwierzęcym popędem seksualnym. Czysta kalkulacja biznesowa.
Uwaga leci do tej stabilnej pary. Trochę czasu potrzebowała, aby się do nich zbliżyć, a raczej dostroić do ich pól, ponieważ tamci pierwsi byli dla uwagi bardzo łatwi do zdiagnozowania.
Para wychodzi z wody, kierując się jakby na spotkanie całej grupy – ktoś nakazał to wszystkim. 
Ogólnie mieli bardzo wysoki poziom kultury oraz szacunku wobec siebie, ale pod tą fasadą było coś nie tak. Doszło do bardzo delikatnej sprzeczki. 
On był stanowczy wobec jakiejś decyzji, a ona miała się podporządkować. Doszło do lekkiego zgrzytu, ale podeszli do tego bardzo grzecznie i jakby wyrafinowanie. 
Nie było żadnych krzyków czy awantur. Tylko coś w stylu: „Ja sobie nie życzę takiego zachowania”.
W tym samym czasie, gdy doszło do ich kłótni, moja uwaga skupia się na jej polu mentalnym i słyszę takie zdanie: „Ty mi dajesz szczęście, nie nadużywaj tego.
 Chcę doświadczyć miłości, opieki, radości, spokoju i dlatego dopuściłam ciebie do siebie”. Ewidentnie było widać i czuć granicę, ale do jej opisu brakuje mi słów.
Mamy tu dwa skrajne podejścia do miłości – a gdzie trzeci przykład: prawdziwej miłości WJ ?
Jedni miłość widzą w okazywaniu uczuć, jakich oczekują od drugiej osoby, i mówią: „Wtedy będę cię kochać. Ty mnie kochaj, dawaj to, czego potrzebuję, to ja będę cię kochać tak samo”. Handel wymienny uczuć.
Drudzy widzą miłość po prostu tak: „Ja ci dam bezpieczeństwo i fajne życie. Dam ci kasę, dom i wszystkie bajery, a ty masz mnie za to kochać i być ze mną”.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Umysł nie lubi analizować samą świadomością; jest nauczony, aby dodawać swoje monologi i poczucie „ja”, przypisując wszystko sobie: „Ja to widzę, ja to analizuję, ja odczuwam satysfakcję”. Ale to są tylko obiekty w świadomości. Bo zanim powstały, czy ja nie byłem już świadomy?
Czy zanim zacząłem to pisać, byłem świadomy? A kiedy skończę pisać, będę dalej świadomy? Czy ten tekst wpłynie na świadomość? Na rdzeń świadomości na pewno nie, ale na umysł i na świadka tak.

Umysł się doskonali, a świadek zaczyna odsuwać się od myśliciela, bo z jego perspektywy coś tu jest nie tak. Bo jak mogę być ciałami niefizycznymi, skoro one ulegają zmianie, wymianie i wpływają na rodzaj świadomości, jaki mam? Im niższe ciała, tym mocniejsze ego i przekonanie, że jestem czymś odrębnym. Trochę wyżej wierzę, że emocje i uczucia należą do mnie. Jeszcze wyżej wierzę, że myślę samodzielnie, sam wymyślam myśli i rozwijam się.
Ale z drugiej strony – kto jest świadomy tego rozwoju? Czy świadek umysłu lub osoby śniącej może się rozwijać tak samo jak oni?
Świadek na jawie patrzy przez ciało fizyczne i jego percepcję, wykorzystując pięć zmysłów oraz doznania z ciała fizycznego. Na tej podstawie reszta ciał formuje wirtualny świat, za pomocą którego doświadcza świata fizycznego. Tworzy siatki energetyczne, które stają się coraz subtelniejsze. W eterze świat będzie wyglądał jak świecące światło lub promieniowanie mające mglisty kształt. Wynika to z wody i ognia, które łącząc się, tworzą strukturę energetyczną danego miejsca, ludzi lub przedmiotów.
Jeśli doczepimy matrycę ciała fizycznego lub astralnego, ta struktura nabierze konkretnej rzeczywistości – albo astralnej, albo fizycznej.
Ale może być też tak, że jeśli świadomość umysłu zaciągnie więcej z matrycy fizycznej, to świat będzie doświadczany od strony fizycznej. Jeśli jednak bardziej zaciągniemy z matrycy astralnej, to będzie nam się wydawać, że jesteśmy niby w świecie eterycznym i podglądamy świat fizyczny jego wzrokiem. To będzie tylko iluzja wynikająca z przyciągnięcia uwarunkowań i pamięci z ciała przyczynowego – naśladujących zachowania, działanie, myślenie oraz odczuwanie emocji w taki sam sposób, jak w świecie fizycznym.

