Dziennik snów Sennego Spacerowicza
Noc 15/16 listopada 2023

Dzisiejsza noc była trudną nocą. Położyłem się o 2, wierciłem się do czwartej, potem o 5:30 spojrzałem na zegar. Nie wiem czy spałem chociaż trochę, wiem, że byłem mocno zestresowany tym, że nie mogę zasnąć i czułem niespokojny puls. Zacząłem się zastanawiać, czy się czymś stresuję poza faktem, że nie mogę zasnąć i w sumie dzisiaj miałem pewną sprawę do ogarnięcia, co trochę mnie stresowała. Spróbowałem racjonalnie zrozumieć, że nie ma powodu do stresu i że to co robię jest dobre. Zjadłem serek wiejski (robię tak dosyć często w przypadku bezsenności) i zasypiałem intensywnie kładąc myśl w mojej głowie, że sprawa, którą się stresowałem zostanie jutro rozwiązana i że tak ma być, a ja sobie poradzę. Koncentrowałem się na tym wrażeniu i w sumie niespokojny puls zaczął się normować. 
Miałem spontaniczne LD. Ogólnie od miesiąca, dwóch już nie praktykuję TR'ów, jedynie staram się żyć z uważnością.
Stałem świadomy w mieszkaniu rodziców i czułem się na prawdę dobrze. Wszędzie były ozdoby świąteczne w mieszkaniu, na parapecie stały trzy choinki przyozdobione lampkami i łańcuchami. Na ścianach były lampki i łancuchy, lizaki w kształcie lasek choinkowych. Wszystko było takie kolorowe. Podszedłem do mamy i zapytałem "mamo... jak myślisz, dlaczego miewam takie bezsenne noce?". Rozmawiałem z nią dosyć długo, w sumie to co mówiła chyba miało sens i miałem wrażenie, że jej słowa zmieniały mój puls, który czułem. Obejrzałem parapet w innym pokoju, na którym były rośliny owadożerne. Moja pamięć snu jest kiepska z tego okresu. Potem miałem fragment, gdzie przeszukiwałem wszystkie kąty i szafki w innym pokoju. Szukałem sprzętu szpiegowskiego i takowy znalazłem. Ktoś próbował się włamać do mieszkania. Potem stała się ciekawa rzecz, bo zaczął mi dzwonić budzik w telefonie (we śnie), który wskazywał godzinę mojej pobudki (8:45). 
Obudziłem się, ale miałem FA. Podbiegłem z telefonem do taty i zacząłem krzyczeń:
- Ty, tato, popatrz. Mój budzik dzwoni (tutaj trzymałem telefon w ręce i mu pokazywałem). Wiesz, że miałem świadomy sen, w którym zaczął on dzwonić przed tym tutaj? (czyli tym w FA). 
Doszedłem do wniosku, że w tym śnie, który nazwałem LD, zaczął dzwonić budzik i mój umysł jakby przewidział kiedy zadzwoni budzik w FA (W skrócie myslałem, że mój sen, który nazwałem LD [a nim nie był] przewidział zadzwonienie budzika z rzeczywistości). 
Tylko, że okazało się, że to wszystko to bullshit, bo była 7:20 jak się obudziłem. Ucieszyłem się, bo to znaczyło, że miałem jeszcze jedną fazę snu do przespania, a czułem się senny i zrelaksowany. 
Miałem jeszcze jeden fajny sen, ale raczej był on po prostu relaksujący. Śniło mi się, że jechałem pociągiem. W tym pociagu trochę podsypiałem oparty o szybę. Dookoła było dużo ludzi, ale nie wiem czemu, trochę mnie to relaksowało. Zasypiałem i wybudzałem się. W pewnym momencie przegapiłem stację przesiadki. Wysiadłem na najbliższym przystanku z obawy o kontrolę biletów i stałem z jakimiś ludźmi w obcym mi miejscu. Nie wiedziałem jak wrócę do domu. Nastrój snu był taki "niebieski". Było w nim widno jak w spokojny wczesny poranek. 
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 11/12 marca 2024

