Piszę dzień po tym jak mi się przyśniło, więc trochę mało szczegółów będzie:
Ogólnie tak jeszcze na początek dodam, że moja szkoła to taki kwadrat bez środka, więc skręcając ciągle w prawo chodzi się w kółko.
Byłem u mnie w szkole i wyszedłem do toalety w trakcie lekcji potem wracając do klasy zobaczyłem dziwczynkę która przypominała moją młodszą siostrę siedzącą na krześle i osobę na jakiejś czarnej skrzyni/klocku przypominającą mojego kolegę Patryka.dziewczynka płakała a ta osoba chyba się śmiała. Wciąż nie byłem pewny czy to moja młodsza siostra więc spytałem "Hela?" Na co ona spojrzała na mnie zdziwiona jak ma debila i powiedziała "nie" pytającym tonem. Aby wyjść z niezręcznej sytuacji poszedłem sobie bez słowa. Idąc dalej, na zakręcie spotkałem moją mamę która szła z moim bratem @
1jokowy który powiedział, że mu się nie chciało, więc poszedł se ze swojej szkoły. Mama chyba była tam do mojej siostry(tej dziewczynki która jak się wcześniej okazało, nią nie była). Przez chwilę przeszło mi przez myśl, żeby z nimi pójść ale się na to nie zdecydowałem. Idąc dalej zdałem sobie sprawę, że nie pamiętam, gdzie jest moja sala, więc biegałem w kółko po korytarzu jej szukając. Podłoga była bardzo śliska przez co na zakrętach się wywalałem, ale doślizgiwałem się do ściany i w stylowy sposób się od niej nogami odbijałem dzięki czemu mogłem dalej biec. W pewnym momencie zobaczyłem grupę innych osób i jedna z nich była dość gruba. Jak zobaczyli, że biegnę to też zaczęli niedz, ale w przeciwnym kierunku co ja, a ta gruba centralnie we mnie. Przez to zderzyłem się z nim i mocno mnie to odepchnęło i wywróciło jak jakaś sprężyna. W międzyczasie miałem bardzo trudne do opisania próby przypomnienia sobie gdzie jest moja klasa a potem było coś z maszyną teleportującą i jakąś anime dziewczyną, ale nie pamiętam tego na tyle dobrze by móc to opisać. Pod koniec stwierdziłem, że nie znajdę tej sali i że wracam do domu po czym się obudziłem