Świadomość kojarzy sobie, że „tak czuje się w świecie fizycznym”, więc zaczyna myśleć, że jest naprawdę w świecie eterycznym (który należy do świata fizycznego) i może sobie teraz podglądać świat oraz ludzi. To jednak tylko iluzja matryc ciał niefizycznych, w których gubi się świadomość osoby śniącej. Ale czy gubi się w tym świadek umysłu osoby śniącej? A czy Turija też gubi się w tym?
W czym to wszystko się przejawia?
Kto jest tego wszystkiego swiadomy?
Wszystkich ludzi, planety, kosmosu oraz bogow i demonow ?


Sen. Wychodzę przez oborę, przez drzwi, które kiedyś służyły do wyrzucania obornika na pryzmę. Drzwi znajdują się na środku ekranu śnienia. Wychodzę przez nie. Zielona trawa po prawej stronie, w oddali chodzą kaczuszki. Patrzę przed siebie – nie ma domów sąsiadów! Pozostały tylko resztki ścian. Ucieszyłem się w pewnym stopniu.
Poszedłem w lewą stronę mojego sadku. W ziemi były wykopane formy, ale jeszcze niezalane betonem. Znowu zwróciłem uwagę na brak domów. Zacząłem wykonywać testy rzeczywistości (TR), abym przypadkiem nie zaczął myśleć lub mylić tego miejsca ze światem astralnym. Co jakiś czas zatykam nos i próbuję oddychać nosem. Czuję, jak powietrze napiera na błony nosa. Mój umysł potwierdza samemu sobie, że to świat fizyczny. Co jakiś czas powtarzałem sobie, żeby nie pomylić tego świata fizycznego z astralnym.
Jak tutaj można zaufać swojemu umysłowi? Ciała niefizyczne mogą nieźle namieszać w umyśle śniącego, a do tego zrobić dobre pranie mózgu samemu świadkowi. Ale co zrobić? Świadek jest uzależniony od umysłu, bo nie zna innej formy rozwoju. Wyższe poziomy świadomości są dla niego niedostępne przez ograniczenia, jakie sobie narzucił poprzez uwarunkowania nabyte od środowiska, w którym się urodził.

Świat astralny jest stworzony z tej samej materii co fizyczny. Umysł ludzi też jest stworzony z tej samej materii. Ale dusza i ego są ożywione i sztuczne, dlatego nie należą do świata fizycznego, choć są stworzone z tej samej energii. Jednak promień wydzielony z Turiji, w kontakcie z energiami, ciałami lub rzeczywistościami, które są im przypisane, tworzy coś żywego i prawdziwego w formie różnych poziomów świadomości. Gdyby nie Turija, nicby nie było.

Umysł, ciała niefizyczne oraz świadek świadków z poziomów przejawionych wiedzą o tym doskonale. Moja uwaga odwraca się od nich wszystkich i patrzę, jak reagują na to ostatnie zdanie. Patrzą niemym głosem, spoglądając w jednym kierunku, ale bez kierunku.