Mały update jak tam moje senne śnienie. 
Otóz od miesiąca staram się powrócić do praktyki, jest ciężko, bo jestem leniwą bułą. Mam już na marzec rozplanowane jak kroczek po kroczku do życia będę dokładał praktykę senną. Już od 9 dni z rzędu zapisuję sny, jednak głównie robię to w ciągu dnia, a chciałbym od razu po przebudzeniu. Średnio pamiętam po trzy sny na noc. 
Z tych ciekawszych rzeczy - spostrzegłem jak moje sny bywają powtarzalne. Zrobiłem sobie notatniczek znaków sennych i mam ich od groma.  
Ogólnie zabawa ze znakami sennymi jest ciekawa, bo dzieląc znaki senne na kategorie możemy też spostrzec, że pewne osoby lub miejsca pojawiają się częściej w konkretnych sytuacjach i można dostrzec "schematy marzeń sennych". 

W moim dzienniczku zapisałem sobie 11 znaków sennych sytuacji, bo takowe się u mnie pojawiają, a niektóre z nich to:
- Ekstremalne zjawiska pogodowe,
- Post-apo i zombie
- Uprawianie sportu
- Świat Minecraftowy
- Spacery w górach
- Podróżowanie po świecie
Biorąc pod lupę kategorię sytuacji - Ekstremalne zjawiska pogodowe - mogę z niej wyróżnić takie elementy jak - Tornado, pioruny, grzmoty, grad, chmury burzowe. 
I teraz mała uwaga - można się zastanowić, czy "Spacery w górach" i "Podróżowanie po świecie" można upakować do jednej kategorii. Myślałem nad tym, ale spostrzegłem, że wątki, które często pojawiają się w tych snach są od siebie różne. Na przykład w snach o górach często u mnie pojawia się lęk wysokości, przepaści i jaskinie, jednak w podróżach są to głównie widoki map z lotu ptaka, podróże środkami lokomocji, jakieś jeziora, piękne widoki morskie, mosty nad wodą.

Ogólnie piszę o tym, a nie o snach, bo znaki senne są dosyć istotne. Zauważyłem, że ilekroć nie pamiętam snu, a przelecę przez listę moich znaków sennych, to jestem w stanie sobie przypomnić przynajmniej jeden sen dzięki nim. Nie wspominając już o wykonywaniu TR'ów, gdy spostrzeżemy znak senny za dnia. Z tym jest jednak problem, bo niektóre bywają zbyt abstrakcyjne i nie należą do rutyny w naszej codzienności, jednak wydaje mi się, że właśnie dzięki temu są użyteczne, bo powinny nam od razu zapalić czerwoną lampkę.

Zobaczymy jak tam powrót do mojej praktyki i czy przyniesie jakieś owoce :p Na razie nie miałem zbytniej ilości świadomych snów, ale nie wykazywałem takiej intencji.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 20/21 marca 2024

Noc niezwykle krótka z tego względu, że zasnąłem po 1, a musiałem wstać o 5 na pociąg. Po północy przyjąłem 3mg melatoniny, żeby te 4 godziny snu były w miare głębokie. Zasnąłem szybko, po 2 godzinach na chwilę się wybudziłem, by znowu zasnąć. Miałem krótki sen.

Apokalipsa zombie
Śniła mi się apokalipsa zombie, która jest moim znakiem sennym. Znajdowałem się w sporym budynku z osobami towarzyszącymi, których tożsamości nie zapamiętałem. Przebiegaliśmy przez dziesiątki drzwi, które ciągle zamykaliśmy, bo zewsząd wybiegały zombiaki, które chciały nas pożreć.