Nie ma światła słonecznego, więc kto oświetla zieloną trawę? Kto oświetla wypalające się ognisko przy wiśni? Kto oświetla pień wiśni, na który wchodzę, oraz młode pędy wystające w górę? Co oświetla młode pędy oraz przestrzeń znajdującą się między niebem, pędem a śniącym umysłem?
Jak to możliwe, abym wchodził na wiśnię i czuł jej strukturę oraz wrażenia z wchodzenia na drzewo? Jak ciało astralne może wchodzić na drzewo, skoro ciało fizyczne śpi? Przecież wrażenia dotyku, trzymania się, zmagania z grawitacją oraz widzenie należą do zmysłów ciała fizycznego. A osoba śniąca może robić dokładnie to samo, co ciało fizyczne.
Kto tak naprawdę kogo tworzy? Czy ciała niefizyczne tworzą ciało fizyczne? Czy to świadomość wygenerowana przez mózg tworzy tak realne iluzje?
Czemu osoba śniąca nie ma dostępu do informacji, że w tym samym czasie istnieje świat fizyczny? Czemu osoba śniąca co chwilę zmienia sny i nie wie o tym, a w kolejnych snach też nie rozpoznaje, że obok astralnej przestrzeni znajduje się świat fizyczny, który nie ulega jej wpływom i istnieje niezależnie od jej świadomości psychicznej? Możesz płakać, narzekać na swój los, kochać, ale jak skończysz ten żywot, to świat nawet nie zapłacze za tobą. Bo jesteśmy tworem sztucznym do pewnego stopnia – sztuczni do poziomu ego. Im wyżej, tym stajemy się bardziej prawdziwi, gdyż zaczynamy rozumieć, że jesteśmy czymś więcej niż tylko skurczonym i ograniczonym umysłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Komu objawia się świat astralny? Komu objawia się świat fizyczny? Tam jest myśliciel i tutaj jest myśliciel. Tam mam emocje i uczucia, i tutaj mam. Tam mam doznania w ciele astralnym i tutaj mam. Tam mam poczucie jaźni, odrębności i tutaj mam. Myśli, że jest odrębną jednostką, czymś wyjątkowym i tutaj też myśli tak samo.
Ale mimo że wszystkie doświadczenia ulegają zmianie, to wciąż nie zauważa, że coś tu jest jednak nie tak. Gdybym był nimi naprawdę, to nie mógłbym się od nich uwalniać lub wymieniać na inne. Osoba myśląca nie zauważa paradoksu, że jej świadomość bycia świadomym nie ulega zmianom, choć stany myślowe i emocjonalne ulegają zmianie. Nawet poglądy na temat siebie i światopoglądy, jakie ma, też ulegają wymianie.
W świadomości pojawia się inna świadomość, która myśli, że jest osobą śniącą – z jej perspektywy to prawda, ale gdyby miała trochę dystansu od pakietu, toby zauważyła, że coś tu jest nie tak. Że JEST ŚWIADOMA, CHOĆ WSZYSTKO INNE ULEGA DEFORMACJI LUB WYMIANIE.
Powstała moja osoba śniąca, towarzyszy jej kolega ze świata fizycznego, w międzyczasie rozmawiam z jego bratem. Odchodzę trochę na bok, aby nie usłyszał jego brata, który mi pomaga rozpalić ognisko. Ale jego głośne rozmowy spowodowały, że domyślił się, że jest tutaj. Jesteśmy koło stodoły, rozpaliliśmy ognisko, a niedaleko wcześniej, po prawej stronie, wykopałem na głębokość szpadla okrąg o średnicy około 1 metra. Ognisko się wypaliło. Sen uległ jakiejś modyfikacji.
Moja osoba śniąca dalej ma nakładki, że to ten kolega, ale z drugiej, wyższej perspektywy to jest jakiś dzikus – człowiek zacofany mentalnie. Choć myśli i ma wolę działania, ale jest tępy, upośledzony, patrząc oczami bardziej rozwiniętej świadomości. Dla MOJEJ ŚWIADOMOŚCI Z POZYCJI OSOBY ŚNIĄCEJ WYGLĄDAŁ JAK PROSTAK: NIEWYKSZTAŁCONY, BRAK MANIER.
Ten człowiek, ego-dusza, wchodząc do tego okręgu, zaczyna babrać się w błocie. Siada i kuca, i zanurza się aż po szyję. Powtarza to co jakiś czas. Jak to robi, pobudza się emocjonalnie i wydaje dziwne zdania. Z perspektywy wyższej świadomości to jakiś bełkot odklejenia. Z pozycji umysłu osoby śniącej to cieszenie się z doznań, jakie mu daje to paplanie w błocie – euforia?

Osoba śniąca – moja – stojąca za kupą piasku, gdzie w oddali ktoś buduje dom. Zaczynam mu zwracać uwagę, aby zachowywał się normalnie, bo jego zachowanie przekracza pewne normy dobrego wychowania. Momentami udawało mi się go przekonać, ale po chwili znowu odpierniczał swoje zachowania.
Ludzie na budowie powoli zaczynali denerwować się i grozić. W końcu przyszedł pewien facet do mnie – dość kumaty i mądry. Rozmawialiśmy chwilę. Nie pamiętam dialogu, wyleciał… z pamięci. Jedynie zapamiętałem: „Czy właścicielka tej posesji, na której robicie, nie poczuje się obrażona tym zachowaniem i czy nie zrobi problemów?”. Odpowiedział, że nie. Ulżyło mojemu śniącemu, że nie będzie problemów.
Patrząc wielowymiarowo przez ciałka – co widzę:
Moja śniąca osoba jest aktywowana przez magazyn aspektów zawartych w ciele przyczynowym i na podstawie tego powstaje moja osoba śniąca, reagująca i myśląca w taki sposób, jak została uwarunkowana przez przebywanie ducha w duszy ego, w kontakcie z otoczeniem i środowiskiem, w jakim się wychowała. Koleś jest tak samo ukształtowany jak ja – z ciała przyczynowego zostały aktywowane odpowiednie jego aspekty, które odpowiadają za jego zachowanie w danej sytuacji.
Tutaj widać konkretnie, jak materia fizyczna stymuluje jego ciała niefizyczne, powodując aktywację odpowiednich zachowań, z którymi silnie się identyfikuje. Nawet logiczne wytłumaczenie na niewiele się zda, gdy siła przywiązania, zawężona percepcja i świadomość uniemożliwiają szersze spojrzenie na sytuację.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
1. Sen
Przestrzeń astralna, miejsce jak kościół i jakiś jakby ksiądz. Tracę kontakt astralny i przełączam na mentalną percepcję. Powodem jest przyciągnięcie uwagi przez dialogi, jakie wypowiadał ksiądz albo foliarz, albo gość od teorii spiskowych. Jak tak tłumaczył, to mentalnie sobie tworzyłem mentalne obrazy tych sytuacji. Pojawiały się i znikały wraz z następną myślą. Mężczyzna mówił, że ludzie sobie nie zdają sprawy z informacji, jakie umieszczają w sieci. Te dane są potem sprzedawane różnym organizacjom. Dał podmiot związany z Lindą – firmą zajmującą się wózkami widłowymi. Oni wykorzystują dane z bazy, aby zobaczyć, co pracownicy zamieszczają na różnych platformach i na tej podstawie dowiedzieć się, czy dzielą się wiedzą, oraz w poszukiwaniu ciekawych patentów umieszczanych przez domowych wynalazców. Dane też wykorzystują do zwalniania ludzi, jak stwierdzą, że stanowią dla nich zagrożenie.

2. Sen
Uprawiam jasnowidzenie we śnie. Widzę punktowo. Jakieś deski, narzędzia, ale nie mogę skojarzyć miejsca. W końcu, im więcej obrazów, tym bardziej rozpoznaję, że to się dzieje w mojej stodole! Ludzie szykują się do obrzędu lub ceremonii. Obserwując ich, spostrzegłem, że niby robią to w dobrych intencjach, patrząc z ich perspektywy. Ale jakby włączyli głębsze myślenie i zastanowili się nad tym, co robią, spostrzegliby, że to jest złe. Jest jakiś guru, osoba duchowna? Odbieram jego prawdziwą naturę kryjącą się pod postacią min i zachowań normalnego zachowania. Był w warstwie duchowej chciwy i zły. Pragnący kontrolować i mieć władzę. Była jeszcze godzina do uroczystości. O 08:00 miała się zacząć. Pamiętam, jak wlazłem w ich struktury i próbowałem coś zrobić, aby ich powstrzymać. Podszedłem pod guru, prosząc o coś, czy mogę wziąć coś. Nie pozwolił. Mentalnie wiedziałem, kim jest, jakie ma oblicze, ale udawałem, że nic nie wiem. Na odchodnym pyrchnąłem, jak się od niego odwracałem, bo wiedziałem, kim jest. Potem sobie pomyślałem, czy oby nie domyślił się po moim zachowaniu, że wiem, jak działa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Patrzę na sen z pozycji ekranu śnienia. Akcja snu dzieje się w biurze jakiejś firmy. 
Wnętrze niczym zbytnio nie różni się od fizycznego. Wszystko w kolorze i bardzo ostre. 
Czasem stawałem się skoncentrowaną świadomością, jeśli coś przykuło moją uwagę – jakiś dialog albo zachowanie. Gdzie są moje ciała? Jak mogę doświadczać bez ciał? 
Muszą gdzieś być, bo inaczej jak mógłbym rozumieć i odczuwać ich emocje i myśli. Musi ekran śnienia mieć jakieś narzędzia do rozpoznawania tego wszystkiego. 
A będąc w ciele fizycznym, muszą w czymś być zapisane, abym mógł je odtworzyć, jak coś przykuje moją uwagę. 
To ekran się zawęża do soczewki kamery latającej w powietrzu. 
Czy soczewka, przez którą patrzę, konkretnie zbliżając do osób, aby bliżej przyjrzeć się im, jest tym samym ekranem? 
Czy ekran pozostaje bez zmian, tylko pojawia się skoncentrowana soczewka w nim? 
No dobra, ale kto to wszystko obserwuje, gdzie jest ten, co jest tego wszystkiego świadomy.

Ekran jest tak naprawdę ciałami niefizycznymi, tylko przybrał taki kształt dla świadomości, która jest stale obecna – a to po to, żeby obserwator mógł swobodnie patrzeć na to, co się dzieje w biurze.
 Pojawienie się skupionej uwagi w formie pływającej w powietrzu kamery było skutkiem oddziaływania tamtej strony na pola ekranu. 
Coś tknęło struny mojego ekranu, wydzielając narzędzie percepcji do wchodzenia w głąb tej rzeczywistości.

Sen ulega zmianie. Wygląda to tak, jakby Bóg wkurzył się na pracownika, nakrywając go na wielkim oszustwie, wyrzuca go z tego świata i za karę wrzuca w ciemny świat, gdzie – aby mógł przeżyć – będzie musiał kraść energię, żerując na żywych.
Pracownik coś jakby świntuszył z klientką. Zostają nakryci przez szefa. Zostaje wyrzucony.
Tutaj sen ulega zmianie. Widzę świat pogrążony w ciemności. Wszystko wygląda normalnie, jest ciemno, ale to nie jest ciemność, jaką nasz umysł widzi. Dziwne to, ale ciekawe. Z ich perspektywy to jest odpowiednik dnia słonecznego.
Dwa kontrasty: prawa i lewa strona. Tam jasno, tu ciemno. Kto to wszystko oświetla? Kto jest świadomy obydwu światów?