Wstałem o 5:30 na pociąg, o 7 byłem już w swoim przedziale. Cholera, było mi strasznie niewygodnie. Siedziałem z kapturem na głowie i słuchałem białego szumu próbując znaleźć wygodną pozycję. Co 15 minut się wierciłem, czułem się zrelaksowany, pomimo obecności w przedziale kilku obcych osób. Po dwóch godzinach przebywania w słodkim półśnie i obojętności, udało mi się zasnąć i miałem sen o świadomym śnie (w pociągu). Problem był taki, że obawiałem się gwałtownych ruchów lub tego, że będąc w świadomym śnie wykonam jakąś dziwną rzecz. Trochę też po kryjomu wykonywałem testy rzeczywistości jeszcze zanim zasnąłem, ale robiłem to niechętnie. No więc ten sen...
Trwając w półśnie zacząłem słyszeć dynamiczne dyskusje z przedziału obok, ludzie tam się tłukli, jednak nie jestem w stanie stwierdzić, czy to były hipnagogi... Wydaje mi się, że tak, bo na uszach miałem biały szum (który powinien wszystko zagłuszyć), jednak to jest problem w takich okolicznościach podróżniczych, że nie masz pewności. Po pewnym czasie wstałem ze swojego fotela, ale wszystko było strasznie rozmyte i niewyraźne. Wyszedłem z przedziału, zrobiłem to, bo potrzebowałem trochę prywatności na wykonanie testu rzeczywistości z rękami, jednak pomimo to, że opuściłem ten przedział, dalej czułem się obserwowany i ciężko mi było zrobić dyskretny test rzeczywistości, finalnie go nie zrobiłem i nie miałem pewności, że śnie. To co było ciekawe to - na przeciw mojego przedziału było wyjście z wagonu. Wyszedłem, pod nim stał konduktor w czapce i w garniturze, który dawał sygnał do odjazdu pociągu. Na peronie było mnóśtwo ludzi, panował zgiełk, był słoneczny dzień. Wszystko było rozmyte, jakbym miał zamazane okulary na oczach. Przeszedłem do wagonu obok, cały czas poszukiwałem tego ukojenia i chwili samotności, ale wszędzie byli ludzie. Sen był całkiem wyraźny, ciężko mi było się zrelaksować. Stojąc w innym przedziale zdecydowałem się finalnie na test rzeczywistości, ale był negatywny. Nie byłem w stanie uwierzyć w to, że śnie, a rzeczy, które na to wskazywały to chociażby dziwny kształt wagonu i ciekawy styl w jakim pociąg był urządzony. Po kilku minutach się obudziłem, trochę zniesmaczony, jednak doświadczenie takiego snu w pociągu jest czymś ciekawym. Nie są to okoliczności, w których uświadamiasz się na codzień. Może gdybym był sam w przedziale to bym więcej zyskał.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 22/23 marca 2024

Chciałem dzisiaj zrobić WBTB, jednak gdy obudziłem się po tych 4-5 godzinach snu, totalnie mi się odechciało i troszkę żałuję. Finalnie wstałem po nieco ponad 6h snu, rozbudzałem się 10 minut i przystąpiłem do MILD'a. Bezskutecznie.


Zapamiętaj jak najwięcej elementów
W tym śnie po próbie MILD'a zamiast zostać przywołanym do porządku i uważności we śnie, to miałem sen, w którym moim zadaniem było zapamiętanie jak największej ilości szczegółów ze snu. Stałem w typowej Żabce z jakimś człowiekiem i oboje rywalizowaliśmy o to, kto zapamięta więcej szczegółów. Naszym zadaniem było zapamiętanie pozycji asortymentu, jego cena i nazwy produktów. Na środku żabki stało wielkie stoisko z żelkami (takie jakie są w kinach) i stałem przy tych żelkach podjadając je i próbowałem zapamiętać rozłożenie żelków. Kolejność zaczynała się od kwaśnych pasków o smaku coli, dalej były niebieskie kabelki, pamiętam, że w jednym miejscu były takie kolorowe warkocze piankowe. Na tym poprzestałem i dalej nie pamiętam treści snu.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Plus za smakowity sen.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 24/25 marca 2024

Dzisiaj miałem LD, nie licząc spontanicznych, krótkich uświadomień, to jeden z pierwszych w przeciągu kilku miesięcy. 
Położyłem się spać przed 1, wziąłem 3mg melatoniny, zasnąłem szybko i obudziłem się koło 6 pamiętając dwa sny.