[b]1. Sen[/b]
Stary TV z lat komuny, 1985 rok? Osoba śniąca patrzy na ekran starego TV i ogląda jakieś sceny. Ten motyw już kiedyś miałem, ale już nie pamiętam, o co dokładnie tam chodziło.
Osoba śniąca zauważa pewne anomalie. Że osoby, które były stworzone przez AI, były rozmazane. 
To wyglądało tak, jakby ze stanu stałego przechodziły już w wibracyjny. Widziałem jakby ich strukturę energetyczną, która odbiegała od oryginału, przez co wiedziałem, który jest prawdziwy, a który fałszywy.
Jestem przy kimś, kto ma ten sam TV i reperuje go. 
Mówię, że to dobry sprzęt, jest niezawodny i działa. Pokazuje mi, że to jest nowsza wersja.
 Zamiast lamp i starych podzespołów była nowoczesna płyta z czipami i płaskimi podzespołami. 
A kineskop był pusty, nie miał tych cewek, jakie to ma zazwyczaj. 
Dzięki takiemu udoskonaleniu jest bardziej wydajny i wytrzymalszy.
Automatycznie kojarzy mi się to z Jarkiem Bzomą, który też coś takiego opisywał. 
Może to autosugestia z czytania jego książek? Podświadomość łapie, a potem aktywuje moje nieświadome wyobrażenia, a mój umysł myśli, że się rozwija, że wchodzi na wyższy pułap jak Jarek B. 
Ale to wszystko i tak jest widziane przez kogoś i nie ma to wpływu na niego. Ale ma wpływ na ciała, z których powstaje istota ludzka.
Ekran zmieniał się u niego w płaski ekran. Miał problem z taśmą, która była zamocowana do ekranu. Z jednej strony puściły luty. Mówi, że to przez włącznik, gdyż sztywna taśma przez duże ilości włączania wymuszała na lutach oderwanie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
W skrucie: byłem w otoczeniu osób, które spowodowały aktywację moich ciał, ponieważ je lubię. Włączyła mi się empatia duchowa oraz jasnowidzenie – umiejętności wyćwiczone w astralu poprzez wchodzenie w cudze pola energetyczne i osiąganie stanu świadka. W wyniku wielokrotnych powtórzeń otworzyłem kanały na specyficzne strumienie energii, głównie na cierpienie i współczucie.

Pomyśleć, że można rozwinąć coś w astralu za pomocą zwykłych snów... Ten dar jest fajny, kiedy wracam do ciała i rozpracowuję sen. Jednak w momencie, gdy granica pękła, a emocje i uczucia zaczęły przelewać się na moje aspekty związane z ciałem fizycznym, przestało być tak przyjemnie. Emocje chodzą za mną jak głębokie wyrzuty sumienia, a myśli tkwią w pamięci niczym echo zatrzymane w czasie.

Wczoraj miałem kontakt z osobami, które lubię, ale między którymi trwa konflikt. Włączyła mi się empatia duchowa i jasnowidzenie. Podpinałem się pod nich i ściągałem ich stany emocjonalne oraz myślokształty w formie ciemnych, szybkich obrazów, znajdujących się poza moją dzienną uwagą. Kiedy próbuję skupić na nich dzienną świadomość, one uciekają i nie mam do nich dostępu.


[b]Spostrzeżenia intelektu[/b]
  1. Budząc się w ciele, poczułem ogromne zdziwienie i zaskoczenie. Jak to możliwe, że najpierw pojawiła się świadomość oraz myślenie, a dopiero potem w umyśle zarejestrowałem muzykę?
Świadomość, wracając do ciała, powinna być już witana muzyką płynącą ze świata fizycznego, a dopiero po tym powinny uruchomić się procesy myślowe i pełna przytomność.
To dowodzi, że składamy się z ciał, które mogą odcinać się od pewnych wrażeń, pozostawiając je ciałom niższym.

2.Świadomość snu oraz ciało osoby śniącej przeżywają konkretne doświadczenia. Wynikają one z aktywacji uwarunkowań oraz pragnień, które nieświadomie rozwinąłem w różnych okresach życia, a które teraz rzutują na moją codzienność. Można powiedzieć, że sny są klatkami, w których – pod wpływem przebywania w świecie fizycznym – odpalają się określone wzorce. Każdy sen dotyczy konkretnych zachowań, żalu, smutku i wielu innych konfiguracji emocjonalnych.
W normalnych warunkach sny te są niewygodne dla świadomości dziennej, ponieważ wywołują nieprzyjemne uczucia, żale, niezaspokojone emocje lub marzenia, które nie mogą się zrealizować.
Jednak kiedy oblepiam swoje ciało eteryczne, astralne i mentalne różnymi energiami, następuje gwałtowny spadek energii – pewnego rodzaju apatia, choć nie taka, jak mogłoby się wydawać. Dla umysłu sny stają się wtedy czystą przyjemnością, nawet jeśli są niemiłe. Dzieje się tak, ponieważ w świecie snu osoba śniąca przeżywa tylko jeden bodziec dotyczący konkretnego problemu. W ciele fizycznym natomiast doświadcza się wielu bodźców naraz.
Kiedy ich problemy mieszają się z moimi, w ciele przyczynowym następuje aktywacja i moje uśpione wzorce wychodzą na wierzch. To nie ich konkretne problemy ożywiają moje ukryte rany, ale emocje, które stanowią podstawę (paliwo) do funkcjonowania danego aspektu. Ta sama, czysta emocja może bowiem tworzyć skrajnie różne nawyki i zachowania u różnych ludzi.
Doświadczyłem już kilku takich nocy, a dzisiejsza jest kolejną do kolekcji. 
Świadomość ego stwierdza, że życie z takim umysłem to czysta przyjemność w porównaniu z fizyczną świadomością z takim burdelem.