Stan obłąkania
Stałem w kuchni, rozmawiałem z ojcem, który komentował obiad jaki udało mu się ugotować. Wziąłem wałek mięsny podobny do indyka i zacząłem go kroić nożem. Udałem się do salonu gdzie był wielki, 50 calowy telewizor. Siedziałem z rodzeństwem na kanapie i przypadkiem na moim telefonie zaczęła wyświetlać się pornografia. Spostrzegłem, że treści mojego telefonu wyświetlają się na ekranie telewizora. Odezwała się do mnie moja młodsza siostra i dyskutując zaczęliśmy się śmiać. Nagle ni zowąd do naszego mieszkania weszła sąsiadka, która często do nas przychodziła w dzieciństwie prosząc o papierosy i pieniądze. Była w kiepskim stanie, mówiła, że jest samotna i boi się przebywać w swoim mieszkaniu. Prosiła o pomoc, byśmy jej towarzyszyli tej nocy. Nagle mojej drugiej siostrze odpalił się tryb sadystyczny. Zaczęła subtelnie w jej kierunku rzucać teskty, jakby z opanowaniem w głosie:
- Na pani miejscu to bałabym się tej samotności, nigdy pani nie wie, czy jakiś demon nie wyjdzie z ciemności pokoju. 
- Pani jeszcze nie wie, ale pani mieszkanie jest opętane i nawiedzone. Stare PRLowskie meble, świeczniki, brzydkie tapety, pomarańczowe żarówki. 
- Bardzo się cieszę, że może pani tam być samotna i się bać. Mam nadzieję, że dotknie panią cierpienie. 
Gdy to wszystko usłyszałem, szturchnąłem gniewnie moją siostrę. Przecież tak nie wypada. Po tym wszystkim moja siostra wstała i gdy zamknęła drzwi mieszkania wypraszając sąsiadkę zaczęliśmy rzucać w kierunku tej siostry uwagi. Moja matka wróciła do salonu z siostrą i nagle spostrzegłem, że oczy mojej siostry są całe czarne. Zaczęła krzyczeć, wykręcać się i miotać. Razem z matką zaczęłiśmy się modlić.

Kilka uwag. Ostatnio zacząłem się zastanawiać jaki wpływ na jakość snów ma podważanie rzeczywistości i brak wiary we własne odczucia, myśli i doświadczenia na jawie.. Zrozumiałem, że rzeczywistość senna jest kreowana przez umysł, to być może istnieje związek pomiędzy wiarą w słuszność doświadczania własnych odczuć, a jakością snów? Tak więc od niedawna staram się ufać sobie i obserwuję jaki ma to wpływ na jakość moich snów. Dodatkowo zrozumiałem, że przy wykonywaniu testów rzeczywistości wymuszona derealizacja jest prostsza niż się wydaje. Teraz zamiast na siłę wątpić w rzeczywistość staram trzymać się przekonania, że sen jest tak realny jak jawa, a ja mam jedynie znaleźć rzeczy, które mówią mi, że śnie. 