3.Podczas modlitwy medytacyjnej, zamiast osiągać taki stan umysłu, jaki należy zachować w trakcie takiego połączenia, wrzucałem ten syf w tę przestrzeń. Aż w końcu włączył się jakiś aspekt moralności i powiedział, że mieć takie myśli przy próbie zwrócenia się do Wyższego Ja innych istot po prostu nie wypada. Taka sytuacja wydarzyła mi się pierwszy raz. Normalnie wstyd.

4.Ostatnie dwie noce zwróciły moją uwagę pod kątem pamięci snów. Wiadomo, że w ciągu dnia zapominamy, co nam się śniło, i potrzebujemy czasu, aby zatrzymać umysł i przez chwilę pomyśleć nad tym, co to było.
W tym przypadku jednak sny były cały czas w pamięci podręcznej – tak jak data urodzenia. Nie pamiętamy o niej i nie myślimy w ciągu dnia, ale kiedy ktoś zapyta, odpowiadamy automatycznie. Dokładnie tak samo było tutaj. Sam sobie się dziwiłem, z jaką lekkością można pamiętać sny, podczas gdy umysł jest zajęty życiem codziennym.
Dzisiejsze sny są już jednak jak ser szwajcarski – pamiętam tylko pojedyncze oczka, a reszta jest niedostępna przez wariactwa ego-umysłu.


Snu nie pamiętam w takiej oprawie, w jakiej dokładnie był, ale ma w sobie „to coś”.
Wyobraźcie sobie ogromną halę – magazyn, a tam mnóstwo piętrowych półek, na których leżą jakby części maszyn. Można to porównać do maszyn różnego typu, które mają całkiem inne zastosowanie, ale ich wspólnym elementem jest to, że są metalami, z których dopiero powstają maszyny. Ten magazyn pełnił funkcję sprzedaży – można było sobie kupić, co się podobało.
Nagle pojawia się chmura, jakiś byt. Miał funkcję wchłaniania. Został przez kogoś stworzony, ale jakby wymknął się spod kontroli. Pożerał tylko miedziane cewki i uzwojenia. To jest już jednak nakładka umysłu śniącego. Te kable musiały reprezentować jakiś specyficzny rodzaj energii. Zwykłe metale w ogóle go nie interesowały, były dla niego całkowicie obojętne. Stanowiły jednak dla niego pewien rodzaj zagrożenia, gdyby ktoś potrafił je dobrze wykorzystać – ktoś to tam powiedział.
To coś pożerało wspomnianą miedź i wysyłało ją na zewnątrz hali. Wychodzę na zewnątrz. Jest jasno jak w dzień, a percepcja postrzegania jest dokładnie taka sama jak w ciele fizycznym. Widzę chłopca, który patrzy w niebo. Ten byt formuje pewien obłok, który rozszerza się na niebie, przejmując jego powierzchnię. Dalej nie wiem, co było.
[b]Co to może oznaczać?[/b]
Magazyn z częściami oznacza, że myśląc logicznie, można z nich coś zbudować. Ten byt – szary, ciemny, w formie wirującej chmury – zasysał tylko najlepsze części. Wiadomo, miedź jest ciekawym kąskiem, gdyż nie jest dostępna w takich samych proporcjach jak żelazo. Widząc regały, oceniłem, że miedź stanowiła około 15 procent na jeden regał. Ten byt konkretnie wiedział, jakie elementy go interesują.
Niebo i dziecko. Niebo to wiadomo – powłoka, która otacza nasz umysł i narzuca pewne interpretacje. Byt buduje na niebie pewien schemat wierzeń albo przekonań. Dziecko przejmie to jako swoje i będzie patrzyło przez pryzmat, jaki mu narzucono, nawet nie spostrzegając, że to nie należy do niego.
Ciekawe, czy to jest ostrzeżenie, że ja przypadkiem wpadam w takie systemy przekonań i uwarunkowań, czy może jest to odpowiedź na ludzi, którzy zajmują się duchowością na YouTube i pierniczą takie farmazony w połączeniu z ChatGPT, że nie mogę się nadziwić, jak można tak odjechać. Nie wychodzą z ciała, nie mają doświadczeń, tylko wykorzystują suchą wiedzę, łączą ją w jakieś opowieści i wierzą, że tak jest. Patologia totalna.

Ekran śnienia jest wypełniony treścią: chmura, ludzie, myśli, skojarzenia. W niektórych scenach ekran przybiera perspektywę konkretnej osoby śniącej, ale sam ekran wciąż pozostaje aktywny.
Kto więc śni ten sen? Kto odbiera tę rzeczywistość? Skoro widzę jednocześnie ekran i osobę śniącą, oznacza to, że istnieją dwa poziomy postrzegania.
Ale chwila... Skoro zarówno ekran, jak i osoba śniąca są przeze mnie widziane, to gdzie znajduje się widz, który obserwuje świadka ekranu? 
Ten świadek czasem myśli, że ekran to on, a jak wejdzie i patrzy na swiat z perspektywy osoby sniacej to wierzy, że ta postać to on a ekran nie istnieje dla niego. 
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Używając metafory: między aspektami, które funkcjonują w dziennej świadomości, a tymi, które śnią sny i tworzą różne lokacje, istnieje brak współpracy. Zamiast wymieniać się doświadczeniami, stoją po przeciwnych stronach, nie mogąc się zbytniom dogadać. Brak tu namacalnego kontaktu. Ich energie nie mogą się wymieszać w czasie przebudzenia i stworzyć wspólnej przestrzeni do rozmów.
Pamiętam tylko kilka fragmentów z tej nocy, reszta uciekła z pamięci, zostając w czerni jako punkty zaczepne.
Sen. Percepcja mentalno-astralna, ale uwaga bardziej zaczepiona w mentalu, gdyż sen jest półciemny dla osoby śniącej – wierzy ona, że to noc. Realność była jak mentalne obrazy wyobrażeniowe. Momentami, podczas skupienia uwagi, sen nabierał większej ostrości. Szczególnie przed zagrożeniami.
Wyjeżdżam tyłem autem z ulicy na główną drogę. Brat ostrzega mnie przed policją. Stoję i patrzę ze skupioną uwagą, a to w lewo, a to w prawo, czy droga wolna. W tych momentach uwaga skupiła się tak mocno, że mam dobry wgląd w pamięć tego snu. Siostra pojechała wcześniej w lewo, a ja w prawo. Miałem spotkać, dogonić siostrę z przeciwnej strony.
Dojechałem do skrzyżowania i tam pojawił się sąsiad, który jakby zagrodził mi drogę autem. Zaczęliśmy rozmawiać. Percepcja uległa zmianie. Sen stał się żywy i realny jak cholera. Moja osoba śniąca była konkretna, wyróżniała się między krajobrazem sennym oraz sąsiadem i jego zielonym autem. Rozmowy nie pamiętam całej, ale powiedział pewne zdanie: że siostra miała wypadek około 2 godziny temu. Ktoś tam mu o tym powiedział i to było daleko stąd.
Włączył mi się intelekt. Automatycznie przywołałem wspomnienie, że przed chwilą przecież siostra wyjechała – niemożliwe, aby 2 godziny temu miała wypadek. Mój umysł zaczął powoli gubić się. Zaczął powoli wątpić w to, co pamiętał, gdyż dostrojenie do sąsiada było tak mocne, a tamto zdarzenie było już tylko jak wspomnienie. Umysł na podstawie wrażeń podjął decyzję, że jednak sąsiad mówi prawdę. Pomyśleć, że osoba śniąca nie zaufa sobie, gdyż jako kryterium przekonania przyjęła realność doświadczenia!
Sen ma w sobie coś wyjątkowego. Jeden ekran zawierał dwie rzeczywistości. Lewa strona: mentalna – jako wspomnienie czegoś, co się już kiedyś wydarzyło. Suchy obraz. Prawa strona: astralny obraz – żywy, tętniący życiem. Kto spowodował taki podział ekranu? Oczywiście sąsiad, który powiedział coś sprzecznego z tym, co przed chwilą wydarzyło się w innym snie.
Intelekt się włączył, bo powstał paradoks w informacjach. Intelekt zaczął analizować pozycję ekranu z dystansu, ale wykorzystując ciała śniącego i przez nie analizował. Ale racjonalizm przegrał na rzecz realności danego doświadczenia. Pomyśleć, że emocje i realizm świata przekonały mnie powoli, że jednak sąsiad mówi prawdę – że ona zginęła. A tamto pierwsze zdarzenie umysł uznał za coś mało realnego, bo odbierał je jako dawne wspomnienie.


Sen. Ktoś powiedział i pokazał mojemu umysłowi pewną prawdę. Umysł przetwarza ją na swój sposób. Widzi kulki, które się formują, i powstaje z nich świadomość – i tak właśnie powstają sny oraz świadomości osób śniących. Tak to widzi mój umysł, ale to odwrócony obraz. Pewnie uwarunkowania dały o sobie znać.

Ten ktoś powiedział, że świadomość nie wchodzi w ciała. Tylko dzięki swojej obecności i istnieniu umożliwia łączenie się energii (kulek), tworząc śniących i odrębne świadomości. Dał do zrozumienia, że żadne połączenie nie jest w stanie naruszyć tej świadomości ani wmówić jej, że jest czymś oddzielnym. Choć jest nimi przesiąknięta, to nie może odpowiadać za nic, co robią te odrębne świadomości.