Świadomy sen uzyskany techniką MILD po 10 minutowym WBTB. Pierwsze 10 minut wyobrażałem sobie różne sytuacje, w których mogę się uświadomić. Potem stwierdziłem, że wole wyobrażać sobie rzeczy, które kojarzą mi się ze snami. Tak więc zasnąłem do wyobrażenia własnych dłoni co jakiś czas zmieniając obraz na zegar ścienny. Moim głównym planem na LD była rozmowa z moją byłą, która mnie rzuciła jakiś miesiąc temu i czuję się wyjątkowo niepojednany po tej stracie. 
Szedłem klatką schodową i złapałem się na tym, że myślę o moim planie na świadomy sen. Dotarłem do domu rodzinnego, który jest moim znakiem sennym i gdy przeszedłem przez drzwi, miałem pewność, że śnie. Pierwsze odczucia - udało mi się. Rzeczywistość senna i immersja doświadczenia bardzo podobna do tej w rzeczywistości. Teraz już nie podważając doświadczenia, starałem się wierzyć, że sen ma prawo być taki jak jawa. W pierwszej kolejności rzuciłem uwagi w kierunku mojej mamy, że to jest sen. Spostrzegłem, że mój umysł zaczyna odpływać i błądzi, jakbym miał zaraz zasnąć. Sen zaczął tracić jakość, ale poczułem, że moje ciało dalej jest w przestrzeni sennej. Podniosłem swoje powieki rękami i widziałem już normalnie. Postanowiłem skupić się na tym co chcę zrobić, sięgnąłem po plecak i wysypałem z niego opakowania leków. Przeszukiwałem blistry i pudełka. To co mnie zainteresowało to był zwykły propranolol. Połknąłem tabletkę, bo byłem ciekaw jak na mnie zadziała. Myślę, że powinienem był wetrzeć bezpośrednio w wargę lub wrzucić pod język, wtedy efekt byłby natychmiastowy. Ostatecznie tabletka jedynie wadziła mi w gardle i nie przyniosła skutku. Otrząsnąłem się i czując napięcie w ciele i potrzebę porozmawiania z moją byłą, zawołałem ją.
- Ex, odezwij się.
Spostrzegłem ją, wyszła z mojego pokoju za pierwszym zawołaniem. Była bardzo podobna do tego jak ją zapamiętałem, miała jaśniejsze włosy, które jasno dawały mi do zrozumienia, że jest jedynie projekcją. Ale gdy ją spostrzegłem, poczułem się jakby napięcie we mnie zmniejszyło się w znaczącym stopniu. Rozmawiałem z nią, smutek we mnie wstąpił i zacząłem jej zadawać pytania i usłyszałem odpowiedzi,
- Już wiesz, że nigdy nie będziemy razem. 
Im dłużej rozmawialiśmy tym bardziej zmieniała wygląd. Pod koniec naszej rozmowy, gdzie już przestała mi przypominać siebie i gdy próbowałem uzyskać odpowiedzi na więcej pytań, zaczęła mi uciekać i zniknęła za rogiem drzwi mieszkania. Spostrzegłem, że wchodzi do telewizora. Potem zauważyłem, że jej reprezentacja, która w sposób już minimalny mi się z nią kojarzy zaczęła śpiewać dla mnie piosenkę. Gdy telewizor się wyłączył, zacząłem ją wołać ponownie, jednak już czułem, że to jest niemożliwe, aby się pojawiła. Gdy wołałem, będąc przekonany, że się nie pojawi, sen zaczął tracić jakość i wciągnęło mnie w sen nieświadomy. 
W śnie nieświadomym obserwowałem wyścigi samochodów. Doszło do wypadku, w którym wybuchł samochód. Pod koniec wyścigu spostrzegłem celebrytów, będących kierowcami i zainteresował mnie fakt, że ich partnerki są bardzo atrakcyjne. Zastanawiałem się nad dynamiką tych związków. Które z nich są oparte o współzależność, a które jedynie o chwilowe uniesienia. Ludzie gonią za dopaminą, carpe diem. Przecież nigdy nie wiesz, czy lub kiedy twój samochód nie wybuchnie w wyścigu.

Poza tymi dwoma snami, zapamiętałem jeszcze 2 krótsze.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Plus za: mięsny wał, pornografię z telefonu na telewizorze, tryb sadystyczny, te czarne oczy, ręczne podnoszenie powiek, zwykły propranolol, rozważania nad dynamiką związków
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 25/26 marca 2024

Miałem całkiem ciekawy sen, który w fajny sposób ukazał jak czasem walka z problemami mentalnymi może przerodzić się w krucjatę przeciwko umysłowi. Chodzi tutaj o to, że we śnie obawami podsyciłem nieistniejący obraz na tyle, by się urzeczywistnił. 

Niewidzialna siła
Siedziałem samotnie w swoim pokoju, na zewnątrz panowała noc. Usłyszałem trzaski w mieszkaniu i się wyraźnie zaniepokoiłem, ewidentnie ktoś się do niego włamał. Ludzie ci byli uzbrojeni w pałki i chcieli mi zrobić krzywdę. Chwyciłem szafę w pokoju i komodę, przesunąłem na drzwi, ale zanim to zrobiłem to zamknąłem drzwi na klucz. Moim jedynym sposobem ucieczki była droga przez balkon, jednak ostatecznie pamiętam, że znalazłem się we własnym aucie. Zadzwoniłem do przyjaciela, by opisać mu to jaka sytuacja mnie spotkała. Po tym jak się rozłączyłem zacząłem czuć obecność jakiejś istoty w swoim samochodzie. Było pusto i spokojnie, ale się zafiksowałem. Im dłużej analizowałem i sprzeciwiałem się odczuciu, im dłużej się zastanawiałem o co chodzi, tym mocniej te wrażenia przybierały na sile. Usłyszałem szelest i jadąc autem zatrzymałem je. Gdy to zrobiłem zostałem chwycony od tyłu w samochodzie jakimś drutem, przez co nie mogłem się ruszyć. Mocno się szamotałem. Udało mi się obrócić na tyle, by spojrzeć w oczy oprawcy. Powiedziałbym, że była to niebinarna kobieta o postawionych włosach podobnych do irokeza i twarzy umazanej krwią. Ponieważ się mocno szamotałem to zaczęła mi wbijać igły w ramie z jakąś substancją. Doznałem black out'u, odpłynąłem. Pamiętam, że w mojej głowie pojawiały się myśli na temat ulotności życia i strachu przed cierpieniem.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 26/27 marca 2024
Miałem dwa krótkie spontaniczne uświadomienia, próbowałem dzisiaj MILD'a po 5h snu.

Obiekt z kosmosu
Stałem pod szopą i ujrzałem trąbe powietrzną (mój znak senny). Widzę Sebixa, który biegnie w naszą stronę uciekając od żywiołiu. Potem się obracam i widzę ufo. Zacząłem się zastanawiać na ile to możliwe. Ufo nas goni przez wieś i niszczy budynki jakimś promieniem, który jakby strumieniem świeci w dół. Wszedłem do szopy, był tam otwór w suficie jakby właśnie na ten strumień więc wybiegłem z budynku. Następnie znalazłem się na jakimś ciekawym polu, który zamiast roślin wszędzie miał kable. Uznałem, że te kable mogą wywołać zwarcie w ufo, więc warto, aby tutaj przyleciało. Czekaliśmy na nie, jednak ja z obawy usiadłem na parapecie, który pojawił się z brzegu pola. Okazało się, że pole jest w budynku, na zewnątrz była noc. Siedząc na tym parapecie skojarzyłem sobie, że zazwyczaj w LD wyskakiwałem z okien. Zacząłem się zastanawiać, czy to bezpieczne, abym zeskoczył - potem się uświadomiłem. Zacząłem się opuszczać w dół po parapetach i okazało się, że byłem w akademiku studenckim. Sprawdzałem ludzi przez okna na piętrach i dostrzegłem dużą ilość osób różnych narodowości. Potem się rozglądałem po okolicy, ale obudziła mnie siostra.

Popisy senne
Stoję na przystanku tramwajowym z grupą ludzi. Widzę tory i duże drewniane belki pomiędzy nimi. Zacząłem lewitować i się uświadomiłem. Latam, przychodzi mi to całkiem łatwo. Krzyczę do sennych postaci, aby obserwowały, bo szukałem atencji. Gdy podleciałem spowrotem na ziemię, zacząłem patrzeć w swoje dłonie. Miałem po pięć palców w obu dłoniach, ale byłem ciekaw, czy jeśli będę na nie spoglądał dłuższy okres czasu, to czy zmienią formę. Jakoś po minucie dłonie zaczęły mieć po 6 palców i zacząłem krzyczeć, że wiedziałem, iż tak się stanie. Potem jakaś młoda kobieta przebrana w strój mikołaja zawołała mnie i powiedziała, abym złapał ją za tyłek.
Trochę brakowało mi intencji dzisiaj i sny były chaotyczne.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 31/01 kwietnia 2024

WBTB po ~5h snu na początku fazy rem. 25 minut rozbudzania, zapisałem wszystkie sny, które zapamiętałem, następnie medytowałem i koncentrowałem się na tym co mi się przyśniło. W ostatnim czasie drugi raz prezczytałem książkę Stephena LaBarge - "Exploring the world of lucid dreaming". Książka mocno podkreśla w jaki sposób sen jest podatny na autosugestię. Znalazłem tam też kilka ciekawych technik, jedną z nich wykorzystałem dzisiaj we śnie. Jest to tzw technika "na śledzia" (nazwa autorska).  

W pierwszej części nocy śni mi się nowe mieszkanie, które ma dwa wejścia frontowe i jest na samej górze klatki schodowej. Obserwowuję rury na tej właśnie klatce, które wyjątkowo mi się nie podobają. Ciągną się od parteru wzdłuż okna rozciągniętego na trzy piętra. Chciałem zrobić remont tych starych rur.

Sen o apokalipsie zombie. W tym śnie uczyłem się od postaci z RPG władania magią tak, bym mógł poradzić sobie z potworami. 

Tuż przed pobudką sniłem o spacerze po moim osiedlu i widziałem obraz jak Pan Krab kłóci się ze SpongeBobem. 