Budzę się. Słyszę pisk. Jednolity dźwięk, takie „piiiii”. Potem słyszę, jak mantra jest odtwarzana w trybie zwolnionym. Potem słyszę, jak jest odtwarzana w trybie normalnym.
Dlaczego tak się dzieje? Ciało mentalne wróciło szybciej niż pozostałe i nie miałem narzędzi, aby poprawnie odebrać bodźce ze świata fizycznego.
Co jakiś czas, budząc się, miałem zazwyczaj coś takiego, że muzyka wolno się odtwarzała. Ale po chwili uprzytomnienia już było normalnie. Umysł tłumaczył to sobie tak, że aplikacja może się zacięła i dlatego zwolniło rytm mantry, albo że mózg płata figle, bo jestem we półśnie.


To jest bardzo interesujące, że [b]świadomość[/b] jest [b]świadoma[/b] tego zjawiska [b]i obserwuje, jak wszystko[/b] wraca do normy. Jednolity [b]dźwięk[/b] zamienia się w [b]dźwięki[/b], ale takim [b]o mułowatym wyrazie[/b], a potem już [b]ostre[/b] i [b]czyste[/b].
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Świadomość ego opuszcza powłokę fizyczną i zamienia ją na powłokę astralną, która pokazuje, jak funkcjonuje poczucie „ja” wybierające pakiety różnych zapisów, wzorców oraz uwarunkowań zgromadzonych w ciele przyczynowym. 
Impuls zewnętrzny, rezonujący z danym zapisem, powoduje aktywację ciała mentalnego, emocjonalnego i eterycznego, co tworzy historie i podróże senne. 
W niektórych z nich człowiek uczy się czegoś nowego, a inne odtwarza jak w pętli, nie widząc w tym nic dziwnego.


Przestrzeń astralna.
Na ekranie śnienia uformował się obraz z materii mentalnej, astralnej i eterycznej, tworząc realistyczną rzeczywistość, bardzo przypominającą miejsce ze świata fizycznego danego obiektu.
Z ciała przyczynowego zostały użyte struktury domu z czasów dzieciństwa, a nie ze struktur współczesnych.
Patrząc tak z dystansu, w ciele przyczynowym znajduje się zapis domu w remoncie oraz zapis domu przed remontem.
Snów z domem z dzieciństwa jest o wiele więcej niż z takiego stanu, w jakim znajduje się on obecnie.


Sen.
Jestem w małym pokoju, męczę się z napisaniem hasła lub odpowiedzi na kartce. Są tam kółka, jakby narysowane długopisem, w które trzeba wpisać odpowiedź. Pokój znajduje się z prawej strony ekranu śnienia. Po lewej stronie toczy się rozmowa. Moja uwaga skupia się na tej rozmowie. To najgorsza i zarazem najciekawsza pozycja śnienia. Ciężko stwierdzić, kto gdzie jest. Lewa strona w mroku, prawa w świetle, a śniący?


Rozmawiającym jest młody mężczyzna, który jest obeznany w podróżach LD i OBE. Zwraca się do mojej matki, która stoi trochę jak słup soli, jak atrapa astralna. Jego osobowość była bardzo lekka, sympatyczna i na luzie. Mówi do mojej matki: „Czy wiesz, co to są ogrody cynamonowe? To ja ci powiem”. Moja uwaga skupiona jest na podsłuchiwaniu tego, co mówią w kuchni przez otwarte drzwi łączące oba pomieszczenia.

Mówi, że ogrody cynamonowe są wtedy, kiedy obiekty poruszają się, a świadomość stoi w miejscu, oraz kiedy świadomość się porusza, a obiekty stoją w miejscu. Na chwilę wpadłem w zadumę, aby to mentalnie przetrawić i zrozumieć.

Potem ta osoba weszła do pokoju, a ja po krótkiej chwili wchodzę do dużego pokoju. Widzę, jak młodzież gra jakby w państwa-miasta. Ten koleś wziął kilka moich książek związanych w ogólnym znaczeniu z duchowością. Odłożył je sobie na podłogę. W myślach mówię sobie: „O nie, nie pożyczę. Jeśli chce, to może przeczytać na miejscu. Potem będę szukał tych książek.


Sen.

Pamiętam tylko scenę, ale za to jaką! Pamiętam, jak klęczę po mojej prawej stronie, obok klęczy matka i może ktoś jeszcze. W białych szatach, unoszący się w powietrzu, zbliża się do mnie jakby papież albo biskup. Podaje mi biały, okrągły opłatek do ust. Zanim mi go podał, połapałem się, że muszę powiedzieć jakąś formułkę, ale nie pamiętałem, co się mówi w takiej chwili. Głupio trochę mi było, że tego nie wiem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1