Robię MILD'a. Uświadomił mnie pisk paraliżu sennego. Bujam się między snem, a jawą, mam problemy z rozluźnieniem. Jestem ciekaw stanu, w którym się znajduję, badam go. Zadaję sobie pytanie: Czy ja coś widzę? Obserwuję symetryczne błyski pod powiekami, wpadam głębiej w stan relaksu. Czuję obcy dotyk na swojej skórze, nie przejmuję się nim. Jedna rzecz była ciekawa: Mam wizję, a w tej wizji jest biała, ceglana ściana, oświecona pomarańczowym światłem. Obok tej ściany są palmy i piasek - rozumiem, że ta ściana jest na jakiejś wyspie. Spostrzegam las i gwiazdy za tą ścianą oraz wielki posąg głowy o kolorze węgla. Ten posąg jest podobny do tych na Wyspie Wielkanocnej - Mamy wielkanoc. Patrząc na ten hipnagog, rozumiem, że bardzo mi się podoba i kojarzy ze starożytnymi ludami i ich obrzędami duchowymi. Wizja takich obrzędów i skowytu wokół ogniska powoduje, że bardziej się relaksuje, na tyle, że obraz nocnej wyspy przeistacza się w sen.
Stoje na parkingu, jest noc. Nieopodal stoi jakaś grupka ludzi, która wywołuje moje zaniepokojenie. Pytam ich:
- Czego chcecie?
Nagle biegną w moim kierunku, podnoszą śnieg i lepią z niego kulki, a następnie we mnie rzucają. Ja się wznoszę do góry, wskakuję na jeden z garaży, który jest obok. Ponownie lecę do góry. Kieruję dłońmi, a za pomocą wyobraźni kontroluję prędkość. Lecę obok wysokiego budynku, obracam się za siebie i senne postacie pozostają w tyle. Czuję się bardzo przyjemnie, obserwuję to co się dzieje na dole, zaglądam do budynków obok. 
Lecąc tak spostrzegam, że nastał dzień. W oddali widzę ruchliwe miasto, kamienice i tramwaj - mój znak senny. Wlatuję do tego tramwaju i stoję w środku. Jestem ciekaw, gdzie mnie zawiezie. Jest tłoczno. Robię ADA i zanurzam się we śnie, potem chwytam za nos i robię test rzeczywistości. W tramwaju spotykam koleżankę z liceum i z nią flirtuję. Jest ładnie ubrana, ma odsłonięty brzuch, jej widok mnie cieszy. Odrzuca moje zaloty. Wysiada z tramwaju i mówi do mnie:
- Wysłałam ci kilka fotek na telefon. Rzuć okiem.
Gdzieś w tle sennej fabuły mój telefon wibruje i wtedy pomyślałem: 
- Kurde, przecież we śnie mam telefon. Ciekawe co się w nim dzieje... W zasadzie to może być w nim wszystko.
Gdy szukam swojego telefonu, pomyślałem, że zawsze chciałem pokierować tramwajem. Rozmawiam z panem kolejarzem i on mi tłumaczy:
- Tu masz pedał gazu, wskaźniki, dźwignie.
Wszystko jest takie skomplikowane, że ostatecznie doznaję paraliżu sennego.
W tym paraliżu tkwię i szukam sposobu na relaks. Myślę o obrzędach starożytnych ludów - wrzuca mnie głębiej w paraliż, ale tylko na chwilę. Próbowałem wizualizacje i różne rzeczy. Walczę z tym stanem, snu i jawy. Gdy o wszystkim zapominam pojawiam się ponownie we śnie.
Tym razem siedzę na łóżku w swoim pokoju tam gdzie zasnąłem. Rozglądam się. Sen jest płytki. Dzieje się dziwna rzecz, bo boli mnie brzuch. Dotykam tam gdzie mnie boli i coś w tym miejscu się rusza, myślę, że jakiś kosmita wyjdzie mi z brzucha. Patrzę przez okno, wszystko wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Czuję, że ból spłyca sen. Robię tutaj tzw. technikę "na śledzia". Polega ona na tym, że rozluźniasz się we śnie i upadasz. Chcesz w tej technice odpuścić napięcie i się zrelaksować. 
Upadam na śledzia, robię to delikatnie, bo nie chcę boleśnie upaść. Leżę, relaksuję się i tak spoczywając kilkanaście sekund myślę:
- Kurde. Zawsze uważałem, że spoczynek i relaks we śnie mogą sprawić, że stracę świadomość. Ale tak się nie dzieje.
Patrzę na sufit leżąc. Oczy mam przymróżone, bo chcę się zrelaksować. Obserwując ten sufit nagle widzę, że zbierają się na nim jakieś kropelki. Jedna kropelka rośnie, nagle urosła do rozmiarów dłoni i z sufitu spadła na mnie ta kropelka. Była to maskotka Awokado Adasia z biedronki. Kilka miesięcy temu zbierałem punkty w biedrze na tę maskotkę. Niestety udało mi się dorwać jedynie Bananka Benio, a bardzo chciałem pana Adasia :(. 
- Ciekawe czy spadnie więcej?
Patrzę na ten sufit, kropelki zaczęły się zbierać i spadło tak z 6 maskotek różnych rozmiarów. Wszystkie to były awokado. Po wykonaniu tej techniki śledziowej, sen nabrał głebokości. Przypominam sobie co chcę zrobić we śnie. Przywołuję jedną ze swoich ex. Nagle teleportuje mnie do domu rodzinnego po tym jak otwieram drzwi w swoim pokoju. Wołam ex:
- Pani En, gdzie jesteś?
Zacząłem się śmiać, widzę ją. W ogóle nie jest podobna do prawdziwej ex. Jest ubrana jak emo girl z metalowymi ozdobami, ma poszarpane ubranie, czarne włosy, wygląda jak mężczyzna. Stwierdzam OK, senna reprezentacja. Przechodzę z nią do pokoju i mówię, że musimy pogadać.
- Masz mi może coś do powiedzenia? Mam pomysł, może przywołamy psychologa i nam pomoże w rozmowie?
Przysłaniam oczy, wizualizuje sobie jakiś byt i po zabraniu dłoni z oczu widzę, że na stołku obok siedzi jakiś nastolatek z długimi włosami. Ma wielki i krzywy nos nieproporcjonalny do reszty ciała oraz okulary. Wszystko mnie tak rozbawiło, że nie wiem, czy potrzebowałem jeszcze jakiejkolwiek dyskusji. Te dwie postacie to była jakaś karykatura. 

Ostatni fragment LD ma miejsce w jakimś kościele. Wchodzę do kaplicy, widzę starszą babeczkę za biurkiem, pytam czy mają coś fajnego do picia. Mówi, że jedynie wodę święconą. Daje mi w szklance, a ja odpowiadam
- Nie dziękuję.
Idę dalej, kolejne biurko. Ksiądz, wygląda jak ksiądz Jakub z serialu "1670". Mówi, że za wstęp do kaplicy trzeba zapłacić. Daję mu 20 tysięcy w banknotach. Liczy, nagle pieniądze przemieniły się w czekoladowe ciastko. Potem oglądam rośliny na parapecie. Następnie czuję, że się budzę, zastosowałem technikę "na śledzia", leżę. Zastanawiam, czy za pomocą świadomych snów można przesypiać N-REMy i czy w trakcie świadomego snu mógłbym wykonać technikę MILD'a. 

Następnie mam jeszcze kilka snów nieświadomych. 
Wniosek - w LD ciężko jest określić kiedy faza REM dobiega końca. A przynajmniej jeszcze tego nie potrafię.
Ogólnie w głowie mam jeszcze jedną refleksję. Zastanawia mnie związek między relaksem, a wizją starożytnych ludów. Zastanawiam się, czy strach lub dziwne obrzędy mogą mieć związek ze stanem relaksu. Ta wizja tej ściany i wyspy trochę sprawiła, że zacząłem rozumieć po co człowiekowi do szczęścia jakaś straszna maska na ścianie. Ten strach ma jakieś takie specyficzne działanie...
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kys - Dziennik snów Kys 56 22,191 04-09-2026, 21:13
Ostatni post: Kys
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 35 7,330 20-01-2026, 21:30
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 476 102,915 27-07-2025, 21:33
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Zupyztrupa Zupaztrupa 16 2,568 14-08-2024, 10:03
Ostatni post: Zupaztrupa
  Dziennik Snów Neo Neo 2 779 13-07-2024, 21:05
Ostatni post: Neo

Skocz do:

UA-88656808-1